Pseudonim: Dawied
O sobie: ...
Napisanych prac:
- wiersze: 154
- proza: 94
- publicystyka: 11

Średnia ocen: 5.2
Użytkownik uzyskał: 828 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Uwierzcie cz.1" 22.03.2009
"Uwierzcie cz.5" 25.04.2009
"Uwierzcie cz.6" 02.05.2009
"Uwierzcie cz.9" 18.05.2009
"Wieczne miasto odc.2" 20.07.2009

Inne prace tego autora:
"Ściana powiek" 01.02.2014
"40 mln dobrych uczynków cz. 1" 27.02.2010
"Alex i pytanie o sens życia" 05.02.2010
"40 mln dobrych uczynków..." 20.01.2012
"Gajewski cz. 4" 17.07.2013


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

Przepraszam

23.01.2012 10.43 a.m. - Proszę wstać! Wysoki sąd idzie… - Ława przysięgłych ustaliła werdykt? - Tak wysokie sądzie. - Oskarżony proszę wstać. Proszę odczytać co przysięgli ustalili… - Po zapoznaniu się z zebranych materiałem dowodowym, wysłuchaniu biegłych i członków rodziny pokrzywdzonej… uznajemy oskarżonego Andrzeja P. winnym niedopatrzenia swoich obowiązków oraz winnym umyślnego doprowadzenia do śmierci Anny Jurewicz. Rada przysięgłych pragnie jednak apelować o łagodny wymiar kary ze względu na okoliczności całego zajścia. - Dziękuję. Sąd przychyla się do prośby ławy i skazuje Andrzeja P. na dożywotnie pozbawienie prawa wykonywania zawodu lekarza oraz na dziesięć lat, w zawieszeniu na osiem, pozbawienia wolności w zakładzie karnym o złagodzonym rygorze. Niech Bóg Ci wybaczy synu. Zamykam rozprawę. - Proszę wstać… 10.06.2011 6.00 a.m. - Cholera, Andrzej, proszę zmień pracę. Wykończy mnie ten budzik… - Po ślubie kupię ci inny – nachylił się nad nią i pocałował w usta. Poszedł do łazienki, obmył twarz i założył zegarek. Prezent od niej na trzecią rocznicę znajomości. - Ile chcesz skarbie kanapek? – jej głos niósł się z kuchni. - Możesz teraz zrobić mi ze dwie, a drugie śniadanie kupię sobie w szpitalu. - Jesteś pewien? Może ci moje kanapki nie smakują? - Smakują najmocniej na świecie – przytulił się do niej od tyłu i pocałował w szyję – ale pani Helenka byłaby urażona, gdyby nie kupił u niej. - Dobrze kochanie – pogładziła jego nagi tors i wtulił się pod brodę – mam nadzieję, że dziś obejdzie się bez nadgodzin. - Wrócę najszybciej jak będę mógł – uśmiechnął się do niej. Spróbował kawy i dodał – jak zwykłe pyszna. - Nie zapomnij swoje najwierniejszej z współpracownic – podała mu torbę lekarską i jeszcze raz na pożegnanie ucałowała – no uciekaj już, bo mi się spóźnisz. - Może ty zmień pracę i zostań lekarzem? – puścił do niej oczko i zamknął drzwi, ale po chwili wrócił się jeszcze raz i namiętnie pocałował – Kocham cię najmocniej na świecie! - Wiesz, ze takie wracanie przynosi pecha! – warknęła na niego - papaaaaaa. 19.01.2012 13.54 p. m. - Andrzej, jak mogłeś nam to zrobić? - Rozmawialiśmy już o tym – miał łzy w oczach, a te odwiedziny wcale nie pomagały mu być silnym. - Boże, a było tak dobrze. - Nie przywołuj go, proszę cię, tylko nie to… 10.06.2011 11.53 a.m. - I takie dniówki lubię. Same drobne złamania albo opryszczki. - Andrzej do cholery, wiesz, że się nie zapesza. - Stasiu, wyrosłem z czarnej magii – roześmiał się i poklepał po plecach swojego przyjaciela. - Żebyś się nie zdziwił. - Zuza jest coś nowego? - Jakiś dzieciak wybił sobie palca. Czeka w izbie przyjęć. - Stasiu moja kolej, ty napij się kawki. - Znając życie, później będzie rozjechana aorta i potrzaskana czaszka – Stasiu, marudząc poszedł do bufetu. Oddziałowa Zuza, obdarzyła Andrzeja ciepłym uśmiechem i podała kartę pacjenta. 10.12.2011 13.55 p. m. - Jak to się stało, że to właśnie pan przeprowadzał tą operację? - Drugi Chirurg operował. Pacjent miał silny krwotok. Nie można było czekać, a specjalizowałem się w urazach neurologicznych. Ona była idealnym pacjentem dla mnie… - Czy ktoś wiedział o pańskich zamiarach? - Nikt. - Na pewno? - Na pewno! - Czy żałuje pan tego co się stało na stole operacyjnym? - Nie… Żałuję tego wszystkiego co… co zdarzyło się przed operacją. 10.06.2011 13.00 a.m. - Cholera! Andrzej karambol był, dwoje już nam przywieźli w najcięższym stanie. Stasiek już operuje – Zuza wpadła do zabiegowego jak szalona. - Dobrze. Dokończ ten opatrunek… - pobiegł długim korytarzem, a później schodami i znów korytarzem. -Zajmij się nią… kręgosłup uszkodzony, lepszy w tym jesteś. Ten ma śledzionę do wycięcia i przebite płuco – Staszek kończył wiązać czepek i wszedł do sali operacyjnej. - … - Andrzej stał w drugiej sali nad zmasakrowanym ciałem dziewczyny. Była przytomna i mimo potwornego bólu, który czuła całkiem świadoma. - Dzień dobry panie doktorze – wyszeptała. -Gdzie do cholery są pielęgniarki! 14.12.2011 13.55 p. m. - Jak została zabita Anna Jurewicz? - Sekcja zwłok wykazała poważny uraz kręgosłupa. Pacjentka zostałaby kaleką, prawdopodobnie podłączonym do respiratora. Kręgi szyjne były uszkodzone i istniało duże zagrożenie przerwania rdzenia nerwowego w tym odcinku. Z dokumentacji wynika, że pierwsze badania potwierdziły brak innych urazów. Były duże szanse na powodzenia zabiegu, pacjentka była młoda, dobrze rokowała. W raporcie przyczyną było niepowodzenie operacji i przerwanie rdzenia, ale sekcja wykazała, że po uśpieni pacjentce podano lekki obniżające ciśnienie, tym samym wstrzymując akcję serca. Jestem pewien, że personel, który asystował musiał wiedzieć co Andrzej P. robił. - Oskarżony upierał się, że zrobił to sam. Sytuacja była awaryjna, więc operował bez asystenta, wykorzystał zamieszanie i podmienił strzykawki… - Teoretycznie to możliwe, ale operowanie takiego przypadku bez asysty… Praktycznie nikt się tego nie podejmuje… 10.06.2011 14.00 p. m. - Jesteś pewien? – Zuza płakała. - Muszę to zrobić – Andrzej jeszcze raz przejrzał wyniki badań. - Masz dopiero trzydzieści lat… To będzie koniec! Rozumiesz? Koniec twojej kariery i wyrzuty do końca życia… - Muszę… 10.06.2011 13.09 p. m. - Kochanie i jak ze mną? - Aniu wszystko będzie dobrze – Andrzejowi drżał głos. - Chyba nie – uśmiechnęła się do niego. Ten uśmiech będzie mu się śnił do końca życia. - Zaraz będą wyniki badań. Zajmę się tobą. Musisz mi tylko pomóc – próbował, bardzo chciał by jego twarz wyglądała na spokojną. - Andrzej… nie czuję nóg, ręce mi drętwieją. - Spokojnie, to na pewno szok – próbował, bardzo chciał by jego kłamstwo brzmiało przekonywująco. - Przepraszam cię – uśmiechnęła się – chyba pani Helenka będzie cię teraz żywić. - Zobaczysz, że nawet nie zdążysz się obejrzeć, a będziesz znów w domu. Dieta dobrze mi zrobi… - Andrzej – jej głos był coraz słabszy. -Tak? – nachylił się nad nią i całował jej policzki, nos i czoło. - Obiecaj mi, że nie pozwolisz mi zostać kaleką. -Nie… nawet tak nie mów – wstał i miał ochotę uciec. - Andrzejku… obiecaj mi – uśmiechnęła się słabo – wolę odejść… - Aniu, nie mogę. Jesteś moim życiem! Nie pozwolę. Do cholery nie dam ci… - Andrzejku… obiecaj – ścichła, tracąc przytomność. 10.06.2011 19.09 p. m. - Uśmiechnęła się. Uśmiechnęła się do mnie nim zgasła. Mamo… - szkoda, że przez słuchawkę, matka nie mogła zobaczyć jego łez.



        Dedykacja: Justynce

Płeć: mężczyzna
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 5    
Data dodania: 23.01.2012r.

1     

Lokata Użytkownik 24 01 2012 (21:14:53)

To o czyM? Jestem po nocy to mogłam nie zrozumieć. Po nocy w pracy -nie myl z czym innym :D

Dawied Użytkownik wpmt 24 01 2012 (21:17:42)
On to nie zrobił z litości tylko z miłości. To była jego narzeczona i ważne jest też dylemat przed jakim stanął. Przekreśla świadomie swoją karierę, ale oddaje też wolność.

Lokata Użytkownik 24 01 2012 (21:22:01)
Może oprócz oddania wolności domyśliłam się takich przesłanek. Myślałam, że akcent jednak padł na litość. Łatwiej o litość w miłości, no i o poświęcenie.

Dawied Użytkownik wpmt 24 01 2012 (18:02:16)

Chyba nie zrozumiałaś o czym było to opowiadanie... bo to miłosna historyjka jest, a po za tym stylistyka w dialogach to chyba inaczej trzeba na nią patrzec...

Lokata Użytkownik 24 01 2012 (17:53:21)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Generalnie nawet nie zrobiłeś błędów merytorycznych, tych związanych ze służbą zdrowia. Masz ich trochę stylistycznych. Nie czuję się dziś w stanie wymienić wszystkich. Poruszyłeś tutaj problem morderstwa z litości... Takie przypadki się zdarzały. Może takie aż zawikłane rzadko, ale jednak. Ciekawie przedstawiłeś problem etyczno-obyczajowy. Ja osobiście jestem przeciwniczką eutanazji itp. Pacjent mówi chcę umrzeć, a myśli chcę żyć, ale nie cierpieć... Można by o tym pisać godzinami :). Pozdrawiam serdecznie. Aha, na spokojnie sprawdź sobie opowiadanie pod kątem stylistycznym. Jeszcze raz. Gdybyś miał jakieś problemy - pisz! :). Daję Ci pięć :)


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68308 | Użytkownicy: 12452
Online(48): 48 gości i 0 zarejestrowanych: