warto go przeczytać
Rozdział 1
Poniedziałkowy poranek, najbogatsza dzielnica warszawy, osiedle Tulipanów. Na ostatnim piętrze stylowego apartamentowca Gośka wyłącza niezmiernie głośny dźwięk budzika, przeszywający całą jej głowę. "To pewnie ta brandy." pomyślała i z trudem powlokła się do łazienki. Stanęła przed lustrem i od razu w oczy rzucił si jej granatowy kawałek materiału, leżał na sedesie, Krawat Roberta, jeszcze zawiązany z poluzowaną szyją. Gośka wzięła go do ręki i przyłożyła do twarzy, poczuła jego cudowny, męski zapach. Cały wieczór mignął je przed oczyma. wszystko działo się tak szybko, z chęcią powtórzyłaby to ponownie. Chwyciła telefon i wystukała numer jej wczorajszego partnera. Po krótkim energetyzującym kawałku piosenki odezwał się gruby, zaspany głos:
- Tak? - wysapał z siebie Robert.
- Hej, jak minęła noc? - zapytała Goska, cały czas trzymając krawat w rękach.
- O! To ty Gośka - od razy ton głosu złagodniał i zaczęła się przyjemna rozmowa - Bardzo miło.
- Doprawdy? - zagruchała słodkim głosem, śmiejąc się - Czy masz wszystkie części swojej garderoby?
- Wiesz, jeszcze nie sprawdzałem, prawdopodobnie zostało co nieco u ciebie. - powiedział i lekko uśmiechnął się do siebie.
Robert to typowy kobieciarz z bardzo spokojnym, wyluzowanym podejściem do życia. Nigdy dotąd nie przypuszczał, że zdoła zaliczyć dwie dziewczyny naraz i rano odebrać dwukrotnie telefon.
- To może umówimy się gdzieś?
- Świetny pomysł - odparł Robert - przyjadę po ciebie o 5, ok?
-Tak późno? - zapytała Goska. Skarciła się w duchu za to, ponieważ w wszystkich szmatławcach czytała, że dziewczyna po pierwszym spotkaniu musi być niedostępna. - A nie, wiesz 5? Idealnie. Do zobaczenia.
***
Wyluzowany Robert wstawał powoli z łóżka. Satynowa pościel jednak nie miała ochoty zejść z ciała chłopaka. Nagle zadzwonił telefon.
- Słucham? - odebrał Robert i już się domyślał jaki to głos może go zaszczycić w drugiej kolejności, dzień po imprezie.
- Witaj - odpowiedziała Kinga - co tam u ciebie?
- Witaj ślicznotko - powitał ją Robert. - bardzo dobrze, a ty?
- Też w porządku, słuchaj może byśmy się spotkali i pogadali, co ty na to?
- Z przyjemnością - powiedział- powiedz tylko gdzie i kiedy.
- W parku o 5? - zaproponowała Kinga.
- Nie, wiesz mam coś ważnego na mieście do załatwienia o 5, może przyjdę po ciebie po szkole, co?
- Ok - powiedziała Kinga - to do zobaczenia.
- Do zobaczenia. - odpowiedział Robert.
Był bardzo z siebie zadowolony. Zawsze umawiał się z jedną dziewczyną. Starsi koledzy zawsze mówili, że umawianie się z dwoma laskami to wyższa szkoła jazdy. Widać on już to opanował. Opadł na łózko pełen w rozmyślaniach, Kinga i Gośka. Jak on mógł pogodzić te dwie piękne osobowości w jedną noc? Tak naprawdę, do gustu bardziej przypadła mu Gośka. Typowa gwiazdka, wysoka blondynka o nieskazitelnej cerze uzyskanej poprzez perfekcyjne nałożenia podkładu. Miała kobiece kształty, zawsze zachowywała się z klasą lecz nie jest prymuską. Najlepsze jest to, że ma świetne wyczuci czasu, nigdy nie palnęła nic nie na temat. Lubiła imprezy i swoje życie towarzyskie miała naprawdę urozmaicone. Kinga była zupełnie inna, zaproszona została na imprezę tylko dlatego, że gdy rozdawano zaproszenia ona rozmawiała właśnie z największą koleżanką Gośki, co za tym idzie również gwiazdą. Ich konwersacja skupiała się tylko na papierze rzuconym pod nogi. Otrząsnął się i przypomniał sobie, że szkoła czeka, Chwycił telefon i zadzwonił do służby kucharskiej.
- Omlet i czarną kawę z mlekiem - powiedział, jak co rano.
- Tak jest. - powiedziała kucharka i natychmiast przystąpiła do pracy.
***
Wstała rozradowana jak nigdy, przeciągnęła si i znów opadła na łóżko. Przypomniała sobie całą noc. To była jej pierwsza impreza wśród vipów. Nie zapomni tego do końca życia, Przed oczami miała cały czas Roberta, wstała i poszła do kuchni "Ciekawe co je Robert" pomyślała. Nie wiedziała natomiast, że on właśnie zastanawiał się z którą dziewczyną lepiej będzie mu w związku, Kinga wstała, ubrała się w znoszone dżinsy i zeszła do kuchni.
Rozdział 2
Robert czekając na śniadanie cały czas robił wyliczankę, nie wiedział którą dziewczynę wybrać. Gdy zapukano do drzwi krzyknął:
- Wejść.
Do pokoju weszła pokojówka w krótkiej, czarnej spódniczce z fartuszkiem z przodu "Ojciec lubił takie" - pomyślał. Teraz już wiedział dlaczego cały personel to płeć żeńska. Pokojówka wyszła. Robert wziął kawę i wypił łyk. Podszedł do szafy i wybrał koszulkę, już wie. Dzisiaj powie Kindze, że to był tylko przelotny epizod w jego bujnym życiu towarzyskim i żeby sobie nie robiła nadziei. Chyba zrozumie, musi zrozumieć. Na pewno ma jeszcze innych chłopaków w zasięgu ręki. Gośka pozostanie na dłużej i będzie wiódł z nią życie niczym ekstremalna przejażdżka kolejką.
***
Gdy Kinga wyszła ze szkoły Robert już czekał. Trochę się zaniepokoiła, bo myślała, że będzie uśmiechnięty i cały w skowronkach powodu tego spotkania, Podeszła do niego.
- Cześć - powiedziała próbując zajrzeć mu w oczy, które były na spuszczonej głowie.
- Hej - powiedział i pocałował ją w policzek,
Ach te jego maniery. Nawet w takich smutnych sytuacjach nie zapominał o ojcowskiej kindersztubie.
- Posłuchaj - zaczął smutno - ten wieczór, on był tylko epizodem, który musi się dzisiaj skończyć. Nie pasujemy do siebie.
- Co się stało? Czemu mi tylko narobiłeś nadziei? - zapytała ze łzami w oczach.
- Wiem, wiem, przepraszam. Muszę iść, nie dzwoń, nie pisz. To koniec. - i odszedł.
Cieszył się, że ma to już za sobą, Teraz może iść na spotkanie z Gośką, z czystym sumieniem. Tylko czy ona zechce zawrzeć z nim taką znajomość na jaką on oczekuje?
Rozdział 3
Gośka szykowała się na spotkanie, wszystko musiało być perfekcyjnie. Nic nie mogło w tej chwili zakłócić jej dokładności. Niestety młodszy brat nie do końca rozumiał tą sytuację. Ciągle wpadał i szukał swoich książek bez których nie mógł wytrzymać. Teraz na szczęście nie musiała się nim przejmować, doskonale sobie sam dawał radę. Wyjrzała przez okno i zobaczyła limuzynę Roberta, Zeszła powoli, nie zakłócając harmonijnego spokoju przelewania się żółtych fałd na sukience,
- Witam panią - rzekł na powitanie Robert, uśmiechając się urzekająco.
- Witaj, słodki. - odrzekła Gośka podając rękę towarzyszowi.
Wsiedli razem do limuzyny.
- Gdzie jedziemy? - zapytała Gośka.
- Do "Belussoma" - odpowiedział Robert, podziwiając pięknie opalone ciał Gośki. Największą uwagę przyciągał jej dekolt, na żółtej uciskającej w talii i rozsuwającym na boki dole. Ona wiedziała, co najbardziej urzeka męską społeczność w tej sukience. Specjalnie ją założyła, bo wiedziała, że dzisiaj ich znajomość zajdzie o krok dalej...
Ocena: 3.5
Liczba komentarzy: 1
Data dodania: 27.12.2008r.
Statystyki: Wiersze: 7847 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46544 | Użytkownicy: 3566
Online(32): 29 gości i 3 zarejestrowanych:
exother, Fał, pasieczny14