Pseudonim: AnilG
Imię: Karolina
Skąd: Jasło
O sobie: 'Nikt nie zabroni mi marzyć!'
Napisanych prac:
- wiersze: 2
- proza: 23
- publicystyka: 1

Średnia ocen: 4.1
Użytkownik uzyskał: 93 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Rak nieborak" 10.06.2010
"Tytułu brak" 31.05.2011
"Tempus" 17.03.2010
"Cztery Historie" 12.05.2010
"Rozmów kilka" 14.10.2010

Inne prace tego autora:
"Książę" 26.04.2010
"Guma do żucia" 27.06.2010
"Bajka" 01.06.2010
"Znieczulenie miejscowe" 09.08.2010
"Kochany mój..." 06.12.2010


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

Rozmów kilka

1. ona i on. żółty ser i uczucia. - Z czym kanapki? - Z serem. - Jakim? - Żółtym. Nie widzisz? - Możesz mi zrobić jeszcze kanapki z szynką? - Nie ma szynki, bo nie kupiłeś. - O Boże, zapomniałem. Długo jeszcze będziesz się wściekać? - Nigdy nie robisz tego, o co cię proszę. - Jasne, nigdy! - To kiedy ostatnio zrobiłeś cokolwiek, o co cię prosiłam?! - Uch, przestań. - To ty zacząłeś! - Jezu, zachowujemy się jak przedszkolaki. - Hm, ciekawe czyja to wina? - Kochanieee…! - Co?! - Zostaw te kanapki. - ? - Chodź tu. Boli cię brzuch, może jak pocałuję, to trochę przestanie. - Skąd wiesz….?! - Zbyt długo się z tobą użeram. - Użeram?! Och, zabiję cię za to, ty….! - Oj, cicho. Dobra, nie użeram, żyję, może być? - Żyjesz ze mną…ale dlaczego? - Bo tak mi się podoba. - Tak ci się podoba…? - Uch, wiem, co chcesz usłyszeć. - Taaak? - Chcesz, żebym ci powiedział, że cię kocham. - … - Kocham cię. - Całuj ten brzuch, bo No – spa nic mi nie pomaga! Uśmiech. Naskórek jego warg dotyka delikatnie okolic jej pępka. Gęsia skórka, gwałtowny dreszcz. I już wszystko jest dobrze, mimo tego, że jeszcze pięć minut temu nie było. 2. ona i on. kilka słów więcej. kilka uczuć mniej. - Kurwa! Gdzie obiad?! Do jasnej cholery, to ja haruję jak wół w tej jebanej robocie za marne kilka groszy, a…. - Jeszcze minuta i ściągam ziemniaki. - Głupia! Trzeba było wcześniej je postawić! Ty specjalnie mi to robisz, ja wiem! Nic cię nie obchodzi, że osiem godzin się zaharowuję na twoje jebane utrzymanie! - Przestań, proszę. - Co przestań?! Co, kurwa, przestań?! Gdzie te jebane ziemniaki?! - Już, już. - I co, same kartofle mam żreć? - Jest ryba. - Ryba! Mogłaś zrobić mielone. - Mięso jest za drogie, żebym je codziennie robiła. - Na co ja kurwa pracuję, na to, żeby przynajmniej zjeść porządnie! Jutro chcę widzieć mielone! - Dobrze. - Te ziemniaki w ogóle nie są słone! - Zapomniałam posolić. Przepraszam. - Nie przepraszaj, tylko daj sól! - Proszę. - Ty to się w ogóle do niczego nie nadajesz, do niczego! Nawet gotować nie umiesz! - To od dziś sam zacznij gotować – myśli. - Przepraszam. - Piwo jest? - Nie ma. - Ty pizdo jebana, ty szmato ostatnia, to ja się zaharowuję, żebym nawet piwa nie miał?... Pięść. Jedno głuche uderzenie, trzecie, czwarte. Kopniak w brzuch, urwany jęk, wiązanka przekleństw. Bierze pieniądze, zostawia nadgryzioną rybę i wychodzi, do sklepu po piwo. I co z tego, że ona stała przy kuchni trzy godziny i specjalnie kupiła najtańszą rybę, żeby później nie oberwać, że przez jej burżuazję nie starczy im do pierwszego. Trzeba wstać, otrzeć krew i szybko się ogarnąć. Zaraz wrócą dzieci ze szkoły. A siniaki? Powie, że spadła ze schodów. Po raz dziesiąty w miesiącu. 3. ona i on. naście lat oraz trzy i pół hektarów szczęścia. - Misieek i będziemy szczęśliwi tak już na zawsze? - Oczywiście, że tak. - Misieek, ale nie zostawisz mnie dla jakiejś pipy? - Co też ty mówisz! - Bo ja przecież widzę, jak ty na tę spod piątki patrzysz… - Patrzę, bo jest ładna. - Przecież ona jest paskudna! - Ładna, ale nie tak jak ty. - No, dobrze, może być. Całuje. - Misieek, powiesz mi coś miłego? - Powiem. - To słucham. - Bardzo cię kocham. - I? - I tylko ty dajesz mi trzysta procent szczęścia. - To trzy razy ponad normę. - Jesteś spełnieniem moich marzeń i pragnień, wszystkich. - Na pewno? - Oczywiście. Tylko przy tobie jestem sobą i, kochanie… - Tak? - Codziennie się boję. - Czego? - Że cię stracę. Odwrócę się na ułamek sekundy i już nie będzie cię przy moim boku. - To się nie bój. - Nie potrafię. - Nawet jeśli nie będę u twojego boku, zawsze będę w twoim sercu, blisko. - Widzisz tą spadającą gwiazdę? - To samolot. - To nie samolot. To gwiazda. - Samolot! Mruga światłami i płynie przez niebo. - Ale niech to będzie gwiazda. Spadająca. - No dobrze. - Spadająca gwiazda przynosi szczęście. - Wiem. Spełnia życzenia. - Pomyślałaś już swoje? - Nie, bo moje życzenie już się spełniło. Prosiłam o to inną gwiazdę, na innej łące, na innym niebie. - I otrzymałaś to, czego chciałaś? - No pewnie. Przecież siedzisz obok mnie. I on znów ją całuje i siedzą tak objęci na mokrej trawie, wpatrzeni w siebie, pełni przekonania, że bardzo się kochają i będą ze sobą na zawsze, na pewno. Tak silnie wierzą w to, że ich miłość jest jedyna i niepowtarzalna, iż mogłoby wydawać się, że dla nich Bóg nie istnieje, że oni czczą tylko swoje wzajemne uczucia. Czas wszystko pokaże, obedrze do naga złudzenia, do oczu wepchnie prawdę. I tylko to, co wieczne, pozostanie. Miłość jest nieskończona, choć niektórzy sądzą, że najkrótsza z rzeczy wiecznych. 4. ona i ona. kilka kropel tolerancji. - Dzięki Bogu, że nie ma tu żadnego faceta, który kazałby przełączyć na Eurosport. Wtula się mocniej w partnerkę. -Kochanie, nawet sobie nie wyobrażasz, ile kobiet nam zazdrości. - Które na przykład? - Maryśka spod ósemki. - Ta, której mąż jest budowlańcem? - Tak. - Kiedy z nią rozmawiałaś? - W sumie, nigdy za specjalnie nie byłyśmy zbyt blisko, ostatnio jednak zaczęłyśmy częściej gadać… - Ej, bo będę zazdrosna. - Spokojnie, ona w ogóle mnie nie pociąga. - Haha, a kto cię pociąga? - Ty. Głęboki pocałunek. - Opowiedz mi coś jeszcze o niej. - Według mnie, ona poczułaby wręcz ulgę, kiedy przeszłaby na naszą stronę. - Jezu, jak to brzmi. - Tak, wiem. Coś na kształt Gwiezdnych Wojen, tylko, że ludzie uważają nas za tą ciemną stronę mocy. - Mamy XXI wiek, ale w ludzkich sercach nadal jest średniowiecze, to nie do pomyślenia. - Skończmy ten temat, bo znów się zdenerwuję! - Dobrze, dobrze, spokojnie, kochanie. - Na czym to skończyłam, zanim mi przerwałaś? - Że Maryśka poczułaby ulgę. - A, no tak. Z tego, co ona opowiada, dusi się w związku z mężem. - Albo to nie ten jedyny, albo… - Albo, do czego się skłaniam, Maryśka odkryła w sobie pociąg do kobiet. - Biseksualna? - Możliwe. - Ale nic z tego, ona do końca życia zostanie z mężem. Albo przynajmniej do czasu, póki dzieci nie dorosną. - Faktycznie. Trochę ją rozumiem. - Trochę? Ja tam w pełni. Wyobraź to sobie: rozwód, załamane dzieciaki, które za nic nie mogą zrozumieć, dlaczego z mamą mieszka druga mamusia, kiedy dorosną ten nieopisany wstyd… - Dlatego ja nie chcę mieć dzieci. - A ja chcę. - No dobra, ale nie w tym kraju. - To gdzie chcesz jechać? - Do Holandii! Tam to na nikim nie zrobi wrażenia. - Kogo adoptujemy, chłopca czy dziewczynkę? - Chłopca! Uwielbiam tych malutkich, są tacy słodziutcy! - Hmm, osobniki z chromosomem Y są szczególnie uroczy, kiedy sikają ci w twarz. - Trudno! Będę zmieniać mu pieluchę tak szybko, że nie zdąży tego zrobić! - Powodzenia! - Ej, kochanie, nie uważasz, że dziewczynka to nie będzie o jedną kobietę za dużo w naszej rodzinie? - Powiedziałaś: rodzinie? - Tak. - To znaczy…ty chcesz… - W sumie, dlaczego nie? - Co ludzie powiedzą? - Najmniej mnie to obchodzi. Najwyżej od dziś zaczniemy oszczędzać na wyjazd do Holandii. - Prawdę mówiąc, w Polsce nikt nie da nam ślubu. - Bo jesteśmy, cytuję!- nienormalne. - Ludzie sądzą, że mam przez całe życie być z osobą, która w ogóle mnie nie pociąga? - Może kiedyś zrozumieją…ale jeszcze nie dziś, jeszcze nie. - To od jutra….zbieramy na Holandię? - Jeśli tylko chcesz. - A jak myślisz? - Że tak. - Wyłączmy ten telewizor i chodźmy spać. - No właśnie! Trzeba uczcić pomysł z Holandią. - Jak zwykle czytasz mi w myślach. - Może to dlatego, że jesteśmy sobie przeznaczone. - Holendrzy to zrozumieją. Zbliżają się do siebie i całują namiętnie, napierając na siebie swoimi ciałami, pieszcząc je wzajemnie długimi, delikatnymi palcami. Może to, że żadna z dłoni nie jest wielka i męska sprawia, że ludzie patrzą na nie tak nieprzychylnym okiem? Ale przeznaczenie skrzyżowało te dwie delikatne dłonie, nie dając tam miejsca na jakąkolwiek silną i męską. Przeznaczenie krzyżuje tak wiele osób, ale niektórzy udają zadowolenie, widząc na swoich pośladkach dłoń, której tam być nie powinno… Pragną dotyku zupełnie innych palców. Ale…co ludzie powiedzą? 5. ona, on, ono. adopcja. - Popatrz tylko na nią, Jezu, jak ona się kuli w sobie, jaka ona biedna! - Widzę. - Spójrz, co jej ktoś zrobił w przeszłości, dlaczego ona jest taka smutna? - Nie wiem. - Ty kompletnie nieczuły jesteś! - Nieprawda. - Tak! Ani odrobiny współczucia dla biednego dziecka! - Przestań krzyczeć. - Nie krzyczę! Patrz na te jej biedne usteczka! Ona ma łzy w oczach! - Może to dlatego, że tak dużo mówisz. I głośno. - Och, przestań sobie kpić! - Nie kpię. - Chodź, podejdziemy do niej. - Nie! - Dlaczego?! - Zasypiesz ją milionem słów i przestraszy się jeszcze bardziej. - Nie denerwuj mnie, chodź! - Namieszasz dziecinie w głowie! - Ja namieszam, tak?! To proszę, idź, porozmawiaj z nią i zobaczymy, kto namiesza, no, idź! - Pfy, idę, idę. * - Cześć. Jestem Janusz, jak masz na imię? Cisza. - Masz śliczne oczy. Nic dziwnego, że moja żona dojrzała cię w tłumie innych dzieci. Cisza. - Nie przejmuj się tym, że ona tak dużo i głośno mówi. Taka już jest. Ja już się przyzwyczaiłem. Cisza. - Chciałabyś pójść kiedyś z nami na lody? W cukierni, dwie ulice dalej, dają pyszne lody! Trzy gałki czekoladowe, posypane pokruszonymi ciasteczkami w polewie toffi…pycha! Błysk oczu. Nieme zainteresowanie. Szybkie skinięcie głową, bez wahania. - Mam na imię Hania. - To co, dasz mi rękę i pójdziemy poznać moją żonę? Skinienie głową. Cokolwiek niepewne. * - Hania! Zawsze chciałam mieć dziecko i imieniu Hania! - Tak, też uważam, że jest urocza. - Boże, chyba nas polubiła! - Nie wiem, czy polubiła a nawet gdyby, to jeśli nie będziesz odrobinę mniej gadatliwa, szybko przestanie cię lubić. - Przestań, nie kpij już sobie ze mnie! Ja po prostu nie mogę się powstrzymać! - Oj, dobrze, już nie kpię. - Ale, przyznaj, ona jest wspaniała! - Tak, wiem. - Nienawidzę tych głupich, ciągnących się w nieskończoność procesów adopcyjnych! - Widziała nas dopiero raz, spokojnie, do adopcji jeszcze daleka droga. - No wiem, wiem, ale…nie mogę się doczekać, kiedy w końcu ona będzie nasza! - Jesteś pewna, że będzie chciała, abyśmy byli jej rodzicami? - Na pewno! - Cóż, nie pozostaje mi nic innego, jak ci uwierzyć. - Nie martw się, ja nigdy się nie mylę. * rok później. - Wujku… - Tak? - Wujku, ja ciebie bardzo, bardzo kocham. Wzruszenie chwyta za gardło i nie puszcza przez kolejną minutę. - Ja ciebie też, Hanusiu. - Wujku, pójdziemy teraz na lody? - Oczywiście, że pójdziemy, jeśli tylko byłaś grzeczna. Zadanie odrobione? - Odrobione! Wujku, ja już bym chciała być w drugiej klasie, bo ja już wszystko rozumiem! - Zdolna dziewczynka! - Wujku, a wiesz, że… Wychodzą. Niebo jest koloru czekolady skropionej polewą toffi i pokruszonych ciasteczek. Przesyt wspaniałości. Lepiej nie myśleć, kiedy nadejdzie głód. _____________________ hmm, tak mnie naszło ostatnio na napisanie \'tego czegoś\' ; ) ciekawe, czy komuś się ono spodoba? ; ]



Płeć: nieznana
Ocena: 5.75
Liczba komentarzy: 4    
Data dodania: 14.10.2010r.

1     

Zuzan. Użytkownik wpmt 11 11 2010 (22:28:23)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Świetna praca! Czytało się lekko, zainteresowało mnie ;D Wzbudziło we mnie mnóstwo emocji, mam głowę pełną rozmaitych myśli, które zawdzięczam temu utworowi. Genialne, daję 6 :D

Keruz Użytkownik 08 11 2010 (00:13:20)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Widac różne uczucia, często przeciwstawne w normalnym prozaicznym życiu. Jedynie drobne zastrzeżenia co do stylu pisania, ale naprawdę drobne.

courtney Użytkownik 22 10 2010 (14:34:17)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Śliczne. Wywołuje uśmiech, to znowu żal, wprawia w zamyślenie. Dobrze dobrane przykłady na pokazanie jak różne mogą być oblicza miłości - niby banalne a ujęte naprawdę z wielką gracją. Może jest kilka rzeczy które możnaby zmienić, ale te niedociągnięcia w pewien sposób jeszcze dodają uroku i swojskości Twojej pracy :) Czytało mi się z wielką przyjemnością i to już trzy razy, dziękuję.

Anima użytkownik 15 10 2010 (14:16:22)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Diabelnie mi się podobało! Wczoraj wieczorem tak sobie usiadłam i zaczęłam czytać, ale nie dane było mi dokończyć z racji długości. Doszłam tylko do dwóch kobiet, które pragną akceptacji dla swojej miłości. Siedząc z klasą w kinie, nie oglądałam filmu, tylko po prostu myślałam. O małżeństwach szczęśliwych, o prześladowanych przez mężów kobietach i ludziach, którzy wyłamują się przeciw konwenansom i są wyśmiewani. Tak, dałaś mi bardzo dużo do myślenia za co serdecznie ci dziękuję.
W każdej historii, niby tak prozaicznej i banalnej, a jednak na swój sposób innej i wyjątkowej, ukazujesz tak wiele miłości i tak wiele nienawiści. Potrafisz przeplatać wszystkie uczucia w jedną, misterną tkaninę.
Więc... tak, diabelnie mi się podobało i jestem dumna z tego, że mogę być redaktorem i poprawiać dobrą pracę. Chylę czoła i postaram się uczyć twojego sposobu myślenia, choć mam świadomość, że go nie osiągnę.
Ach i jeszcze jedno! Tytuły opowiadań piszemy dużą literą. Ja wiem, że chciałaś inaczej, żeby się to wplatało, ale jak to potem wygląda? Wolałam zmienić, za to w treści pozostawiałam tak jak jest. 7 z plusem! ;)


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68306 | Użytkownicy: 12452
Online(66): 66 gości i 0 zarejestrowanych: