warto go przeczytać
Wszechobecna szarość otaczała urwisko. Wytężając wzrok, nie byłam w stanie dostrzec jego krawędzi. Nawet rozglądając się bezradnie byłam w stanie zobaczyć coś najwyżej kilka kroków dalej. Brodziłam w tej dziwnej mgle, ale szybko przypomniałam sobie o niewidocznej przepaści i zamarłam, wystraszona i zaniepokojona.
Wiał zimny, przenikający do szpiku kości wiatr. Wtuliłam głowę w ramiona, by uchronić się przed chłodem, gdy wydało mi się, że kątem oka zauważyłam krótki błysk jakiś metr przede mną. Uniosłam twarz i znieruchomiałam.
Widziałam już miejsce, gdzie kończyła się ziemia, a zaczynała przepaść. Jednak to nie silny wiatr i bliskość krawędzi sprawiła, że włosy stanęły mi dęba. Tyłem do mnie, kołysząc się łagodnie, stała niewysoka postać. Skąd ona się tu wzięła?, pomyślałam ze strachem. Dałabym rękę sobie uciąć, że przed chwilą byłam całkiem sama. Albo po prostu wcześniej jej nie widziałam... postać zakołysała się niebezpiecznie. Z ostrzegawczym krzykiem zrobiłam krok do przodu. Drgnęła i szybko odwróciła się w moją stronę. Wytrzeszczyłam oczy i odruchowo cofnęłam się.
Dziewczyna miała jakieś jedenaście, góra dwanaście lat. Jej oczy przypominały pustą studnię. Na twarzy zobaczyłam wyschnięte łzy. Opuściłam wzrok, zawstydzona, i dostrzegłam mnóstwo cieniutkich kreseczek na ramionach i udach. Dłoń dziewczyny kurczowo zaciskała się na jakimś przedmiocie.
- Kasia? Kasia Sygnowska? - spytała cichym głosem. Wydało mi się, że słyszę w nim jakąś negatywną nutkę. Czy była to kpina, złość, niepokój, gniew, zdenerwowanie? Może wszystkie naraz, może żadne z nich. Skinęłam głową, zaskoczona. Skąd ta dziwna dziewczyna mogła znać moje imię?
Nagle dziewczyna rozprostowała palce. Cofnęłam się jeszcze o krok. W jej zielonych oczach, częściowo zasłoniętych przez prostokątne okulary, dostrzegłam nienawiść. Zamknęła powieki, unosząc dłoń. Z jej nadgarstka wystrzeliła nagle fontanna krwi, szybko wsiąkając w szarą ziemię. Dziewczyna opadła cicho na kolana, jej okaleczona ręka drżała lekko. Modliła się, poruszając szybko wargami. Nagle krew przestała cieknąć, dziewczyna uśmiechnęła się, wyrzuciła żyletkę w przepaść i odchodząc, powiedziała:
- Przekażesz Pawłowi pozdrowienia ode mnie? Od Mileny? - poprosiła spokojnym tonem. Skinęłam głową, wystraszona jej nagłą zmianą. Zaśmiała się.
- Nie miej takiej wystraszonej miny. Teraz już wszystko będzie dobrze, wiesz? Wszystko będzie dobrze... - powtórzyła, odwróciła się i odeszła szybkim krokiem.
Chciałam stamtąd iść, ale bałam się, że zabłądzę i spadnę z urwiska. Stałam więc dalej w tym samym miejscu, drżąc w cienkiej koszuli nocnej i poruszając ramionami.
,,Teraz już wszystko będzie dobrze...''
,,Kim jesteś?'', szepnęłam, słysząc słowa nieznajomej rozbrzmiewające w mojej głowie. Odpowiedziała mi cisza. Westchnęłam zrezygnowana i wtedy głos odpowiedział.
,,Jestem Milena. Jestem szczęśliwym człowiekiem.''
Huk, jakby ktoś zatrzasnął drzwi. Albo zakończył jakiś rozdział w życiu...
Marzłam. Niepokój i strach zaczął ustępować uczuciu zimna. Cisza stała się nieznośna. Po raz kolejny relacjonowałam zachowanie nieznajomej. Ona mówiła o Pawle... może on będzie coś wiedział?
Do moich uszu doszedł łagodny gwizd. Chwilę później ktoś potrząsnął mnie za ramiona. Czyjeś rozkosznie ciepłe ramiona... obudziłam się.
Paweł wyglądał na przestraszonego. Gdy otworzyłam oczy i omiotłam spojrzeniem zabałaganiony pokój i wymiętą pościel, chwycił mnie za podbródek i zmusił, bym spojrzała mu w oczy.
- Co ci się śniło, Kaśka? Kto?
Zrozumiałam dopiero po chwili. Bezwiednie pogłaskałam chłopaka po policzku.
- Słyszałeś, prawda? - szepnęłam. Skinął głową - kim ona jest? Kim jest Milena?
Paweł zmełł przekleństwo i odepchnął moją dłoń. Zagryzłam wargi i spojrzałam na niego oczekująco. Zrozumiał, że nie ma wyjścia.
- Ona... poznałem ją na wakacjach - zaczął wyrzucać z siebie słowa - widziałem ją zaledwie kilka razy, a potem ona zaczęła mi pisać, że mnie kocha. To było takie głupie... myślałem, że zrozumiała, kiedy przestała pisać i podglądać mnie na nk.
Potarłam podbródek. A więc ona była zakochana w Pawle... potrząsnęłam głową, gdy przyszła mi do niej pewna myśl. Zbliżyłam twarz do twarzy Pawła i szepnęłam.
- Powiedziała mi, że jest szczęśliwa - po chwili namysłu dodałam - ja też jestem.
Uśmiechnął się i pocałował mnie.
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 4
Data dodania: 29.08.2009r.
Statystyki: Wiersze: 7847 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46541 | Użytkownicy: 3566
Online(35): 29 gości i 6 zarejestrowanych:
exother, Fał, Salem_de_Lincourt, pasieczny14, Angelika596, Mii