warto go przeczytać
Posterunkowy Wood jechał na miejsce zdarzenia z mało zainteresowanym wyrazem twarzy. Pewnie znowu jacyś obcokrajowcy zgubili się w mieście i nie mogą się dogadać z miejscowymi, a ci biorą ich za istoty mówiące językiem niepochodzącym z naszej planety. Westchnął głośno, nie zwracając uwagi na trąbiące w korku auta. Mógłby wprawdzie wlepić im kilka mandatów za zakłócanie porządku dla poprawienia swojego humoru, ale był dzisiaj miłosierny. „Wszak rodzaj ludzki błądzi, trzeba mu to wybaczyć” – pomyślał górnolotnie, uśmiechając się do własnej inteligencji i dobrego serca.
Ludzie, widząc radiowóz, ograniczyli się do wywrzaskiwania twórczych epitetów pod adresem współcierpiących na zatłoczonej ulicy i sygnalizacji świetlnej. Ich głosy kiepsko tłumiły szyby samochodów. Nick zareagował na to jedynie pobłażliwym uśmiechem. Dotarłszy na miejsce, zaparkował na chodniku. Wcisnął policyjną czapkę na czoło mocniej, widząc zgromadzony tłum. „Zapowiada się cudowny dzień” – mruknął w duchu.
- Przepraszam… Przepraszam... - przepychał się z trudem przez szepczących między sobą ludzi, którzy nijak reagowali na prośby mężczyzny.
- Do jasnej cholery… Policja! Proszę się odsunąć! – mruknął gniewnie przekleństwo i krzyknął w stronę bezładnej masy ludzkiej. Niektórzy z nich otworzyli szeroko oczy i czym prędzej czmychnęli z miejsca zdarzenia. Inni zostali, ciekawi rozstrzygnięcia sprawy. Wood westchnął ciężko, dopchawszy się w końcu do centrum zamieszania. Zobaczył przed sobą przerażonego mężczyznę, który rozglądał się szukając w kimś oparcia. Na pierwszy rzut oka wyglądał całkiem normalnie – sprane czarne spodnie i koszulka tego samego koloru. Nie wydawał się pod wpływem żadnych środków odurzających. Spojrzał na posterunkowego z nadzieją w złoto-czerwonych oczach. Ten zamrugał kilkakrotnie, widząc niezwykłą anomalię, jednak nie powiedział ani słowa na jej temat. Nieznajomy wyartykułował jakieś śpiewne zdanie z poruszeniem. Nick podrapał się po głowie skonsternowany. Nie przypominało to żadnego ze znanych mu języków. „Jakby fiński, ale z zaśpiewem… W dodatku ma jakiś taki słowiański akcent… Niech to…” – myślał gorączkowo. Chłopak podszedł do niego i gestykulując, starał mu się coś przekazać. Wskazywał na niebo, a później na ziemię, wwiercając palec w jej kierunku. Potem rozłożył ramiona jak samolot i wydał odgłosy przypominające rozpryskujące się bańki mydlane. Posterunkowy patrzył na niego, nie wiedząc, co powiedzieć.
- Chodź ze mną. Pojedziemy na komisariat. Może tam ci pomogą – westchnął. Chłopak potrząsnął przydługimi czarnymi włosami, odsuwając się o krok od wyciągniętego ramienia Nicka. Zaczął wykrzykiwać jakieś melodyjne racje, które dla mężczyzny nie miały żadnego sensu. Gestykulował dłońmi, próbując wzmocnić to, co powiedział. Wskazywał uparcie kierunek przeciwny do tego, z którego przyjechał stróż prawa. Posterunkowy otrząsnął się jednak, przestając wpatrywać się z fascynacją na to, jak chłopak szybko i sprawnie wyrzuca z siebie zdania w nieznanym mu języku. Jego oczy płonęły. Chciał coś przekazać, ale wściekał się, że nikt nie potrafi go zrozumieć i mu pomóc. Policjant szarpnął go za ramię i bezceremonialnie wepchnął do samochodu, zamykając od jego strony drzwi. Chłopak uderzał w szybę pięściami, nie przerywając monologu. Mężczyzna otarł pot z czoła. „To będzie długi dzień” – westchnął w duchu. Odwrócił się i zaskoczony natrafił na dziesiątki wbitych w niego spojrzeń.
- Rozejść się! Koniec przedstawienia! – usiadł na miejscu kierowcy. Chłopak nie ustawał w wysiłkach i nadal do niego mówił. Wood na chwilę zamknął oczy, żeby się uspokoić. Chwycił mocniej kierownicę i odpalił silnik. „Za jakie grzechy…”
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 3
Data dodania: 31.12.2011r.
Statystyki: Wiersze: 7847 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46544 | Użytkownicy: 3566
Online(35): 30 gości i 5 zarejestrowanych:
exother, 77majka77, Mii, Pawlak, dezerter89