Pseudonim: Anima
Imię: Panna A.
O sobie: - Jak mnie scharakteryzujesz John? Pomysłowy, dynamiczny, tajemniczy? - Spóźniony.
Napisanych prac:
- wiersze: 188
- proza: 139
- publicystyka: 2

Średnia ocen: 3.9
Użytkownik uzyskał: 713 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Na niebie ciemne chmury -..." 19.06.2010
"Na niebie ciemne chmury -..." 20.06.2010
"Pogrzebana w jasności cz. 5" 19.08.2010
"Grudniowa noc niepokoju" 22.12.2010
"Szkarłat niemocy cz. 5" 21.01.2011

Inne prace tego autora:
"Cztery dobre wróżby -..." 09.11.2011
"Zebra - akt drugi" 19.04.2011
"Cztery dobre wróżby -..." 05.02.2012
"Obdarci cz. 10" 18.06.2011
"Herbata – Stwórz mnie [1,4]" 28.12.2013


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

Obdarci cz. 10

Zadzwoniła dzwonkiem i oparła się mocno o ścianę jednocześnie zapalając światło na trzecim piętrze. Bała się, co on powie, kiedy zobaczy ją tak nagle. Straszliwa mogła być siła jego decydującej opinii. Otworzył drzwi. W pierwszej chwili pomyślał, że ma zwidy. Że coś się stało i świat upadł. Jednak nie – ona stała przed nim jak żywy tiul. Zreflektował się w miarę szybko. Może przyszła powiedzieć mu coś nieprzyjemnego? Może jest w ciąży? Zaraz siebie zganił – po tygodniu nie wiedziałaby tego. Więc dlaczego teraz stała pod jego drzwiami ze spłoszoną miną? - Cześć – powiedziała cicho, zupełnie jak przy ich pierwszych spotkaniach. - Cześć. Wejdziesz? Bez słowa zrobiła dwa małe kroki. Odsunął się trochę do tyłu i wpuściwszy ją do środka, ostrożnie zamknął drzwi. Gdy się odwrócił, patrzyła na niego poważnie. - Możemy porozmawiać? – spytała wreszcie tak konwencjonalnie, że niemal wybuchnął histerycznym śmiechem. W jej ustach taka zagrywka zwyczajnie nie pasowała. - Oczywiście – odparł z miną pokerowego gracza, po czym wskazał jej drzwi do kuchni. Usiedli przy stole, naprzeciw siebie. Stremowana przyjrzała się nowej, lśniącej kuchni. - Nieźle się urządziłeś – przyznała. - Ty też – rzekł, przypomniawszy sobie widok jej schludnego mieszkanka. - E tam! Moje mieszkanie to tylko wynik tanich, dzikich eksperymentów. Nic do siebie nie pasuje! - Ale do ciebie owszem… - zaczął i natychmiast postanowił zmienić temat. Jej zdziwione spojrzenie było bardzo wymowne. – No… ale chciałaś porozmawiać. - Rzeczywiście – od razu się speszyła. - Planujesz ciężką rozmowę? – spytał domyślnie. Wpatrzyła się w niego uważnie, ale nie słyszała jego słów. Jakby ogłuchła. Nie mogła już czekać. - Nie chcę dużo mówić i postaram się przedstawić to jak najkrócej – oznajmiła mocnym głosem, tak innym od tego sprzed czterech lat. Teraz stała na lepszym gruncie, była bardziej pewna swojej decyzji. - Okej, słucham – mruknął, machinalnie założywszy ręce na ramionach. - Nie miałam racji, zawodziłam wszystkich dookoła. Nie patrzyłam kogo ranię, nie chciałam tego widzieć… - mówiła szybko, prawie nie oddychając. Mówiła jak automat, na pozór zdecydowanie i szybko, a jednak tak naprawdę przeżywała swoje słowa. Wreszcie ujawniła swój prawdziwy lęk. – Ja nie chcę się bać – wyznała, patrząc mu w oczy. – Nigdy więcej nie chcę się bać! - Ale czego? – spytał zdekoncentrowany jej spojrzeniem. Wzruszyła ramionami, jakby przed chwilą mówiła o cocktail party sprzed miesiąca. - Wszystkiego. Muszę przestać, muszę zrobić coś, czego chcę, a co mnie przeraża… Przyszłam – wyznała wreszcie. Wbił wzrok w ziemię. Zastanawiał się nad jej słowami, interpretował je na gorąco, a jednak nadal nie rozumiał dokładnie jej zachowania. Więc jaka w końcu była? Ostra, zimna, niedostępna czy słodka, dobra, współczująca? Nie potrafił oddzielić ziarna od plewy, nie umiał opanować refleksji ani wspomnień. Nie miał pojęcia, czy umie jeszcze patrzeć obiektywnie. W głowie miał mętlik. - Bałaś się tutaj przyjść… - szepnął wreszcie, nadal nie podnosząc głowy. Jej spojrzenie go paliło. – Nigdy nie traktowałem cię jak przedmiot. Podniosła na niego swoje lśniące oczy i zaraz ukryła twarz za włosami. Nigdy mu nie mówiła o tych obawach, że będzie do kogoś należeć w sposób niedemokratyczny. Tego się przestraszyła. Nie chodziło tylko o niego, chodziło o coś więcej. Powiedziała o tym tylko Zuzie… Czyżby się wydało, czyżby zdradziła? A niech ją diabli! - Nie? – spytała tylko, opanowawszy się na tyle, aby wypowiedzieć słowo. - Nigdy. A więc dlatego... -… dlatego płakałam. Strach jest okropny. - Każdy się boi i popełnia błędy. - Myślałam, że nigdy nie wygłosisz tej myśli – roześmiała się znienacka. - Nie potrafiłem bez ciebie myśleć. Wszystko wydawało mi się takie… niepewne… rozmazane… Przechyliła się ku niemu rozogniona i naraz zerwała się od stołu. Zaczęła okrążać stół i zdezorientowanego Wojtka. - Co się stało? Czemu tak nagle zmieniłaś zdanie? – spytał, przypominając sobie jej reakcję na ostatnie zajście. A teraz była tutaj z nim, była! - Byłam u rodziców. Dali mi do myślenia – przyznała cicho. - Cały tydzień w niepewności. Nigdy więcej mi tego nie rób – szepnął, zrywając się z miejsca, oplatając ją w pasie i ustawiając jak do tanga. - Nie będę – przyrzekła. - Zostaniesz? – spytał wreszcie, gorączkowo zastanawiając się, co ma w lodówce. - Muszę jeszcze oddać tekst do redakcji. Bałam się, że mnie wyrzucisz, więc przyszłam z pretekstem, że tak, czy tak, muszę wychodzić… - przyznała niepewnie. - Pójdę z tobą – zaproponował pogodnie, biegnąc do przedpokoju i wkładając adidasy. - Taką opcję też przyjmowałam – zaśmiała się lekko i słodko. Jak dawniej.



Płeć: kobieta
Ocena: 4
Liczba komentarzy: 1    
Data dodania: 18.06.2011r.

1     

Angelika596 Użytkownik WPMT 19 06 2011 (18:26:15)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Oj Ironiczna ty, która zawsze powtarza, żeby nie dodawać dwóch odcinków na raz ;) No, ale wybaczę Ci jak i innym wybaczałam.

Oczywiście moich rad się nie słucha, i oczywiście wrócili do siebie. Ten chłopak to rozumu nie ma. Albo kocha rzeczywiście.
Ale te rozmowy tutaj, w tym opowiadaniu, to tak czeka się na nie, czuje się to napięcie, tą ważność, a tu kilka niezrozumiałych zdań i tyle. Ja się boję, że oni zamykają w sobie najważniejsze sprawy, nie powiedzą, i kiedyś im to wybuchnie.

Ogólnie odcinek trochę mnie rozczarował. I używanie imiesłowów "-wszy", irytuje mnie i musiałam zmienić raz. To jakoś nie pasuje to takich tekstów. I "dzwonienie dzwonkiem" też bym zmieniła, bo takich logicznych logiczności nie trzeba tłumaczyć ;)
Obniżam Ci, bo zdania nie czytały się płynnie, gładko i szybciutko. Czwórka.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68306 | Użytkownicy: 12452
Online(56): 56 gości i 0 zarejestrowanych: