warto go przeczytać
Odkąd Bronia została bereciarą jej życie towarzyskie zaczęło kwitnąć. Zaprzyjaźniła się bowiem z trzema innymi moherowymi babciami: Barbarą Sytą, Alicją Banach i Janiną Nosek.
Cała czwórka wielbiła radio i telewizję Ojca-Mistrza. Co środę spotykały się na wieczorku z TV Wytrwam, a co niedzielę szły do kościoła pomodlić się i pobojczyć zarazem. Gdy szły razem ulicą lepiej było zejść im z drogi bo kiedy coś im się nie spodobało mogły zwyzywać ofiarę lub pobić (w zależności o co chodziło ; biły tylko homoseksualistów, innowierców, kolorowych i reporterów TVN). Raz napadły na chłopca w spódniczce ,który okazał się dziewczynką z krótkimi włosami.
Pewnego dnia po niedzielnej liturgii przyjaciółki zebrały się by jak nakazuje tradycja obrobić komuś dupę. Pierwszą ofiara ich plotek była pewna para…
- Widziałyście tych dwoje… ta parę… Mmm.. tego dużego i tą niską – z trudem wytłumaczyła Jania.
- No pewnie co ty od nich chcesz? –spytała Ala.
- A to ,że nie było ślubu a dziecko jest! – odpowiedziała z oburzeniem.
- Nie patrzyłam na nich z tej strony…- oznajmiła Banachowa.
- A jak oni to robią? Przecież on jest dla niej za wysoki! – spytała zaciekawiona Bronia.
- Na Święte Radio! Bronka o co ty pytasz?! Masz nieczyste myśli! Dreptaj migiem do konfesjonału i się wyspowiadaj zanim zamkną!– strzeliła wywód i parsknęła na koniec Barbara.
Zboczona, jak na micheroowe standardy, Bronisława poszła się wyspowiadać , a jej koleżanki zmieniły temat gdy ta zniknęła w drzwiach kościoła.
-Martwię się o nią…-rzuciła nagle Barbara.
-Nie przejmuj się, jest nowa. My tez kiedyś takie byłyśmy.-uspokajała koleżankę Ala.
-Może… ale lepiej żeby już nie pytała o takie rzeczy bo aż wstyd!
-Właśnie… dobrze, że byłyśmy same bo w towarzystwie to by nie przeszło.-dodała z przejęciem w głosie Janina.
Czekały tam jeszcze cała godzinę, aż Bronia oczyści się z grzechu. W tak zwanym międzyczasie obgadały kilkoro przechodniów żeby nie wyjść z wprawy.
Kiedy ich przyjaciółka powróciła z misji Konfesjonał” udały się razem do domu Ali na kawkę i przejmujący talk show Jaki to Święty?” wyświetlany w jedynej słusznej stacji TV Wytrwam.
Kiedy dotarły na miejsce Alicja pobiegła szybko do kuchni by zrobić każdej małą czarną. Jej koleżanki rozebrały się i usiadły na ziemi przed telewizorem. Kiedy Banach (pseudonim szkolny Alicji) przyniosła kawę program na który czekały właśnie się zaczął. Zapatrzone hipnotycznym wzrokiem w szklany ekran same próbowały zgadywać o kogo chodzi. Niestety żadnej z nich się nie udało, a były uważane za specjalistki w tej dziedzinie po wygraniu Osiedlowej Nagrody Kółka Różańcowego (we czwórkę były w jury).
Trzymając w ręku program telewizyjny, zaaferowana Barbara krzyknęła z nienacka :
- Dziewczęta spójrzcie! Dzisiaj będzie nowy program Uracz mnie różańcem”! Poprowadzi sama Siostra Elżbieta!
Cała trójka patrzyła się na nią ze zdziwieniem.
- A kto to niby jest? –spytała Bronisława.
- Zadajesz za dużo pytań moja droga...– odpowiedziała i zaraz dodała : Siostra Elżbieta jest swego rodzaju kiperem różańcowym. Wystarczy że liźnie koralik i już wie gdzie, kiedy i z czego jest wykonany.
Wszystkie słuchaczki otworzyły szeroko usta i jednocześnie wydały z siebie ciche ŁAŁ…” poczym zaczęły dziwnie patrzeć na Barbarę. Przez pewien moment w mieszkaniu panowałaby cisza gdyby nie reklamy lecące w telewizorni. Nagle na ekranie pojawiła się czołówka wcześniej omawianego programu, która nawiasem mówiąc wyglądała na robioną w paintcie. Tym wyrafinowanym jak na ten kanał obrazom towarzyszył podkład muzyczny z piosenki Jezu weź mnie (do nieba)” ich ulubionego zespołu, Badziewianek. Oszołomione nowatorską szatą graficzną i znajomymi dźwiękami poczuły się jak w raju. Fascynacja pań została przerwana przez Basię, która jak zwykle była poważna. Sąsiedzi jej nie lubili, rodzina opuściła a Jasiek ze sklepu kiedy widział, że wchodzi chwytał za miotłę. Nie dość, że zachowywała się jakby miała kija w tyłku to jeszcze tak chodziła. Nie tylko jej osobowość odstraszała potencjalnych znajomych, ale i wygląd. Jej twarz wyglądała jak kanion zmarszczek spomiędzy, których wyrastały brodawki. Miała niebieskie oczy osadzone blisko siebie i długi szpiczasty nos co nadawało jej niebezpieczny wygląd. Posiadała długie, siwe włosy, które spinała w kok. Była szczupła i ubierała się jak każda bereciara co w połączeniu z resztą jej cech dawało efekt apatycznej starszej Pani w moherowym hełmie.
Barbara popatrzyła na koleżanki i mrugnięciem oka rozkazała wyciągnąć różańce. Niestety w pierwszym odcinku siostra Elżbieta uczyła jak z niego korzystać i dawała rady jak nie stracić przytomności przy odmawianiu (występuję ryzyko zapowietrzenia).
Kiedy skończyły się napisy końcowe Bronia westchnęła i oznajmiła, że po tym programie wreszcie umie trzymać różaniec na co jej przyjaciółki zareagowały chichotem ale nic nie mówiły. Po krótkiej konwersacji na temat ostatniej mszy, a raczej o ludziach, którzy na niej byli, panie ubrały się i pożegnały z Alicją, która o tej godzinie już nie była zdolna do jakiegokolwiek myślenia. Pozostała trójka rozdzieliła się na najbliższym skrzyżowaniu i każda z nich poszła w swoją stronę.
Ocena: 6
Liczba komentarzy: 1
Data dodania: 07.11.2009r.
Statystyki: Wiersze: 7847 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46542 | Użytkownicy: 3566
Online(41): 34 gości i 7 zarejestrowanych:
exother, Fał, Salem_de_Lincourt, pasieczny14, Angelika596, Mii, Wojtex81