Pseudonim: SzopPraczMorderca
O sobie: Bądź zawsze sobą. No chyba, że możesz być Szopem Praczem. Wtedy lepiej jest być Szopem Praczem.
Napisanych prac:
- proza: 7

Średnia ocen: 5.0
Użytkownik uzyskał: 50 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Przygody Szopa Pracza..." 24.04.2013
"Przygody Szopa Pracza..." 19.04.2013
"Przygody Szopa Pracza..." 21.04.2013
"Przygody Szopa Pracza..." 07.05.2013
"Przygody Szopa Pracza..." 23.09.2013

Inne prace tego autora:
"Przygody Szopa Pracza..." 04.10.2013
"Przygody Szopa Pracza..." 24.04.2013
"Przygody Szopa Pracza..." 23.09.2013
"Przygody Szopa Pracza..." 07.05.2013
"Przygody Szopa Pracza Mordercy" 17.04.2013


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

Przygody Szopa Pracza Mordercy

Pierwszy rozdział Przygód Szopa Pracza Mordercy. Tego dnia Kraków był wyjątkowo piękny. Pierwszy raz od tygodnia spomiędzy ciężkich chmur wyłoniło się słońce, a jasne promienie swobodnie opadały na śnieg, pokrywający każdy wolny kawałek przestrzeni. Życie toczyło się tak, jak co dzień. Ulicą leniwie sunęły samochody i tramwaje, ludzie spieszyli się do pracy, szkoły, na spotkania lub po prostu spacerowali. Dzielnica o nazwie rodem z „Wesela”, Bronowice, nie różniła się pod tym względem od innych. Marta Wolińska wolnym krokiem szła w kierunku sklepu, wciągając z przyjemnością chłodne powietrze w płuca. Niewiele radości zostało jej na stare lata. Mąż odszedł pięć lat temu, dzieci wyjechały za granicę, wnuków nie widziała od ponad pół roku. Jedyne szczęście, jakie jej teraz zostało, to te spokojne wędrówki do sklepu, raz w miesiącu na pocztę po rentę, bo bankom nie ufała, i obserwowanie Wojtusia, jej kocura. Cieszyła się tym bardziej, że reumatyzm nie dokuczał jej tak jak zwykle i prawie nie czuła swoich siedemdziesięciu czterech lat. Ledwie na chwilę spojrzała w górę, by nacieszyć się widokiem nieba, kiedy poczuła tak mocne uderzenie w ramię, że straciła grunt pod nogami i upadła na chodnik. Nad nią stał chłopiec, co najwyżej osiemnastoletni. - Pani wybaczy… Taki nieszczęśliwy wypadek. – powiedział chłopak z lekkim przerażeniem na twarzy. Marta próbowała się uśmiechnąć, chociaż w tym momencie ostry ból kręgosłupa skutecznie przypomniał jej o upływie lat. - Ależ nic się nie stało, chłopcze. – Wysiliła się na uprzejmy ton. Chłopak usłużnie podał jej rękę, by pomóc jej wstać. Kiedy Marta otrzepywała się ze śniegu, młodzieniec podał jej torebkę. Widocznie musiała ją upuścić, kiedy upadała. - Bardzo mi przykro, jeszcze raz przepraszam. – Nastolatek ukłonił się i czmychnął. W tym momencie żadne z nich nie wiedziało, że są czujnie obserwowani przez parę uważnych oczu, które nie przeoczyły ani jednego szczegółu tego wypadku. Marta dowiedziała się chwilę później, co umknęło jej uwadze, przy płaceniu za zakupy. W torebce, którą uczynnie podniósł jej chłopiec, brakowało jednej, ale jakże istotnej rzeczy – jej portfela, w którym miała całą rentę, odebraną chwilę wcześniej z poczty. - Wszystkie pieniądze… Na cały miesiąc… - jęknęła cicho. Dzień już nie był taki piękny. Musiała wrócić do domu, bez zakupów i zastanowić się, jak przeżyć cztery tygodnie do następnej renty bez grosza przy duszy. Wieczorem tego samego dnia ten sam nastolatek wytoczył się z jednego z klubów na Nowej Hucie, w którym zwykł świętować, gdy udało mu się upolować wyjątkowo ładną sumkę. W głowie przyjemnie szumiało mu od wypitego alkoholu, nogi jeszcze poruszały się w rytm dudniącej muzyki. To był jego ulubiony lokal, ale miał jedną ogromną wadę – kolejki do ubikacji były wręcz skandaliczne, dlatego też wyszedł na zewnątrz, by tam ulżyć swojemu pęcherzowi bez stania w ogonku. Zaszedł za róg, w ciemną, węższą uliczkę i z zadowoleniem zrobił, co należało. Kiedy zasuwał rozporek, usłyszał kroki. Podniósł głowę i spojrzał na postać, która zamajaczyła się kilka metrów przed nim. - Hejka, jak leci? Co za niesamowity przypadek – uśmiechnął się, starając się stać w miarę prosto. Postać przysunęła się bliżej i jakby przypadkowo zderzyła się z nim. W normalnych okolicznościach byłby zdziwiony, ale alkohol skutecznie stępił jego zmysły i kojarzenie. - Nic nie dzieje się przypadkiem – Usłyszał szept przy uchu, po czym postać jak gdyby nigdy nic oddaliła się. Chłopak przez chwilę stał jak osłupiały. Rzadko zdarzało mu się tak dziwne i zagadkowe spotkanie. Dopiero po chwili poczuł ciepłą ciecz, spływającą po udzie i lekko zakręciło mu się w głowie. Przysunął dłoń do brzucha, po czym skierował ją w stronę latarni, majaczącej się przy skrzyżowaniu. Z jego palców leniwie skapywała czerwona wilgoć, która barwiła śnieg na piękny, głęboki szkarłat. Dopiero wtedy poczuł ból. Osunął się na kolana, nie wydając z siebie ani jednego dźwięku. Po chwili odpłynął z policzkiem wtulonym w tak przyjemnie chłodzący, ubity śnieg. Rano stały się dwie rzeczy. Marta, wyjmując ze skrzynki pocztowej codzienną porcję reklam i ulotek znalazła w niej swój portfel z zawartością przewyższającą nawet tą, którą miała przy sobie poprzedniego dnia. Policja natomiast odnalazła w jednej z mniej uczęszczanych uliczek ciało nastolatka w kałuży zamarzniętej krwi. Po przeszukaniu jego ubrania znaleziono przy nim kilka porcji kokainy, zatem automatycznie jego śmierć została przypisana lokalnemu gangowi narkotykowemu. A zagadkowa postać nadal krążyła po ulicach Krakowa, wymierzając sprawiedliwość na własną rękę.



Płeć: kobieta
Ocena: 4.5
Liczba komentarzy: 6    
Data dodania: 17.04.2013r.

1     

Srebrna Użytkownik WPMT 20 04 2013 (09:54:30)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Przeczytałam pracę już poprawioną. Mimo to oceniam ją na 5, gdyż z komentarzy wynika, że już poprawione błędy nie wystąpiły tu stadnie i nie były jakieś bardzo poważne. Spodobała mi się treść, powoli się rozkręca, podoba mi się. Poza tym ten intrygujący tytuł ;) Oczywiście, że akceptuję tę pracę.

Pozdrawiam,
Srebrna

SzopPraczMorderca Użytkownik wpmt 19 04 2013 (18:07:41)

Dzięki za komentarz. Ogólnie Szop Pracz to moja pierwsza postać, której poświęciłam tyle czasu i o której naprawdę myślę na poważnie. Wykłady na uczelni sprzyjają wymyślaniu dziwnych, pokręconych historii :)
Zastanawia mnie cały czas to "niechcąco". Fakt, wcisnęła mi się tam literówka, bo powinno być "niechcący". "Wbrew własnej woli" trochę mi tam nie pasuje, bo nie chodzi o to, że Szop Pracz "wbrew własnej woli" się zderzył z chłopakiem, bo przecież krasnoludki go nie popchnęły :D bardziej miałam na myśli "przypadkowo" i jeśli się da to prosiłabym w takim razie o zmianę na to słowo. Poza tym jeśli "wbrew własnej woli", to przecinek przed i po jest chyba zbędny :)

Rothie Dell użytkownik 19 04 2013 (18:10:07)
Jasne, zmienię Ci, jeśli chcesz. Postawiłam tam przecinki, bo myślałam, że to wtrącenie, ale chyba rzeczywiście źle. Już poprawiam :)

Rothie Dell użytkownik 19 04 2013 (18:13:07)
Poprawione :)

SzopPraczMorderca Użytkownik wpmt 19 04 2013 (18:15:56)
Okej, w takim razie dziękuję :)

Rothie Dell użytkownik 19 04 2013 (17:23:43)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Witaj.

Klikając w tę pracę czułam, że nie będę żałować. "Przygody Szopa Pracza Mordercy" - ten tytuł sam z siebie zachęca do przeczytania. I szczerze mówiąc, nie zawiodłam się. Co do strony artystycznej, nie mam żadnych zastrzeżeń. Piszesz doskonale. Strona techniczna była gorsza, ale nie przejmuj się, nierażąca.
Przede wszystkich zamieniłam Twoje "niechcąco", co jest niepoprawne na "wbrew własnej woli", co brzmi chyba bardziej przekonująca, nieprawdaż?
Zdarzyły się też drobne potyczki w interpunkcji, które wraz z własnymi możliwościami wyłapałam i poprawiłam.
Ogółem mam bardzo dobre odczucia po przeczytaniu tego tekstu. Jest bardzo przejrzysty, masz ładną stylistykę i tylko to nieszczęsne "niechąco" sprawiło, że myślałam, iż spadnę z krzesła ;).
Podziwiam Cię za temat Twojej pracy i pomysł. Ja bym czegoś tak zaskakującego raczej nie wymyśliła. Jednym słowem jest praca ta daje Ci dobry początek. Pierwszy rozdział super. Czekam na kolejne. Na razie zostawiam Ci 4+, ale mam nadzieję, że będzie coraz lepiej. Wierzę w Ciebie i życzę inspiracji do pisania dalszych przygód Szopa.

Pozdrawiam,
Irish


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68308 | Użytkownicy: 12452
Online(57): 57 gości i 0 zarejestrowanych: