warto go przeczytać
Pseudonim: skandalistka
Wszędzie odczuwać było ten szpitalny zapach. Zapach czystości, białych kaftanów i medycznych strzykawek. Spróbowała unieść rękę, jednak nie udało się. Zaczęła gubić się w plątaninie rurek, przewodów i kroplówek. Zamknęła oczy. Pod jej powiekami ukazały się jaskrawe, czerwone plamy. I znów próbowała przypomnieć sobie co się stało. Nagle, jakby z otchłani beznadziejności pojawiły się obrazy wczorajszej bezsilności.
Rudowłosa dziewczyna, o hebanowych oczach i bladej twarzy siedziała pod prysznicem. Na jej gęste włosy leciała woda, a bezkrwistej twarzy spływały łzy. Możliwe, że gdyby ktoś teraz zobaczył ją, nie zauważyłby łez i czerwonawych oczu, ponieważ twarz dziewczyny była pozbawionych jakichkolwiek uczuć, a słone łzy idealnie mieszały się z zimną wodą.
Nie była naga. Ubrana była w czarną sukienkę z aksamitu. Siedziała bezsilnie, a w ręku trzymała srebrną, połyskującą żyletkę. Patrzyła na nią z ciekawością, z rozbawieniem ale i ironią. W jednej chwili, jej sukienka pokryła się kontrastowym, czerwonym kolorem. Twarz dziewczyny nadal nie miała żadnego wyrazu, kiedy bezwładnie osunęła się na posadzkę.
I dziewczyna znienacka pojawiła się w nicości. Czuła jednak, wielkie uniesie, ale nie radość jak to opisują ludzie po śmierci klinicznej. Spojrzała za siebie. Płynęła ku niej czarna postać.
Odziana była w atramentową sukienkę na którą lekko opadały czarne, falowane włosy, czarne skrzydła falowały za nią, a twarz miała tak niesamowicie podobną, tak bladą, że można by było pomyśleć iż obie dziewczyny są siostrami. Jedyne, co różniło oba stworzenia, to wyraz twarzy Czarnego Anioła. Mimo iż Anioł pojawiał się w czasie drogi do sądu Bożego, jej twarz była niesamowicie pogodna.
- Czy jesteś śmiercią? – spytała z wielką zuchwałością rudowłosa.
- Jestem tym czym mnie stworzyłaś. W pewnym sensie jestem jakąś cząstką Ciebie.
- W takim razie – dziewczyna nie dawała za wygraną – już umarłam?
- A naprawdę kiedykolwiek tego chciałaś? – stworzenie machnęło ręką, a pod jej stopami kolejno ukazywały się sceny z życia. – To Ty, nieprawdaż? Byłaś wtedy szczęśliwa, nie znałaś problemów. Dlaczego później dałeś je do siebie dopuścić?
Po trawie biegało rudowłose dziecko. Wokół niej unosiło się pełno mydlanych baniek, a dziewczynka z ciekawością patrzyła jak wirowały w powietrzu. Wersja dojrzalszej dziewczyny z łzami w oczach obserwowała kolejne obrazy swojego życia.
- A później? Dorosłaś. Nadal byłaś tą ciekawą świata, optymistyczną dziewczyną. Dopóki - nie zauroczyłaś się. – ciągnęła bezlitośnie anioł – Zdradził Cię. A Ty? Postanowiłaś się zabić.
Dlaczego?
- Bo postawiłam drania na miejscu Boga. – szepnęła dziewczyna.
- Zapomniałaś o nim. Wraz z tym przyszło cierpienie. Czy warto było?
- Aniele, odeślij mnie dalej i nie męcz mnie już błędami z mojego życia.
Anioł machnął jeszcze raz ręką, a pod jego stopami można było dojrzeć czarną scenę kolejnego błędu dziewczyny. Na zakrwawionej posadzce leżała dziewczyna, a nad nią klęczała matka. Nie można opisać bólu, jaki przeżywała ta kobieta po stracie ukochanej córki. I obraz zmienił się. I pojawiło się ciemne podwórze, pełne ludzi ubranych na czarno. Pośrodku społeczeństwa stała trumna. I dziewczyna ujrzała swoich przyjaciół, rodzinę, lecz co najbardziej ją wzruszyło to moment, kiedy ujrzała swoich wrogów płaczących nad jej trumną.
Spojrzała na anioła. Uśmiechał się lekko.
I wszystko znikło.
A Ona znów poczuła zapach szpitalnej sali.
Ocena: 4.5
Liczba komentarzy: 2
Data dodania: 23.01.2009r.
Statystyki: Wiersze: 7847 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46544 | Użytkownicy: 3566
Online(38): 35 gości i 3 zarejestrowanych:
exother, Fał, pasieczny14