Pseudonim: Dawied
O sobie: ...
Napisanych prac:
- wiersze: 154
- proza: 94
- publicystyka: 11

Średnia ocen: 5.2
Użytkownik uzyskał: 828 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Uwierzcie cz.1" 22.03.2009
"Uwierzcie cz.5" 25.04.2009
"Uwierzcie cz.6" 02.05.2009
"Uwierzcie cz.9" 18.05.2009
"Wieczne miasto odc.2" 20.07.2009

Inne prace tego autora:
"Uwierzcie cz.6" 02.05.2009
"Marlen cz. 5" 17.01.2009
"Uwierzcie cz.2" 09.04.2009
"40 mln dobrych uczynków cz. 9" 29.04.2010
"I nie będziesz miał..." 25.12.2010


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

Pamiętnik cz.6

Drogi Pamiętniku Dziś umrę, to pewne. Ból jaki dziś przeżyłam jest niedopisania, a potem nic. Czuję się lekka, spokojna, to na pewno już umysł rwie się w przestworza. Poszybuję niczym ptak, a duszą popędzi w strugach chłodnego powietrza i będzie błogo, inaczej niż tu, na tej ziemi, która tyle cierpienia niesie w tych ostatnich dniach. Za chwilę zasnę i już nigdy nie wstanę. Ostatnia podróż, a przed nią krótki wdech i powieki zmęczone opadną. Dobrze, nareszcie, tak to musiało się zakończyć. Nie boję się, nie mam czego. Wiem, że za swoje grzechy otrzymałam karę. I to nawet nie ból, ale powracająca wciąż świadomość tego, że utraciłam w życiu to, co było ważne, że gdy płuca charczeniem kończą swoją pracę, ja wciąż nie umiem odpowiedzieć sobie na pytanie: Po co żyłam?”. Seks jest wspaniały, ale jest coś ponad nim, coś co sprawia, że jeden oddech jest więcej wart niż wszystkie szaleńcze noce. Przez te wszystkie lata wiedziałam o tym, a mimo to nie zrobiłam nic, a teraz, gdy chcę, już po prostu nie umiem. Wyobrażałam sobie dziś niebo. Może gdy jest się już tak blisko bram jaśniejących białym światłem miłości, to co się rodzi w nas, jest prawdą o tym, co duszę jeszcze czeka. Raj, to naprawdę kwitnący ogród, pełen zapachów i owoców. Trawy są soczyście zielone, a potężne wieczne drzewa, ze spękaną korą, dają cień swoimi koronami. Płynie tam rzeka z licznymi dopływami, a źródła jej biją z skalistego szczytu u samych bram nieba. Nie ma wielkiego przejścia, potężnych kolumn i zdobionych sklepień, są skromne drewniane drzwi, z których bije jasność, biel. Powietrze jest rześkie, nasączone szczęściem, a krople rosy mają słodki smak. Wody błękitne mienią się czystością, w której widać nasze odbicia. Przechadzają się tamtędy skrzywdzone przeze mnie dusze. Życzliwym słowem i uśmiechem mówią: wybaczamy”. Ale to tylko ogród, tło, które nigdy prawdziwego szczęścia nie da, bo ono jest zaraz koło skromnych drewnianych drzwi. Stoi tam Marek i trzyma mnie mocno za rękę, Ma ciepłe, delikatne, wciąż chłopięce dłonie. Wieczność nabiera realnego kształtu, dzień zlewa się z nocą, a my tak stoimy trzymając się za ręce tysiąc, a może milion lat. Tak po prostu, szczęśliwi. I jest marzenie wspólne o pocałunku i świadomość, że kiedyś zostanie spełnione. Marek, kocham Cię. To stare serce, które ledwo bije, robi to wciąż jedynie dla Ciebie. Gdybym miała tylko moc, by krzyczeć, zrobiłabym to. Zamiast tego, z ust wydobywa się jedynie niemrawy jęk. Pielęgniarka wchodzi do sali i każe się zamknąć, bo noc musi być głucha, jak ja kiedyś na szepty serca. Te diamenty, które rozbłyskają nocą, obsypałbyś mnie nimi? Rozebrałbyś mnie jasnością księżyca i odział jedynie w krople porannej rosy? Ukryłbyś nas w mleku mgieł jesiennych? Tulił ciepłym deszczem i całował każdym podmuchem wiatru? Okrył ramionami i mocno kochał... czemu Cię przy mnie nie ma? A może to moja samotność jedynie Cię wymyśliła, może Ciebie nie ma, nigdy nie było tych wielkich niebieskich oczu? Jesteś tylko tymi bladymi, brudnymi ścianami? Drogi Pamiętniku mój umysł ostatnio jest tak bardzo jasny, to dzięki Tobie. Marek był pierwszy i jest ostatni, wciąż gwałci moje myśli, odziera z samotności i każe dalej myśleć i czuć. Mogliśmy założyć rodzinę i mieć córkę, taką cudowną jak ta drobna blondyneczka. Bralibyśmy ją na kolana wieczorami i opowiadali bajki, takie jak moja babcia. A nasz syn biegałby po domu i strzelał do nas ze swojego pierwszego, własnoręcznie zrobionego łuku. Gotowałabym obiady i wcześnie kładła się spać, a Ty Marku byś tłumaczył dzieciom matematykę, a później, gdy nasz skronie oprószyłaby siwizna zawoził córę na randki. I byś rankiem czule mnie całował i wieczorem powtarzał jak bardzo mnie kochasz. Zestarzelibyśmy się radośnie, razem. Umrę tak jak żyłam – samotnie. Czemu nie mówisz mi teraz: Karolcia, wszystko będzie dobrze”. Czemu nie obejmujesz i pozwalasz by dreszcze mną trzęsły. Zostawiłam, zdradziłam z najlepszym kumplem. Zaraziłeś mnie wtedy sobą, odbierając spokój, który chciałam osiągnąć. Jurek stworzył sobie niebo na ziemi, więc co dobrego mogło go po śmierci spotkać? Może najpiękniejsze wspomnienie Bóg przekuł w wieczność. On to potrafi, bo przecież jest miłością, a ona może wszystko. Beatko, ale weźmiesz mnie za rękę i nie pozwolisz się bać? Mamo powiedz choć raz, że wdałam się w Ciebie Tato weź mnie raz jeszcze na kolana. Babciu... kocham Cię. Miałam nie płakać, ale to żal sam wyciska łzy, a ja jestem zbyt słaba, żeby z tym walczyć. Serce w ostatnich podrygach chce zatrzepotać, spróbować jeszcze raz wyrwać się z klatki żeber i skóry. A teraz cichnie pomału. Oddech mój staje się równy, nie ma już świstu, co z każdym wdechem wydobywał się z wnętrza. Żegnaj życie barwne śmierć kaptur zakłada starą tępą kosą za chwilę jedną powie nam dobranoc wreszcie Żegnam się już z Tobą życie. Ostatnie słowa do Ciebie znów Marku piszę. Jeżeli Boga nie ma, nieba nie ma, duszy nie ma i jest tylko ciemność i nic to pozostanie mi świadomość, że byłeś. Chłód, a gdy przyjdzie będzie mi ciepło, to pewne. Czemu te łzy nie chcą przestać płynąć? Kilka słów zapisanych po jej śmierci... Panie Marku, odnalazłam pana po wielu trudach, by mógł się pan przekonać kim była Karolina, tak naprawdę, w głębi swojej duszy. Te ostatnie wspólne chwile w jej towarzystwie, na nowo pokazały mi co w naszym istnieniu jest ważne. Myślę, że te kilka stron będzie dla pana wielkim przeżyciem. Długo się waham, ze względu na pana stan zdrowia, ale czułam się zobligowana. Drogi Pamiętniku A może powinienem Karolciu... Koniec "Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką możliwą wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał. Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą;..." św. Paweł



Płeć: mężczyzna
Ocena: 6
Liczba komentarzy: 5    
Data dodania: 18.08.2009r.

1     

Teodory Użytkownik wpmt 14 04 2015 (14:17:36)

sentymentalny utwór, który obowiązkowo chce się doczytać do końca

Ilveran Redaktor 19 12 2010 (00:06:19)

Przeczytałam go dziś. Od początku. Część za częścią. Znów się uśmiechałam, wzruszałam. Znów... czułam Ciebie. Ach ten sentyment^^ I nadal podtrzymuję swoje ocenę sprzed ponad roku. Kurcze, to tyle czasu! Piękny jest Pamiętnik. Piękny.

Lilka Użytkownik 19 08 2009 (20:28:16)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Przyłączam się do Mariki i Tomka i cóż jeszcze mogę rzec? Tyle zostało powiedziane, że nic nowego nie wymyślę, mogę jedynie się przyłączyć do pochwał. :) 6

Ilveran Redaktor 18 08 2009 (23:05:03)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Kurde Dawid... już to mówiłam, ale przyznam, się jeszcze raz i jeszcze bardziej odkryję, ale pamiętam dokładnie moment, kiedy napisałam Ci, że nie polubiłam Pamiętnika i jak wspomniałeś, że chyba go nie bedziesz pisać dalej, bo nie chce Ci się jakoś... napisałam, że to nawet dobrze. Nie wiedziałam co wtedy mówię. Tak jak i bohaterka dojrzewała do miłości, tak i ja dojrzewałam w jakiś sposób, do przeżywania... czego? Tych uczuć. I jeszcze raz o tym powiem: piękna. Bo ja w Pamiętniku widzę niezmierne piękno. Stylu, tak. Treści... Tak naprawdę, myślę, że największym ukłonem w stronę autora jest brak słów u czytelnika, zaraz po przeczytaniu. A ja... tak, po ostatnim słowie siedziałam z dłońmi na klawiaturze bez ruchu i wpatrywałam się tylko z mieszanymi uczuciami w małe zgrabne literki, później raz po raz czytałam końcówkę, czułam coraz to większe emocje, dojrzewałam nawet do końca Karoliny, pojmowałam... układałam sobie wszystko, tą chaotyczną, ale w końcu zrozumiałą całość. Napisałeś kiedyś, że nie zasłużyłeś na tak duże słowa pochwały, chodziło wtedy o mój komentarz do Twej pracy, bo widzisz tyle błędów, innych, lepszych rozwiązań. Dawid... ja tu błędów nie widziałam (poza małymi literówkami, ale o dziwo tylko chyba dwie, trzy się trafiły ;P) i w sumie nie widzę innych lepszych rozwiązań ;). Dawid uwierz w siebie, proszę Cię. Mówię Ci to w końcu, ja Marika. Bo naprawdę... Ach powiedz, że wiesz o co mi chodzi ;P. Masz talent, naprawdę pięknie piszesz i nie uważam tak jedynie ja... jedynie ja i Tomek (bo myślę, że tak jest). A teraz jeszcze Ci tylko powiem, że Pamiętnik wkładam do szuflady najlepszych dla mnie opowiadań, jakie czytałam, które na mnie jakoś wpłyneły, a patrz, tak się nie zapowiadało. To chyba komplement dla autora, kiedy po przeczytaniu jeszcze rozmyśla się nad tym co napisał, a ja kiedy na chwilkę musiałam zejsć z komputera myślałam o Karolinie, właśnie wtedy wszystko mi się układało. Na tym zakończę. Na koniec Pamiętnika czekałam od wczoraj z niecierpliwością, opłaciło się czekanie. Oj opłaciło...

aubrey Użytkownik wpmt 18 08 2009 (20:51:51)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Chciałbym się popłakać, naprawdę, mam świeczki w oczach, ale coś mnie trzyma w garści i mówi, że nie tego chciałaby główna bohaterka. Chciałbym napisać pięknie o pięknej opowieści opowiadającej o życiu kobiety, która w tłumie czuła się samotna. Może udałoby mi się poszukać odniesienia do mojego życia, do życia innego człowieka, ale nie jestem w stanie. Najpiękniejsze jest dla mnie to, dlaczego zaczęła pisać, to pozwala mi się utożsamiać z nią, pozwala głębiej spojrzeć na to wszystko, czego doświadczyła, co pozwoliła nam odczytać. Nie czuję ulgi, nie czuję lęku, smutku, żalu przed tym, że jej już nie spotkam. Karolcia jest we mnie, a ja w niej. Nie umiem tego inaczej określić. To, co Dawidzie ukazałeś, to dojrzewanie do miłości, tak szeroko pojętej, że każdy może interpretować to na swój własny sposób.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68314 | Użytkownicy: 12452
Online(50): 50 gości i 0 zarejestrowanych: