Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt

Mydlane przestworza cz.4

Zachowanie Maćka zaniepokoiło mnie. Z jego wyrazu twarzy niczego nie mogłam odczytać, był bardzo poważny i taki inny. Droga powrotna do domu minęła w niezręcznej ciszy, a ja nie miałam dość odwagi, by wszcząć rozmowę. Kiedy Opel z donośnym rykiem silnika zatrzymał się przed blokiem, spojrzałam pytająco na Maćka. W końcu przemówił. Dość oficjalnym tonem, ale jednak.
- Wejdź do domu – polecił. – Zaraz przyjdę.
Skinęłam głową i bezszelestnie wysiadłam z samochodu. Normalnie zasypałabym go wiadrem pytań, tym razem nie mogłam wydusić z siebie słowa. Pochłonięta myślami, pokonywałam stopień za stopniem, aż w końcu stanęłam przed drzwiami. Drżącą ręką przeszukałam dno torebki, znajdując w końcu pęk metalowych kluczy. Co się ze mną dzieje – pytałam samą siebie. Moje zdenerwowanie sięgało zenitu, a tłumaczenie "pewnie chce coś wyjaśnić" nie uspokajało mnie. Szybkim ruchem przekręciłam zamek i wślizgnęłam się do środka. Zdjęłam buty, rzuciłam niedbale płaszcz na przeciwległą pufę i pomaszerowałam do kuchni. Widok brudnych naczyń w zlewie, zabrudzonej posadzki i przypalonego sosu na kuchni gazowej to próby czegoś, co miało być obiadem. Maciek nie umiał gotować, a ja zawsze się zastanawiałam, jak on sobie radził przez te wszystkie lata po śmierci Anny. Od czasu, kiedy przygarnął mnie do siebie, to ja spełniałam rolę "kury domowej". Prałam, sprzątałam i przygotowywałam posiłki, a w zamian otrzymałam dach nad głową i niezastąpionego opiekuna. Nie narzekałam, bo i na co. Czasem tylko, okazywane mi czułość i współczucie drażniło mnie, wręcz irytowało. Ale tylko czasem.

- Magda?
- Tutaj jestem – zawołałam.
Zziajany wszedł do pomieszczenia, a jego nierównomierny oddech był jednym z nielicznych dźwięków unoszących się nad nami.
- To ja może zrobię herbaty – wydukałam.
Maciek rozsiadł się wygodnie na krześle przy stole śniadaniowym, a ja zaczęłam krzątać się po kuchni. Złapałam za czajnik, napełniłam go wodą i postawiłam na kuchence. Wydobyłam z szafki obok dwa przezroczyste kubki, postawiłam na stole i sięgnęłam po pudełko herbaty "Lipton". W oczekiwaniu na zagotowanie wody, usiadłam naprzeciwko Maćka i zaczęłam wystukiwać palcami w blat stołu.
- Jak tam w szkole?
- Nic nowego. Kiziołek jak zwykle miał paskudny humor, przez co nam się oberwało – odpowiedziałam smętnym głosem.
- Ach - wycedził.
Nie minęły dwie minuty, kiedy silnym i opanowanym głosem przemówił.
- Musimy porozmawiać, Magda.
- Przecież rozmawiamy – odparłam nieco zuchwałym tonem.
- Oj przestań. Wiesz, o co mi chodzi.
- Nie - przerwałam mu. - Właśnie nie wiem, o co chodzi. Zjawiasz się rozgorączkowany na cmentarzu, mówisz mi, że musisz mi coś wyznać, a co nie może dłużej zwlekać. Potem zadajesz głupie pytania na temat szkoły, choć wiesz jaka padnie odpowiedź, trzymając mnie przy tym cały czas w napięciu. Może raczysz mi w końcu powiedzieć to, co masz mi do powiedzenia? – wyrzuciłam potok chaotycznych słów.
Łamiącym wzrokiem spoglądał w moją stronę. Wyczułam jego wahanie, co jeszcze bardziej podtrzymywało moje zdenerwowanie.
- Maciek?
- Magda... Chodzi o twojego ojca.
O czym on mówił? Jakiego ojca? Mój ojciec nie żyje od dwunastu lat. Pamiętam, jak byłam małą dziewczynką, mama opowiadała mi, że tata miał straszny wypadek, że go nie przeżył, że umarł...
- Nie rozumiem – mruknęłam zamyślona.
- Marek... On wcale nie umarł, Magda. Twój ojciec żyje.



        Dedykacja: Radkowi

Ocena: 5
Liczba komentarzy: 2    
Data dodania: 01.05.2010r.

1     

Groszek 02 05 2010 (15:55:32)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Opowiadanie bardzo wciągające, każde najmniejsze zdarzenie, najdrobniejszy ruch bohaterów opisujesz niesamowicie dokładnie, skupiasz się na wszystkim tym, na czym powinnaś, jest nastrój - takiej tajemnicy, z licznymi niedomówieniami, dialogi bardzo szczere i żywe, opisy barwne i precyzyjne, styl lekki, dzięki czemu przyjemnie się czytało. Moim zdaniem świetnie nakreśliłaś obraz bohaterów - Maciek taki tajemniczy, a Magda - uczuciowa myślicielka, która straciła kogoś bliskiego. Niby zdają się zachowywać jak gdyby nigdy nic, już po jednej rozmowie mogłam wywnioskować, że naprawdę są tematy, o których po prostu nie rozmawiają. Jednak Magda zdołała wydusić z Maćka te kluczowe słowa i to mnie zadziwiło. Naprawdę, takiego zakończenia dla tej opowieść bym nigdy nie przewidziała. Oczywiście odpowiednio ukazałaś uczucia bohaterki (to niezrozumienie, nic do niej nie dociera). Właściwie to na koniec jeszcze nie wiemy, jak ona się czuje, jednak możemy spokojnie się domyślać. Kurcze, nie czytałam pierwszej i drugiej części, tylko trzecią, ale jak miałabym przyrównać te dwie ostatnie części, z którymi miałam do czynienia, to moim zdaniem ta udała Ci się lepiej. Gratuluję, Daryju :)

Kredka 02 05 2010 (12:02:28)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Żeby zrozumieć o co biega, pokusiłam się o przeczytanie poprzednich części. Najlepszy był zdecydowanie prolog, potem przeskoczyłaś do innego wątku... ale nie o tym miałam mówić. Powyższe opowiadanie jest z pewnością bardzo żywe, jeżeli chodzi o emocje postaci. Pozwoliłaś wczuć mi się w opisywaną sytuację, sprawiłaś, że doskonale rozumiałam Magdę. Jej historia jest z pewnością nieco tragiczna, mimo domniemanego wypadku ojca, los dodatkowo zrzucił na jej barki śmierć matki. Teraz jeszcze dowiaduje się, że tata żyje, ale nic o nim nie wie... Przedstawiłaś to w sposób prawdopodobny i swobodny, za to należą się brawa. Niestety powyższy fragment wraz z czytaniem staje się nudny, zbyt długo rozwodziłaś się nad tym, jak to Maciek zwleka z wyłożeniem kawy na ławę - stało się to widoczne szczególnie w drugiej części tekstu. Niemniej jednak ciekawa jestem, jak bohaterka zareaguje na taką wstrząsającą informację. Jeżeli chodzi o formę, nie pasowały mi tu niektóre określenia (np. wiadro pytań - można było to ująć jakoś inaczej), zdarzyło się też malutkie powtórzenie ("brudnych naczyń w zlewie, zabrudzonej posadzki" - może nie jest to powtórzenie typowe, ale jednak przeszkadza). Błędów w interpunkcji nie zauważyłam - i bardzo dobrze. Co niektóre zdania wydają mi się do małej przebudowy ("Moje zdenerwowanie sięgało zenitu, a tłumaczenie 'pewnie chce coś wyjaśnić' nie uspokajało mnie" - może "Nie uspokajało mnie tłumaczenie sobie, że pewnie chce coś wyjaśnić - moje zdenerwowanie sięgało zenitu"?), ale wytykanie czegoś takiego zakrawa na czepialstwo. Ogólnie podoba mi się, język jest prosty i przystępny, temat może niezbyt wyszukany, ale przedstawiony w ciekawy sposób. Stawiam piątkę z minusem.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7847 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46542 | Użytkownicy: 3566
Online(42): 35 gości i 7 zarejestrowanych: exother, Fał, Salem_de_Lincourt, pasieczny14, Mii, Wojtex81, sniadaniedolozka

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl