Mrok owionął moją duszę. Zniszczył mnie doszczętnie jednocześnie uwodząc. Przez krótki czas dawał ukojenie. Po dłuższym czasie zaczęłam dostrzegać minusy tego, że uciekłam z mojej klatki. Była piękna, bezpieczna, a ja byłam oswojona tylko dla jednej osoby. Pamiętam mojego właściciela. Jego brązowe, krótko ostrzyżone włosy i idealne rysy, blask oczu. Z każdym dniem coraz bardziej się od niego uzależniałam. Jednocześnie każdego dania miałam coraz większą ochotę uciec.
Mrok mi pomógł. Szczęście było krótko trwałe. Ulotne jak uśmiech.
Teraz stojąc pomiędzy powrotem a brnięciem w ciemność, płaczę kryształowymi łzami. Stałam się taką osobą, jakich sama kiedyś nie znosiłam. Zagubiłam się między wspomnieniami a teraźniejszością. Zatęskniłam za klatką, zawahałam się, a Mrok to wyczuł.
Sztuczne pozy i fałszywy uśmiech spowiły mnie. Skorupa przeciw ludziom rosła z dnia na dzień. Po to bym dziś miała odwagę uciec. Powiedzieć stop, gdy nastał na to czas. Walizka z nielicznymi rzeczami stoi przy drzwiach, a ja żegnam się z apartamentem Mroku. W reku trzymam klucze. Do progu zostały zaledwie dwa metry. Pomimo tego, że decyzję podjęłam już tak dawno ciężko jest podjąć mi ten ostateczny krok. Zamykam drzwi, klucz rzucam niedbale przez otwarte okno wieżowca wprost do rzeki. Nie ma już odwrotu.
Wsiadam do taksówki i daję kierowcy adres domu mojego właściciela - Blasku. Droga trwa długo i jest męcząca.
Wysiadając dostrzegam obskurną dzielnicę, która ma już dawno za sobą lata świetności. Odnajduję numer 42 na furtce obrośniętego pnączem domu. Pchnęłam bramkę, krótko zaskrzeczała jakby sęp, który szykuje się do ataku na ofiarę. W tym przypadku ofiarą byłam ja, a sępem wspomnienia, które wpinały w moje serce szpilki zamoczone w misie z trucizną. Przysiadłam na schodach. Zaczęłam sobie przypominać wszystkie lata wczesnej młodości, które tu spędziłam. W najbardziej niedostępnym i pokrytym chwastami miejscu ogrodu dało się dostrzec gruszę, pod którą zaczęła się cała moja historia. Połamane gałęzie, sylwetka starszej kobiety doświadczonej przez życie. Tak właśnie dziś wyglądała grusza. Była podobna do mnie. Pomimo tego, że jestem młoda moja sylwetka jest podobna do nieszczęsnego drzewa. Ramiona wysunięte do przodu, jakby chciały chronić moje serce przed kolejnym upadkiem. Otrząsnęłam się z wspomnień. Wstałam podpierając się obrośniętej mchem niczym koronką barierki. W tym samym czasie otworzyły się za moimi plecami stare, spróchniałe i ukochane przez korniki drzwi.
Ocena: 4
Liczba komentarzy: 8
Data dodania: 22.01.2012r.
Użytkownik ocenił pracę na 4
Tak jak obiecałam, zabrałam się dzisiaj za czytanie :)
Twój tekst przypadł mi do gustu. Nie da się go przewertować w kilka sekund. Niekiedy trzeba się zatrzymać, niekiedy powrócić do poprzedniego zdania. Jednak o to w nim chodzi - nie pozwala o sobie zapomnieć.
Podoba mi się Twój styl. Gorzej jest jednak ze stroną techniczną, gdzie zauważyłam sporo zgrzytów. Brak przecinków, powtórki. Jednak ogólnie zdania konstruujesz bardzo dobre.
Przedstawiasz nam bohaterkę, która lawiruje między Mrokiem a Blaskiem. W ostateczności wybiera Blask, chcąc odciąć się od tego, co było jej bliskie przez ostatni czas. Twój tekst spokojnie mógłby być jakimś wstępem do dłuższej powieści. Być może już jest, nie wiem. Muszę zacząć czytać dalej :)
Byłaby nawet piątka, jednak przez te błędy - cztery z plusem.
Użytkownik ocenił pracę na 4
Hmm, tak się zastanawiam nad całokształtem. Zapowiada się ciekawie, aczkolwiek widzę pewne, nieco oklepane motywy, dlatego muszę się zawahać.
Kobieta, którą opisujesz, ma jednego właściciela - Blask, jednak obecnie toczy walkę z Mrokiem, który nią zawładnął. Objął ją, przytulił, dał chwilę bezpieczeństwa, w czym się zatraciła. Tyle że zło nie zawsze niesie dobro - jak mówiła pewna książka, którą kiedyś czytałam. I to jest właśnie myśl przewodnia, myśl, która często zdaje się tutaj przewijać. Bohaterka gdzieś podświadomie żałuje... Jest szansa do powrotu do normalności. To jest...takie ludzkie, bardzo ludzkie. Każdy walczy z wątpliwościami, każdy ma swoje matactwa, zalety, wady i wszystko to trzeba w sobie pokonać. Tylko nieraz trudno. I jak tu osiągnąć doskonałość?
Hmm... Pojawiło się kilka interpunkcyjnych błędów, do stylu nie mam raczej zastrzeżeń. Przez historię prowadzisz dość gładko, aczkolwiek nie jest to jeszcze coś, co czytałabym z ogromną przyjemnością. Myślę, że praca i cierpliwość ci pomogą. Na razie czwórka.
To co zauważyłem w tym tekście to naprawdę ciekawy styl pisania, który skłaniał mnie do dalszego czytania :) Za to jest duży plus, bo potrafisz czytelnika w ten sposób zachęcić. Mnie po prostu intrygujesz :)
Dla mnie problemem jest przesadne nagromadzenie w tak krótkim tekście oklepanych metafor mroku i blasku. Sam temat niczym nie zaskakuje, nie wnosi nic ciekawego, a wykonanie pomimo ciekawego języka i niezłego stylu ginie pod ciężarem płytkich metafor i symboli.
Rozumiem i szanuje Twoje zdanie. Jest to mój pierwszy tekst od dość dawna, dopiero wracam do pisania. Ja trochę inaczej podchodzę do Mroku i Blasku.. Mrok- był mężczyzną, do którego uciekła bohaterka, był on złym kusicielem ;) Natomiast Blask- mężczyzna, z którym była szczęśliwa lecz dosięgła jej rutyna ;) Dziękuje za komentarz i doceniam ;)
Cieszę się, że tak to odbierasz :) Nie chciałem cię w żadnym wypadku zniechęcać
Dobrze o tym wiem i rozumiem. Każdy może inaczej postrzegać prozę i wiersze, bo każdy inaczej wszystko odbiera to jest właśnie piękne w poezji i prozie ;)
Podwójnie dodana proza z góry przepraszam, małe kłopoty techniczne, proszę o usunięcie jednej.
Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.
Statystyki: Wiersze: 7847 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46544 | Użytkownicy: 3566
Online(35): 30 gości i 5 zarejestrowanych:
exother, pasieczny14, 77majka77, Mii, Pawlak
Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook |
Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa |
Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl