Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt

Przypadek Claire B. cz. 3

Doktor Noel Magnus podniósł się z fotela, kiedy do jego biura weszła Claire Basso – nie zrobił tego nawet wtedy, kiedy spotykał się z jej rodzicami. Pomyślał, że to najpiękniejsza dziewczynka, jaką kiedykolwiek widział. Nie, właściwie nie byłą dziewczynką. Była miniaturową kobietą.
Kształtna. Wysoka jak na swój wiek i szczupła. Czyste spojrzenie, czarujący, niewinny uśmiech na twarzy. Długie, błyszczące włosy, proste, bez żadnych loczków czy fali. Miała prawie przejrzystą skórę.
Patrzyła z ufnością i zainteresowaniem. Miała niebieskoszare oczy. Pełne, karminowe, przepięknie uformowane usta. Skoordynowane, precyzyjne ruchy. Nie bała się, nie była nadąsana czy rozdrażniona.
Doktor Magnus uśmiechnął się szeroko.
- Proszę, usiądź tutaj, Claire – powiedział pośpiesznie, wskazując krzesło obok biurka.
- Dziękuję – odpowiedziała. Głos miała czysty, niski, spokojny.
- Czy jest ci wygodnie? – zapytał.
- O, tak.
Przechylił się do przodu, aby zlustrować jej wygląd. Miała na sobie długą, lnianą sukienkę z niebieskim brzegiem, przywiązaną w talii granatową szarfą. Na rękach nosiła bransoletki z muszelek. Na nogach sandałki z białej skóry, zapięte ponad kostkami. Trzymała małą, plastikową torebkę z mosiężnymi łańcuszkami.
- Podoba mi się twój ubiór, Claire – powiedział.
Spuściła wzrok, skubiąc szarfę, jak gdyby była zdziwiona.
- Och, wszystko stare rzeczy…
Westchnął i usadowił się wygodnie w swoim fotelu na kółkach. Sięgnął do otwartej szuflady biurka i włączył magnetofon.
- Claire – powiedział – wiem, że już kilka razy byłaś z wizytą u lekarza. Właściwie to doktor Ivan zaproponował mi, żebym się z Tobą spotkał. Lubisz doktora Ivana?
Uśmiechnęła się słodko.
- On jest taki zabawny. Za każdym razem daje mi lizaka.
- Tak?
- Nigdy mu o tym nie mówiłam, ale ja nie cierpię lizaków. Psują zęby. A więc, kiedy doktor daje mi lizaka, zabieram go do domu i częstuję go Rona. To mój braciszek. On uwielbia lizaki. Jest taki grubiutki.
Doktor Magnus wyprostował się na swoim fotelu.
- No cóż, teraz czuję się trochę lepiej, ponieważ nie mam lizaków w biurze.
- To dobrze, Jestem za stara na lizaki.
- Jestem lekarzem, Claire, specjalnym lekarzem.
- Wiem o tym. Jest pan psycholem.
- Gdzie nauczyłaś się tego słowa, Claire?
Rozejrzała się dookoła z ciekawością.
- Och, nie pamiętam… Wszystkie dzieci tak mówią. Psychol to taki lekarz, trochę stuknięty.
- Mam nadzieję, że nie myślisz, że jestem trochę stuknięty.
- Och, nie. To głupie. Mój Boże, nie może być pan stuknięty.
- Oczywiście, że nie. Ja rozmawiam z dziećmi, Claire. Tylko rozmawiam i jeżeli one mają jakieś problemy, próbujemy j rozwiązać.
- Ja nie mam żadnych problemów.
- Tak, ale ja mam problem i mam nadzieję, że będziesz w stanie mi pomóc. Wiesz, twoi rodzice czują, że coś cię trapi i prosili mnie, ażebym z tobą na ten temat porozmawiał.
Patrzyła na niego uważnie.
- Nic mnie nie trapi.
- Claire, kochasz swoich rodziców, prawda?
- Oczywiście.
- I wiesz, że oni ciebie kochają?
- Pewnie.
- I dlatego, że cię kochają, chcą, żebyś była szczęśliwa i wyrosła na piękną, zdrową, odpowiedzialną kobietę. Z pewnością wiesz, co oznacza słowo odpowiedzialna”?
- To znaczy – bez problemów.
- Cóż… nie tylko. To znaczy, że powinnaś umieć sobie radzić ze swoimi problemami. A twoi rodzice czują, że właśnie teraz masz jakiś problem. Czy wiesz, o co chodzi?
Zmarszczyła brwi, zamrugała oczami, przygryzła dolną wargę. Spuściła głowę, pilnie obserwując swoje stopy. Następnie podniosła głowę do góry, była już uśmiechnięta. Pomyślał, że mogłaby być znakomitą aktorką.
- Och, już wiem o co chodzi. Założę się, że wiem. Ciągle mi o tym mówią. Uważają że za bardzo kocham ludzi. Czy to nie jest głupie?
- Co przez to rozumiesz?
Nie odpowiedziała. Błądziła wzrokiem po ścianach, spojrzała na pudełko z zabawkami i grami, popatrzyła na sufit z ponaklejanymi gwizdkami. Doktor Magnus czekał cierpliwie przez pełną minutę, a potem spróbował jeszcze raz…
- No więc, Claire? Nie odpowiedziałaś na moje pytanie.
Teraz spojrzała na niego. Odchyliła głowę.
- Pan ma na imię Noel, nieprawdaż?
- Tak. To moje pierwsze imię.
- Noel – powtórzyła, chichocząc. – Śmiesznie.
- Zgadzam się z tobą! Ale większość moich przyjaciół nazywa mnie Nel.
- Czy mogę mówić do pana doktorze Nel?
- Oczywiście. Bardzo bym tego pragnął.
- Jeżeli pańscy przyjaciele nazywają pana Nel, a ja będę pana nazywać doktorze Nel, to wtedy zaprzyjaźnimy się, prawda?
- Chciałbym się z tobą zaprzyjaźnić, Claire.
- Ja również.
Zamilkli. Claire podniosła ręce i przegładziła swoje długie, miękkie i błyszczące włosy. Następnie potrząsnęła głową, pozwalając im swobodnie opaść na plecy. Gest był tak wdzięczny, słodki i niewinny, że trudno było go nazwać kokieteryjnym czy prowokacyjnym.
- Nie odpowiedziałaś na moje pytanie, Claire – powiedział łagodnie. – Co miałaś na myśli, kiedy mówiłaś, że twoi rodzice uważają, iż za bardzo kochasz ludzi?
- Och… no wie pan – odpowiedziała z wahaniem. – Że jestem zbyt miła.
- Czy jesteś miła dla wszystkich?
- Nie, nie dla wszystkich. Niektórzy ludzie są podli i złośliwi.
- Czy mogłabyś podać jakiś przykład – chodzi mi o ludzi, którzy są podli i złośliwi.
- Pani Meg ze szkółki niedzielnej – zawsze na nas krzyczy i nigdy się nie uśmiecha.
- Jeszcze ktoś?
- Panna Clinton z biblioteki. Wścieka się, kiedy rozmawiamy.
- A znasz jakichś mężczyzn, którzy są podli i złośliwi?
Spojrzała na niego z zainteresowaniem.
- Nieee – odpowiedziała, zamyślając się. – Chyba nie. Nie znam mężczyzn, którzy są podli i złośliwi. Tylko kobiety.
- A więc potrafisz być miła jedynie dla mężczyzn?
- Niektórych z nich lubię bardziej, a niektórych mniej, ale mimo wszystko…
- Czy całujesz mężczyzn, których lubisz?
- Cóż – powiedziała, spuszczając wzrok i uśmiechając się dyskretnie. – Niektórzy z nich są tacy zabawni i słodcy, że nie miałabym nic przeciwko całowaniu ich.
- Czy dotykasz mężczyzn, Claire? Głaszczesz ich?
- Czy ich pieszczę? Tak, to takie zabawne; robią się wtedy czerwoni na twarzy i chichoczą. Jak gdyby ich ktoś łaskotał.
- Czy uważasz, że mężczyźni lubią być łaskotani?
- O, tak.
- A ty – lubisz to robić?
- Ja kocham ludzi.
- Mężczyzn, Claire. Głównie kochasz mężczyzn.
- Tak, doktorze Nel – powiedziała z powagą. – To prawda.



        Dedykacja: bezczelnemu, tak dla Ciebie

Ocena: 0
Liczba komentarzy: 5    
Data dodania: 01.11.2009r.

1     

Sofie 01 11 2009 (19:49:21)

Wydawało mi się. Na słuch brzmiało "Busso", gdy przeczytałam, jakoś mi utkwiło.

Zuanshie 01 11 2009 (19:40:36)

Zdecydowanie Basso

Sofie 01 11 2009 (19:39:51)

Aha- i Clarie Basso czy Busso? Wydawało mi się, że było przedtem to drugie.

Sofie 01 11 2009 (19:39:02)

Tak se ta część. Nijaka, może i delikatna, opisuje Clarie- ale bardzo mdła. Kochać- bardzo mocne określenie. Jak dla mnie zbyt dużo dialogów, mimo że nadają płynności, brakuje mi ingerencji w myśli bohaterów. Płytko wyszło, no. Opis to nie wszystko, liczą się też uczucia. Pamiętaj o tym.

Dawied 01 11 2009 (18:55:28)

Zgrabnie, wiarygodnie napisane dialogi. Lekko i szybko się czytało, ale najważniejsze chce się wiedzieć, co będzie dalej. Nieźle wykreowane postaci, choć mogłyby mieć nieco więcej szczegółów. Czekam na więcej


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7847 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46544 | Użytkownicy: 3566
Online(35): 31 gości i 4 zarejestrowanych: exother, pasieczny14, 77majka77, Mii

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl