O sobie samej

Od kilku dni targały mną wątpliwości. Współpraca z Zimą w tym roku nie układała się po mojej myśli. Przyznaję, nieźle mnie wkurzyła swoim ociąganiem się, ale i ja trochę zepsułam sprawę przystawaniem na jej błagalne: „proszę, jeszcze troszeczkę...”. Zwykle dawała sobie spokój trochę wcześniej, nie mogąc doczekać się zasłużonego urlopu, ale tym razem zdawała się przeciągać moment odejścia w nieskończoność. Jak na złość, obficie sypała śniegiem w chwili, gdy wszyscy wokół z niecierpliwością wyczekiwania mojego przybycia. Niewiele mogłam zrobić, bo Klimat, nasz przełożony, uznał iż powinnam dać jej się wykazać. Z jego strony było to całkiem zrozumiałe, bo ze wszystkich sił starał się dbać o to, by cała procedura za każdym przebiegała możliwie najbardziej zgodnie z planem. Trochę się dąsałam, wiadomo, z całej naszej czwórki byłam najmniej cierpliwa i zwykle starałam się pojawić jak najwcześniej. Nie było sensu się dąsać, tym bardziej, że sama zgodziłam się na dłuższy występ Zimy. „Niech ma” – pomyślałam i chcąc nie chcąc pozwoliłam jej się rozhulać. Korzystając z zyskanego czasu, postanowiłam odpowiednio przygotować się do mojego tegorocznego wejścia. Oczywistą rzeczą było, że publiczność wręcz zakochana jest w tradycji, nie było zatem mowy o jakichkolwiek odstępstwach od normy. Na wielkiej Wiosennej Konferencji uzgodniliśmy plan, według którego mieliśmy postępować. Ponieważ zdarzały się przypadki niesubordynacji i niektóre z Kwiatowych Wróżek wychyliły się przed szereg podczas ubiegłorocznego występu Jesieni, nie mogłam pozwolić na to, by i w tym roku zapanował wśród nas rozgardiasz. Wróżka Przylaszczka, jak zwykle nadpobudliwa, starała się przeforsować pomysł swojej dominacji. Musiałam niemal krzyknąć, próbując uspokoić wzburzone towarzystwo. Krokusowa Wrożka zrobiła Przylaszczce długi wykład na temat miejsc pojawiania się kwiatów i pory ich kwitnięcia. Wspomniała o drzewach i o tym, że Jarzębina nie odważyłaby się wydawać swoich owoców wiosną. Był to najwyraźniej słuszny przykład, bowiem Przylaszczka usiadła skruszona i nie odezwała się słowem do końca Konferencji. Nie byłam z tego powodu zachwycona, bo nie lubię oglądać moich przyjaciół smutnych, niemniej wytyczne Klimatu były jasne i nie mogłam naginać ich dla nikogo. - Moi mili – odezwałam się – zebraliśmy się tutaj jak co roku, nie po to, by powstały między nami waśnie. Jesteśmy tu, bo chcemy dać z siebie to, co najlepsze. Chcemy sprawić, by na twarzach ludzi pojawił się uśmiech! Wiecie doskonale, że na każde z was czekają z utęsknieniem i wypatrują was już od dawna! Tak, ciebie też, Wiosenny Deszczu (Wiosenny Deszcz uśmiechnął się na te słowa zawadiacko i uniósł ręce w triumfalnym geście). Niech wszystko dzieje się tak, jak powinno. Oczywiście każde z nas jest chyba trochę nadąsane na Zimę za to, że pozwoliła sobie na naprawdę długi występ, ale niech będzie to dla nas dobrą wróżbą. Im dłużej Zima jest na scenie, tym bardziej ludzie za nami tęsknią i tym bardziej cieszą się z naszego nadejścia! - Łatwo powiedzieć – jęknęła Trawa – z nas wszystkich mam najgorzej, doprawdy. To nic przyjemnego mieć na plecach mnóstwo brudnego śniegu i być takim... brązowym. Tęsknię do zieleni, chciałabym już wyrosnąć od nowa. - Droga Trawo, nie chcesz chyba powiedzieć, że jest ci gorzej niż mnie – rubasznie zaśmiało się Słońce, uczestnich wszystkich Konferencji w roku. – Ludzie już chyba nie pamiętają, kiedy widzieli mnie po raz ostatni. Chmury są ostatnio wyjątkowo kapryśne i ani myślą dać mi się pokazać. - Spokojnie, moi drodzy – powiedziałam. – Dla każdego z nas jest odpowiedni czas i dla nikogo nie braknie miejsca. Nie od mojej różdżki zależą Zimowe Chmury, ani to, jak często Słońce raczy nas swoimi promieniami. Naprawdę żałuję, że Pogoda nie mogła się dziś z nami spotkać, ale postaram się jej przekazać wasze zażalenia. Chciałabym tymczasem ustalić to, co zależy od nas, byśmy w odpowiednim czasie mogli przejść do działania. Konferencja trwała kilka godzin. W końcu udało się nam jednak dojść do porozumienia i prawie wszyscy uczestnicy naszego spotkania rozeszli się w miarę dobrych nastrojach. Czekałam jeszcze wiele dni, nim Zima dała mi znać, że już ma dosyć i przyda jej się odpoczynek. Wyściskałam ją serdecznie, życzyłam udanego urlopu i pomachałam na pożegnanie. Zazieleniłam policzki, upudrowałam nos i odliczałam sekundy do wielkiego wejścia. W tym roku zgrało się niemal idealnie z kalendarzem. -Trzy... dwa... jeden... Do dzieła! – pisnęłam z radością. Niemal usłyszałam, jak wszystko wybucha. Jak napełnia się życiem. Nie, w tym roku nie kroczyłam dostojnie. Za bardzo tęskniłam do tej chwili, by teraz pozwolić sobie na powściągliwość. Biegłam więc jak szalona, omiatając swoją mocą wszystko, czego tylko mogłam dosięgnąć. Zaklęcia z mojej różdżki tchnęły moc w ziemię i drzewa. Obudziłam zwierzęta, które spały czujnie i oczekiwały mojego przyjścia. Dałam znak kwiatom, które niecierpliwe wyczekiwały już wydostania się na świat i ptakom, ktore rozćwierkały się w niebogłosy. Świat zalała zieleń, a twarze ludzi napełniły się radością. Oto nadeszłam.



Płeć: nieznana
Ocena: 5.5
Liczba komentarzy: 3    
Data dodania: 18.04.2011r.

1     

Sirabe Użytkownik wpmt 20 04 2011 (13:48:09)

Użytkownik ocenił pracę na 5

gratuluję oryginalnego pomysłu, ciekawie ujęłaś prawa natury w świetle zawodowym ;p masz dobry styl i całkiem ładnie tworzysz zdania, ale momentami niektóre pojedyncze wyrażenia wydawały mi się zbyt banalne i niepasujące do reszty. daję pięć za pomysł i dobre wykonanie, ale na sześć jeszcze mi czegoś brakuje ;)

limoneczka Użytkownik wpmt 19 04 2011 (10:53:21)

Dziękuję serdecznie za tę - jakże bogatą - ocenę. Jest mi miło tym bardziej, że zwróciłaś uwagę na rzeczy, o których w ogóle nie myślałam pisząc tę prozę.
Dziękuję raz jeszcze :)

Zuanshie Użytkownik wpmt 19 04 2011 (09:58:22)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Tak, ta praca według mojego uznania jest jedną z lepszych prac. Jest świetna, tak po prostu. Autorka tego opowiadania miała pomysł, jakże wspaniały pomysł uchwycenia wiosny. Jak najlepiej przedstawić magię wiosny, jeżeli nie wczuć się w nią? Brawo. Akcja, tempo, wątek, główni bohaterzy, to wszystko jest pierwszorzędne. Kurcze, opowiadanie zaciekawiło mnie, sprawiło mi niebywałą przyjemność podczas lektury, a o to właśnie chodzi, prawda? Wszystko było idealne, dopracowane, dopięte, niczego bym nie zmieniła. To, w jaki sposób wczuwa się w jedną z pór roku, jak ukazuje relacje między opadami atmosferycznymi, trawą, genialne. Już sam pomysł jest godny uznania, a do tego dochodzi cała reszta. Nienaganny styl, język, jakże prawdziwy. Zastosowanie środków stylistycznych jak najbardziej jest tu porządane. Praca bawi momentami, sprawia, że na mojej twarzy pojawia się uśmiech zadowolenia. Poruszyłaś mnie, skłoniłaś do fantazji, być może nawet wydobyłaś ziarno weny. Praca konkursowa, praca bardzo dobra, lekka i przyjemna. Ocena jak najbardziej adekwatna do pracy. Pozdrowienia, Zuan (;


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9700 | Proza: 2330 | Publicystyka: 723 | Komentarze: 68312 | Użytkownicy: 12452
Online(47): 47 gości i 0 zarejestrowanych: