warto go przeczytać
Leżała zwyczajnie. Żółta okładka z małym rysuneczkiem u dołu obwoluty, przedstawiającym jakąś kobietę. Kiedy się ją otworzyło, tuż obok tytułu, widniał następny, czarny rysunek. Widniała na nim para stojąca przy wierzbach rozwianych wiatrem. Miała zaledwie dziesięć lat. Było to polskie wydanie, zakupione dla Marie w prezencie urodzinowym na dziewiąte urodziny. Kartki już powoli zżółkniały. Brązowowłosa dziewczyna była zdania, że każda książka jest tworem wyjątkowym. Czymś, co stworzyła osoba, która czuje uczucia innych i świetnie potrafi to oddać. To co przelano na papier, nie było tylko rzeczą bezwartościową. Stronice miały w sobie magię. I czuły w sobie tą opowieść napisaną przez autora. Rozumiały także trudne czasy i według Marie, to było właśnie powodem ich pożółknięcia. Miała swoje przemyślenia, które były jej świętością. Czymś oczywistym. Jeśli ktoś próbował obalić jej poglądy lub choć trochę skrytykować było mu ciężko. Bo to była jedyna rzecz, w przypadku której Marie rzucała się z pazurami gotowymi do walki. Zupełnie nieprzewidywalna. Tą księgą, którą dziewczyna ukochała ponad życie, była ,,Dolina Tęczy'', czyli kontynuacja ,,Ani z Zielonego Wzgórza''. Teraz, gdy była poza swoim miejscem zbawienia, czuła się smutno. Tylko ta książka sprawiała, że nie zatarła w sobie wspomnień. Bernard bardzo chętnie zostawił za sobą wieś i od września chciał podjąć szturmem uczelnię. Jego marzeniem było zostać profesorem albo znaleźć wspaniałą pracę po ukończeniu politechniki. Tak, miał już plan na życie. Tymczasem Marie zastanawiała się nad tym, kim ona będzie. Niedługo także zaczynała studia, a potem chciała znaleźć pracę odpowiadającą jej życiowym priorytetom. Jej ojciec był znanym profesorem. We Francji pracował na Uniwersytecie, a teraz w Polsce nie chciał już być profesorem. Udzielał się towarzysko, owszem, ale nie chciał być w centrum uwagi. W Krakowie, gdy ją ktoś spotykał, mówiono, że to ,,ta Francuzka, córka sławnego profesora''. Chciała wyrobić sobie własną ,,markę''. Marzyła, aby dokonać czegoś wielkiego, nie z pomocą ojca, ale za pomocą własnych umiejętności. Wierzyła, że gdy tylko skończy studia i będzie młodą, wykształconą kobietą, to czegoś dokona, a wtedy może i wyjdzie za mąż. Nie wiedziała jak się potoczy los, ale miała nadzieję, że zostanie połączona wraz z Bernardem w jedno serce, jedno życie. Jednak to były tylko jej pobożne życzenia. Usłyszała kroki z daleka. W oddali, ale coraz, coraz bliżej. Ktoś miał lekki chód. Najwyraźniej była to Tamara. Ostatnio, kiedy chodziły po galeriach sztuki i muzeach, zaraz po zwiedzaniu, uciekała. Marie bardzo się o nią martwiła, ale Bernard bagatelizował to, mówiąc, że jest starsza od nich i ma swoje życie, a oni swoje. Uspokajała się, ale i tak tylko na trochę. Jej natura, kazała martwić się o każdego. Każdy był celem zamachu. Tamara była kimś wyjątkowym. Kuzynką, przyjaciółką, częścią rodziny. I mogła być celem prześladowań, tak jak ona, ponieważ obie pochodziły z zagranicy. Czasem nie rozumiała świata, ale starała się trzymać. Mocno stać na tej zaoranej bólem ziemi. Ktoś zapukał. Marie odłożyła książkę czułym gestem i podeszła do drzwi. Na progu stał jej ukochany.
- Witaj, Bernardzie.
- Cześć, kochana. Spotkałem dziś paru kolegów z mojej dawnej szkoły i wszyscy twierdzą, że będzie wojna. Ja osobiście jestem przeciw, bo przecież stuprocentowo najpierw napadną na Anglię. A my się zdążymy przygotować w razie czego, prawda? No więc właśnie. Wszystko będzie dobrze. Za tydzień zaczynamy studia, zdobędziemy edukacje i porządny zawód. Och, Marie, czasem nic nie rozumiem.
Nic nie powiedziała, tylko mocno go przytuliła. Trwali chwilę w uścisku, który szybko zmienił się w gorący pocałunek. Francuzka poczuła się szczęśliwa. Zniknął niepokój. Chwila za chwilą, pocałunki stawały się coraz gorętsze. Zdawało się, że za chwilę zapłoną żywym ogniem. Ogarniała ich namiętność. Piękna i trwała. Po prostu wieczna. Bernard zasunął zasuwkę u drzwi i pociągnął ją na środek pokoju. Marie już nie pamiętała prawie nic. Tamara? Kim u licha była? I czemu o niej myślała? Matteo? Aaa, brat. Ale dlaczego ma o nim myśleć, kiedy Bernard jest taki przystojny z tym jednodniowym zarostem na twarzy. Zanim się spostrzegła, zdążyła oddać się namiętności. Istniał tylko on. Jej, jedyny ukochany.
******************
- Och, Marie! - zawołała elegancka, czarnowłosa kobieta, kiedy tylko przekroczyła próg drzwi. - Muszę ci coś wyznać. Od paru dni spotykam się z wspaniałym mężczyzną. Po prostu dżentelmen starej daty. Co prawda rozwodnik, ale taki inteligentny i naprawdę przystojny. Ma własną księgarnię na krakowskim rynku. Rozstał się z żoną w nieprzyjemnych warunkach i pod jego opieką przebywa córka, siedmiolatka. Nazywa się Alicja. Martwi się tym, że niedługo idzie do szkoły. Opowiadał mi, że bardzo się tym przejmuje i jako dziecko księgarza, umie już czytać. Poza tym jest bardzo mądra. Jeszcze jej nie poznałam, ale może być ciekawa. Wiem, że nie znamy się długo z Aleksem, ale może będzie z tego coś więcej. Jak na razie jesteśmy tylko przyjaciółmi i oboje nie mamy zamiaru tego zmieniać. Opowiedziałam mu o... Rosji. - twarz Tamary zmieniła się z rozmarzonej na twarzyczkę wykrzywioną bólem. Dalej nie mogła zapomnieć tamtej miłości. Jednak wiedziała, że musi zapomnieć i iść swoją drogą. Może właśnie Aleksander miał jej w tym pomóc, a może miał ją skrzywdzić? Nie znała boskich wyroków.
Tymczasem Marie ciągle milczała. Była tak bardzo zamyślona, że nie dość, że nie słuchała kuzynki, to jeszcze nawet nie zauważyła jej wejścia do pokoju.
- Hej, panno Marie Antoine Boileau, jest pani dzisiaj nadzwyczaj zamyślona.
- Ja? Ależ, w życiu! Mówiłaś o... o zabytkach Krakowa, tak? - odpowiedziała nadzwyczaj zdenerwowana dziewczyna.
- Tak, tak. O mężczyznach tak starych jak Wawel. - wtrąciła sarkastycznie Rosjanka.
- Przepraszam cię. Zamyśliłam się. Czyli mówiłaś o jakimś mężczyźnie... To dlatego tak znikałaś? No mów, nie pozwól, aby zżarła mnie ciekawość!
I chcąc, czy nie chcąc, Tamara powtórzyła całą swoją historię, zaopatrując ją w inne, jakże istotne szczegóły.
Ocena: 4
Liczba komentarzy: 2
Data dodania: 16.06.2009r.
Statystyki: Wiersze: 7847 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46544 | Użytkownicy: 3566
Online(38): 35 gości i 3 zarejestrowanych:
exother, Fał, pasieczny14