Pseudonim: ana13
Imię: Anastazja - Ana
Skąd: Daleka od was :)
O sobie: Abstrakcyjna dziewczyna z workiem marzeń, z których spełniają się tylko nieliczne i nie te najważniejsze. Kocha książki, filmy i mimo naśmiewania się z niej robi swoje, choć czasem jej ciężko. Chwilami nie ma ochoty na nic, zamyka się w pokoju i wali piłką w ścianę, żeby się uspokoić...
Napisanych prac:
- wiersze: 26
- proza: 15
- publicystyka: 2

Średnia ocen: 3.4
Użytkownik uzyskał: 161 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Za mało czasu..." 28.03.2009
"Niespełnione marzenia" 19.02.2009
"Polne dróżki, cz.5" 09.03.2009
"Polne drózki, cz. 7" 09.04.2009
"Serca złączone w kościele" 03.02.2009

Inne prace tego autora:
"Polne dróżki, cz.6" 22.03.2009
"Imagina - Ktoś jednak..." 15.02.2009
"Polne dróżki, cz.3" 14.02.2009
"Imagina - Ktoś jednak..." 12.02.2009
"Polne dróżki, cz.8" 16.06.2009


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

Niespełnione marzenia

16 lipca, godzina 2.43 Patrzyłam dziś na księżyc. Srebrna kula otulona słodko przez panią Nocy, granatową, aksamitną kołdrą nieba, wyglądała cudownie. Czasami pragnęłabym być właśnie nim. Świeci sobie raz na jednej półkuli, raz na drugiej. Rozpieszczają go gwiazdy, usługując. Ma towarzystwo w postaci różnych planet. Ja nie mam zbyt wielu przyjaciół. Jednak wyobraźnia często mi pomaga. Mimo tego, moje życie już nigdy nie będzie takie same. Dawniej byłam otoczona przyjaciółkami, które ślubowały, że będziemy rozmawiać do końca życia i nasza przyjaźń będzie wieczna. Parę lat temu zrozumiałam, że niestety nie ma na to szans. Jedyna w klasie trenowałam pływanie. Pokochałam to całym sercem, odkąd w wieku siedmiu lat, tata zapisał mnie na specjalne zajęcia. Najpierw wprawialiśmy się powoli, a z czasem zaczęliśmy reprezentować nasz klub i wygrywaliśmy nagrody. Gdy byłam już starsza, w gimnazjum, często z koleżankami i kolegami, chodziliśmy na pizzę, na zakupy. W wakacje, gdy treningi były rzadziej, chodziliśmy na inne baseny. Było naprawdę wesoło. Cieszyłam się, że mam takie szczęście i myślę, że byłam wtedy rozpieszczoną dziewczyną. Rodziców nie było w domu bardzo często, gdyż pracowali. Tata miał własną firmę przewozową, zaś mama mały zakład fryzjerski. Nie miałam z nimi jakiś bliższych relacji. Były właściwie oficjalne, w domu pojawiali się w niedzielę. Czasem udawali się do kina, do teatru. Ze mną bywali gdzieś rzadziej. Martwili się, jak wszyscy rodzice o swoje dzieci, ale była to troska, chyba trochę oficjalna. W każdym razie, dwa lata temu, gdy zaczęłam pierwszą klasę liceum, we wrześniu miałam reprezentować klub samotnie. Wybrano mnie jako najlepszą pływaczkę. Bardzo się wtedy cieszyłam, a koledzy i koleżanki, wspierali i nie czynili wyrzutów. Gdy nadszedł ten dzień, byłam stremowana, ale wierzyłam, że będzie dobrze. Ustawiliśmy się na miejscach i na gwizdek mieliśmy skoczyć do wody i płynąć. Ostry dźwięk zapiszczał mi jakoś dziwnie w uszach i jakby otumanił na chwilę. Źle skoczyłam i straciłam przytomność. Tylko tyle pamiętam. Czarne plamy przed oczami. Obudziłam się w lśniącej białej sali. Leżałam na wysokim łóżku i nie mogłam się ruszyć! Świat jeszcze wirował, ale po minucie wszystko wróciło do normy. Obok łóżka zobaczyłam moją mamę, chudą, niewysoką kobietę o krótkich brązowych włosach. Płakała i szlochała w chusteczkę. Tata, dwumetrowy pan, o wesołych niebieskich oczach i czarnych włosach, stracił swój blask.Już nie był wesoły, tylko równie smutny. Obejmował mamę ramieniem. Wreszcie zauważyli mnie i rzucili się jak na wyścigi do łóżka. Mama przytuliła mnie mocno i wytłumaczyła całą sytuację. Otóż, źle skoczyłam do basenu i prawdopodobnie mogłam uszkodzić sobie kręgosłup. Jednak niczego na razie nie są pewni lekarze. Tak powiedziała. O, gdyby czas mógł się cofnąć! Byli przy mnie cały czas, a ja ciągle musiałam leżeć! Podejrzewałam wiele opcji, ale to były dyrdymały wymyślane przez nastolatkę. Prawda okazała się jeszcze bardziej brutalniejsza. Dwa dni potem przyszedł do nas pan doktor. Na sali nie było dziewczyny, która tu leżała, gdyż wyszła na chwilę. Doktor chciał robić wrażenie miłego i taktownego, więc długo kluczył i mówił jakieś dyrdymały. W końcu zorientował się, jak bardzo jesteśmy zdeterminowani i powiedział prosto z mostu:,,Niestety, zostaniesz kaleką.Bardzo mi przykro''. Mama uwiesiła się doktora i żądała głębszych wyjaśnień. W końcu wrócili na noc do domu, a ja sama zostałam w ciemności nocy i swojej duszy. Zapomniałam o Bogu. Pragnęłam po prostu umrzeć, albo roztrzaskać się jak jakaś nic nie warta stara figurka. Czułam się zużyta. Myślałam nawet, czy nie zacząć się ciąć, ale nagle w mojej wyobraźni pojawiła się płacząca mama i z miłości do niej, zrezygnowałam. Potem mijały następne tygodnie. Koledzy z basenu przyszli raz i nie bardzo wiedzieli o czym rozmawiać. Drugiego razu nie było. Nie chcieli przyjaźni z kaleką. Nie chciałam już być człowiekiem. Moja największa pasja się skończyła. Nie mogłam pływać. Nie miałam przyjaciół. Jednak pół roku później wróciłam do mojego liceum. Wiele osób odnosiło się do mnie miło, ale rozumiałam, że to litość. Jedyną osobą, która pojęła moje uczucia, była Sandra. Dawniej kochała balet i była jak ja, jedną z najlepszych. Niestety, z powodu kontuzji nogi, musiała zrezygnować. Zwierzała się, że to według niej, było wyrwaniem się ze świata nędzy. Jej mama piła alkohol i często była pijana. Sandra dostała stypendium i chciała zostać sławną baletnicą. Na marzeniach się skończyło. Kiedy płakała w szpitalu, jakiś dzień po wypadku, przyszła do niej mama. Uśmiechnęła się lekko i powiedziała, że będą lepsze dni. Powiedziała, że gdy dowiedziała się o wypadku, już nie chciało się jej pić, aby zapomnieć o bólu. Mówiła, że gdy modliła się o pomoc w zakończeniu nałogu, coś się w niej odmieniło. Wiara uczyniła cuda. Wspierała Sandrę i gdy dziewczyna wróciła do szkoły, zyskała sympatię ze strony kolegów, ale z nikim się nie zaprzyjaźniła. To mi chyba pomogło. Moja przyjaciółka bardzo często przychodzi do mnie, pomaga. Pcha w szkole wózek. Chodzimy razem na zakupy. Od czasu tego wypadku, rodzice zwolnili tempo. Tata bywa w weekendy w domu, a mama powierzyła salon zaufanym pracownikom, sama wypełnia tylko papierkową robotę w domu. Jest przy mnie, gdy jej potrzebuję. Znam jej całe dzieciństwo i marzenia. Jak poznała tatę, jak pokochała fryzjerstwo... Dawniej nie było na to czasu, a teraz? Czasem zdaje mi się, że dawniej moje życie nie miało sensu. Przyjaciele byli ze mną, tylko po to, aby pokazać się z wystrzałową dziewczyną i zwyciężczynią wielu konkursów. Żyłam w obłudnym świecie, który wydawał się doskonały. Teraz mam miłych kolegów, szczerych, przyjaciółkę, rodzinę, ciekawsze myśli i pomysły. Myślę nawet o napisaniu książki. Jednak to za parę lat. Obecnie lat mam osiemnaście. Chodzę jeszcze do liceum i razem z Sandrą, pragniemy być w przyszłości dziennikarkami. Udamy się nawet na ten sam uniwersytet. Nasza przyjaźń nie może zginąć. Nas połączyły niemiłe wydarzenia i zrozumienie siebie. To się liczy. Czasem żałuję, że nie mogę pobiec przez zieloną łąkę, wspiąć się na czereśnie i narwać słodkich owoców. Jednak dzisiejsze dni są lepsze od poprzednich. Jest już głęboka noc. Przez moje pomarańczowe firanki, prześwituje księżyc. A ja myślę sobie, czego chcieć więcej? No może jeszcze miłości. Takiej prawdziwej i do końca życia. I może wkrótce ona będzie, bo poznałam miłego chłopaka, któremu moje kalectwo nie przeszkadza... Dziękuję dziś życiu za wszystko.



Płeć: nieznana
Ocena: 5.333
Liczba komentarzy: 7    
Data dodania: 19.02.2009r.

1     

Kurczak_Alojzy Użytkownik wpmt 24 08 2012 (11:20:31)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Opowiadanie całkiem niezłe, nastrojowe, zabrakło jednak jakiejś iskry, która nadałaby temu głębsze znaczenie... No i koniec trochę zbyt przewidywalny. Mimo wszystko od razu widać, że masz talent i potencjał. Pisz, ćwicz, a może kiedyś wydasz swoją książkę:) Pozdrawiam i do następnego poczytania

black porcelain Użytkownik wpmt 03 05 2012 (18:10:35)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Malowniczo opisana noc na wstępie, tak całkiem inaczej. Historia trudna, ale z hapy endem. Dajesz nadzieję:)

dariarak1592 Użytkownik 04 03 2009 (20:09:37)

Użytkownik ocenił pracę na 5

świetne opowiadanie wzruszające i takie oddające prawdziwe życie...

Adzia_xD Użytkownik wpmt 28 02 2009 (19:24:26)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Piękne, prawdziwe i wzruszające. :)

Dawied Użytkownik wpmt 20 02 2009 (14:47:53)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Bardzo ładnie. Są emocje, jest wzruszenie, ale nie ma jakiegoś wydumanego patosu. Język jest taki jaki być powinien u osiemnastolatki i za to znów duży plus. Szkoda, że w kilku miejscach wdarły się jednak niemiłe powtórzenia. Po za tym jak najbardziej gratuluję, podobało mi się ;)

ana13 Użytkownik 19 02 2009 (16:18:05)

Tak jak główna bohaterka ja tez marzę o napisaniu książki, to prawda! Mam koleżankę, która jest niepełnosprawna i właściwie to dzięki niej, wiem jak taka osoba się czuje. Mam nadzieję, że wyszło to prawdziwie.

kana Użytkownik WPMT 19 02 2009 (15:34:18)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Tytuł bardzo dobrze oddaje cały tekst. Przyjaciółką można być, a nie stać się. Poprawiłam ten błąd, połączyłam też niektóre zdania w jedno większe. Opowiadanie doskonale oddaje uczucia bohaterki i mało co się nie popłakałam. rzeczywiście masz szansę na napisanie książki ;).


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68305 | Użytkownicy: 12452
Online(22): 22 gości i 0 zarejestrowanych: