Pamiętał do końca życia

Arletta rozpoczynała naukę w nowej szkole. Już nie mogła się doczekać kiedy pozna nowych kolegów z klasy, nowych nauczycieli, chciała aby wakacje jak najszybciej się skończyły. Wreszcie nadszedł upragniony dzień - pierwszy września. Mama zawiozła ją do szkoły. Arlett czuła się trochę nieswojo w takiej dużej szkole, ale znalazła salę, w której odbyła się część oficjalna rozpoczęcia nowego roku szkolnego. Po spotkaniu z wychowawcą i całą klasą, dziewczyna wróciła do domu. Następnego dnia Arlett poszła do szkoły na pieszo, bała się, że może się spóźnić, wiec wyszła z domu godzinę wcześniej. Na pierwszej lekcji dziewczyna nie miała z kim usiąść w ławce, więc przysiadła się do Emilii. Była to szczupła blondynka o delikatnych rysach twarzy, wydawała się bardzo miła. Porozmawiały trochę, Arlett dowiedziała się, że Emilia ma starszego o dwa lata brata i młodszą siostrę. Była pewna, że się zaprzyjaźnią. Arlett miała całoroczne zwolnienie z wychowania fizycznego z powodu kłopotów z sercem, więc kolejną lekcję musiała spędzić na szkolnej stołówce. Nie wiedziała, co ma zrobić z wolnym czasem. Wyjęła telefon i zaczęła słuchać muzyki. Wpatrywała się w drzwi, gdy nagle ujrzała w nich księcia "z bajki”. Był wysoki, dobrze zbudowany, o szarmanckim uśmiechu, blond włosach i zniewalająco błękitnych oczach. Arlett się "rozpływała”, patrząc na niego, mogłaby przyglądać się mu godzinami. Postanowiła, że musi się czegoś o nim dowiedzieć, jak się nazywa, do której klasy chodzi. Chciałaby wiedzieć o nim wszystko. Czterdzieści pięć minut minęło jak kilka sekund. Dziewczyna dokładnie obejrzała przystojniaka i zauważyła, że cała godzinę czytał książkę. Po przerwie dyskretnie szła za nim. Dowiedziała się, w jakiej sali ma lekcję i miała już jakiś punkt odniesienia. Klasa nr 325, po zajęciach miała zamiar sprawdzić na planie, do której klasy chodzi. Zauroczona nieznajomym całkowicie zapomniała o swojej lekcji. Pozmyślała sobie: "nawet nie znam tego chłopaka, a już przez niego będę miała kłopoty i problemy z nauczycielami” Do końca dnia Arlett już nie zobaczyła przystojniaka. Na planie sprawdziła klasę, w której miał lekcję i dowiedziała się, że jest w trzeciej klasie liceum z rozszerzoną geografią i językiem angielskim. Minął tydzień. Dziewczyna zaprzyjaźniła się z Emilią. Ciągle wypatrywała w szkole tajemniczego przystojniaka, lecz nie wspomniała nic o nim przyjaciółce. Nadal niewiele o nim wiedziała. Przebywała tam, gdzie mogła go zobaczyć, znała jego plan lekcji na pamięć. Emilia zaprosiła Arlett, aby ją odwiedziła w domu. Dziewczyna bardzo się cieszyła z tej wizyty, już nie mogą się jej doczekać. Postanowiły urządzić sobie babski wieczór i wyznać sobie swoje najskrytsze sekrety. Stworzyły w pokoju tajemniczą aurę, zgasiły światło, pozapalały świece. - Emilio, muszę Ci coś powiedzieć. Od pewnego czasu podoba mi się pewien chłopak. Wiem, że chodzi do III LOd. Jest wysoki, przystojny, niebieskooki, ma blond włosy z delikatnymi refleksami. - Poczekaj III LOd? Przecież do tej klasy chodzi mój brat! Zaraz go zawołam i wypytam o tego kolesia. Paweł, Paweł! - zawołała brata. Arletta trochę głupio się czuła, mając wypytywać brata Emilii o chłopaka, który jej się podoba. Nie miała jednak innego wyjścia jeśli chciała się coś o nim dowiedzieć. Gdy w końcu wszedł do pokoju, Arlett zaniemówiła. To był on - chłopak, o którym ciągle myślała. Nie mogła uwierzyć własnym oczom. Pomyślała: "Jak zawsze wygląda świetnie. Ma na sobie dżinsy i czarną koszulkę bez rękawów, która pokazuje jego muskularne ciało. Blond kosmyki opadają mu na ciało. Na Twarzy widnieje piękny, szarmancki uśmiech”. Dziewczyna poczuła, że się czerwieni. - Em, co chcesz? - Mamy problem. Arletcie podoba się pewien chłopak, dowiedziałyśmy się, że chodzi z Tobą do klasy, opiszemy Ci go, a Ty powiesz nam, jak on się nazywa i co o Nim wiesz. - Ok. A tak w ogóle to Paweł jestem - podał rękę Arletcie. - Arlett. Miło mi. Jeśli chodzi o tego chłopaka to już nieaktualne. To było tylko wrześniowe zauroczenie. - Jesteś pewna? Znam kumpli z mojej klasy. Są naprawdę w porządku. Jeśli, któryś Ci się podoba, mogę Ci coś o nim powiedzieć. Nie bój się, nie wyjawię nikomu twojego sekretu. - Arlett, co ci szkodzi? Nawet jeśli to już dawna sprawa, to warto chociaż znać jego imię - powiedziała Emilia. - Nieważne, naprawdę. Em, miałaś mi coś powiedzieć. - Ach, tak, zapomniałam. Paweł możesz już iść, nie będziesz nam potrzebny. Paweł napisał coś na kartce i powiedział: - Arletto, jeśli zmienisz zdanie, zadzwoń do mnie - podał jej kartkę z numerem telefonu. - Nie będę już wam przeszkadzać. Cześć. I wyszedł. Świetnie, chłopak, którego ubóstwia okazał się bratem jej najlepszej przyjaciółki. Nie ma u niego szans. On zawsze będzie w niej widział koleżankę swojej młodszej siostrzyczki. Teraz musiała tylko wysłuchać, co chce powiedzieć jej Emilia, a potem pójść do domu. Straciła ochotę na babski wieczór. - Arlett, dziwie się, że jeszcze o tym nie wiesz. Mam chłopaka, ma na imię Bartek, jest przyjacielem Pawła. Wiem, że miałyśmy urządzić sobie babski wieczór, ale nie mogłam się powstrzymać. Zaprosiłam go, przyjdzie do nas za dziesięć minut. Musisz go poznać. Zaproszę jeszcze mojego brata i posiedzimy sobie w czwórkę. Zgadzasz się? Arletta nie wiedziała, co powiedzieć. Chciała poznać Bartka. Ale myśl, że mają siedzieć razem w czwórkę, przeraziła ją. Nie chciała jedna zrobić przykrości Emilii. - Dobrze, ale mogę być u Ciebie tylko do północy. - Cieszę się - dzwonek zadzwonił do drzwi - to na pewno on. Pójdę otworzyć drzwi, a Ty zawołaj Pawła. Arletta poszła do pokoju chłopaka. Zapukała i weszła do środka. Pokój był schludny. Ściany pomalowane na brązowo, w rogu duża biblioteczka z mnóstwem książek. Na środku stało łóżko, na którym leżał chłopak. - Zmieniłaś zdanie? - zapytał - Nie. Mam Cie zawołać na wieczór w czwórkę z Em i jej chłopakiem. - Ach, tak. Wiem o tym. Poczekasz chwilkę? Założę tylko koszulę i możemy iść. Na czarny podkoszulek założył błękitną koszule, która podkreślała jego kolor oczu, wyglądał w niej zniewalająco. Wyszli z pokoju i udali się do salonu, gdzie już czekali na nich Bartek i Emilia siedząca mu na kolanach. Gdy Arlett weszła Bartek wstał. - Część, jestem Bartek, a Ty zapewne Arletta. Emilia wiele mi o Tobie mówiła. Wieczór minął, dziewczyna świetnie się bawiła. Gdy wybiła północ pożegnała się ze wszystkimi. Bartek odwiózł ją do domu. Dziewczyna przedtem nie zwróciła na to uwagi, ale teraz zauważyła, że jest on bardzo atrakcyjny. Był wysoki, szczupły, o brązowych oczach i ciemnych, lokowanych włosach. Jednak Emilia ma szczęście, że jest on jej chłopakiem. - Arlett, mogę Ci coś powiedzieć? - Jasne. - Tylko się nie obraź. Zauważyłem, w jaki sposób patrzysz na Pawła, wiem, że on Ci się podoba. Nie bój się, nikomu nic nie powiem. - Dzięki. To naprawdę tak widać, że on mi się podoba? - Wiem, że wolałabyś usłyszeć, że nie, ale niestety to widać, jeśli ktoś Cię uważnie obserwuje. - Jeszcze do dzisiaj nie wiedziałam, że to jest brat Em. Strasznie mi teraz z tym głupio. - Ja nie wyjawię Twojego sekretu. Dyskretnie podpytam go, co o Tobie myśli, będziesz wiedziała na czym stoisz. Gdy Arlett weszła do swojego pokoju była cała roztrzęsiona. Bartek wiedział o jej tajemnicy. Chłopak, który jej się podobał okazał się bratem jej przyjaciółki. Cały świat zawalił jej się na głowę. Podczas weekendu wszystko sobie dokładnie przemyślała. Postanowiła na razie nic nie mówić Emilii o uczuciu jakim darzy jej brata, uznała, że tak będzie lepiej. W poniedziałek przed lekcjami Bartek zaczepił ja pod klasą. - Arlett, rozmawiałem z Pawłem. Mówił o Tobie w samych superlatywach. Uważa, że jesteś ładna, choć bardzo nieśmiała. Mówił mi o jakimś chłopaku z naszej klasy, który Ci się podoba. Próbował zgadywać, który to, lecz nie potrafił Cię rozszyfrować. Swoją droga to zabawne, iż on wie, że facet z naszej klasy Ci się podoba. - Wiem, głupio wyszło. Chciałam się coś o nim dowiedzieć i powiedziałam o wszystkim Em. Ona potem zawołała Pawła i już wiedziałam, że to on. Nie mogłam mu wprost powiedzieć, ze chodzi mi o niego, wiec zaczęłam coś kręcić. - Masz szczęście, że się nie domyślił. On ciągle uważa, że przyjdziesz do niego wypytać o tamtego kolesia. Wpakowałaś się w niezły labirynt. - Tylko jak mam teraz z niego wyjść? - Nie przyjmuj się jakoś Ci pomogę. Dam Ci jedną radę. Jeśli chcesz być bliżej Pawła, zapisz się na kółko muzyczne. Nie wiem, czy wiesz, ale on gra na gitarze i szuka dziewczyny, która mogłaby razem z nim śpiewać. - Pomyślę o tym. Dzięki. W tym momencie podszedł do nich Paweł. Arlett serce zaczęło mocniej bić. - Hej. O czym rozmawiacie? - Mówiłem Arletcie o tym, że szukasz dziewczyny, która potrafi śpiewać. Powiedziałem jej, że mogłaby zaprezentować Ci swoje możliwości wokalne. - Pewnie, przyjdź dzisiaj na ósmej godzinie lekcyjnej do klasy muzycznej, zobaczę co potrafisz. - Ale ja nigdy nie uczyłam się śpiewać. Podśpiewuję sobie tylko tak jak każdy, słuchając piosenek. - Jeśli nie chcesz, nie będę Cię zmuszał, w razie czego wiesz, gdzie mnie szukać. Poszła poszukać Emilii. Znalazła ją i porozmawiały. Em chciała wiedzieć, co sądzi o Bartku i czy nie zmieniła zdania w kwestii tego chłopka, który jej się podoba. Lekcje szybko minęły, nic szczególnego się nie wydarzyło. Postanowiła pójść do Pawła. Jeżeli wybierze ją na swoja solistkę, będzie mieć pretekst, aby z nim przebywać. Przed wejściem do klasy poprawiła makijaż, ułożyła starannie włosy i pomalowała usta błyszczykiem, chciała zrobić na nim dobre wrażenie. Paweł już na nią czekał. Siedział na krześle, trzymając gitarę w rękach. Tak ładnie z nią wyglądał. Poprosił ją, aby zaśpiewała swoja ulubioną piosenkę. Dziewczyna była typową romantyczką, wiec jej ulubionym utworem był utwór Celin Dion "My heart will go on”. Nie chciała się przed nim zbłaźnić tak starą piosenką, Lecz wiedziała, że ten utwór śpiewa najlepiej. Więc zaczęła: "Every night in my dreams I see you, I feel you…”. Paweł pomyślał:” Arletta jest piękna i w dodatku śpiewa jak anioł. Jeśli wybrała tę piosenkę, to musi być romantyczką. Tak bardzo chciałbym wziąć ją teraz w swoje ramiona i kołysać się z nią w takt tej piosenki. Niestety nie mogę, ponieważ jest ona przyjaciółka mojej siostry i jest zakochana w jakimś głupku z mojej klasy. Gdybym tylko dowiedział się, o kogo chodzi...”. - I jak podobało Ci się? - Byłaś świetna. Nie wiedziałem, że masz tak ładny głos. Jeśli chcesz, możesz zostać moja solistka, będę zaszczycony. - Nie przesadzaj, wcale tak ładnie nie śpiewam. Ale chętnie będę Ci towarzyszyć, to może teraz razem coś zaśpiewamy? - Ok. Więc zaśpiewali. Arlett zauważyła, że chłopak ma świetny głos, taki niski i męski. Paweł powiedział jej, że będą śpiewać razem na różnych akademiach i uroczystościach. Później pożegnali się i poszli do domów. Arlett nie mogła ukryć swojej radości, szła ciągle z uśmiechem na twarzy. Gdy wyszła ze szkoły od razu zadzwoniła do Bartka. Umówiła się z nim na kawę w pobliskiej kawiarni. - Bartek posłuchaj mnie. Paweł wybrał mnie jako swoja solistkę. Będę mieć z nim próby przynajmniej raz w tygodniu. Powiedz mi, jak mam się teraz do niego zbliżyć. - Będziesz przebywać z nim teraz dużo czasu sam na sam. Dyskretnie wysyłaj mu jakieś sygnały. Częściej się do niego uśmiechaj, zalotnie zatrzepocz rzęsami itd. Nie będę Cię tego uczyć, dziewczyna powinna to wiedzieć najlepiej. Gdy Arlett wyszła, Paweł zadzwonił do Bartka, chciał się spotkać. - Słuchaj stary, nie wiem jak Ci to powiedzieć, chyba się zakochałem. Pamiętasz Arlettę? - Tę przyjaciółkę Emilii, pewnie, że pamiętam. - Dzisiaj była u mnie na przesłuchaniu, śpiewała jak anioł. No i stało się, zakochałem się w niej. Tylko najgorsze jest to, że ten koleś z naszej klasy się jej podoba, więc nie wiem czy mam u niej jakieś szanse. - Zapomnij o tym chłopaku, przecież mówiła, ze to już historia. Minęły dwa miesiące. Cała czwórka umówiła się na spacer. Spadł śnieg, więc urządzili sobie bitwę na śnieżki. Dziewczyny kontra chłopcy. Wyturlali się w śniegu, byli cali mokrzy. Bawili się jak małe dzieci. Poszli do lasu, przechadzali się pomiędzy drzewami, wieczór był wprost magiczny. Po zabawie Paweł odprowadził Arlettę do domu. Byli szczęśliwi, ta pogoda wyzwoliła w nich dobrą energię. Śmiali się po prostu z niczego. Nagle Arlett potknęła się o kamień i o mały włos by upadła, lecz Paweł ja złapał. Trzymał ją w ramionach, spojrzał jej głęboko w oczy i pocałował. Zrobił to, o czym myślał od dwóch miesięcy. W tej chwili nic się nie liczyło. Był tylko on i dziewczyna, która kochał. Arlett poczuła się jak w niebie, było to spełnienie jej marzeń, nie wierzyła, że między nią i Pawłem może coś zaiskrzyć. Od tego momentu byli parą. Spędzali ze sobą każdą wolna chwilę, kochali się jak nikt inny. Wierzyli, że ich miłość przetrwa. Emilia bardzo się cieszyła, że odleźli siebie. Bartek, gdy się o tym dowiedział, tylko się uśmiechnął i powiedział, iż on był pewien, że to się tak skończy. Mijały miesiące, a te dwa gołąbki nadal cieszyły się swoją miłością. Dobiegł koniec września i Paweł musiał wyjechać na studia. Oboje wierzyli, że ich uczucie przetrwa. Widywali się na początku raz na tydzień, później coraz rzadziej. Ich spotkania były coraz bardziej sztuczne, oddalali się od siebie. Minął rok. Ich miłość była już tylko wspomnieniem, nadal byli razem, lecz ich uczucie już prawie wygasło. Pewnego styczniowego dnia Paweł zadzwonił do Arletty z prośbą o spotkanie. W jego głosie dziewczyna wyczuła coś dziwnego, zaniepokoiło ją to. - Arlett. Muszę Ci coś powiedzieć. Poznałem kogoś. Ma na imię Wioletta. Jest studentką. Kocham ją. Ty zawsze będziesz dla mnie ważna, pamiętaj o tym, nigdy o Tobie nie zapomnę, zawsze będę cię kochał. Lecz musimy od siebie odpocząć. Chciałbym poznać bliżej Wiolettę. - Jeśli tak uważasz. Nie będę cię siłą trzymać przy sobie. Musisz tylko uwierzyć, że zawsze możesz do mnie wrócić. Gdy poczułam, że mogę cię stracić, pokochałam cię jeszcze mocniej. Po tych słowach dziewczyna wtuliła się w ramiona Pawła. On poczuł, że naprawdę ją kocha. Spędzili ze sobą swoją pierwszą i ostatnią noc. Minęło kilka miesięcy. Dziewczyna przeprowadziła się do innego miasta. Od ostatniego pamiętnego spotkania straciła kontakt z Pawłem. Dostała od niego zaproszenie na ślub. Zrozumiała, że nie wygrała z Wiolettą, lecz dla niej to już prawie nie miało znaczenia. Nadszedł dzień ślubu. Arlett zadzwoniła do ukochanego dwie godziny przed rozpoczęciem ceremonii. Powiedziała mu, że go kocha i nigdy o nim nie zapomni. Po tym telefonie dziewczyna zasnęła. Obudził ja dzwonek do drzwi. Zdziwiła się przecież z nikim się nie umawiała. Gdy otworzyła drzwi, zobaczyła w nich Pawła, był ubrany w smoking. Paweł widząc ją doznał szoku. Była co najmniej w ósmym miesiącu ciąży. Gdyby tylko wiedział nie zostawiłby jej, tak bardzo ją kochał. Wyjaśnił jej, że Wioletta była pomyłką. Po telefonie od Arletty od razu wsiadł w samochód i pojechał do niej. Zrozumiał, że nigdy nie pokocha innej kobiety, tak jak jej. Arlett po tych słowach powiedziała tylko jedno. - Ja też Cie kocham, ale zawieź mnie do szpitala, bo chyba zaczynam rodzić. Pawła zamurowało. Szybko zawiózł ukochaną do szpitala i nie mógł już się doczekać, kiedy weźmie na ręce ich dziecko. Był taki szczęśliwy, odzyskał kobietę, którą kochał i będzie miał z nią dziecko - symbol ich miłości. Z Sali porodowej wyszła położna z dzieckiem na ręku. Było piękne, tak podobne do matki. Wziął maleństwo na ręce i usłyszał straszna wiadomość. - Arletta miała kłopoty podczas porodu, niestety wystąpiły komplikacje i umarła. Dla Pawła był to cios. Myślał, ze wszystko odzyskał, a było wręcz przeciwnie. Stracił to, co najbardziej kochał. Jednak miał córeczkę tak piękna, tak podobna do matki. Pogrzeb był piękny wszyscy starali się go pocieszyć, współczuli mu. Zaopiekował się swoim dzieckiem. Dał jej imię po matce. Im był starsza, Tym bardziej przypominała Arlett. Miała jej oczy, jej uśmiech, śpiewała tak pięknie jak ona. Przypominała mu ja każdego dnia. Gdy na nią patrzył przypominał sobie chwile, jakie spędził z jej matką. Miłość jak ich łączyła. Paweł nigdy się nie ożenił. Nadal kochał Arlettę, odwiedzał ją codziennie na cmentarzu. Opowiada ich córeczce jak cudowna była jej matka. Uczucie jakim ją darzył dało mu siłę na całe życie.



Płeć: nieznana
Ocena: 4.5
Liczba komentarzy: 6    
Data dodania: 04.03.2009r.

1     

nietoperz4 Użytkownik wpmt 07 01 2010 (18:57:43)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Mnie osobiście bardzo spodobał się ten tekst. Był wzruszający, aż do bólu. Było parę błędów, ale nie zbyt im się przyglądałam. Dla mnie fantastyczna praca. 6.

Zuanshie Użytkownik wpmt 14 08 2009 (23:10:59)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Wreszcie zdobyłam się na przeczytanie Twego opowiadania. Cóż. Czytając je po dość ciężkim dniu całkiem szczerze powiem, że odprężyłam się nim. Być może nie jest idealne, ale dla mnie jest całkiem w porządku. 4 z plusem (;.

Kajojcisiaaaa Użytkownik wpmt 03 08 2009 (19:35:46)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Opowiadanie wzrusza,pokazuje że prawdziwa miłość przetrwa wszystko,przezwycięży nawet śmierć..W opowiadaniu jest wiele bólu,ale też kilka romantycznych wątków. Jak dla mnie opowiadanie jest świetne;) Pozdrawiam autora tego opowiadania

takalama Użytkownik wpmt 06 06 2009 (14:53:14)

Użytkownik ocenił pracę na 4

nie wzruszyło mnie, ani nie zniechęciło do poprzestania czytania. ogółem to mi się nawet podoba. wiesz ale smutne, ze bohaterka umarła, proszę napisz jakiś czaders happy end! :)

ana13 Użytkownik 05 03 2009 (19:00:46)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Występuje dużo powtórzeń...Historia ciekawa, ale ja bym to lepiej rozwinęła. Np. opisała trochę więcej szczegółów. Szybko przechodzisz z akcji do akcji. Byli w sobie zakochani, potem nagle studia... Dobre, ale nie do końca dopracowane.

MGryglicki Użytkownik wpmt 04 03 2009 (22:23:52)

Użytkownik ocenił pracę na 3

Troszkę takie sztampowe. Styl poprawny aż do bólu, nie podoba mi się to. Tekst nie wprowadza nic nowego do tematu, najbardziej boli to, że nie wywołuje jakichś głębszych wzruszeń.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68314 | Użytkownicy: 12452
Online(41): 41 gości i 0 zarejestrowanych: