warto go przeczytać
Pseudonim: Fivex
Przeraźliwy dźwięk budzika zbudził go ze spokojnego snu. Po omacku wyłączył przyczynę jego gwałtownej pobudki po czym przetarł oczy. Przed nim pierwszy dzień prawdziwej szkoły...Liceum. Tak bardzo marzył o tym dniu, w którym będzie mógł powiedzieć o sobie ,,licealista". Teraz ludzie nie będą mówić ,,dziecko". Od teraz prawomocnie należy do ,,młodzieży". Szkolne miłości,nowe przyjaźnie, domówki, czy wspólne wypady na miasto. Od teraz będzie to na jego porządku dziennym. Powoli wstał, ubrał się, skorzystał z toalety, po czym zabrał śniadanie przygotowane przez mamę, przeczytał karteczkę, którą od teraz będzie czytał prawie codziennie (,,Zupę masz w lodówce, zagrzej ją sobie w mikrofali,bo ojciec i Magda wrócą dzisiaj późno, a ja muszę załatwić parę spraw w urzędzie, więc gdybyś planował wyjść, to zostaw siostrze klucz pod wycieraczką") po czym wyszedł z domu i ruszył na przystanek.
* * *
Podróż do szkoły trwała około dwudziestu minut, więc po wyjściu z busa w drodze do szkoły zdążył kupić sobie drożdżówkę w pobliskim sklepie. Wspomnieniami wrócił do wczorajszego popołudnia i myśl o ,,dziewczynie w czarnej bluzie" wywołała na jego twarzy uśmiech. Musiał dziwnie wyglądać z wytrzeszczonymi zębami do drożdżówki dla ludzi którzy go mijali. Po kilku minutach marszu ujrzał potężny budynek swojej szkoły. Wspiął się po schodach, po czym pchnął drzwi i ruszył w dół, gdzie po chwili poszukiwań odnalazł swoją szafkę. Szybko przebrał buty, zdjął kurtkę i usiadł na ławce. Po kilku minutach szatnia zaczęła zapełniać się ludźmi, a Rafałowi udało się poznać pierwsze osoby,z którymi spędzi następne trzy lata. Zdobył także kolegę,z którym będzie dzielił ławkę. Był to niewysoki brunet ubrany podobnie jak nasz bohater. Miał na imię Michał i mieszkał w centrum Krakowa. Należał do grupy osób, które dostały się do szkoły głównie ze względu na swój majątek, a nie umiejętności i wiedzę, lecz Rafał jeszcze tego nie wiedział. Jego nowy kolega postanowił, że będzie udawał zwykłego, bo zawsze kiedy ludzie dowiadywali się o tym, że jest dość zamożny, to każdy chciał być jego ,,przyjacielem".
Przez cały dzień chłopak poznawał nowy ludzi,a już po dwóch lekcjach klasa podzieliła się na grupy. Rafał należał do przeciętniaków - najliczniejszej grupy, osób na średnim poziomie zdolności,które nie wybijają się ponad przeciętną. Oprócz tego byli też: buntownicy(niezwykle zdolni ludzie, którzy po prostu z upodobania ubierali się na ciemno i nie do końca wykorzystywali swoją wiedzę i umiejętności), humaniści (kilkuosobowa grupa, która uwielbiała rozmawiać na temat swoich nowych dzieł, czy cytować fragmenty dzieł Kochanowskiego lub Mickiewicza), kujoni (była to grupa zaledwie dwóch osób, które już w pierwszy dzień większość przerw spędzili na czytaniu podręczników i przeglądaniu notatek z poprzednich lat). Osobiście Rafał nie lubił określenia ,,kujon". Dla niego była to osoba, która godzinami ślęczy nad książkami,lecz nic z tego nie ma. Tych,którzy dobrze się uczą nazywał po prostu bardzo zdolnymi. Dzięki przebiegłości i sprytowi udało mu się zdobyć przedostatnią ławkę pod oknem - najlepsze miejsce do ściągania.
Ku jego uciesze w tym semestrze czekały ich lekcje plastyki, więc chłopak od razu zaczął planować jakie rysunki przyniesie nauczycielowi. Idąc w stronę sali, w której będzie miał ostatnią w tym dniu lekcję zobaczył tą samą ciemną bluzę, którą widział wczoraj na przystanku. Nosiła ją rudowłosa piękność, która szła w towarzystwie swojej ciemnowłosej przyjaciółki. Oczy dziewczyny były podkrążone, a kiedy próbowała się podrapać, Rafał zobaczył ślady pocięcia na jej ręce. Dziewczyna najwyraźniej to zauważyła, więc szybko naciągnęła rękaw i odeszła ze schyloną głową. ,,Ona się samookalecza" - ta myśl gnębiła chłopca przez następną godzinę. Przez całą lekcję nie był w stanie się skupić, gdyż nie mógł zrozumieć jak można zadawać sobie ból i mieć z tego satysfakcję. ,,A może mi się przywidziało? Może to po prostu podrapanie, albo dzieło pazurów jej kota?"
* * *
-Cześć... Jestem Rafał - powiedział chłopak, przeczuwając,że i tak nic z tego nie wyniknie.
-Koleś weź się ode mnie odwal! Po raz trzeci się ze mną witasz! Nie znam cię i niech tak pozostanie! Za kogo ty się masz? Skoro nie odpowiadam, to może po prostu przestań?! Szukasz przyjaciół? To nie szukaj ich na siłę. Nara. -Porwała swój plecak i zniknęła za rogiem.
-Może po prostu chciałem poznać twoje imię...-westchnął i oparł głowę o zimną szybę.
Ocena: 0
Liczba komentarzy: 1
Data dodania: 16.08.2009r.
Statystyki: Wiersze: 7847 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46544 | Użytkownicy: 3566
Online(35): 31 gości i 4 zarejestrowanych:
exother, pasieczny14, 77majka77, Mii