warto go przeczytać
Pseudonim: asiunia12345
Po intensywnej internetowej znajomości przyszedł czas na spotkanie. Byliśmy na siebie alfanumerycznie napaleni. Pojechałam na weekend do większego miasta i jeden dzien zarezerwowałam dla niego. Widziałam go wiele razy na zdjęciach czy na obrazie kamery. Miał ciemne, krótkie włosy, męskie usta. Podobał mi się.
Czekając na niego i pijąc latte czułam dużą ciekawość jak będzie na żywo. Czy pójdziemy do łóżka i czy zobaczę jego obrzezanego penisa. Przyszedł. Pierwsze, na co zwróciłam uwagę, to jego ramiona - bardzo wąskie, wręcz wbudowane w korpus. Taki cał był drobny, mały. Na obcasach czułam się przy nim niezręcznie. Nie byłam wyższa, ale stanowczo za duża. Wolałabym zamienić się w małą kobietkę.
Mimo wszystko zarezerwowaliśmy pokój w hotelu. Pocałunki, pieszczenie go językiem, seks. To nie było dobre. Było sympatycznie, nawet mogłabym się przyzwyczaić. Jednak nie porwało mnie to. Może brakło chemii. On nie skończył, tłumaczył się zmęczeniem.
- Oddasz mi połowę za hotel?
Co miałam zrobić. Dałam mu pięćdziesiąt złotych, więcej przy sobie nie miałam. Nie zachował się jak facet. Żałuję, że ta znajomość nie skończyła się na etapie rozmowy. Mimo to zawrócił mi w głowie. Kilka dni później napisał, że znika, że kiedyś się odezwie. Wariowałam. Na pożegnanie napisał mi kilka prawd o mnie. Wymieniliśmy się uwagami na swój temat. Wróżył mi sukces, widział pewną władczość w mojej osobie. Podobno robię też najlepsze \'lody\'. I nie nadaję się na kochankę. Tylko na żonę.
Znieczuliłam się. Czekałam miesiąc. Chodziłam przybita sytuacją, bo kolejny facet zniknął bez słowa. Czułam, że to moja wina. Znowu włączyłam opcję: kompleksy. Gdzieś w końcu musi tkwić błąd. Nie mogłam sobie wyobrazić jak wspaniały będzie musiał być facet, który złamie ten mój smutek po Nim. Dziś wiem, że był zwykłym idiotą, który cenił wyżej siebie niż innych i szukał wrażeń dalej niż potrafił dojść.
Nie musieć żałować miłości... To byłoby piękne. Mieć ją tylko dla siebie, ale bez tajemnic. Mieć siłę, która pozwoliłaby przełamać lęki, która dałaby umiejętność zapominania tych pustych historii. Robiłam rzeczy, za które kilka osób by mnie zabiło. I nie były to potajemne skoki na bunggee.
Po tym incydencie nie chciałam już grzeszyć. Pragnęłam dobrej ręki. I zechciałam być chlebem. Wiedziałam, że będę musiała długo czekac na kogoś, kto zrozumie mnie i kogo pokocham ja. Los okazał się łaskawszy.
Paweł był dziwnym, niespodziewanym końcem łańcucha znajomości. Przyjechał do nas w odwiedziny, choć miałam zobaczyć go pierwszy raz w życiu. Wysoki, przystojny i elegancki. Od wejście sypał inteligentnym żartem. Na kolację była sałatka, wsadziłam grzanki do piekarnika. I kompletnie o nich zapomniałam. Kiedy mi o tym przypomniał, pobiegłam do kuchni i wyciągnęłam czarne już suchary.
-Coś Ci się tu pali. Łącznie ze mną. - szepnął nagle do ucha.
Ocena: 4
Liczba komentarzy: 1
Data dodania: 06.12.2011r.
Statystyki: Wiersze: 7847 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46544 | Użytkownicy: 3566
Online(37): 34 gości i 3 zarejestrowanych:
exother, pasieczny14, Mii