warto go przeczytać
Pseudonim: Eska-floreska
W świetle ulicznej latarni, śnieg migotał uwodzicielsko swymi kryształkami. Pojękiwał przy tym wdzięcznie, dzielnie znosząc ciężar swojej kochanki, której glany pozostawiały na nim bolesne piętna.
Glany nie były dokładnie zawiązane. Sprytniejsze sznurówki, spływały po butach, ciesząc się najodpowiedniejszą pozycją dla kobiet zaspokojonych. Ich chichoty płynęły poprzez srebrzystą ciszę, muskając ustami nawet granatową połać nieba. Czarne rajstopy przylegały do nóg, a powłóczysta spódniczka poddawała się zachciankom wiatru. Była zbyt krucha, żeby przeciwstawić się jego męskim kaprysom. Uległa więc, czując, jak zdobywa ją skrawek po skrawku.
Płaszcz grzał w swym wnętrzu długie pasma szala. Wtulony w nie, wiedział, że jest dla niego kimś wyjątkowym. I tak przyjemnie łaskotał tors jego brodą...
Wszyscy wokół niej byli zakochani. Szczęśliwie zakochani. Oprócz niej, tej, dla której dzień czternastego lutego był kolejnym kiczowatym wymysłem.
Ocena: 4
Liczba komentarzy: 5
Data dodania: 18.02.2012r.
Statystyki: Wiersze: 7847 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46544 | Użytkownicy: 3566
Online(33): 30 gości i 3 zarejestrowanych:
exother, Pawlak, dezerter89