warto go przeczytać
Pseudonim: asiunia12345
Odkąd spojrzałam w lustro tamtego dnia, wiedziałam, że nie mam czego oczekiwać. Cóż tak beznadziejnego zobaczyłam w szklanej tafli, powleczonej od dołu metalem, owianej w tajemnicę "drugiej strony"? W gruncie rzeczy nic strasznego. Nawet uśmiech na twarzy. Mimo to, coś kryło się za mną i nikt, nawet największy mówca, nie potrafiłby tego nazwać.
Tak czy inaczej, lustro było przełomem. Głównym powodem aseksualizmu, zaprzeczenia uczuciom, utracenia wiary w miłość.
Nie, nie spotkałam nagle wyimaginowanego Jego. Cudownego, romantycznego, księcia z pobliskiego osiedla. O nie. To nie moja bajka. Ja raczej zapalam kolejną zapałkę zbliżającą do śmierci, niż gubię pantofelki.
Ach, więc gdzie kierunkowskaz z napisem "Happy end", gdzie uśmiech, który pojawił się po latach smutku, gdzie tęcza na świeżo rozchmurzonym niebie, gdzie te owacje, gratulacje, życzenia "dużo szczęścia, pomarańczy!". No właśnie gdzie?
Oczywiście za rogiem.
Odkąd dotknął mnie dotykiem bez uczuć, za to napełnionym niezrozumiałym przeze mnie pożądaniem, to nic nie miało być tak jak dawniej.
Oczywiście, było. No, chyba, że gorzej.
Narobił mi ochoty na bliskość. Na wspólne noce, na ciepły dotyk gdzie tylko zechcę. I na brak jasno określonych reguł – "Kilka dni razem i koniec." Tak, zasada była jedna.
I wtedy właśnie, pamiętam dokładnie.
- Jesteś szczęśliwa. - "Cóż za ohydne kłamstwo, jak można tak bluźnić przeciwko mnie?"
- W jaki sposób to poznałaś? – spytałam rozmówczynię ze stoickim spokojem.
- Jesteś uśmiechnięta.
- Uśmiech. Pff! – spojrzałam na nią i zmieniłam pospiesznie wyraz twarzy, na nienaturalną dla mnie w tamtym czasie obojętność. – Wykrzywiać wargi... każdy może cię oszukać.
- Nawet na moment nie spojrzałam na twoje usta. Masz uśmiech w oczach. Jedyny, którego nie da się zadusić. Jeśli jest, to jest na pewno.
Tak. Dało mi to sporo do myślenia. Czy te kilka nocy uczyniło mnie szczęśliwą? Czy to może nadzieja, na przełamanie lustra.
Dopiero po czasie zrozumiałam, że szczęście płynące z takiego źródła jakim jest bezmyślne, chwilowe oddanie się jakiejś przypadkowej osobie tylko umocniło tamto odbicie.
Odbicie, które umiem już opisać.
Odbicie silnej, niezależnej od nikogo dziewczyny. Dziewczyny, która marzy tylko o tym, by być przez chwilę słabą istotą, zależną od całego świata. By ktoś ją pokochał i by razem zamieszkali we wspólnym domu. Bez zbędnych luster.
Ocena: 4.75
Liczba komentarzy: 5
Data dodania: 13.07.2009r.
Statystyki: Wiersze: 7847 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46543 | Użytkownicy: 3566
Online(35): 30 gości i 5 zarejestrowanych:
exother, Fał, pasieczny14, sniadaniedolozka, Maszard Namalowski