warto go przeczytać
Ojciec. Ten, który spłodził kolejne życie. Tata. Ten, który uśmiecha się delikatnie i mówi: "Moja córeczka".
Trzasnęły drzwi. Pogłośniłam głośniki i starałam się skupić nad widniejącym na ekranie wierszem. Bez błędów, ale ile to razy, czytałam takie łzawe wierszyki miłosne. Treść nie przekonuje. Odrzucam. Podniesienie głosu. Ledwo dostrzegalne przy tym hałasie. Głęboki oddech i... Zero łez.
Moja rodzina. Ojciec. Mama. Rodzeństwo. Uczciwość i wierność jest naszym drogowskazem. Ok, a teraz bez ironii. Ojca nie widziałam od trzech dni. Przyszedł dopiero dzisiaj. Z tego co słyszę, znowu jest pijany. Ale to szczegół. O, wszedł do pokoju. Nie odwracam głowy. Jakby go nie było. Tylko kątem oka widzę, że przystaje i patrzy prosto na mnie. A niech patrzy. Pewnie się stęsknił za moim widokiem. Taaa, za widokiem "córeczki". Ostatnim razem powiedziałam prawdę, że już nie jest dla mnie tatą. Po nietrzeźwemu pamięta? Głęboki oddech... i wyszedł. Przymykam oczy. Spokojna jak nigdy. Uniesienie głosu. Przyspiesza serce. Rodzina. Pięcioletnia siostra pogłaśniająca głos w telewizorze, bo leci wieczorynka. I brat. Marszczący czoło, próbując skupić się na czytanej lekturze do szkoły. Ach tak, zapomniałabym o mamie, która ze zdenerwowania robi sobie kolejną dzisiaj kawe. I ojciec. Stojący nad nią, krzycząc o dawnych problemach. Rozpakowuje ponownie fajerwerki przykrości. Ja już nie będę mieć siły po nim sprzątać. Niech sam sobie radzi. Niech mu pomogą zawsze wierne procenty. Wulgaryzmy przecinają boleśnie więzi, coraz bardziej nadgryzionej miłości. Już się nie staram. Padł już na Niego wyrok. "Odebranie miłości najstarszej córki". Jest szacunek, to jakieś niewidoczne przywiązanie. No bo w końcu nie zawsze było źle. To teraz, pan uzależnienie Go zamknął za kratkami. Szukałam klucza. Przecież nie skreśliłam Go tak od razu. Ale każdy kolejny klucz On wyrywał mi z dłoni, boleśnie przy tym raniąc. Cisza. Tylko wrzaski z telewizora i moich głośników. Wszedł do pokoju. Położył się. Z tego co słyszałam dowiedział się o papierach o alimenty i dlatego ta awantura. Tak, On nie pracuje. Już kilka miesięcy. Mama sama nas utrzymuje. Czasami nie wiem, jak ona to robi. Staram się ją odciążać przynajmniej w tych domowych obowiązkach. Dlatego nie raz czuję się taka zmęczona. Otępiona. Włączył telewizor. Przerzuciłam się na słuchawki. Ojciec. Już się przyzwyczaiłam. W pamięci nadal opuchnięta warga. Za mocno ścisnął...
"-Nienawidzę cię!
-Proszę bardzo. Możesz mnie nienawidzić."
Nie wiedział co mówi. Dla Niego wyschły już łzy. Nie chcę płakać. Bo się pogodziłam. Będzie jeszcze dobrze? Wątpię. Ale jeśli stanie się tak, zresztą jak wiele razy przedtem, to... Ja i tak będę pamiętać. Jego zalaną twarz, grymas gniewu... Głęboki oddech. Tylko spokojnie. Przecież... już ci nie zależy. On nie jest dla ciebie ważny. Idę spać. Wyłączam komputer i wychodzę z pokoju. Wskakuję pod kołdrę. Przymykam zmęczona oczy. Trwać tak będę dalej. On mnie nie złamie. Za bardzo już skrzywdził. Uodporniłam się. Bo przecież: To moje życie. Mój sen. Moja miłość... On wybrał drogę, gdzie tej miłości nie rozdaję.
"Boże... Dziękuję Ci za ten dzień. Tak pięknie świeciło słońce. I dziękuję Ci za radosny śmiech mojego rodzeństwa. I za błyszczące oczy mamy, kiedy patrzyła na swoją wygłupiającą się córeczkę. Boże... Przepraszam za to, że robię się chłodna w miłości. Że mi nie zależy. Ale przecież już jestem zmęczona. Rozumiesz, prawda? Daj mi też sił, bym mogła nadal stać mocno w wierze i w miłości do Ciebie. Umocnij mnie... Tak bardzo Cię potrzebuję. Nie poradzę sobie bez Ciebie. Po prostu przy mnie bądź. Boże Przyjacielu, łzy już palą mi policzki, więc musimy skończyć naszą rozmowę. Oczy mi się same zamykają. Jestem taka zmęczona. O i znów to robisz. Zlewasz ten cudowny spokój. Dziękuję..."
-Jak to było, mamo. Powiedz mi.
-Powtarzał w kółko, że to musi być córka. Nie widział innej opcji. A jak się urodziłaś... Musiałabyś widzieć sama te łzy w oczach. Był szczęśliwy. Jak nigdy. Byłaś jego pierworodną. Taką kruchą... I wciąż wpatrywałaś się w niego swoimi wielkimi oczyma. I te słowa.- Mama popatrzyła na mnie z czułością- "Moja córeczka". I jego delikatny uśmiech. Nigdy go nie zapomnę.
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 3
Data dodania: 19.02.2009r.
Statystyki: Wiersze: 7847 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46542 | Użytkownicy: 3566
Online(41): 34 gości i 7 zarejestrowanych:
exother, Fał, Salem_de_Lincourt, pasieczny14, Angelika596, Mii, Wojtex81