Pseudonim: SzopPraczMorderca
O sobie: Bądź zawsze sobą. No chyba, że możesz być Szopem Praczem. Wtedy lepiej jest być Szopem Praczem.
Napisanych prac:
- proza: 7

Średnia ocen: 5.0
Użytkownik uzyskał: 50 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Przygody Szopa Pracza..." 24.04.2013
"Przygody Szopa Pracza..." 19.04.2013
"Przygody Szopa Pracza..." 21.04.2013
"Przygody Szopa Pracza..." 07.05.2013
"Przygody Szopa Pracza..." 23.09.2013

Inne prace tego autora:
"Przygody Szopa Pracza..." 21.04.2013
"Przygody Szopa Pracza..." 24.04.2013
"Przygody Szopa Pracza..." 07.05.2013
"Przygody Szopa Pracza Mordercy" 17.04.2013
"Przygody Szopa Pracza..." 04.10.2013


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

Przygody Szopa Pracza Mordercy 5

Nie polecam czytania bez znajomości poprzednich części. Prawa, lewa, prawa. I jeszcze raz, mocniej, szybciej, celniej. Adam czuł już, że jego dłonie płonęły od wymierzania kolejnych ciosów w worek treningowy, ale to był dla niego najprostszy sposób na oczyszczenie umysłu. Od tygodnia sprawa morderstwa nastolatka stała w miejscu. Do znudzenia przeglądał te same dokumenty, czytał te same raporty i nie widział kompletnie nic nowego. Zwykle pomagało mu dyskutowanie o tym, czego do tej pory dowiedział się na temat zbrodni z kimś zaufanym. Tym razem jednak nie miał z kim. Darek nie chciał już nawet o tym słyszeć, Martyna w ogóle nie była zainteresowana i większą uwagę zwracała na stan swoich paznokci, a z matką nie rozmawiał tak długo, że czułby się jak ostatni niewdzięcznik, dzwoniąc do niej tylko po to, by się wygadać. Dlatego tkwił tu, na siłowni, i próbował zamordować gołymi rękami Bogu ducha winny worek. - Daj spokój, Adaś. Zabiłeś go już przynajmniej trzy razy - usłyszał za sobą głos Darka. Czerwona lampka zapaliła się w jego głowie, bo partner normalnie nie zwracał się tak do niego. Powoli odwrócił się do rozmówcy, ocierając nadgarstkiem pot z czoła. - Co tam? Jest coś nowego? - zapytał, sięgając po wodę. - Nie, nie mamy nic. Cały czas to samo. - wielkolud oparł się ramieniem o jeden ze sprzętów. Przez chwilę mierzyli się wzrokiem, po czym Niedźwiedzki zapytał: - Co ty na to, żebyśmy pominęli całą tę część, w której ja się domyślam i może od razu przejdziesz do tego, co się dzieje? - Anka mnie zdradza - wyrzucił z siebie od razu Darek, siadając na podłodze. - Niemożliwe. Możesz mi powiedzieć, że różowe słonie biegają w zielonych skarpetkach po parku i prędzej uwierzę - parsknął Adam. To, że Ania była wierną żoną, było bardziej niż pewne. Nie widziała świata poza swoim mężem, żyła jego życiem i poświęciłaby wszystko dla niego i dla ich wspólnych dzieci. Bywał na tyle często w domu przyjaciela i znał jego żonę na tyle dobrze, żeby jej bronić. - Słuchaj, ona jest inna. Odpycha mnie, odsuwa się cały czas. Nie chce rozmawiać, nie pyta o nic, niewiele mówi... Nawet w sypialni, wiesz? Nigdy się to nie zdarzało, nawet w najgorszych momentach nie było tak źle, jak teraz. Nie mam pojęcia, co robić. Ja bez niej i bez dzieciaków nie mam nic, rozumiesz? Jestem nikim. - Dębicki schował twarz w dłoniach. Niedźwiedzki czuł się nieswojo, patrząc w tej chwili na niego. Niepewnie poklepał go po ramieniu. - Pogadam z nią. Zapytam, spróbuję wybadać. Może coś ją gryzie, coś, o czym nie chce z tobą rozmawiać. Ale założę się o co chcesz, że nie ma nikogo. Nie ona. - Dzięki, stary. Może i jesteś kretynem, ale można na ciebie liczyć. - Darek uśmiechnął się, ale smutek w jego oczach pozostał. Tylko dlatego nie oberwał za przemyconą obelgę. Do domu Adam przyjechał jak zwykle późno. Tym razem jednak był na tyle zmęczony, że mógł mieć pewność, że zaśnie. Od kiedy wisiała nad nim nierozwiązana sprawa, a prokuratura naciskała coraz bardziej na przedstawienie wyników pracy, sypiał coraz gorzej. Martyna unikała go - widać nie miała ochoty go słuchać i wolała spędzać czas na mieście niż z nim. Nie winił jej za to. Sprawy wydziału kryminalnego na pewno nie były na szczycie listy zainteresowań aspirującej modelki. Czasami zastanawiał się, co tak właściwie jeszcze ich przy sobie trzymało. Nie był pewien, czy ją kocha. Coraz częściej miał wrażenie, że wypowiadane pod naciskiem wyznanie miłości jest pewnego rodzaju świętokradztwem. Chciał wierzyć, że gdzieś tam głęboko było między nimi jakieś uczucie, ale kiedy ogarniała go frustracja, miał wrażenie, że chodzi tylko o seks i jego pensję. Im dłużej o tym myślał, tym bardziej uciekał w sprawy zawodowe, żeby choć na chwilę zapomnieć. Im bardziej uciekał, tym bardziej oddalali się od siebie. Błędne koło się zamykało. Tak jak się spodziewał, Martyna już spała. Wziął szybki prysznic i wsunął się do łóżka obok niej. Albo spała na tyle mocno, albo chciała, żeby wierzył, że nie zauważyła jego przyjścia. Z ciężkim westchnieniem zamknął oczy i odwrócił się do niej plecami. Anna przetarła zaspane oczy i rozejrzała się. Na zewnątrz zaczynało robić się jasno, co znaczyło, że trzeba było wstawać. Nie czuła, że ma na to siły. Nie czuła, żeby miała sobie dać radę z tym, co ją czekało, prędzej czy później. Darek poruszył się obok, mamrocząc przez sen jej imię. Uśmiechnęła się ze wzruszeniem. Jej ukochany mężczyzna, najlepszy prezent, jaki dostała od losu. Przytuliła się do jego pleców i pocałowała go lekko w kark. Jak ma mu powiedzieć? Czego ma się spodziewać? Będzie krzyczał? Zrobi awanturę? A może odwróci się bez słowa i wyjdzie? Gardło ścisnęło się jej od tłumionego płaczu. Nie chciała nawet wiedzieć, jak zmieni się jej życie, jeśli go straci. Zamknęła oczy i przytuliła się do niego mocniej, mając nadzieję, że to nie jest ostatni raz, kiedy trzyma go w ramionach. Rano Adam znowu siedział w swoim fotelu i przyglądał się zdjęciom z miejsca zbrodni. Miał wrażenie, że cały czas miał coś przed nosem, coś, co umykało mu przy każdym spojrzeniu. Wstał jednak z mocnym postanowieniem, że tego dnia coś się stanie, nastąpi jakiś przełom, który pozwoli mu namierzyć mordercę. Na lepsze rozpoczęcie dnia przygotował sobie kawę i delektował się właśnie jej zapachem, kiedy zadzwonił jego telefon. - Niedźwiedzki, słucham. - Cześć, Adaś. Tu Anka. Masz chwilę? - usłyszał nieśmiały głos w słuchawce. - Jasne. Co słychać? - zapytał z ogromnym poczuciem ulgi. Cieszyło go, że nie będzie musiał wyciskać z niej, co się działo w jej rodzinie. - Mógłbyś do mnie przyjechać? Chciałabym pogadać. Obiecuję, że nie zajmę ci dużo czasu. - Kiedy? Jeśli chcesz, mam teraz czas - zaproponował od razu. Im szybciej, tym lepiej. Nie był w stanie dłużej patrzyć na minę zbitego psa na twarzy Darka. - To już stawiam wodę na kawę. Darek dziesięć minut temu wyjechał do pracy i byłabym wdzięczna, gdybyś o niczym mu nie mówił. Wyjaśnię ci później wszystko. - Nie ma sprawy. Już się zbieram, do zobaczenia - pożegnał się szybko. Zanim w swoim bałaganie na biurku znalazł kluczyki, drzwi gabinetu otworzyły się i do środka wszedł Dębicki. - Cześć, jedziemy gdzieś? - zapytał niepewnie, spoglądając na Adama. - Nie, mam do załatwienia coś prywatnego. Ale będę niedługo. I masz kawę na biurku - rzucił Niedźwiedzki przez ramię i wybiegł z pokoju. Kilkanaście minut później już witał się z Anią. Nie wyglądała najlepiej i nawet on, jako mężczyzna, był w stanie to zauważyć. Była blada i zasmucona, miał też wrażenie, jakby zgarbiła się lekko i starała się najlepiej zniknąć. Nie tak wygląda kobieta, która spotyka się z kochankiem. Bardziej obawiał się choroby. Kiedy kilka minut później usiedli razem przy stole, Adam spojrzał na nią niepewnie. - Ania, martwię się. Nie wyglądasz dobrze - powiedział wprost, chociaż chyba w tym wypadku powinien wysilić się na jakieś eufemistyczne stwierdzenie. - Cenię sobie twoją szczerość - uśmiechnęła się słabo, ściskając dłoń Niedźwiedzkiego. - Powiedz mi, co się dzieje. Darek też się tym gryzie. - Wiem, ale uwierz mi, mnie to martwi bardziej. Boże, jak ja mu o tym powiem? - zastanowiła się na głos, a w jej oczach zaszkliły się łzy. Adam poczuł, jak żołądek mu się kurczy. Łzy kobiety były tą jedną, jedyną rzeczą, z którą za cholerę nie umiał sobie radzić. - Przerażasz mnie - mruknął niepewnie. - Jestem w ciąży - wyrzuciła w końcu z siebie i wyglądała, jakby sprawiło jej to ulgę, że w końcu powiedziała to na głos. Komisarz spojrzał na nią z zaskoczeniem. - I to jest ta bomba? I czemu ty ryczysz, kobieto? Dziecko to chyba coś dobrego? - Bo... bo mamy już troje i nie planowaliśmy więcej, bo ja znowu będę wymagała więcej uwagi niż sama będę w stanie dać, bo Darek będzie musiał mi pomagać, bo ja nie wiem, czy on chce mieć więcej dzieci... - wymieniała, dopóki nie brakło jej oddechu. - Ania. Spójrz na mnie. On by się dał pokroić za wasze dzieci. I na pewno nie będzie zły, sądzę nawet, że ucieszy się, więc przestań się mazgaić i powiedz mu, bo on też już wyłazi ze skóry z nerwów - wyszczerzył się do niej. Teraz też rozumiał, czemu wyglądała na zmęczoną. Przy trójce urwisów sama świadomość, że w drodze jest kolejny, pewnie była męcząca. Kiedy w lżejszej już atmosferze dopijał z nią kawę, zadzwonił jego telefon. Ledwie przysunął słuchawkę do ucha, usłyszał napięty głos Darka: - Gdziekolwiek jesteś, wracaj natychmiast. Mamy kolejnego trupa.



        Dedykacja: Murzynce - najwierniejszej.

Płeć: kobieta
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 2    
Data dodania: 07.05.2013r.

1     

Srebrna Użytkownik WPMT 11 05 2013 (01:04:08)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Witam.

Praca, jak zawsze, bardzo dobrze napisana. Wkradły się małe błędy, które pozwolę sobie poprawić. Rozchodzi się tu o zjedzony przecinek, niepoprawną odmianę jeśli chodzi o "tą" i "tę" oraz jakieś niefortunne powtórzenie.
Praca stopniowo staje się coraz bardziej interesująca, cały czas zaciekawiając i zachęcając do przeczytania kolejnej części. Sprawa z Anią była dość zaskakująca - podejrzewałam, że była w ciąży, tylko np. poroniła i bała się powiedzieć mężowi. W tej części autorka bardziej skupiła się na życiu prywatnym bohaterów. Myślę, że to dobry zabieg, gdyż po prostu lepiej ich poznamy. No, ale "mamy kolejnego trupa", a więc zanosi się na dalsze śledztwo i dobrze. Mam nadzieję, że już niedługo Szop Pracz Morderca bardziej się ujawni.

Pracę akceptuję i z czystym sumieniem oceniam na 5.

Pozdrawiam.
Srebrna

SzopPraczMorderca Użytkownik wpmt 11 05 2013 (15:53:52)
Dzięki za komentarz i ocenę. Tak jak piszesz, nie chciałam, żeby Szop był jednowątkową powieścią opierającą się tylko na morderstwach, stąd historia z Anią. No i może jeszcze dlatego, że potrzebne mi to będzie do czegoś w dalszych częściach :D
Cieszę się, że się podoba, niebawem postaram się wrzucić kolejną część :)


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68308 | Użytkownicy: 12452
Online(53): 53 gości i 0 zarejestrowanych: