Pseudonim: AnilG
Imię: Karolina
Skąd: Jasło
O sobie: 'Nikt nie zabroni mi marzyć!'
Napisanych prac:
- wiersze: 2
- proza: 23
- publicystyka: 1

Średnia ocen: 4.1
Użytkownik uzyskał: 93 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Rak nieborak" 10.06.2010
"Tytułu brak" 31.05.2011
"Tempus" 17.03.2010
"Cztery Historie" 12.05.2010
"Rozmów kilka" 14.10.2010

Inne prace tego autora:
"Ziuta" 09.10.2010
"Kilka kropel krwi" 08.08.2010
"Kochany mój..." 06.12.2010
"Zobaczyć słońce" 03.04.2010
"Znieczulenie miejscowe" 09.08.2010


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

Sen

Objęła go jedną ręką za szyję. - Dobrze - wyszeptała - bardzo dobrze, taaak. Przejechała dłonią po jego włosach, w pewnym momencie chwyciła mocno kilka kosmyków i pociągnęła. Jęknął cicho. Zbliżyła usta do jego warg, dotknęła ich, miarowo stopniując nacisk, rozchyliła, po czym szybko wycofała się. Patrzyła na niego błękitnymi, niewinnymi oczyma, ale on potrafi skupić się tylko na jej piersiach, które znajdowały się dokładnie na wysokości jego oczu. Guzik bluzki był napięty do granic wytrzymałości. Jeszcze tylko chwila, jedna chwileczka i pęknie, ukazując duże, ciężkie i jędrne piersi, tylko czekające na dotyk jego języka... - Norbert - jęknęła cicho, przyprawiając go o szybki dreszcz - weź mnie. Rozerwał jej bluzkę i - nareszcie! - dotknął jej piersi. Jej sutki były tak cudownie twarde, czuł, że ma erekcję, sycił opuszki palców ich dotykiem. Nachylił się, by wypieścić je dokładnie swoim językiem, ale ona uniosła mu głowę i zaczęła całować, ocierając się swoimi piersiami o jego klatkę piersiową. Czuł każdy jej ruch, każde posunięcie tych ciężkich piersi po jego koszuli, którą nagle zapragnął ściągnąć. Ona, jakby to wyczuwając, zaczęła szybko odpinać guziki jego koszuli. Odsunął się od niej, zrzucając z siebie koszulę, po czym uradowany zbliżył w końcu usta do nabrzmiałych piersi, uwieńczonych najcudowniejszymi sutkami na świecie.... ...po czym się obudził. *** Na klatce schodowej spotkał wyraźnie zmęczoną panią Endelową, emerytkę z szóstego piętra. - A pani skąd wraca? - Spod pałacu prezydenckiego. - Co pani tam robiła? - Jak to - co? Pod krzyżem z koleżankami stałam. Norbert westchnął i minął staruszkę. - A wy, młodzi, tacy obojętni na wszystko! Niech się wali, pali, was to nie obchodzi! - Głupotami się nie przejmuję! - To żadne głupoty!! Nie odpowiedział, zbiegł szybko po schodach i podszedł do kontenera. Cisnął budzik w śmierdzącą otchłań w nadziei, że już nigdy nie wybudzi go on z żadnego snu. - Ej! Ze śmietnika wynurzyła się czyjaś wyjątkowo nieschludna głowa. - To bolało, kurwa! Norbert wzruszył ramionami. - Ładny budzik - bezdomny zaczął obracać go w dłoniach - dlaczego go pan wyrzuca? - Bo mnie budzi. Bezdomny spojrzał na niego jak na kogoś nie w pełni sprawnego umysłowo. - Od tego, kurwa, jest. - Nieważne. - Może ktoś da za niego pięć złotych chociaż... naprawdę ładny budzik. - Chyba się panu podoba. - A podoba, kurwa. - To niech go sobie pan weźmie, a nie sprzedaje. Bezdomny postukał palcem w budzik. - Żeby co rano budził mnie i uświadamiał, że wciąż jestem w tej beznadziejnej rzeczywistości? - Cóż, pański wybór, do widzenia. Norbert odszedł. Bezdomny wylazł ze śmietnika i poczłapał pod blok. Złapał za ramię przechodzącą kobietę. - Droga pani, droga pani, taki śliczny budzik, tylko pięć złociszy, niech się pani zlituje... Kobieta wzdrygnęła się i ruszyła, by odejść, ale bezdomny uniemożliwiał jej to. - Pięć złociszy, wielka promocja, porządny budzik! Wygrzebała z portfela pięć złotych i wcisnęła do ręki bezdomnemu. - Niech pan trzyma i się więcej już do mnie nie zbliża. Odeszła szybkim krokiem. Bezdomny spojrzał na monetę w jednej ręce i budzik w drugiej, po czym szeroko, naprawdę szeroko się uśmiechnął. *** Przyjaciele są w życiu bardzo ważni. Dlatego Norbert miał przyjaciół, a w zasadzie przyjaciółkę, Karolinę. Karolina cierpiała na wiele zaburzeń, w szczególności na nadmierny popęd seksualny. Parę razy zdarzało się, że Karolina i Norbert lądowali razem w łóżku, a prawdę mówiąc nie w łóżku, a na przykład na podłodze, stole, kanapie czy łazience, bo seksu w łóżku nigdy nie uprawiali. Karolina pracowała w barze ze striptizem. Czasami szef zachęcał ją dodatkowym wynagrodzeniem, żeby także zatańczyła. Karolina często się zgadzała, a jeszcze częściej lądowała z jednym z klientów w łóżku. Bardzo lubiła swoją pracę, bo, jak twierdziła, to czysta przyjemność. Pewnego dnia Karolina zakochała się. ON miał na imię Irek i pracował jako informatyk w szkole podstawowej. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że miłość nie wyleczyła jej z nimfomanii. Trzynastego maja w piątek Karolina wsiadła w samochód z zamiarem pojechania do psychologa. Nie zdążyła. Kierowca tira zmiażdżył jej opla astrę, wraz z Karoliną za kierownicą. Strażacy zdołali wyciągnąć same szczątki. Od tej pory Norbert nie ma żadnego przyjaciela i jest bardzo samotny. *** Ósmego września na allegro.pl w promocji była gumowa lalka. Norbert był akurat wtedy w stanie podniecenia seksualnego, więc zamówił ową lalkę. Cztery dni później do jego drzwi zapukał listonosz, uśmiechając się pobłażliwie. Norbert rozpakował przesyłkę i przygotował ją do użytku. Lalka jednak bardzo go rozczarowała. Początkowo usadowił ją obok siebie na kanapie i mówił do niej, robiąc z niej swoją towarzyszkę. Jednak jej bezmyślny wyraz twarzy tak go zirytował, że wziął ją za rękę i poszedł pod kontener. Grzebał w nim wcześniej już spotkany przez Norberta bezdomny. - O, to znowu pan - jego wzrok padł na lalkę - O! - Co? - Wyrzuca ją pan? - Taa. - To niech pan ją lepiej odda w dobre ręce. - Czyje? - Moje! - Za ile? - Za darmo! - Kupiłem ją za 69 złotych. - Ale teraz chciał ją pan wyrzucić. Norbert wywrócił oczami i podał bezdomnemu lalkę. - Miłego używania. *** Norbert chciał zapaść w wieczny sen. Tak, żeby już nigdy nie obudzić się i kolejny raz uświadomić sobie, że wiedzie się nudne, monotonne życie, składające się na prowadzenie słabo prosperującego antykwariatu, oglądaniu filmów science fiction i rozmawianie z panią Endelową, ostatnio bardzo zaangażowaną w sprawę krzyża pod Belwederem. Czasami miał wrażenie, że jego życie nie idzie do przodu, że czas nie płynie, tylko zatrzymał się w miejscu i za nic nie chce ruszyć. We śnie wiódł drugie życie, o wiele ciekawsze, pełne emocji, wrażeń i niekończących się przygód. I właśnie tam chciał zostać już na zawsze. To aktualnie trwające pragnął jak najszybciej zakończyć. *** Zamknął oczy. Znów zobaczył tamte ciężkie piersi. Wziął je w dłonie, zbliżył się do jednej i dotknął sutka językiem. Po chwili miał najlepszą erekcję w swoim życiu. I się obudził. *** Poszedł do apteki po tabletki, miał zamiar połknąć je i zapaść w wieczny sen. Kiedy w końcu kolejka utworzona z emerytów rozeszła się, dotarł do okienka i zobaczył tamte piersi ze snów, otulone ciasną bluzką i fartuchem. Przeniósł wzrok na właścicielkę owych piersi i był już w stu procentach pewny, że niekiedy sny przenoszą się do rzeczywistości. - Przyszedłem po coś, co przywróci sens mojemu życiu - zaczął. Spojrzała na niego i oblizała wargi językiem. Śledził każdy jej ruch, czując, że krew odpływa mu szybko w dół. - Nie polecam żadnych antydepresantów - zaczęła głosem, który przyprawiał go o dreszcze - za to z pewnością obiad w miłym towarzystwie poprawi panu humor. - Niestety, nie znam nikogo, z kim mógłbym spędzić czas. Ale może pani zna? Na chwilę zapadła cisza. Mierzyli się rozpalonymi spojrzeniami. - Kończę o siedemnastej - powiedziała i odwróciła się w stronę półek z lekami. *** Wyszła z apteki, podeszła do niego i nieśmiało dotknęła jego ramienia. - Śnię o tobie od dawna - wyszeptała. Nie wiedział, dlaczego, ale był pewny, że od tej pory już wszystko będzie dobrze.



Płeć: nieznana
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 2    
Data dodania: 23.08.2010r.

1     

Mozzie Użytkownik wpmt 23 08 2010 (20:57:44)

Użytkownik ocenił pracę na 5

No cóż, jest bardzo odważnie, ale jednocześnie z dozą budzącej zachwyt subtelności. Może to prawda, że na mój gust w miłości powinna być więź, wzajemne porozumienie, pomoc, a nie tylko fizyczność, ale skoro bohaterowie są seksoholikami, to nie mam co wnikać w to, czy moim zdaniem powinni tak robić, czy też nie, bo to nie przystoi. Ciekawe są wzmianki o bezdomnym i pani Endelowej, stanowiących nieodparty element życia Norberta, wiążący się niejako z monotonią, jaka ciągle go dopada, z brakiem sensu własnej egzystencji, a przy tym ambicji. Tylko w snach umysł próbuje się bronić przed tym bezsensem, oferując mu piękną, atrakcyjną kobietę. Trudno się dziwić, że kiedy wreszcie ją odnajduje, od razu umawia się z nią na randkę.

Anima użytkownik 23 08 2010 (19:34:32)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Kurcze, jak ja lubię wyzwolone opowieści bez zahamowań. Jednak w dzisiejszych czasach to już codzienność. ;D Mimo to pokonałaś poprzeczkę i udało ci się mnie zaciekawić.
Norbert ma monotonne życie, wszystko się powtarza, wszystko go nudzi. Podświadomie tęskni do miłości i seksu, możliwe, że także do bliskości z drugim człowiekiem. Widać, że przeżył śmierć swojej przyjaciółki Karoliny. Podobały mi się sceny z budzikiem i lalką. Wyraźnie przebija się tutaj jego lekkomyślność. Jednak w tym przypadku to dobra cecha.
Najdziwniejsze jest jednak to, że Norbert i kobieta z apteki śnili o sobie... Ciekawa praca, ale nie najlepsza. 5.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68314 | Użytkownicy: 12452
Online(28): 28 gości i 0 zarejestrowanych: