Pseudonim: frymuśna niezapominajka
Skąd: warszawa
O sobie: "Pamiętaj ,że człowiek się zmienia ,ale jego przeszłość nigdy."
Napisanych prac:
- wiersze: 2
- proza: 2

Średnia ocen: 4.0
Użytkownik uzyskał: 49 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Nadchodzi świt" 03.04.2014
"Krótka refleksja" 25.03.2014
"Przypadkowy (nie)znajomy cz. 1" 29.03.2014
"Pogawędka z sumieniem" 26.03.2014

Inne prace tego autora:
"Pogawędka z sumieniem" 26.03.2014
"Nadchodzi świt" 03.04.2014
"Przypadkowy (nie)znajomy cz. 1" 29.03.2014
"Krótka refleksja" 25.03.2014


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

Przypadkowy (nie)znajomy cz. 1

Ta paplanina zdawała się nie mieć końca. Próbowałam słuchać,ale pomimo moich usilnych starań nie mogłam się skupić na tym,co mówi nauczyciel historii - pan Bonaparte (żartobliwe nazywany przez uczniów Napoleonem). Dzisiaj byłam jakaś rozkojarzona,nie mogłam na niczym skupić uwagi. Machinalnie notowałam to,co dyktuje nam Napoleon,ale myślami byłam gdzie indziej - spacerowałam po Warszawskich Łazienkach,pozwalając stopom by niosły mnie tam gdzie zechcą i słuchałam ulubionej piosenki Metalliki "Enter Sandman". Podejrzewam ,że wszyscy znajdujący się w klasie mieli tak samo ,prócz oczywiście wizji spaceru w Łazienkach i słuchania Metalliki. Była końcówka czerwca,nikt już nie myślał o szkole,każdy snuł już wakacyjne plany. Lekcja dłużyła się niemiłosiernie, a wskazówki zegara zdawały się poruszać jeszcze wolniej,jakby szydząc ze mnie. Odliczałam minuty do dzwonka,wpatrując się intensywnie w tarcze. Jeszcze tylko 10 minut i będę mogła wyjść ze szkoły,rozkoszując się początkiem weekendu. Bonaparte opowiadał właśnie coś o bitwie pod Grunwaldem,biedny historyk myśli,że ktoś go słucha. 5 minut dzieli mnie od upragnionej wolności. Przez okno przy,którym siedzę,wpadają promyki słońca,przyjemnie ogrzewając moją twarz. Za chwilę będę mogła cieszyć się piękną pogodą,nie oglądając jej tylko przez szybę. Uwielbiam lato,nie trzeba się ciepło ubierać,a z domu wychodzisz,nakładając tylko buty. Kilkanaście sekund i wreszcie stąd wyjdę,zapominając o wszystkim,co zdążyłam tu dzisiaj usłyszeć. 3,2,1... i zabrzmiał najwspanialszy dźwięk,jaki można usłyszeć w szkole - dzwonek obwieszczający koniec lekcji. Z uśmiechem na twarzy spakowałam zeszyt i piórnik do torby. Zabrałam swoje rzeczy i ruszyłam w stronę drzwi,a wychodząc przez nie czułam wzbierającą we mnie radość na myśl o weekendzie. Gdy opuściłam budynek szkoły,uświadomiłam sobie ,że nareszcie mogę się wyluzować. Przed wyjściem z budynku pożegnałam stróża i pożyczyłam mu miłego weekendu. Złapałam za klamkę i pchnęłam wielkie,ciężkie drzwi. Na zewnątrz słońce przygrzewało i wiał delikatny,ciepły wietrzyk. Wciągnęłam powietrze nosem i upajałam się nim przez chwilę. Radośnie ruszyłam przed siebie,chcąc jak najszybciej znaleźć się w moim kochanym domciu. Przy przejściu przez ulicę zatrzymałam się w oczekiwaniu na zielone światło. Kilka minut później pojazdy zatrzymały się przed pasami i mogłam wtedy spokojnie przejść na drugą stronę. Stanęłam na przystanku i wyjęłam telefon by włączyć dźwięk i sprawdzić godzinę. Znałam praktycznie cały rozkład autobusu 197 na pamięć ,więc nie musiałam go sprawdzać. Jeżdżę tym autobusem codziennie do szkoły i mimowolnie zapamiętałam godziny przyjazdów. Jest 14:30,więc 197 będzie za jakieś 7 może 8 minut,wliczając krótkie spóźnienie. By zabić czas do przyjazdu autobusu zaczęłam słuchać muzyki z mojego telefonu. Miałam ochotę na jakiś wesoły kawałek,odzwierciedlający mój nastrój,więc zdecydowałam się na piosenkę Blues Brothers "Everybody needs somebody to love". Słuchając tego utworu,miałam ochotę tańczyć,ale chyba wolałabym uniknąć zdziwionych spojrzeń ludzi dookoła. Jeszcze bardziej niż wcześniej zaczęła rozpierać mnie energia,więc zmieniłam na nieco spokojniejszy utwór Linkin park "Burn it down". W chwilę po tym jak zmieniłam piosenkę,podjechał 197. Wsiadłam drugimi drzwiami (często je wybieram) do niezbyt zatłoczonego pojazdu. Oparłam się plecami o szybę i złapałam obydwiema rękami poręcz znajdującą się pod oknem. W myślach policzyłam ile przystanków mam do domu. To był taka moja metoda na nudę. Na każdym następnym przystanku odejmowałam jeden od całkowitej ich liczby i w ten sposób saldo stawało coraz mniejsze. 13 przystanków do domu,czyli pewnie jakieś 11,biorąc pod uwagę to,że nikt nie będzie chciał wsiąść lub wysiąść na którymś w przystanków na żądanie. Ich liczba szybko malała,aż w końcu został tylko jeden. Przygotowując się do wyjścia ,stanęłam przy drzwiach i nacisnęłam guzik "STOP". Pojazd zatrzymał się,a ja czekałam aż drzwi się otworzą. Mechanizm w końcu je otworzył i mogłam wysiąść. Ruszyłam w stronę przejścia dla pieszych,ale zatrzymałam się,przypominając sobie o drodze rowerowej. Rozejrzałam się,czy nic nie jedzie i stwierdziłam,że mogę spokojnie przejść. Usłyszałam sygnał dzwonka przypisanego mojej przyjaciółce i zatrzymałam się by otworzyć torebkę w poszukiwaniu komórki. Włożyłam rękę i zaczęłam przerzucać zawartość w nadziei,że mój telefon nie jest na samym dnie. Po chwili poczułam pod palcami gładką powierzchnię ekranu i wyjęłam w końcu komórkę z torebki. Niestety nie zdążyłam odebrać,ale przynajmniej ją znalazłam. Właśnie wykręcałam numer by oddzwonić,gdy nagle z kimś się zderzyłam. Komórka wyślizgnęła mi się z ręki i uderzyła o chodnik,powodując wypadnięcie baterii i obluzowanie karty pamięci. Natychmiast schyliłam się po sprzęt,chcąc prędko go poskładać. Nie spojrzałam nawet na sprawcę tego wypadku. Najpierw złapałam za telefon ,a potem chciałam podnieść baterię,ale ktoś mnie ubiegł. Zobaczyłam dłoń trzymającą akumulatorek i uniosłam wzrok by zobaczyć właściciela tej dłoni. Był to chłopaka mniej więcej w moim wieku i bardzo przystojny. Ujrzałam ciemne niemal czarne włosy lekko zwichrowane,niebieskie wręcz błękitne przenikliwe oczy i zmysłowe usta wygięte w delikatnym uśmiechu. Odwróciłam wzrok by nie gapić się na niego zbyt długo. Nieznajomy jegomość podał mi baterię i odezwał się tymi słowami: - Przepraszam,zagapiłem się. Może pomóc ci złożyć go z powrotem - wskazał na części telefonu. - Ja też się zagapiłam,bo szukałam jej w torebce - odezwałam się po chwili,podnosząc dłoń,w której trzymałam komórkę - a jeśli chodzi o pomoc to nie,dzięki,dosłownie minuta roboty. Czasami zdarza mi się go rozwalić,więc już nauczyłam się jak go z powrotem złożyć. - Jeśli tak mówisz. W takim razie powodzenia w składaniu,mam nadzieję,że nie narobiłem zbytnich szkód - Dzięki i pewnie nic się nie stało. Upadał mi już chyba ze 100 razy,więc i za 101 będzie cały. - A jeśli ten 101 raz okaże się jednak pechowy? - 101 to nie jest pechowa liczba. Nic mu nie grozi - powiedziałam z uśmiechem ,wskazując na telefon - Jeśli jesteś tego taka pewna. Różne rzeczy się zdarzają. Po wypowiedzeniu tych słów uśmiechnął się,nonszalancko włożył ręce w kieszenie i odszedł. Nie zaczekał na jakąkolwiek odpowiedź czy reakcję. Chwilę wpatrywałam się w jego oddalającą się postać,rozmyślając o tym co usłyszałam. Jego wypowiedź była dziwna i zagadkowa. Co to miało niby znaczyć: "Różne rzeczy się zdarzają"? Poczułam się trochę nieswojo. By odegnać to uczucie ruszyłam pieszo ,chociaż rzadko to robię ze względu na możliwość dojechania autobusem. Lecz dzisiaj chciałam by letni wietrzyk pozwolił mi zapomnieć o tym dziwacznym zdarzeniu. Pomimo niepokoju,nie mogłam przestać myśleć o tym nieznajomym. Jakbym była pod wpływem jakiegoś uroku,czy czegoś w tym rodzaju. Jakiś głosik w mojej głowie podpowiadał mi: "Pod wpływem zauroczenia przystojnym przybyszem". Zepchnęłam te głosik w najdalsze rejony swego umysłu. Przecież byłoby to niedorzeczne gdyby tak szybko mnie urzekł,myślałam. Wystarczyło jedno spojrzenie tych przenikliwych,błękitnych oczu. Dochodząc do bramy przed moim domem,doszłam do wniosku,że jednak ten głosik w mojej głowie niestety miał rację.



Płeć: kobieta
Ocena: 3.5
Liczba komentarzy: 5    
Data dodania: 29.03.2014r.

1     

frymuśna niezapominajka Użytkownik wpmt 30 03 2014 (19:13:34)

Dziękuję za wszelkie uwagi. Wezmę je sobie do serca i postaram się nie popełniać już takich błędów.

Vår Szef Prozy 30 03 2014 (17:50:10)

od siebie dodam tylko, że tytuł zawsze wielką literą, pozdrawiam.

Nowokaina Użytkownik wpmt 30 03 2014 (13:30:12)

Użytkownik ocenił pracę na 3

Witaj

Niestety, nie mogłam dać Twojej pracy oceny wyższej niż trzy. Powodów jest kilka i są one na tyle istotne, że nie do końca jestem pewna, czy chciałabym przeczytać kolejny rozdział tego opowiadania.

Strona techniczna kuleje. Pomijam fakt, że wystąpiły kłopoty z odstępami, ale przede wszystkim chodzi tutaj o stylistykę i rozciąganie zdań. Ponadto liczebniki piszemy słownie, więc w zdaniu: "5 minut dzieli mnie (...)" powinno być: "Pięć minut (...)." Warto przyjrzeć się samemu początkowi, który jest zdecydowanie zbyt rozbudowany. I nie chodzi o sam fakt długiego opisu, a o to, iż w połowie jest on zbędny. Czytelnik nie dowiaduje się z niego nic interesującego, nie występuje nic, co wzbudza ciekawość. Pierwszy, ogromny akapit jest nijaki i bezbarwny.

Co do treści mam ambiwalentne odczucia. Dlaczego? A być może dlatego, iż kilkakrotnie spotykałam się z podobnym schematem:
1. opis znudzonej życiem dziewczyny
2. opis spacerującej dziewczyny
3. spotkanie z chłopakiem
Będąc szczera, to już nieco się przejadło, a ja nigdy nie byłam wielbicielką typowo kobiecych opowiastek. Być może dlatego przepadam za horrorami i całkowicie schizofreniczną literaturą, ale mniejsza o to.

Po pierwsze, zastanów się, czy na pewno chcesz brnąć w to dalej. Postaw na oryginalność, stwórz coś niebanalnego. Język masz przyzwoity, możesz wiele zdziałać.
Po drugie, przykładaj wagę do strony technicznej. Jest ona równie ważna co sama treść.

Na tę chwilę trzy.
Pozdrawiam

frymuśna niezapominajka Użytkownik wpmt 30 03 2014 (10:33:21)

Dzięki za 4. Wezmę sobie twoje rady do serca przy pisaniu kolejnej części.

civilizacja Redaktor 30 03 2014 (01:09:41)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Nieźle, naprawdę nieźle. Sam język, sposób prowadzenia narracji, opisy są bardzo poprawne. Skupię się na kwestiach technicznych - konkretnie jednej - raczej niż na samym pomyśle, bo a) nie wiem jeszcze, którą ścieżkę wybierzesz w swojej historii, ale podświadomie czuję, że tę bardziej "kobiecą", przez co stworzysz jakąś miłosną opowiastkę (mam nadzieję, że będzie inaczej; b) jestem fanem nieco innej literatury niż prezentujesz.

Ale wracając do tematu...
Twoje opisy są za długie. Przeciągasz je często w nieskończoność, pomimo tego, że nic z nich właściwie nie wynika. Dobrym przykładem jest ten fragment:
Jeżdżę tym autobusem codziennie do szkoły i mimowolnie zapamiętałam godziny przyjazdów [...]. Przygotowując się do wyjścia ,stanęłam przy drzwiach i nacisnęłam guzik "STOP"

W tekście zajmuje objętość bodajże kilkunastu zdań o sposobie komunikacji bohaterki, która za przeproszeniem, g... kogokolwiek obchodzi. Jedyna na to rada: DELETE.
Opisu nie należy przedłużać, jeśli nie niesie za sobą żadnych wartości. Jeśli chcesz podkreślić cechę bohaterki, a żeby nie zrobić tego bezpośrednio, musisz się okropnie nagimnastykować, może lepiej wpleść to w dialog lub w jakąś prostą sytuację (ożywi to fragment)? Albo parafrazuj i kontroluj pracę po napisaniu: około 10% pierwotnego tekstu najczęściej idzie do kosza, czasem więcej. Warto to sobie wziąć do serca.

Pozdrawiam


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9700 | Proza: 2330 | Publicystyka: 723 | Komentarze: 68312 | Użytkownicy: 12452
Online(32): 32 gości i 0 zarejestrowanych: