Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt
Pseudonim: Kredka
Imię: Dominika
Skąd: pudełko po herbacie
Napisanych prac:
- wiersze: 36
- proza: 12

Średnia ocen: 4.9
Użytkownik uzyskał: 173 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Marionetka" 27.04.2010
"Hikikomori" 15.06.2011
"Melancholia" 18.09.2010
"Powiedzmy, że chcę coś..." 06.07.2009
"Mrok" 31.12.2011

Inne prace tego autora:
"Mrok" 31.12.2011
"Zabawa słowami" 21.05.2009
"Zabawa słowem cz.4" 02.06.2009
"Zwykła, deszczowa środa" 16.02.2009
"Jak to jest, kiedy nie masz..." 05.09.2011

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna - 6
"Carmel - I etap..." - subtelny demon - 6
"Jedyne Miasto - I etap..." - Ell003 - 6
"Przejście - I etap..." - Mii - 5.5
"Gdzie jest hidżab!? - I..." - Fał - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Obcy więcej" - Dawied
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna
"Prolog - Krwawy rytuał...." - van Hellsing
"Potwór - I etap..." - Srebrna
"Obcy" - Dawied
"Bajka o jabłku - I etap..." - Khelben
"Przejście - I etap..." - Mii
"Uwodzeni - I etap Wyzwania..." - van Hellsing
"Bezimienna - I etap -..." - Katarzyna Łaskawa
"Kornelia, "Wyzwanie..." - Astralka

Mrok

Życie każdego w pewnym momencie po prostu staje.
Zwykle trwa to sekundę, naprężoną i spiętą chwilę przebłysku zrozumienia. Człowiek nagle mimowolnie zatrzymuje się i rozgląda się wokoło – co? dokąd? dlaczego? To rodzaj spóźnionego, dziecięcego niemal zdziwienia światem. Mija szybko, nie znajduje warunków do zamieszkania w ludzkiej czaszce.
Są jednak osoby wyczulone na tego rodzaju bodźce. Raz dotknięte tą nagłą, pierwotną emocją nie potrafią poskładać się z powrotem. Gromem z jasnego nieba spada na nie uczucie depersonalizacji, wyalienowania, obcości. Odległości mnożą się przez siebie, bliscy wywracają się na lewą stronę, powstaje piąty wymiar, a wszystkie przedmioty zyskują duszę pulsującą własnym, indywidualnym życiem.
Pół biedy, jeśli trwa to sekundę. Gorzej, jeśli świat przystaje na godzinę, dwa dni albo – jak w moim przypadku – cztery miesiące.
Cztery miesiące trwania w takim stanie to naprawdę dużo. Wyobraźcie to sobie – kładziecie się spać i wstajecie z poczuciem, że wszystko to, co was otacza, może być kłamstwem, przemyślną fatamorganą, snem szaleńca. Dzień po dniu udajecie, że funkcjonujecie normalnie, mimo, że w środku nie ma nic, prócz echa, które zwielokrotnia każdą myśl. No i może jeszcze prócz gęstych, duszących oparów naprędce wypalanych papierosów.
Pewnego dnia wszystko się we mnie skumulowało, przekroczyło jakąś granicę dobrego smaku. Niespodziewanie przestałem cokolwiek robić, co było niejaką ulgą od ciężkiego zachowywania pozorów w ostatnich tygodniach. Moja egzystencja stała się nieważna, utonęła gdzieś w mroku, nieosiągalna dla nieskomplikowanych, człowieczych zmysłów. Egzystencja jest złożona, a ja byłem prosty. Nie zmieściła się we mnie, tak, jak nieposkładane ubrania nie mieszczą się w szafie. Sama stała się mrokiem.
Ale czym więcej właściwie mogłaby być? Tak niewiele o niej wiadomo. Ciemność pozostawia przynajmniej miejsce dla fantazji. Życie można interpretować dowolnie właśnie dlatego, że jest niezbadane; powstało przecież mnóstwo teorii na ten temat. Ludzkość zastanawia się nad istotą istnienia od tysięcy lat, a nic nie ustaliła na pewno.
Wszystkie codzienne sprawy wydały mi się nie tyle błahe, co śmiertelnie nudne. Zupełnie oczywiste, odarte z tajemnic i filozofii; nie mogłem w nich uczestniczyć, wyobraźnia nie lubi pracować na jałowym biegu. Moje myśli same odpływały w stronę wielkich zagadek i bezkresów niewiedzy. Zacząłem rozmawiać ze wszystkim, co widziałem. Jak się okazało, czajnik czy wieszak bywali lepszymi partnerami do rozmów niż ludzie.
Nie wiem, ile to trwało. Czas jest taki subiektywny, jak wszystko.
Co parę dni (a może tygodni?) przychodziła do mnie dziwna osoba przyprawiająca mnie o ból głowy i zirytowanie. Miała brązowe włosy i ciemną karnację. To pamiętam najbardziej, bo kiedy do mnie mówiła, nie patrzyłem jej w oczy, lecz błądziłem wzrokiem po całym ciele. Ubierała się w długie swetry. Wyglądały na miękkie i wełniste, ale nigdy ich nie dotknąłem, by się o tym przekonać. Przedstawiała się jako Moja Dziewczyna.
Chodziła ze mną po jakiś biało-szarych budynkach i kazała rozmawiać z biało-szarymi ludźmi. Jeśliby się nad tym zastanowić, to oni denerwowali mnie jeszcze bardziej od Mojej Dziewczyny. Pytali o różne rzeczy, których nie znałem lub nie pamiętałem. Doprowadzali mnie do szału, a ją do płaczu.
Raz na jakiś czas musiałem chodzić na spotkania z grupą obcych mi ludzi. Siadaliśmy w kole, a ubrana na biało kobieta krzątała się tu i tam, próbując zmusić nas do rozmowy. Nie powiedziałem na tych zajęciach ani słowa.
W końcu przestałem zmuszać się do wizyt w tych okropnych miejscach. Moja Dziewczyna chyba też. Przychodziła odtąd jeszcze rzadziej, niż wcześniej.
Moje myśli znów nabierały rozpędu, tak jak z cichych, ale bardzo szybkich stuknięć powstaje stała linia dźwięku, tak ich było coraz więcej, aż w końcu zamieniły się w nieustanny, nieznośny wizg. Był on chyba słyszalny również poza mną, bo co jakiś czas przychodził ktoś, krzycząc, żebym przestał krzyczeć.
Niewiele pamiętam z tego okresu, a nie mogę podeprzeć się czyimiś wspomnieniami, gdyż byłem sam. Jeśli się skupię, przypominam sobie długie wieczorne rozmowy – z kim? Nie wiem. Może z czajnikiem.
Coraz silniej brakowało mi mojej egzystencji. Próbowałem stać się szerszy i większy, by znalazła mnie i weszła z powrotem, ale chyba nie była zainteresowana. Złościło mnie to, że zadamawiała się u wszystkich, tylko nie u mnie. Byłem chyba wybrakowany, uszkodzony, ciasny. A inni nie.
Stopniowo zacząłem ich za to nienawidzić. Wszystko szło im łatwo, byli zamieszkani i w całości wypełnieni istnieniem, które wręcz w nich buzowało. Nie potrafiłem z nikim się dogadać, nawet przedmioty wydawały się szydercze. Przestawałem nad sobą panować i coraz częściej urywał mi się film, a potem nagle odzyskiwałem świadomość ze zdemolowanym pokojem i kijem bejsbolowym w ręce.
Zdarzało się to coraz częściej. A pewnego dnia ocknąłem się, trzymając siekierę. Na ulicy. Pode mną leżał człowiek w dużym, oliwkowozielonym swetrze zachlapanym jakby brązową farbą. Człowiek patrzył się na mnie, miał niebieskie, przestraszone tęczówki.
Było mi smutno.
Ale mrok, prócz ciekawości, budzi też strach.



        Dedykacja: Gra prozatorska: mężczyzna + mrok. Nienawidzę tego opowiadania, tyle powiem od siebie.

Ocena: 5.5
Liczba komentarzy: 5    
Data dodania: 31.12.2011r.

1     

Lokata 05 01 2012 (21:22:44)

Przecinek przed zachlapanym, a nie po :).
Trzeba też coś lubić z tego, co się napisało, wiem coś o tym... Inaczej nie chce się do tego wracać. Nie ma się weny, chyba, że wystąpią jakieś inne motywacje.

Lokata 01 01 2012 (15:42:48)

Użytkownik ocenił pracę na 6

- "Moja Dziewczyna chyba też. Przychodziła odtąd jeszcze rzadziej, niż wcześniej." - tu coś zmień;

- "A inni nie." - przed "nie" daj pauzę;

- "Nie potrafiłem z nikim się dogadać, nawet przedmioty wydawały się szydercze." - dodaj "mi";

- "Pode mną leżał człowiek w dużym, oliwkowozielonym swetrze zachlapanym jakby brązową farbą. Człowiek patrzył się na mnie, miał niebieskie, przestraszone tęczówki." - przecinek przed zachlapanym; wiem, że powtórzenie z "człowiek" to zabieg artystyczny, ale zdanie według mnie na tym traci.

Ja bym powiedziała, że nie bardzo zrozumiałam fabułę, ale może właśnie to niezrozumienie dało mi wielką ciekawość ciągu dalszego. Zgodzę się z ISO, że to dobry początek opowieści. Mam wrażenie, że jesteś typową nastolatką, ale zarazem jesteś jak dorosła. Masz taki sposób pisania :). Twój styl jest jak na Twój wiek genialnie dopracowany. I powiem Ci, że co mi imponuje niemiłosiernie? :) Piszesz te przeklęte przez wielu takim lekkim stylem, jaki ja wprost kocham i tworzysz w ten sposób swoją markę, swój podpis, coś absolutnie tylko Twojego :). Jak na dzień dzisiejszy Ty jesteś moim numer jeden z tutejszych "prozaików" właśnie dzięki temu stylowi, choć i są i inne plusy. Brakuje mi tu zdecydowanie skali w ocenianiu, lecz muszę dać szóstkę. Powiem tak - nie strać stylu, bo masz mistrzowski i jedyny w swoim rodzaju, a tylko to współczesny pisarz może dodać do literatury. Pielęgnuj w sobie indywidualizm stylu pisarskiego :). Aha, Ty może nie lubisz tego opowiadania, ale my je lubimy... :)

Lokata 01 01 2012 (15:44:09)
przeklęte przez wielu długie zdania. - Przepraszam, ale jestem mega niewyspana, no i powieści zamiast "opowieści".

ISO 01 01 2012 (12:50:14)

Użytkownik ocenił pracę na 5

"Jak się okazało, czajnik [,] czy wieszak bywali lepszymi partnerami do rozmów [,] niż ludzie"
"Był on chyba słyszalny również poza mną, bo co jakiś czas przychodził ktoś, krzycząc, żebym przestał krzyczeć" - powtarzasz "krzyczeć". Można zamienić na "wrzeszczeć" lub "podnosić głos".
"Pode mną leżał człowiek w dużym, oliwkowozielonym swetrze zachlapanym [,] jakby brązową farbą".
"Człowiek patrzył [się] na mnie, miał niebieskie, przestraszone tęczówki" - można by było pozbyć się słowa "się". Lepiej by brzmiało, a sens zostałby ten sam.
Byłby to znakomity wstęp do dłuższej powieści. Bardzo mądry i dopracowany myślowo tekst. Od siebie dodam duży plus za skromność autorki i dążenie do perfekcjonizmu. Czuję autentyczność przekazu. Łatwo jest się utożsamić z tekstem. Ciekawa jestem, jak dalej pociągnęłabyś swój tekst. Bardzo mnie zaciekawił. Posiadasz urzekającą subtelność w konstruowaniu zdań. 5++ (z dwoma plusami).

Kredka 05 01 2012 (21:00:48)
"powtarzasz "krzyczeć". Można zamienić na "wrzeszczeć" lub "podnosić głos"." - ale to tak celowo, chociaż rozumiem, że mogło razić podczas czytania.
""Pode mną leżał człowiek w dużym, oliwkowozielonym swetrze zachlapanym [,] jakby brązową farbą"." - a tutaj nie widzę potrzeby przecinka.
Dziękuję za miłe słowa, chociaż nie wiem, czy tekst jest jakoś szczególnie dopracowany, gdyż siadłam do niego ostatniego dnia terminu wysłania pracy i pisałam to, co przyszło mi do głowy. Dalszego ciągu na pewno nie będzie, gdyż, jak już mówiłam, opowiadanie zdecydowanie nie należy do moich ulubionych.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7847 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46542 | Użytkownicy: 3566
Online(39): 32 gości i 7 zarejestrowanych: exother, Fał, Salem_de_Lincourt, pasieczny14, Angelika596, Mii, Wojtex81

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl