Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt
Pseudonim: Marybeth
Imię: Marta Antonina
O sobie: "Dzieciństwo jest jedyną porą, która trwa w nas całe życie" R. Kapuściński
Napisanych prac:
- proza: 5

Średnia ocen: 5.5
Użytkownik uzyskał: 31 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Czekolada" 12.12.2011
"Zagubiona przeszłość" 06.02.2012
"Spotkałem samego siebie" 22.12.2011
"Śmierć nadejdzie jutro" 21.03.2012
"Plan doskonały" 20.01.2012

Inne prace tego autora:
"Spotkałem samego siebie" 22.12.2011
"Śmierć nadejdzie jutro" 21.03.2012
"Plan doskonały" 20.01.2012
"Czekolada" 12.12.2011
"Zagubiona przeszłość" 06.02.2012

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna - 6
"Carmel - I etap..." - subtelny demon - 6
"Jedyne Miasto - I etap..." - Ell003 - 6
"Przejście - I etap..." - Mii - 5.5
"Gdzie jest hidżab!? - I..." - Fał - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Obcy więcej" - Dawied
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna
"Prolog - Krwawy rytuał...." - van Hellsing
"Potwór - I etap..." - Srebrna
"Obcy" - Dawied
"Bajka o jabłku - I etap..." - Khelben
"Przejście - I etap..." - Mii
"Uwodzeni - I etap Wyzwania..." - van Hellsing
"Bezimienna - I etap -..." - Katarzyna Łaskawa
"Kornelia, "Wyzwanie..." - Astralka

Plan doskonały

Usiadł na łóżku i załadował pistolet. Przez chwilę przyglądał się swoim dłoniom, po czym zaśmiał się głośno. Łzy pociekły mu po policzkach, kiedy pochylił głowę, wzdychając głęboko.
- Masz rację. To całkiem zabawne - odezwał się, zaciskając powieki. Przetarł ręką twarz i uspokoił się, otwierając oczy. - Miałem to zrobić już jakiś czas temu. Wtedy stwierdziłem, że jeszcze poczekam. Było warto.
- To twoja rodzina - usłyszał.
Mężczyzna poruszył się niespokojnie i spojrzał przed siebie.
- Nie. To tylko grupa nic nieznaczących dla mnie osób. Jednak chcę by w końcu zaznali spokoju.
- Nie rozumiem cię, Ben.
- Nie dziwię się. Sam często siebie nie rozumiem - przyznał i zaśmiał się ponownie. Po chwili wstał z łóżka i rozejrzał się po pustym pomieszczeniu. Wszystko wokół wydawało się być nieskazitelnie czyste. Żałował, że musiał być tym, który zniszczy idealny porządek.
Przystanął przed oknem i spojrzał na horyzont. Od kilku dni nieprzerywanie padał deszcz i nie zanosiło się na poprawę. Nigdy wcześniej nie potrzebował słońca, ale w tym momencie pragnął je ujrzeć. Wręcz tęsknił za nim, ponieważ znalazło się ono na jego liście rzeczy niezbędnych. Czuł, że w innym wypadku, cała reszta mogła ulec zmianie. Chciał by choć na chwilę ciepło promieni otuliło jego zmęczoną twarz, dając mu niezapomniane uczucie miłości.
Zerknął w stronę stojącego pod ścianą krzesła. Zbliżył się do niego i przesunął je do przodu. Przechylił głowę i zacmokał. Sądził, że tak właśnie będzie dobrze.
- Wyszło pięć kroków - posłyszał. Ben westchnął.
- Umiem liczyć.
- Chciałem się upewnić czy nie popełniłeś błędu. W końcu chcesz by wszystko poszło po twojej myśli.
- I tak będzie. Długo się do tego przygotowywałem.
- I naprawdę uwielbiasz czerwień… - zwrócił uwagę na niedbały napis na białej ścianie. - To ma być coś w rodzaju przesłania?
- Interpretuj to jak chcesz - odparł z delikatnym uśmiechem.
- Jesteś szurnięty, Ben.
- Każdy musi być jakiś - rzekł, zadowolony. Odsłonił firanki i znów wyjrzał przez okno.
- Szukasz słońca? Wzięło sobie dzisiaj wolne. Tak jak i wczoraj, i…
- Daj mi spokój - wymamrotał.
- Jak sobie życzysz.
Obejrzał się przez ramię, marszcząc brwi. Przebiegł wzrokiem po pokoju i podszedł do łóżka, podnosząc z pościeli pistolet. Kolejny raz otworzył magazynek i po przeliczeniu naboi, usiadł na krześle oddalonym od tylnej ściany o dokładne pięć kroków.
Spojrzał w stronę drzwi. Oczami wyobraźni widział wbiegającą przez nie siostrę, a za nią matkę i brata. Na twarzach całej trójki widniały szerokie uśmiechy. Żadnemu nie zadrżała powieka. Skoro ich nienawidził, dlaczego pragnął dla nich tego, co najlepsze? Być może tym samym zdołałby uspokoić własną rozedrganą duszę, która skrywała już tylko strzępy jego samego. Gdy był mały uwielbiał powtarzać, że nie posiadał duszy, bo nie wierzył w Boga. Nie potrafił uwierzyć w coś, czego nie widział. Poza tym nie był w stanie pojąć tego, że człowiek mógł posiadać coś nieśmiertelnego. W końcu żaden Bóg nie istniał, prawda?
Odkąd sięgał pamięcią, od zawsze każdemu sprawiał kłopoty. Z początku bawiło go cierpienie innych jednak później dostrzegł, że pozostał zupełnie sam. Rodzina oddaliła się od niego, chociaż jego matka wiele razy starała się przeprowadzić z nim szczerą rozmowę. To on był tym, który zamykał drzwi na cztery spusty. Wszak ostatnimi czasy starał się zjednoczyć z bliskimi. Ot tak, dla zachowania pozorów. Wciąż uważał, że świat był teatrem, a on odgrywał w nim tylko nic nie znaczącą rolę jako marionetka. Ktoś wyżej pociągał za sznurki, ale obiecał sobie, że nie będzie dłużej kontrolowany.
Spojrzał na trzymaną broń. Poprzedniego dnia polerował ją przez godzinę po to by błyszczała jak kryształ. I chociaż nie uzyskał upragnionego efektu, po skończonej pracy stwierdził, że był bardzo blisko.
- Czas mija, Ben.
- Powiedziałem ci byś mnie zostawił. Nie lubię powtarzać się dwa razy - warknął, zirytowany.
- Już to zrobiłeś, a teraz się pospiesz. Wszyscy są na dole.
- Zamknij się - powiedział przez zaciśnięte zęby. - Nie będziesz mnie ponaglał - dodał ciszej.
- To na wypadek gdybyś chciał się wycofać. Lepiej zrobić to szybko niż zastanawiać się przez długie minuty.
- Wspaniała rada - prychnął i wyprostował się na krześle. Przełknął ślinę, po czym wsunął lufę pistoletu do ust i spojrzał w górę. W myślach zaczął odliczać sekundy do momentu, gdy nie zgubił się między trzydziestą a czterdziestą. Przymknął powieki, a jego ręka niespodziewanie zadrżała. Raptem był gotów wstać i wyjść, ale był ktoś, kto nie chciał mu na to pozwolić.
Powoli otworzył oczy, ostrożnie wysuwając lufę z ust.
- Strzelaj!
W pomieszczeniu rozległ się ogłuszający hałas. Ben pochylił głowę do przodu, pozwalając, by pistolet wyśliznął się z jego ręki na podłogę. Na ścianie za nim pojawiła się krwawa mozaika, która była zwieńczeniem jego dzieła podpisanego dwoma słowami: Kocham czerwień.
Do pokoju wbiegła młoda kobieta z przerażeniem na twarzy, a przez chmury wyjrzało słońce.



        Dedykacja: Chciałam napisać coś innego. Wiem, że mi się nie udało.

Ocena: 4
Liczba komentarzy: 4    
Data dodania: 20.01.2012r.

1     

Marybeth 21 01 2012 (07:00:06)

Dziękuję za pozytywne komentarze :)
Jeśli chodzi o dialog, bohater przeprowadza go sam ze sobą. Jego umysł płata mu figle i droczy się z nim tak samo jak moja postać droczyła się z własną rodziną.
Wiem, że wyszło jak wyszło ;)

Ironiczna 20 01 2012 (19:53:54)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Pomysł jest ciekawy. Człowiek, który nienawidzi rodziny, a chce dla niej dobra. Człowiek zagubiony, uwięziony - właściwie chyba w swoich wątpliwości. Próbuje się wyplątać, jakoś podświadomie czuje, że takie słońce to dobra wymówka. Pragnie promieni, jednak pogoda robi mu na złość. I wreszcie nadchodzi kulminacyjny moment, chwila o której czytelnik myśli, że jednak się nie wydarzy. Ale bohater, mimo strachu, strzela sobie w usta. Przynajmniej tak wnioskuję po zdaniu: " Na ścianie za nim pojawiła się krwawa mozaika, która była zwieńczeniem jego dzieła podpisanego dwoma słowami: Kocham czerwień." Tylko kim była ta kobieta? Kimś bliskim?
Bardzo podoba mi się akcent w ostatnim zdaniu: "...a przez chmury wyjrzało słońce". To jest coś, to mi naprawdę pasuje.
Pojawiło się trochę błędów, głównie interpunkcja, stylistyka jest raczej poprawna, a fabuła nieco magnetyzuje. Nie jest źle, nie martw się. Zapewne stać się na więcej, ale nawet i to stanowi pewien ciekawy kąsek. Cztery.

Dawied 20 01 2012 (19:57:19)
Ta kobieta to chyba jego żona.

Dawied 20 01 2012 (19:47:48)

Bardzo mi się podoba. Może końcówka nie potrzebnie pokombinowana. Mógł po prostu sobie strzelić bez wątpliwości, albo lepiej ukazać ten dialog z tym kimś.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7847 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46544 | Użytkownicy: 3566
Online(32): 29 gości i 3 zarejestrowanych: exother, Fał, pasieczny14

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl