warto go przeczytać
Pseudonim: deimien
- Co masz?
- Dwie pary. Jopki i damy. A Ty?
- Damy i króle.
- Cholera znowu przegrałem!
- Dobra, rozlać resztę. Ostatnie rozdanie. I otwieramy, bo późno.
- Dużo ich dzisiaj.
- To dopiero z trzech województw. Sporo zejść ostatnio było.
- Ja pieprze, do jutra tu będziemy ślęczeli!
- Albo i lepiej.
- Dopijać! Chować karty, a butelki do zsypu.
Wielkie wrota otworzyły się ze zgrzytem, a na progu stanęło dwóch aniołów. Jeden z nich skinął dłonią, zapraszając mężczyznę stojącego na przedzie, prawie kilometrowej kolejki.
- Nazwisko!
- Piotr Żabicki.
- Żabicki.. Żabicki... Żabicki... mam. Dobra panie Żabicki. Zobaczmy. Hmmm... oj, Panie Żabicki, panie Żabicki. I co ja mam z Wami zrobić? Chlałeś pan jak baron. Dupczyłeś jak zając, opary burdelu wdychając. I co ja widzę! „NIE” Urbana czytałeś! Nawet prenumerata była! Piekło! I obyś pan tam sczezł jak suka! Zejdź mi z oczu, grzeszniku! Drzwi na lewo, schodami w dół! Następny!
- Przepraszam, a ile czasu mam, by odwołanie napisać?
- Spierdalaj pan, pókim dobry! Następny!
- Nazwisko!
- Hieronim Gustaw Napletek.
- Narybek... Naborski... o jest... Napletek! Co my tu mamy, panie Hieronimie? Datki na budowę kościoła w Dołach Zygmuntowych. Bardzo ładnie. Uczestnictwo w mszy świętej, praktycznie co niedziela. Pięknie! Spowiedź, też ładnie. Rekolekcje troszeczkę gorzej, ale ogólnie dobrze. Ale, co ja tu widzę, w karty lubiliście grać, ojcowiznę przepuściliście, a to już grzech ciężki, co do domu pana Wam drogę zagradza. Hazard to dzieło szatana, mój drogi i tu czyściec Cię czeka. O widzę, że z proboszczem grywaliście, tak, to okoliczność łagodząca, więc długo tam nie będą Was trzymać i bram Pana naszego dostąpicie. Czyściec! Proszę przechodzić, drzwi na wprost i dalej korytarzem. Jeśli rzeczy niestosowne przy sobie macie, to do kosza. Następny.
- Halina
- Czy ja Was o coś pytałem do cholery?
- No, nie...
- To bez pytania ust mi nie otwierać! Nazwisko!
- Halina Zapora, aniele protokolancie.
- Co to za spoufalanie? Co to ma znaczyć? Zobaczmy, co z Ciebie za ziółko?
Hmmm co my tu mamy? Jedna zdrada, kościół okazyjnie. Czyściec. Czy są rzeczy niestosowne?
- Mam dwa kolczyki...
- Wyjąć proszę, wrzucić do kosza rzeczy niestosownych i przez bramkę. Szybciej! Szybciej, na Boga! Nie mamy całego dnia! Tak, drzwi na prosto! Następny!
- O, pan biskup Bąk! Zasłużony mąż kościoła, wojownik wiary, legenda polskich zakrystii, wieszcz! Witamy! Witamy! Niechaj uścisnę pańską dłoń!
- Szczęść boże, aniele protokolancie. Szczęść boże.
-Szczęść boże. Niechaj zerknę jeszcze, aby w kartotekę. Oj, nie dobrze, nie dobrze. Czyściec niestety.
- Czyściec? To jakieś nieporozumienie, byłem dostojnikiem kościoła katolickiego.
- Ministrantom podziękujcie, na spowiedzi Was wydali, cieszcie się, żeście byli na służbie Pana, bo za dymanie tych malców piekło by było. Przechodzić!
- Szkoda Go do czyśćca, bo przecie nasz chłop - powiedział anioł, stojący obok protokolanta.
- A no szkoda, ale bez obaw. Długo tam Go nie potrzymają. Słyszałeś kiedy, żeby któryś z naszych, tam dłużej bawił jak tydzień?
- Nazwisko.
- Bożena Magdalena Skrzydło.
- Skrzydło... Skrzydło... jest. Co ja widzę? Wolontariuszka Caritasu, kółka różańcowe, ponadto zgwałcona zbiorowo i zamordowana, męczenniczka. Niebo pani Bożeno. Niebo. Zapraszamy, drzwi po prawo, schodkami na górę. Czy są jakieś rzeczy niestosowne? Jak np. kolczyki.
- Nooo niiiee.
- Dziękujemy. Zapraszamy. Prosimy przez bramkę.
Piiiiiiiiiiii - bramka wydała niski, piskliwy dźwięk. Dwóch aniołów w jednej chwili, rzuciło kobietę na ziemię. Anioł protokolant, podszedł ze skanerem w kształcie krucyfiksu i zaczął powoli skanować kobietę, od stóp do głów. Gdy dotarł na wysokość bioder, krzyż rozjaśniło purpurowe światło. Jeden z aniołów zadarł kobiecie sukienkę, a drugi zerwał brutalnie majtki.
- Niech rozstawi nogi! W tej chwili!
Kobieta zrobiła posłusznie, co kazał protokolant.
- Kurwa! Nie wierze! Co to kurwa jest? Co to ma znaczyć?
- Bo ja myślałam...
- Bo ja myślałam? Myślałam? Że kurwa co? Co to jest? Sprężyna? Sprężyna!!!
- To Ty dziwko, ze spiralą do ogrodów Pana się wybierasz?! Zejdź mi z oczu i wyjmij to paskudztwo! I za karę, na koniec kolejki!!!
- Na co mi to było? Na co? A mówili, idź do chóru anielskiego, głos masz słowiczy. To mnie się na prowincje zachciało. Czyste powietrze, cisza, spokój! Kontakt z ciekawymi ludźmi, obiecywali. Po cholerę mi to było. Dwa fakultety z metod szydełkowania! Kurs gry na harfie, skończony z wyróżnieniem. Ja to mam dość. Odchodzę!
- Ależ aniele protokolancie! A co z nimi?
- Nie wiem! Niech czekają, aż kogoś innego przyślą! Ja wracam do domu!
THE END
Ocena: 4.333
Liczba komentarzy: 5
Data dodania: 09.10.2011r.
Statystyki: Wiersze: 7847 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46544 | Użytkownicy: 3566
Online(34): 31 gości i 3 zarejestrowanych:
exother, Fał, pasieczny14