Pseudonim: SzopPraczMorderca
O sobie: Bądź zawsze sobą. No chyba, że możesz być Szopem Praczem. Wtedy lepiej jest być Szopem Praczem.
Napisanych prac:
- proza: 7

Średnia ocen: 5.0
Użytkownik uzyskał: 50 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Przygody Szopa Pracza..." 24.04.2013
"Przygody Szopa Pracza..." 19.04.2013
"Przygody Szopa Pracza..." 21.04.2013
"Przygody Szopa Pracza..." 07.05.2013
"Przygody Szopa Pracza..." 23.09.2013

Inne prace tego autora:
"Przygody Szopa Pracza..." 19.04.2013
"Przygody Szopa Pracza..." 07.05.2013
"Przygody Szopa Pracza..." 23.09.2013
"Przygody Szopa Pracza..." 24.04.2013
"Przygody Szopa Pracza..." 21.04.2013


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

Przygody Szopa Pracza Mordercy 6

Szósta część. Nie polecam czytania bez znajomości poprzednich części. PS: "se" celowo, proszę nie poprawiać :) Skrzyp, skrzyp, skrzyp. Śnieg wydawał charakterystyczny dźwięk, kiedy stawało się na nim, a temperatura była tak niska, że mróz osiadał nawet na włoskach w nosie, powodując bardzo nieprzyjemne uczucie. Jednak w krokach postaci przemierzającej po ciemku ulice Krakowa widać było ekscytację, jeśli nie radość. Czyżby miała przed sobą długo wyczekiwane spotkanie? Nocny wędrowiec skręcił w kierunku parkingu przeznaczonego dla mieszkańców kilku okolicznych bloków. Tak, jak się spodziewał, w ciemności, z dala od ulicznej latarni, majaczyła się druga postać. - Czego chcesz? – warknął mężczyzna przepitym głosem, ściskając mocniej łom w ręce. Samochód stojący obok miał głęboką rysę na całej długości i pozbawiony był już lusterek. - Szef mnie wysłał do pomocy – odpowiedziała postać spokojnym, wyluzowanym głosem. - Dam se sam radę. – facet mierzył rozmówcę niepewnym spojrzeniem. - Wiem, ale muszę się wykazać. Wiesz, jak jest na początku. Daj, pomogę ci. – nowy współpracownik wyciągnął w jego kierunku rękę odzianą w czarną, skórzaną rękawiczkę. Po krótkim namyśle lokalny wandal popełnił największy i ostatni w swoim życiu błąd, oddając łom. Jedno celne machnięcie narzędziem wystarczyło, by padł bez życia na biały, skrzypiący śnieg. Postać z gracją odłożyła obok niego metalowy pręt i równie radosnym krokiem jak na początku oddaliła się w ciemność. Adam wyskoczył z samochodu i przeczesał dłonią włosy. Widział już z daleka kręcących się wszędzie techników, których zadaniem było zabezpieczenie śladów. Oczywiście wykonywali swoją robotę rzetelnie, ale zajmowało im to sporo czasu i do tej pory nie mieli jeszcze wyników z poprzedniego morderstwa. Tymczasem robota się piętrzyła. Niedźwiedzki od razu rozpoznał znajomą, ogromną postać. Darek wydawał polecenia i rozdzielał zadania między zebranych. - W samą porę – mruknął tylko, patrząc na partnera. Ciała już nie było. - Kto jest ofiarą? - Mężczyzna, na oko koło czterdziestki. Brak dokumentów. Trudno będzie go zidentyfikować, nikt nie zgłaszał zaginięcia faceta w tym wieku. Beata siedzi przy telefonie i czeka na ewentualne zgłoszenia. Gdzie byłeś? - Prywatna sprawa. Nic, czym musiałbyś się martwić – skwitował krótko Adam. Dopiero wtedy zauważył, że mogło to zabrzmieć niegrzecznie. Darek rzucił mu spojrzenie spod ściągniętych brwi. - Rozumiem. Narzędzie zbrodni zostało znalezione obok, łom. Ogólnie sprawa bardzo brutalnie wygląda – Dębicki swobodnie przeskakiwał między sprawami służbowymi a prywatnymi. - Kiedy wyniki sekcji i technicznych? - Nie wcześniej niż za dwa tygodnie. Mają kilka innych spraw przed nami. Poza tym cały czas czekamy na wyniki Dolińskiego – rzucił, po czym przez chwilę wyglądał, jakby przez głowę przebiegła mu jakaś zastanawiająca myśl. - Co jest? – zapytał czujnie Niedźwiedzki. Czasami skojarzenia były cenną wskazówką i zwykle nie należało ich lekceważyć. - Nieważne, muszę to jeszcze przemyśleć. Nic tu po nas, Tomek i Andrzej popytają ludzi. Zdjąłem odciski palców, trzeba będzie je porównać z tymi, które mamy w bazie. Lepiej zadzwonię do Anki, że nie wrócę dziś przed północą – westchnął. - Nie dzwoń. Ja zostanę, ty idź do domu. Martyny i tak nie będzie, mogę to wziąć na siebie – zadeklarował Adam. Przez chwilę partner mierzył go złowrogim spojrzeniem, po czym machnął ręką. - Pogadamy o tym później. Jedziemy? Komisariat urządzony był całkiem nowocześnie, co niewątpliwie było zasługą komendanta, któremu udało wyprosić się kilka lat temu nieco więcej pieniędzy. Niemal na całym parterze znajdował się pokój dla interesantów i pokój socjalny, gdzie przeważnie siedzieli funkcjonariusze, kiedy nie wzywały ich obowiązki. Pozostałą część parteru zajmowała szatnia dla policjantów, gdzie mogli zostawić swoje rzeczy i mała klitka, którą przy odrobinie kreatywności i dobrej woli udało się przerobić na siłownię. Miało to mobilizować gliniarzy do zrzucania oponki, aczkolwiek najczęściej zaglądali tam i tak ci, którzy mieli nienaganne sylwetki. Darek, mimo wielokrotnych próśb Adama, nie dał się tam ani razu zaciągnąć w stroju sportowym. Na pierwszym piętrze znajdowały się gabinety komisarzy i komendanta. Z kolei piwnicę zajmowało archiwum i skład setek niepotrzebnych rzeczy, zarekwirowanych zgodnie z prawem. Zaraz po wejściu do budynku Adam zajrzał do Beaty, siedzącej przy telefonie w pokoju dla interesantów. Była to sporych rozmiarów życzliwa kobieta odpracowująca ostatnie lata dzielące ją od emerytury. Jak zwykle ubrana była w swój niebieski uniform, na nosie miała duże okulary, włosy upięte w nienaganny kok. - Moje droga, wyglądasz dziś cudownie – mrugnął do niej Niedźwiedzki, przysiadając na jej biurku. - O nie, kochany, jestem dla ciebie za stara – zaśmiała się i uszczypnęła go w policzek – I, niestety, nic dla ciebie nie mam. Nikt nie zgłaszał zaginięcia, przynajmniej do tej pory. Jeśli tylko będę coś wiedziała, osobiście pofatyguję się do ciebie na górę – obiecała. W tym czasie Darek zajrzał do Karola, jedynego technika na komisariacie, by zostawić mu odciski palców denata. Doskonale wiedział, że z systemem, który funkcjonował w ich komendzie, wyników nie należało spodziewać się wcześniej niż za pół godziny, o ile Karol zabierze się za to od razu. - Wybacz, już zabieram tego natręta – Darek uśmiechnął się czarująco do Beaty, chwytając partnera za kołnierz i ściągając go z jej biurka. Adam posłał jeszcze kobiecie pocałunek w powietrzu i ruszył obok kolegi w kierunku ich wspólnego gabinetu. Gdy już rozsiedli się w swoich fotelach, Adam zapytał: - Stary, myślisz, że to ma coś wspólnego z Dolińskim? Darek przerwał pisanie raporty i zamyślił się. To samo przebiegło mu przez myśl na miejscu zbrodni. Morderstwa w Krakowie nie zdarzały się aż tak często, żeby móc śmiało uznać to za przypadek. - Nie wiem, ale niepokoi mnie to. Jeśli to seryjny morderca, wszyscy na nas siądą. Nie cierpię tej presji – westchnął. - Ostatnio przecież poszło nam dobrze – stwierdził Adam. Nie wątpił w swoje umiejętności, szczególnie od poprzedniej „większej sprawy”. Cztery lata wcześniej dostali porywacza dzieci, śledztwo zostało rozdmuchane przez media na całą Polskę i nie tylko. Czuli się z tym gorzej, niż teraz, bo dopiero zaczynali pracować razem i nie znali się na tyle dobrze, by bezgranicznie sobie ufać. Mimo wszystko udało im się rozwiązać zagadkę mężczyzny i uratować dzieci, zanim komukolwiek stała się krzywda. Właśnie dzięki temu obaj zostali podniesieni do rangi komisarza i komendant ufał im znacznie bardziej niż reszcie. Niestety, wymagał od nich też więcej. - Tylko wtedy żadne dziecko nie zginęło, a teraz mamy już dwóch denatów – mruknął Darek. Adam zasępił się. Miał wrażenie, że to dopiero początek.



Płeć: kobieta
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 7    
Data dodania: 23.09.2013r.

1     

Terila Redaktor 03 10 2013 (19:26:02)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Cześć,
w zupełności zgadzam się z Lauren Yer. Tekst jest świetnie napisany, ale poniekąd można odnieść wrażenie, że nie pozwalasz sobie na pójście na całość. Zaraz wytłumaczę.

W tekście widać narratora, świetnego, grzecznego narratora, który zachowuje ledwie dostrzegalny dystans względem tego, co opowiada, względem swoich bohaterów. Nie identyfikuje się z nimi, chociaż jest przy nich, czasem ich wspierając.
Narracja nie włącza się w uczucia, które targają bohaterami, w charakter sytuacji. Określa historię, ale nie bierze w niej udziału, nie jest jej elementem, przez co, odniosłam wrażenie, że trzymasz się w bezpiecznej odległości od swojej historii.
W moim odczuciu wzbudza to lekki niedosyt, wrażenie, że coś Cię hamuje. ;)

Nie zrozum mnie opacznie, to nie jest błąd ani zarzut, ponieważ świat, który kreujesz, przedstawiasz, jest bardzo żywy oraz namacalny, łatwy do zwizualizowania, ciekawy dla widza. Zadbałaś o wiele szczegółów. Pokazujesz swoją powieść z różnych perspektyw, np. opis komendy to dla mnie coś nowego. Wiele osób bierze się za kryminały, lekceważąc te miejsce. Ukazują życie policjantów, komisarzy tylko z perspektywy prac w terenie. U Ciebie tego nie ma.
Co za tym idzie, poszerzasz swój świat, zadomawiasz w nim czytelnika.

Parę tycich wskazówek:
majaczyła się druga postać.
- nie można majaczyć się, prędzej coś może majaczyć gdzieś tam, Ty możesz majaczyć.

Zdarzały się drobne powtórzenia w zdaniach występujących zaraz po sobie. ;)

Jeżeli jest to Twój pierwszy tekst, nad którym myślisz poważniej, w który wkładasz więcej szczerych uczuć, to myślę, że to świetny początek. Będziesz się teraz rzeźbić i rzeźbić, aż wyrzeźbisz pierwsze podstawy Twojego stylu. Cieszę się, że mogę brać w tym udział. ;)
Pozdrawiam!

SzopPraczMorderca Użytkownik wpmt 03 10 2013 (22:56:53)
Dzięki za komentarz i ocenę :) tak, jako narrator trzymam się z boku i jest to celowy zabieg. Wydaje mi się, że w kryminale jest to wskazane, bo utożsamianie się z bohaterami i sympatyzowanie z niektórymi może niestety zasugerować aż za bardzo czytelnikowi, kto może być mordercą, a przecież cała zabawa tkwi w tym, żeby się domyślać i zmieniać zdanie :D Ja jestem tylko ponurym szaraczkiem opisującym historię, wszystko dzieje się bez mojego zaangażowania, niech czytelnik sam wyciągnie swoje wnioski, tak chyba będzie ciekawiej :)
Mam nadzieję, że Szop zainteresuje na tyle, żeby przyciągnąć czytelników na dłużej. Pozdrawiam :)

Terila Redaktor 04 10 2013 (17:29:24)
Oczywiście, że masz rację, ale chyba źle się wyraziłam. Lepiej by było, jakby narratora nie było widać wcale. :D Jakby była sama historia i jej bohaterowie, i oni sami mówili za siebie. Nie wiem czy dobrze się wyraziłam, czy jest to do ogarnięcia. :D



SzopPraczMorderca Użytkownik wpmt 07 10 2013 (17:39:49)
Okej, ogarniam :) postaram się wprowadzić jakieś poprawki w następnych częściach, żeby się lepiej czytało :)

Terila Redaktor 08 10 2013 (16:55:21)
Hah, nie namawiam Cię do tego. To nie jest coś, co MUSISZ poprawić. Zrobisz, jak będziesz chciała, co uznasz za słuszne. To Twoje dzieło. :)

Lauren Yer Użytkownik wpmt 01 10 2013 (19:04:43)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Witaj.

Szczerze Ci powiem, że bardzo przyjemnie czytało mi się Twoją pracę. Przyznam, iż nie czytałam poprzednich części, ale możliwe, że się już na nie natknęłam. Po pierwsze i najważniejsze: tytuł jest naprawdę bardzo ważny dla jakiegoś większego tekstu - w tym przypadku akurat powieści (jak przypuszczam). Nie wykluczone, że czasami książka nie jest zbytnio porywająca, ale tytuł brzmi na tyle ciekawie, że aż szkoda nie przeczytać do końca. Być może nie przedstawiłam najlepszego przykładu, ale do rzeczy - zarówno tytuł, jak i sama treść Twojej książki (jeśli tak wolno mi się o tym wyrazić) zrobiły na mnie piorunujące wrażenie. Co do tytułu - na pierwszy rzut oka zdaje się być pospolity, jako że występuje w nim słowo "przygody", które może uchodzić za "oklepane". W tym przypadku tak nie jest. Od razu nasuwa się pytanie: "Kim jest tajemniczy Szop Pracz Morderca? Czy chodzi o małego zwierzaka, czy ma to jakieś ukryte znaczenie?". I ja jestem ciekawa, kim jest ów Szop Pracz, dlatego też w wolnej chwili zajrzę do poprzednich części, oczekując wyjaśnienia :)

Teraz przejdę do strony technicznej. Może nie jest to bardzo, bardzo długi rozdział, jednakże muszę przyznać, że jest wartościowy. Uwielbiam, kiedy autor pisze lekko, zrozumiale, za bardzo nie "leje wody", ale jednocześnie zawiera wszystkie ważne dla fabuły elementy, i potrafi zainteresować czytelnika, nawet w środku tekstu, gdy ów czytelnik nie zapoznał się z wcześniejszymi wydarzeniami. I od razu zaznaczam, że posiadasz te wszystkie cechy, droga Autorko, a przynajmniej moim skromnym zdaniem. Jeżeli chodzi o przecinki, jest naprawdę poprawnie. No, może raz czy dwa się zdarzyło coś przeoczyć lub źle postawić, ale są to naprawdę drobne potyczki.
- Wiem, ale muszę się wykazać. Wiesz, jak jest na początku. Daj, pomogę ci. – nowy współpracownik wyciągnął w jego kierunku rękę odzianą w czarną, skórzaną rękawiczkę.

W powyższym fragmencie słowo "nowy" powinnaś napisać z wielkiej litery, ponieważ na końcu wypowiedzi bohatera widać kropkę ;) Ale to naprawdę nic wielkiego i rażącego.
Czuli się z tym gorzej, niż teraz

A tutaj wydaje mi się, że przed "niż" nie powinien znaleźć się przecinek (aczkolwiek nie jestem do końca pewna, wybacz).

Nigdy wcześniej nie interesowałam się kryminałami, ale chyba najwyższy czas przejść jakąś metamorfozę, bo jak widać, można napotkać coraz ciekawsze prace.
Zostało mi tylko postawić Ci mocną piątkę, bowiem nie mam żadnych zastrzeżeń, pomijając drobne "błędziki". Gratulacje!

Pozdrawiam,
LY

SzopPraczMorderca Użytkownik wpmt 01 10 2013 (19:58:25)
Dziękuję za komentarz i ocenę :) Tytuł nie został wybrany przypadkowo - zwykle właśnie "przygody" to historia dla dzieci (jak "Przygody kota Filemona" czy "Przygody Tomka Sawyera") i w tym tkwi, według mnie, większość uroku tekstu. Mimo pozornej niewinności Szop Pracz wcale nie jest postacią, która powinna zostać idolem dziecka :D Oczywiście można "Przygody..." nazywać książką, bo taki jest ogólny cel tego mojego pisania, stworzyć jedną spójną całość, opowiadającą od początku do końca historię Szopa. No ale zanim to się stanie, muszę się jeszcze dużo nauczyć :)
Dziękuję za miłe słowa, myślę, że to, że nie czytałaś poprzednich części czyni Twój komentarz jeszcze cenniejszym, bo to takie świeże spojrzenie na całą sprawę :) Pozdrawiam!



Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9700 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68312 | Użytkownicy: 12451
Online(5): 5 gości i 0 zarejestrowanych: