Pseudonim: screamerty
Imię: Rafał
Napisanych prac:
- nowości: 7
- wiersze: 2
- proza: 6
- publicystyka: 24

Średnia ocen: 4.2
Użytkownik uzyskał: 75 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Śmierć wszystkim, którzy..." 09.12.2011
"Miłość" 12.12.2011
"Autostop" 02.12.2011
"Przedawnione pożądanie" 09.12.2011
"Łowca snów" 10.12.2011

Inne prace tego autora:
"Przedawnione pożądanie" 09.12.2011
"Autostop" 02.12.2011
"Śmierć wszystkim, którzy..." 09.12.2011
"Nocny telefon" 15.12.2011
"Miłość" 12.12.2011


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

Miłość

Obudziłem się. Znowu w łóżku obcej kobiety. Spojrzałem na nią z obrzydzeniem, które czułem do samego siebie. Muszę przestać zdradzać Gośkę. Chociaż jej to nie przeszkadzało. Zsunąłem się po cichu z łóżka tak, aby nie obudzić tej blondynki. Ubrałem się, odpaliłem papierosa i wyszedłem. Na szczęście alkohol zrobił swoje. Ja nie pamiętałem tej nocy, a ona nie była w stanie się obudzić. Nie wiedziałem, w jakiej części miasta byłem, ani jak daleko jest do mojego mieszkania. Po paru przesiadkach i pomyłkowych autobusach trafiłem do znajomej okolicy. Na klatce przywitały mnie krzyki jakiegoś faceta, niby normalne w tej okolicy. Nagle, gdy byłem w okolicy drugiego piętra, usłyszałem znajomy, kobiecy głos. - Wypierdalaj. Zaraz wróci mój chłopak. Ta noc nigdy się nie powtórzy. Po prostu spierdalaj! – krzyczała moja miłość. Doszedłem na swoje piętro. Przed moimi drzwiami stał mężczyzna w samych bokserkach i prawdopodobnie swoimi ciuchami w rękach. Po drugiej stronie była Gośka. Pomimo wczesnej pory wyglądała ślicznie. Należała do tych kobiet, które nie musiały się malować, aby ładnie wyglądać. Spojrzałem na faceta z ironicznym uśmiechem i pocałowałem kobietę na przywitanie. Wszedłem do środka. Usłyszałem tylko trzaśnięcie drzwiami. Stałem w kuchni i przeglądałem zawartość lodówki, gdy weszła moja nimfa. - Kurwa… Mam już dość tych gówniarzy. - Gdzie jest moje piwo? – zapytałem. - Wypiłam je z tym debilem. - Jedno mogłaś zostawić… Podszedłem do barku. W środku stała i czekała na mnie lekko napoczęta butelka whisky. Pociągnąłem parę razy z gwinta i ponownie udałem się do kuchni. Gośka siedziała przy oknie w samym szlafroku. Można było zobaczyć jej piersi i krocze. Najpiękniejsze boże wytwory. Paliła papierosa. Podszedłem, wyciągnąłem fajkę z jej dłoni i pociągnąłem raz, po mentolowych zawsze zbierało mnie na wymioty. - Masz swoje. – powiedziała. - Wiem… I moje smakują jak papierosy. Podniosłem butelkę i na nią spojrzałem. Przytaknęła. Wyciągnąłem dwie szklanki, które napełniłem lodem i zalałem whisky do połowy. Odpaliłem swojego papierosa. - To gdzie wczoraj byłaś na łowach? - W tym nowym klubie na pasażu. - Słyszałem, że niezłe towarzystwo. - Pierdolisz. A ty gdzie byłeś? - Mówiłem. W pracy. - Jedzie od ciebie cipką na kilometr. - Nie pamiętam gdzie byłem, ani co robiłem. Obudziłem się koło jakieś blondyny. - Teraz ci wierzę. Zgasiła papierosa w popielniczce, a ja podałem jej szklankę. Siedzieliśmy w ciszy, dopóki nie skończyłem palić. Poszliśmy do pokoju i usiedliśmy na łóżku. - Co zamierzasz dzisiaj robić? – zapytała. - Najpierw się upiję, a potem będę improwizował. – wziąłem spory łyk. - Dobry plan. - Chcesz się przyłączyć? - A czy improwizacja znaczy, że wsadzisz mi swojego kutasa? – szepnęła mi do ucha, kładąc rękę na kroczu. - Nie. Nocka mi wystarczy. Po tych młodych zawsze jest napalona. Sztuka zaspokojenia kobiety dawno wymarła. Muszę odwalać całą czarną robotę. Mam nadzieję, że umrę, zanim obecna młodzież zacznie rządzić tym krajem. Gośka opróżniła szklankę. - Dolejesz mi? - Obsłuż się. – wskazałem na butelkę, która leżała na stole. – Mnie też przy okazji. – skończyłem swoją porcję i położyłem szklankę obok butelki. Posłusznie nalała płynu sobie i mnie. Nie miałem ochoty z nią rozmawiać, nawet na nią patrzeć, jednak to było jej mieszkanie, nie mogłem jej wyrzucić, a samemu też nie bardzo chciało mi się wychodzić. - Wieczorem przyjdą moi znajomi. - Super. - Napijemy się i pobawimy. - My? Wy. Ja już dawno będę leżał we własnych rzygach. - Znajdę sposób, żeby tak się nie stało. Usiadła na mnie i zaczęła całować. Jednym ruchem ręki zrzuciłem ją z siebie i wziąłem łyka ze szklanki. Wróciła na swoje miejsce i do końca butelki nie odezwaliśmy się do siebie słowem. Tak jak przewidywałem, do południa byłem już tak pijany, że miałem problem z trafieniem do własnego łóżka. Gośka opuściła kilka kolejek, więc mnie zaniosła. Miałem w ręce resztkę papierosa, zaciągnąłem się nim. Kobieta zabrała mi niedopałek, pociągnęła raz czy dwa, już nie pamiętam, po czym zgasiła w popielniczce. Ściągnęła mi spodnie, złapała mojego penisa i wsadziła w siebie. Nie miałem nawet siły oponować. Ta kobieta nie rozumie słowa „nie”. Dobrze, że nie musiałem się ruszać. Doszła raz i nie zważając na mój orgazm zeszła ze mnie, całując w policzek. Usnąłem. Obudziłem się po trzech godzinach. Szukałem swoich spodni. Jak je już znalazłem wyciągnąłem fajkę i zapaliłem. Sprawdziłem też zawartość portfela. Oczywiście zniknęła stówa, a Gośki nie było w mieszkaniu. Mogłem tylko na nią czekać. Po jakimś czasie skończyły mi się papierosy. Na szczęście usłyszałem jak ktoś wsadza klucze w zamek. Weszła Gośka. Na stole położyła pizzę i paczkę papierosów. Pochwaliła się też resztą zakupów, czyli dużą ilością alkoholu pod różną postacią. Pochowała butelki do lodówki, a ja rzuciłem się na jedzenie. Po chwili dołączyła do mnie. Zjadła może dwa kawałki. Znowu poczuliśmy się żywi. Pizza się skończyła, a myśmy zapalili po papierosie. Przyniosłem dwie butelki piwa z lodówki i otworzyłem. Teraz rozmawiało nam się dużo lepiej. - O której te debile mają przyjść? – zapytałem. - Za jakieś trzy godziny. - Bardzo się schlejemy? - Jakbyśmy kiedykolwiek zrobili to inaczej. Wybuchliśmy śmiechem. Piwo dobiegało końca. Zacząłem się zastanawiać, jaki numer mi dzisiaj wywinie. Co weekend coś takiego się zdarzało. W tygodniu jest inaczej. Musimy wstawać do pracy, więc pijemy trochę mniej i ograniczamy seks z innymi ludźmi. Jednak poprzednie pięć dni było tak wyczerpujące, że byłem pewien, że w weekend stanie się coś, czego długo nie zapomnimy. Wypiliśmy jeszcze po piwie i wypaliliśmy kilka papierosów. Gadaliśmy i śmialiśmy się jak kiedyś. Potem poszliśmy się wykąpać. Wspólnie. Chyba znowu coś do siebie poczuliśmy. W ten sposób zleciał nam czas do ósmej. Nadeszła pora, aby rozpocząć imprezę. Pierwsi goście już się pojawili. Chłopak z dziewczyną. Nie miałem ochoty, zapamiętywać ich imion. Wiedziałem, że ich nie polubię. Usiedliśmy we czwórkę i wypiliśmy po drinku. Z Gośką udawaliśmy normalny związek, chyba nas polubili. Dzwonek do drzwi. Przyszło trzech facetów i jedna dziewczyna. To już wszyscy. Tych też nie miałem zamiaru zapamiętywać. Nie było sensu, za parę godzin upiję się i powyrzucam ich z mieszkania. Nie mogłem się doczekać samotności, która miała nie nadejść. Piliśmy wszyscy razem. Śmiejąc się i mówiąc sobie fałszywe komplementy. Udawaliśmy, że się polubiliśmy, aby Gośce nie zrobić przykrości. Nagle moja kobieta weszła na stół. Kopniakami pozrzucała wszystkie butelki i szklanki jakie się na nim znajdowały. - Mam ochotę potańczyć! – krzyknęła. Skupiłem się na swoim, jedynym ocalałym piwie, podczas gdy Gośka tańczyła na stole, a reszta biła jej brawo. Nagle zaczęła się rozbierać. Wiedziałem, że muszę ją powstrzymać. Wstałem i przerwałem jej w połowie ściąganie bluzki. Podałem butelkę z piwem. - Masz napij się. – powiedziałem. Wzięła parę głębszych łyków, po czym zniknęła w kuchni. Ludzie zadawali mi dziwne pytania. - Zawsze się tak zachowuje? – zapytał jeden. - Owszem. Czasami jeszcze gorzej. - Nie znaliśmy jej od tej strony. „W takim razie w ogóle jej nie znaliście” pomyślałem. - Weź mi piwo! – krzyknąłem w stronę kuchni, odkładając pustą butelkę. Po chwili pojawiła się Gośka z nożem kuchennym w dłoni. Zmierzała w moją stronę. - Piwo się skończyło? – zapytałem. Klęknęła przede mną i przystawiła mi nóż do kolana. Goście byli przerażeni, ja już przyzwyczajony. - Chcę potańczyć! – powiedziała z groźną miną. - Wbij ten nóż to nigdy więcej z tobą nie poskaczę. Spojrzała na ostrze i znowu na mnie. Podniosła dłoń w górę. Złapałem ją za nią i wyciągnąłem jej zawartość. Przyłożyłem jej do gardła. Ludzie popatrzyli po sobie, nie wiedząc, co mają robić. - Tak bardzo chce ci się tańczyć? – zapytałem. - Tak! - A ja wolę się napić. - No to mamy problem. - I jak go rozwiążemy? Pocałowałem ją, ciągle trzymając nóż przy jej gardle. Nie odpowiedziała, tylko patrzyła na mnie swoimi pięknymi oczyma. - Wypierdalać. – powiedziałem wskazując nożem na gości. Wszyscy posłusznie i pośpiesznie się zebrali. Gdy usłyszałem trzaśnięcie drzwiami pocałowałem Gośkę ponownie i zacząłem zrywać z niej ubranie. Przerwała mi, a ja ponownie przyłożyłem ostrze do jej gardła. - Najpierw taniec. – powiedziała uśmiechając się. - Niech tak będzie. Wbiłem nóż w kanapę i wstałem. Kobieta zajęła łazienkę, a ja na nią czekałem już w butach. Gdy w końcu wyszła wyglądała zniewalająco. - I jak wyglądam? – zapytała obracając się. - Chcę twojej dupy. - Może sobie zasłużysz. Ruszyła w moją stronę. Chwyciła mnie za rękę i wyszliśmy z mieszkania. Ruszyliśmy w stronę najbliższego klubu. „Bad boys club” był jednym z naszych ulubionych miejsc. Nie było tam tłoku, ale zawsze było, na czym oko zawiesić. Parkiet nie był duży, więc większość klientów siedziała przy stolikach i piła drogi alkohol trzeciej kategorii. Usiadłem przy barze. Gośka ciągnęła mnie za rękę, błagając o jeden taniec. Nie zwracając na nią uwagi zamówiłem piwo. Gdy napój znalazł się w mojej ręce, zrezygnowana kobieta odeszła. Siedziałem akurat w miejscu z widokiem na parkiet, więc mogłem mieć ją na oku. Wiedziałem, że coś kombinuje. Nie minęło dużo czasu, gdy trzech młodzików pojawiło się wokół niej. Nie dziwiło mnie to. Była najładniejszą kobietą w tym miejscu. To jak się nimi bawiła, było prawdziwą sztuką. Jeden próbował ją objąć, to zmierzyła go wzrokiem i odepchnęła. Drugi był już ostrożniejszy. Zwiększył dystans i zmniejszał go, co chwilę eksponując swoje wdzięki. Chwyciła go za koszulę, przyciągnęła do siebie i pocałowała. Wybuchła śmiechem prosto w jego twarz. Wiedział, że nie ma szans, więc odszedł. Trzeci poddał się bez próby. Już się odwrócił, gdy przyciągnęła go do siebie. Tańczyli przez dwie piosenki, splątani własnymi ciałami. Potem zaczęło się robić interesująco. Gówniarz chyba wyłapał, że ich obserwuję, więc zaczął całować ją po szyi, ze wzrokiem wlepionym we mnie. Nie oponowała. Role się zmieniły. Teraz ona całowała jego, patrząc w moje oczy i szukając zazdrości. Odwróciłem głowę i zagadałem do najbliżej siedzącej kobiety. Rozmawialiśmy przez chwilę. Gapiłem się na jej cycki. Wtedy pojawiła się Gośka, trzymając za rękę tego młodzika. - Mogę go zabrać do domu? – zapytała, gdy on całował jej ramię. - A co mnie to obchodzi? – odpowiedziałem. Prychnęła i poszli. Moja rozmówczyni wydawała się zaciekawiona całą sytuacją. Wyglądała nawet na trochę zniesmaczoną. - To moja współlokatorka. Nic nas nie łączy. Odetchnęła z ulgą. Wypiliśmy jeszcze trochę drinków, potańczyliśmy nawet, aż w końcu ruszyliśmy do mnie. Całowaliśmy się już na klatce. Tam nawet udało mi się parę razy w nią wejść. Wpadliśmy do mieszkania. Z sypialni doszły nas jęki mojej dziewczyny. Musieliśmy zająć salon, który wyglądał jak po bitwie. Moja partnerka była trochę wystraszona, gdy zobaczyła nóż wbity w kanapę. Wyciągnąłem go, czym prędzej. - Nie wiem jak się tu znalazł. Przepraszam. - Nic nie szkodzi. Rzuciłem ją na kanapę i kochaliśmy się przez jakieś trzydzieści minut. Nie mogłem dojść i już mnie to męczyło. - Dobra… Wynoś się. – powiedziałem, gdy mnie ujeżdżała. Uderzyła mnie tylko w twarz i wyszła. Wtedy usłyszałem krzyk Gośki. - Nie usypiaj! Nie skończyłam! Po trzasku doszedłem do wniosku, że koleś dostał mocniej ode mnie. Żałosny gówniarz. Wyrzuciła go z mieszkania. Nago poszedłem do kuchni i zapaliłem papierosa. Gośka pojawiła się chwilę po mnie i ubrana tak samo jak ja. - I jak było? – zapytała. - Nie doszedłem. - Ale jęczała dobrze. - Wiem. A jak u ciebie? - Nie doprowadził mnie. – mówiąc to odpaliła papierosa. - Chyba trochę przegięliśmy. - No. - Rozstajemy się? - Chyba cię pojebało! – powiedziała i pocałowała mnie jak nigdy dotąd. – Spalimy, wypijemy piwo i będziemy się pieprzyć do południa. - Kocham cię. - Ja ciebie też. Jak zaplanowaliśmy, tak zrobiliśmy. W naszym związku nic się nigdy nie poprawiło, ale to było w nim najpiękniejsze.



Płeć: nieznana
Ocena: 4.5
Liczba komentarzy: 9    
Data dodania: 12.12.2011r.

1     

Lokata Użytkownik 16 12 2011 (12:31:05)

Jest i literatura erotyczna, ale trzeba potrafić ją tworzyć... Ja sama takiej ani nie tworzę, ani nie czytam, ani nie pochwalam. W myśl wolności słowa muszę ją przyjąć jednak. Mnie się nie podobał sposób przekazu. Zdarzenia jak zdarzenia. Czy możliwe? Z całą pewnością. Drogi autorze. Mam taką książkę "na tapecie" jak słynny "Wybór Zofii". Autor pisząc na temat seksu, co nie stanowi sensu ani całej treści powieści, pisze ubierając nagie rzeczy w słowa. Trochę jak poeta... To, że piszesz o seksie nie znaczy, że musisz walić prosto z mostu. Ja jednak skromnie powiem, że nie jestem autorytetem. Masz różne opinie. Mam nadzieję, że, jak to człowiek inteligentny, przemyślisz wszystkie i wyciągniesz z tego to, co istotne... Pozdrawiam serdecznie :)

Angelika596 Użytkownik WPMT 15 12 2011 (21:35:59)

Mam wrażenie, że bardzo jednostronnie oceniacie to opowiadanie. Jest owszem wulgarne, szokujące, ale przecież o to chodziło, takie było zamierzenie. I to zasługuje na pochwałę a nie naganę. Nie wszystko jest piękne, choć bardzo byśmy chcieli.

ISO Użytkownik wpmt 16 12 2011 (10:33:38)
Dla mnie problemem nie są wulgaryzmy same w sobie, lecz sposób ich przekazania. Trzeba umieć pisać ostro, a ostrość nie polega na samym wrzucaniu wulgarnych słów, bo każdy głupi to potrafi. Trzeba umieć opisać coś dogłębnie, soczyście z finezją. Wbrew temu co się sądzi, bardzo ciężko jest tego dokonać. Druga rzecz, to jeśli czegoś jest nadmiar (nie ważne czy to wulgaryzmów, czy innych rzeczy) zaczyna być to nużące i przytłacza z czasem czytelnika. Mam wiele książek o ostrej tematyce w swojej biblioteczce, ponieważ takie najbardziej lubię i już po nich można dostrzec, że autor waży wulgaryzmy. Nie wciska ich co kilka zdań w opisach. Stara się bardziej skupić myśli czytelnika na fabule, a nie na ostrych słowach. One mają jedynie budować klimat. Mam nadzieje, że udało mi się choć w połowie przekazać, co miałam na myśli :]

Nowokaina Użytkownik wpmt 15 12 2011 (21:07:28)

Użytkownik ocenił pracę na 3

Gdy zobaczyłam wystawioną Ci jedyną ocenę pod tą pracą, myślałam, że faktycznie będzie co czytać. Jednak jestem zniesmaczona. Piszesz w sposób prosty, przejrzysty, ale na Boga, nie takie tematy! Oczywiście każdego interesuje co innego, o gustach się nie dyskutuje. Ale skoro każdy może oceniać, oceniam i ja.
Pojawiły się błędy interpunkcyjne, powtórzenia... Trochę tego jest lecz jak powszechnie wiadomo, każdemu się zdarza.
Opowiadanie jest dla mnie co najmniej dziwne, bo pokazuje stosunki międzyludzkie, które w ogóle nie powinny mieć miejsca. Lecz kto wie, jakie to rzeczy dzieją się w świecie. Mimo wszystko nie do końca mi się podobało. Wrażenia? Niestety, negatywne.

ISO Użytkownik wpmt 15 12 2011 (11:59:38)

Dorzucę swoje trzy grosze, choć przyznam, że nie przepadam za komentowaniem prozy, bo nie potrafię być w tym delikatna. Od samego początku irytuje powtarzające się słowo "tej". Czytelnik nie jest aż taki głupi, wie o kogo chodzi, bo wynika to z kontekstu zdania. Kilka powtórzeń. Staraj się ich unikać, jak ognia. Wulgaryzmy w dialogach używane są, by budować odpowiedni klimat, wulgaryzmy w opisach/myślach bohatera źle umieszczone, wyglądają, jak pójście na łatwiznę. Spróbuj opisać kobiece piersi, nie używając słów: "cycki", "piersi", "biust" i typowych zwrotów, to będziesz wiedział co mam na myśli. Kolejna rzecz, pisząc w pierwszej osobie ma się ogromne pole do popisu, jeśli chodzi o umieszczenie dużej dawki emocji i przemyśleń bohatera. Twój bohater jest bardzo drętwy i płytki. Fabuła muszę przyznać, że nie jest odkrywcza, ani nawet ciekawa. Podobnych czytałam swego czasu mnóstwo, zarówno tych świetnie napisanych i bardzo kiepsko. Większości ratował sposób pisania. W połowie zaczęłam się już nudzić, wiedząc do czego zmierza zakończenie. Budujesz fabułę na podstawie bohatera, który jest bardzo przewidywalny. Sama końcówka jest okropna, rzucona bez większego pomysłu. Mogłoby jeszcze uratować fabułę dalsza część, która zakręciłaby ją i pokazała coś zaskakującego. W komentarzu napisałeś, że sytuacje naprawdę się wydarzyły. Jeśli to prawda, teks powinien być bardzo soczysty, a taki nie jest. Jest dziwnie sztuczny, wręcz pusty. Mogłabym podciągnąć twój tekst pod szkic, nad którym trzeba jeszcze porządnie popracować. Mam nadzieje, że moje słowa nie zniechęciły cię, a raczej zmotywowały. Pozdrawiam :]

Angelika596 Użytkownik WPMT 14 12 2011 (23:13:38)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Co to jest?! Serio, co to za ludzie? Wiecznie pijani, wiecznie palący papierosy, pieprzący się z każdym. Twierdzą, że są w związku, a całują się i uprawiają seks z innymi i to przy sobie praktycznie. Chore, chore, chore. I obrzydliwe.

Ale istnieje, chciałeś to opisać i wyszło Ci genialnie! Też mnie zatkało, jak przedmówczynię, ale to dobrze. Przecież o to chodziło, prawda? Niektóre fragmenty mnie zniesmaczały. Tam gdzie były słowa "kutas, krocze", jakoś nie bardzo...
Miejscami strasznie się uśmiałam, dziękuję Ci za to:)
"Wtedy usłyszałem krzyk Gośki.
- Nie usypiaj! Nie skończyłam!"
Po prostu mega :D

Jesteś otwarty, szczery do bólu i potrafisz pisać. Czego chcieć więcej?:) Stworzyłeś postaci oryginalne, niepowtarzalne i groteskowe.
Oceniam na 6.

screamerty Użytkownik 14 12 2011 (21:17:14)

Ogólnie to chciałbym podziękować, za wszystkie komentarze. Jest to pierwszy portal, na którym dostaję konstruktywną krytykę. Co do błędów na jedno kopyto, mogę się z tego wytłumaczyć. Zamieszczam prace, które napisałem parę miesięcy, a nawet lat temu, jeszcze ich kilka będzie, gdyż jestem ciekaw opinii na ich temat. Nie wszystkie błędy udaje mi się wychwycić. Na pewno wszyscy się zorientują, gdy pojawią się nowsze. Co do samego tekstu... Sytuacje opisane powyżej, w dużej mierze są prawdziwe, dlatego nie zauważyłem nadmiernego "wywoływania wrażenia".

Lokata Użytkownik 15 12 2011 (10:31:59)
Wiem, że takie rzeczy istnieją na tym łez padole, ale to patologia. Nie podobała mi się dosadność opisu, bo to gorsze niż zwykła pornografia. Wywołuje zbyt wielkie wrażenie wrażenie wg mnie na większości, mimo że to realne. Chodzi o styl przekazu. Nie wiem czy mnie rozumiesz... :)

Lokata Użytkownik 14 12 2011 (20:37:23)

- "Chociaż jej to nie przeszkadzało." - pomieszałeś czasy...
Dopiero zaczęłam czytać, a już widzę prozę spod znaku testosteronu :). Mało takiej dobrej męskiej prozy niestety, więc ćwicz, bo Ciebie będzie warto poczytać! ;)

- "- Wypierdalaj. Zaraz wróci mój chłopak. Ta noc nigdy się nie powtórzy. Po prostu spierdalaj! – krzyczała moja miłość." - to pierwsze słowo z wykrzyknikiem raczej ze względu na jego emocjonalność... :)

- "Najpiękniejsze boże wytwory." - to mi się delikatnie rzecz ujmując wydaje niesmaczne i bleee, okropne! Wytnij to dla swojego dobra! :)

Aha, bądź konsekwentny albo stosuj w takich samych wypadkach pauzy albo półpauzy...

- "Podszedłem, wyciągnąłem fajkę z jej dłoni i pociągnąłem raz, po mentolowych zawsze zbierało mnie na wymioty." - brakuje mi tu czegoś...

- "- Masz swoje. – powiedziała." - jedna kropka jest nie na miejscu, niepotrzebna po prostu...

Dalej masz błędy na jedno kopyto, więc pominę to... Hmmm jestem zbulwersowana, bo masz zadatki na ekstra pisanie, a piszesz tu tak wulgarnie, że nikogo nie zadziwisz, ale rozśmieszysz albo zniesmaczysz... Nie lubię krytykować, ale chyba przesadziłeś w wywoływaniu wrażenia. Nawet nie wiem czy to puścić. Niech się wypowiedzą jeszcze inni, bo mnie zatkało niestety. No to może byłoby na tyle...


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68314 | Użytkownicy: 12452
Online(43): 43 gości i 0 zarejestrowanych: