Panna Klęska cz. IV

Trzy godziny później weszła obładowana siatkami do kawiarni na wprost warsztatu. Nie wszystko poszło po jej myśli – uprzejmy pan, który miał podłączyć Internet po usłyszeniu nazwiska przesunął termin o trzy dni, w markecie pani akurat nie miała wydać reszty i kazała Sannie czekać na drobne niemal piętnaście minut, a mechanik wydawał się być uprzedzony na równi z resztą mieszkańców. Doszła do wniosku, że musiał się tu przeprowadzić. Nie wyglądał na dużo starszego od niej, a na pewno nie chodzili razem do szkoły, zatem pojawił się tu nie wcześniej niż siedem lat temu, kiedy Sanna wyprowadziła się z North Yarmouth. Tłumiąc ciężkie westchnienie, kobieta zajęła jeden ze stolików przy oknie i spojrzała na kartę. Po chwili podeszła do niej młodziutka dziewczyna, pewnie zaraz po szkole średniej, i z uśmiechem przyjęła zamówienie. Było to miłą odmianą w stosunku do wszechobecnej wrogości, z którą przyszło się Sannie spotykać na każdym kroku. Piętnaście minut później już odpisywała na zaległe maile, racząc się kawą, ciastkiem i swoją ulubioną muzyką w słuchawkach. Praca, którą dostała zaledwie kilka dni temu, polegała na udzielaniu psychologicznych porad czytelnikom. Pisali do niej całą masę wiadomości, a jej zadaniem było odpisywanie na wybrane na łamach gazety. Niewiele osób w redakcji wiedziało, że Hermansson czytała wszystkie listy i odpowiadała na każdy z nich, już prywatnie. Co więcej, korespondowała z niektórymi „pacjentami” na tyle często, że znała wszystkie ich problemy i była ich przyjaciółką. Dzięki temu czuła, że jest potrzebna, że może zrobić dla kogoś coś dobrego, chociażby udzielić wsparcia, którego sama po śmierci Philipa nie dostała. Była mniej więcej w połowie wiadomości do Dorothy z Dallas, która miała problemy z zaakceptowaniem swojego ciała po pierwszej ciąży, kiedy poczuła dłoń na ramieniu. Drgnęła nagle i obejrzała się. Tuż obok stał przystojny mechanik, którego odwiedziła rano. — Przepraszam, nie chciałem pani przestraszyć. Nie mogłem się dodzwonić, ale zobaczyłem panią przez szybę i pomyślałem… — urwał zakłopotany. Sanna spojrzała na telefon. Oczywiście, w North Yarmouth ciężko o zasięg. — Dziękuję i przepraszam za kłopot. Już się zbieram. — Dopiła szybko kawę i zaczęła pakować swoje rzeczy. Mężczyzna, widząc ilość jej toreb, uśmiechnął się lekko. — Może pomogę pani zabrać siatki do samochodu? —zaproponował. Zaskoczył ją ten drobny gest. Czyżby jednak nie był aż tak uprzedzony? — Jeśli będzie pan tak dobry, byłabym wdzięczna. — Kobieta skinęła mu głową, podając część toreb. Idąc u jego boku w kierunku warsztatu, nie mogła powstrzymać się od zerkania na niego kątem oka. Był zupełnie inny niż Philip – wysoki, dobrze zbudowany blondyn o lekkim zaroście i swego rodzaju melancholii w oczach. Blondynka miała wrażenie, że dojrzała tatuaż wystający spod rękawa jego koszuli, ale musiała zrezygnować z bezczelnego gapienia się, by zachować pozory normalności. — Auto jest w porządku, wymagało niewielkiej konserwacji. Może pani nim spokojnie jeździć — powiedział, prawdopodobnie po to, by przerwać milczenie. Sanna czuła się jak na pierwszej randce w czasach szkoły średniej i nie mogła pojąć, dlaczego. — To wszystko? — zapytała po zapakowaniu zakupów do samochodu i rozliczeniu się. — Tak. Dziękuję i polecam nasz warsztat na przyszłość – uśmiechnął się i wsunął dłonie do kieszeni. Kobieta poczuła się głupio, że liczyła na cokolwiek więcej, jak na przykład zaproszenie na kawę. Widać nie był tak zainteresowany, jak ona, wsiadła zatem do wozu i ruszyła w stronę domu. — Jaka ty jesteś głupia, słyszałaś kiedykolwiek o równouprawnieniu? Czemu ty nie mogłaś mu niczego zaproponować? – Marika wydawała się oburzona. — Wyobraź sobie, że czasem mam problem z wyskoczeniem z jakąś dziwną propozycją, kiedy facet nawet się nie przedstawi – wyjaśniła zniecierpliwionym tonem Sanna. — Może wcale nie chodzi o dziwne propozycje, tylko o Philipa. — Nie, kochana, wcale nie chodzi o niego. Philip nie żyje. Koniec, kropka. — Uwierz mi, wiem to doskonale. Pytanie, czy ty nie czujesz się w jakiś niewytłumaczalny sposób nadal związana z nim i nie unikasz facetów dlatego, że chcesz być mu wierna – wytknęła brunetka. Zawsze wiedziała, gdzie jest czuły punkt i jak najboleśniej w niego uderzyć. — Posłuchaj, wiem, że mój mąż nie żyje. Wiem, że mam jeszcze czas, by wyjść znowu za mąż i mieć dzieci. Wiem również, że to nic złego i że mam do tego prawo. Wytłumacz mi tylko, dlaczego rozmawiamy o tym w kontekście mechanika, którego dziś pierwszy raz w życiu widziałam. – Sanna próbowała opanować złość, chociaż od dłuższej chwili miała ochotę po prostu się rozłączyć. Wiedziała jednak, że unikanie rozmowy do niczego nie prowadzi, wręcz przeciwnie, potęguje jedynie wszystkie problemy. —To tylko pretekst, chodzi mi o zwrócenie twojej uwagi na większe zagadnienie – zaśmiała się Marika – To co, chcesz najnowsze ploteczki z Nowego Jorku? – zapytała konspiracyjnym tonem. Blondynka z uśmiechem rozsiadła się wygodniej w fotelu, wiedząc, że czeka ją dłuższa pogawędka.



Płeć: kobieta
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 8    
Data dodania: 04.11.2013r.

1     

sonreír Użytkownik wpmt 08 11 2013 (16:31:54)

Nie chodzi tyle o troskę, co o podejście do sprawy. Ale skoro znacie się osobiście, to nie ma sprawy.

paujina Użytkownik 07 11 2013 (21:48:13)

Użytkownik ocenił pracę na 5

okej, już. generalnie jest dobrze, bardzo poprawnie, czyta się lekko i szybko - będzie z tego dobra opowieść do poduszki. stylistycznie naprawdę na plus, masz w sobie taką łatwość opowiadania historii, że doskonale widać, z jaką łatwością przychodzi Ci pisanie. bohaterowie skonstruowani dość dobrze, zwłaszcza Marika - skradła moje serce :) czekam na rozwinięcie, bo budujesz świetne podstawy do stworzenia czegoś, co z pewnością będzie można wydać i sprzedać (czegoś z wyższego... szczebla? ;))

daję piątaka na szynach - za przecinki.

Sassa Rivendellson Użytkownik WPMT 08 11 2013 (14:15:18)
Zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że literatura wysokich lotów to nie jest, ale mam wrażenie, że czasem ludzie chcą poczytać właśnie coś takiego - niezobowiązujące romansidło :)
Dziękuję za jak zawsze profesjonalny komentarz i ocenę ;]

sonreír Użytkownik wpmt 07 11 2013 (17:46:19)

Okej, rozumiem.

Sassa Rivendellson Użytkownik WPMT 08 11 2013 (14:15:40)
Mimo wszystko dzięki za troskę :)

sonreír Użytkownik wpmt 06 11 2013 (19:17:44)

Przepraszam, że się wtracę, ale czy takie "stopniowanie napięcia" ma w ogóle jakikolwiek sens? Mnie by to osobiście lekko zirytowało, że ktoś zaczął komentować moją pracę, i nie skończywszy tego, poszedł robić coś innego.

paujina Użytkownik 07 11 2013 (12:28:44)
znam Autorkę osobiście, więc pozwalam sobie na więcej, bo opinię o treści mogę wygłosić, że tak powiem, twarzą w twarz. wystawienie oceny tutaj to sprawa formalna, którą się zajmę, mając więcej czasu.

paujina Użytkownik 05 11 2013 (23:22:07)

poprawiłam przecinki:
czekać na drobne niemal piętnaście minut, a mechanik wydawał się być uprzedzony

Tłumiąc ciężkie westchnienie, kobieta zajęła

Praca, którą dostała zaledwie kilka dni temu, polegała

(we fragmencie o listach sporo powtórzeń "który", powiedz, co z tym zrobić :))

Mężczyzna, widząc ilość jej toreb, uśmiechnął się lekko.

— Jeśli będzie pan tak dobry, byłabym wdzięczna. — Kobieta skinęła mu głową

Idąc u jego boku w kierunku warsztatu, nie mogła powstrzymać się

nie mogła pojąć, dlaczego.
- tutaj się waham nad tym przecinkiem. niby intonacyjnie jest dobrze, ale jakoś... no nie wiem. intuicyjnie bym go pominęła :D
Widać nie był tak zainteresowany, jak ona
- a tutaj na 90% bym go wyrzuciła. nie ma ani wtrącenia, ani zdania podrzędnego, ale głowy oczywiście nie daję. wiesz, co robisz :D
nie unikasz facetów dlatego, że chcesz być mu wierna – wytknęła brunetka.
- zmieniłam, bo "wytknęła" bardziej odnosi się do mówienia niż do... do czegokolwiek innego. słaba pora na kreatywność.
—To tylko pretekst, chodzi mi o zwrócenie twojej uwagi na większe zagadnienie – zaśmiała się Marika. – To co, chcesz najnowsze ploteczki z Nowego Jorku?


okej, na dziś tyle, wracam do "Ksiąg". jutro więcej, stopniuję napięcie :D


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68314 | Użytkownicy: 12452
Online(41): 41 gości i 0 zarejestrowanych: