warto go przeczytać
Ona nigdy nie myślała o sobie w kategoriach „towaru na sprzedaż”. Odkąd tylko trafiła w sam środek piekła, musiała do tego przywyknąć. Czujne spojrzenia mierzące jej, ledwo okryte, ciało, które wyceniono na tyle, ile uważano za stosowne. Nie miała na to wpływu, mimo że chciała wyrazić swój głośny sprzeciw. Jej Intelekt i uczucia nie odgrywały istotnej roli, tak naprawdę to żadnej, nawet epizodycznej.
Im chodziło tylko o seksualność i atrakcyjność jej ciała. Spotkała na jednym z targów dziewczynę prawie pozbawioną wdzięków przez cierpienie i warunki, w jakich żyła. Traktowano ją okropnie – przywiązywali sznur, którym ciasno związane były jej nadgarstki i szyja i niemal wleczono w podartych ciuchach zapłacić za nią ceny satysfakcjonującej jej ówczesnego właściciela. Teraz gnije pewnie w zatęchłym domu jakiejś mało zamożnej i nie mającej prawie nic wspólnego z człowiekiem Istoty.
Zacisnęła powieki, starając się odegnać bolesną wizję, która ją przeraziła.
Nie sądziła, że jest piękna, ale w pewnych kręgach była pożądaną osobą. Intrygował Ich jej wygląd – demonicznie rude włosy połączone z niewinnie bladą cerą i olbrzymimi oczami barwy starego złota błyszczącego w zachodzącym słońcu. Mimo iż nie była jedną z Nich, niebezpiecznie Ich przypominała.
Jej Pan dbał o nią i starał się, by zbyt nie ucierpiała w zderzeniu z Nimi. Choć Jego opiekuńczość była zbytnia – każdy, kto trafiał na Jego dwór, bądź był częścią Jego rodziny, starał się być dla niej miły i nie czynił jej większej krzywdy. Cieszyła się, że trafiła akurat w to miejsce – byli jedną z najbardziej cenionych rodzin w Ich świecie. Niektórzy, przeważnie z niższych kręgów, stawali się dla ludzi brutalni i agresywni, a lekarze mieli pełne ręce roboty, by utrzymać poturbowanych śmiertelników przy życiu. Ich zleceniodawcy nie mieli tylu pieniędzy, aby pozwolić sobie na nowego człowieka, a medycy pracowali za darmo, uznając to za swój obowiązek i spłacanie długu ludzkości. Zbyt wiele naoglądała się biednych, młodych dziewczyn z rozszarpanymi gardłami i przycupniętych obok nich Istotami, żłopiącymi powoli tryskającą krew. Śniły jej się co noc koszmary, przez które krzyczała niejednokrotnie budząc się tuż przed świtem – ledwo zasnęła. Tylko jednemu z Nich na niej zależało.
Stała sztywno. Po tylu latach spędzonych w Jego domu, nagle znów trafiła na targ. Zaczynała zdobywać poczucie bezpieczeństwa i wytchnienia. Przestała czuć więź z tymi Istotami, ale nie wiedziała o knutej, pod jej nosem, intrydze. Może to i lepiej… Szczupły i przestraszony widokiem swoich pobratymców, którzy cierpieli, rozglądał się rozbieganymi oczami po wszystkich stoiskach, wyraźnie czegoś szukając. Gdy trafił na stragan z nią i przepchnął się przez spory tłum ludzi, uważnie spojrzał najpierw na kartkę, a następnie na nią samą. Uśmiechnął się przebiegle i podpełzł do jej Pana – potężnej budowy mężczyzny około trzydziestki z bujnymi blond włosami. Po cichej i bezspornej rozmowie uścisnęli sobie dłonie i weszli na podium. Narzucono na nią długi płaszcz oraz kaptur skrywający twarz. Było to symbolem sprzedania, tak jak zielona barwa materiału. Miała go na sobie tylko trzy razy – w dniu narodzin, po śmierci Pana i dziś…
Powłócząc nogami, skierowała się do wozu, na którym czekał gotowy do drogi woźnica i konie grzebiące niecierpliwie ziemię. Nie wiedziała, jak długa i trudna czekała ją podróż. Gdyby była tego świadoma, wolałaby zostać jedną z Nich, a tego bała się najbardziej ze wszystkiego, co jej zagrażało...
Ocena: 4.333
Liczba komentarzy: 3
Data dodania: 28.10.2010r.
Statystyki: Wiersze: 7847 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46544 | Użytkownicy: 3566
Online(39): 36 gości i 3 zarejestrowanych:
exother, Fał, pasieczny14