warto go przeczytać
Dzień był taki, że można było uznać go za piękny. Wiosenne słońce, pełne sił po pobudce z zimowego snu, przesuwało się leniwie po zasłanym drobnymi cirrocumulusami niebie, a lekki wiatr od morza niósł ze sobą wilgotną obietnicę lepszego życia. Tak, to miał być mój dzień.
Wsiadłem, jak zwykle, na stacji na Placu Zwycięstwa. Wagony o tej porze były raczej puste. Fala spieszących do pracy i szkoły na ósmą już przeszła, a tych na dziewiątą jeszcze nie wezbrała. Lubiłem tę porę. Było to takie unikalne pół godziny w życiu miasta, kiedy zstępował na nie stoicki spokój. Wydawało się, że nikt się nie spieszy, że wszyscy są spokojni i prawie że szczęśliwi.
Stanąłem koło wejścia, mimo wielu pustych siedzeń. Nie chciałem jednak siadać, wolałem z pozycji opartej o rurę wspierającą konstrukcję wagonu obserwować sytuację w kompartmencie. Na kolejnych stacjach wsiadały i wysiadały starsze kobiety z siatkami zakupów. Jeździły na drugi koniec miasta, żeby kupić cebulę tańszą o dwadzieścia centów za kilo, wydając dwa euro na podróż w obie strony. Nie rozumiałem tego, ale wielu innych osobliwości jesieni życia nie potrafiłem pojąć. I raczej pojąć nie zdołam, przynajmniej nie z własnego doświadczenia.
Inną klasą ludzi byli ci z dziećmi. Zawsze lubiłem obserwować dzieci. Uwielbiałem ich umiejętność cieszenia się małymi rzeczami – balonem, patykiem, samą jazdą metrem. Wyjście z ojcem do ZOO było prawdziwą wyprawą na drugi koniec świata, szczególnie że ojciec specjalnie na tę okazję wziął dzień wolny w pracy. Szczęśliwe rodziny.
Jak spod ziemi wyrósł przede mną jakiś żebrak. Cichym acz zdecydowanym głosem opowiedział swoją "jedyną w swoim rodzaju” historię. Nie słuchałem nawet. Sięgnąłem do kieszeni i natrafiłem palcami na jakiś banknot. Wręczyłem mu. Okazało się, że to stueurówka. Żebrak najpierw spojrzał oniemiały, a potem zaczął dziękować, łapać mnie za rękę i mało się do stóp nie rzucił. Machnąłem ręką, jakbym się opędzał od złośliwego insekta. Odszedł, kłaniając się. Wysiadł na najbliższej stacji, szczęśliwy. A niech ma...
Przy końcu wagonu, pod tablicą ze schematem linii metra w mieście, siedziała młoda dziewczyna i czytała jakąś grubą książkę, której tytułu nie mogłem dostrzec. Ani chybi studentka. Kątem oka dostrzegłem kilka razy, że rzuca ukradkowe spojrzenia w moją stronę. W końcu jej wzrok spotkał się z moim. Miała ładne niebieskie oczy, ślicznie wykrojone usta i ogólnie miłą twarz okoloną blond włosami z pasemkami. Patrzyliśmy na siebie przez jakieś niecałe dwie sekundy. Ani za długo, ani za krótko, jak na dwoje ludzi widzących się w środku komunikacji. Potem ona uśmiechnęła się i wróciła do lektury. Ja również się uśmiechnąłem i spojrzałem na zegarek. Jeszcze dwie minuty.
Syknęły drzwi oddzielające wagony od siebie. Kontrolerzy. Rzadko schodzą pod ziemię, zwykle czyhają w górnych częściach stacji, bacząc by ktoś nie przeskoczył przez bramkę. Mam bilet oczywiście, przecież jestem porządnym obywatelem. Pokazuje im go, spojrzeli na niego, spojrzeli na mnie. Poszli. Kogoś najwyraźniej szukają.
Spojrzałem na zegarek, spojrzałem na dziewczynę z książką. Ładna była. Czas działać. Wyprostowałem się, przeciągnąłem dłonią po krótko przystrzyżonych włosach i pogładziłem się po starannie wymodelowanej brodzie. Wszystko w jak najlepszym porządku. Kolejny rzut oka na czasomierz, chociaż dokładnie wiem co wskazuje. Głęboki wdech. Wydech. Jestem gotowy.
Sięgnąłem pod płaszcz i namacałem plastikowy, prostokątny kształt na mojej piersi...
Przerywamy nasz program by nadać wiadomość z ostatniej chwili: trzy minuty temu w metrze zdetonował się zamachowiec-samobójca. W wyniku eksplozji pociąg został rozerwany na pół. Szacuje się, że zginęło trzydzieści osób, a rannych jest sto dwadzieścia, z czego około czterdzieści w stanie krytycznym. Na razie żadna organizacja terrorystyczna nie przyznała się do zamachu. Akcja ratunkowa trwa.
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 8
Data dodania: 31.01.2010r.
Statystyki: Wiersze: 7847 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46544 | Użytkownicy: 3566
Online(37): 34 gości i 3 zarejestrowanych:
exother, Fał, pasieczny14