Pseudonim: Marzycielka
Imię: Nikoleta
O sobie: Powiadają bowiem, że każdy musi się raz w życiu zakochać, a ja wykręciłam się sianem. /Jane Austen/
Napisanych prac:
- wiersze: 60
- proza: 5
- publicystyka: 5

Średnia ocen: 4.5
Użytkownik uzyskał: 273 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Wiatr koloru miedzianego" 28.12.2011
"Okna w podłodze" 01.06.2012
"Witraże z rozbitych..." 09.02.2013
"Łyżeczka idealna" 31.05.2013
"Między niebem a lasem" 01.07.2013

Inne prace tego autora:
"Okna w podłodze" 01.06.2012
"Witraże z rozbitych..." 09.02.2013
"Między niebem a lasem" 01.07.2013
"Łyżeczka idealna" 31.05.2013
"Wiatr koloru miedzianego" 28.12.2011


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

Między niebem a lasem

Opowiadanie wyróżnione w Międzynarodowym Konkursie Literackim ,,Wierzę w zwierzę, czyli coś o przyjaźni". Nawiązanie do tematu można odczytać w tekście, dlatego też o tym wspominam . Zawsze byłam jakaś inna - nieśmiała, delikatna. Wrażliwa. To jednak tylko utrudniało moje stosunki z rówieśnikami. Popatrzyłam na widoki zza samochodowej szyby. Las- tak bardzo się z nim utożsamiałam. Byłam jak nikła brzoza, wiecznie zagubiona, którą ktoś jakby na złość lub przez przypadek posadził wśród iglastych drzew... Nigdy nie byłam sama, nie, miałam wspaniałą rodzinę, w tym małego, kochanego brata, kilka dobrych przyjaciółek, niestety nie było to równoznaczne z brakiem samotności. - Hej, mała, ty co taka zamyślona? Nie mów, że już się nie cieszysz - powiedziała, czy też raczej zaszczebiotała starsza kuzynka, z którą właśnie jechałam na koncert naszego ulubionego zespołu, wprawdzie nieszczególnie wyróżniającym się, ale niezawodnym autem dziadków. - Pomyśl, już za chwilę na własne oczy zobaczymy chłopaków z Red Hot Chili Peppers! - kładąc nacisk na nazwę zespołu, niemalże krzyknęła. - Chyba wciąż to do mnie nie dochodzi- uśmiechnęłam się najszerzej, jak tylko potrafiłam. Na samą myśl o spotkaniu wyciągnęłam lusterko i mimowolnie zaczęłam układać włosy. Cóż, może i byłam outsiderem, ale miewałam odruchy normalnie funkcjonującej, dojrzewającej kobiety. Właśnie miałam sięgnąć po błyszczyk, kiedy mało co nie uderzyłam w szybę. Pisk opon. Mętlik w głowie. Wystarczył moment, byśmy stanęły na środku szosy. - Ania, do diaska, co ty robisz?- byłam wzburzona, resztkami sił powstrzymałam się od użycia dosadniejszych słów. Moje serce wciąż biło jak szalone. -Tam coś leży. -Gdzie? - No pod autem. Sparaliżowało mnie. Popatrzyłam na Anię i ujrzałam, że mimo różnicy wieku i ona jest wstrząśnięta. - Co robimy? - Masz latarkę? - próbowałam odzyskać jasność umysłu. - Powinna być w schowku. Znalazłam latarkę, wyszłyśmy obie. Dziwnym trafem akurat nikt nie jechał, mogłyśmy więc spokojnie stać na drodze. Obeszłyśmy auto, niespecjalnie się śpiesząc. Podeszłyśmy do maski, poświeciłam i... naszym oczom ukazała się mała, zraniona sarna. Patrzyła na nas nieufnie, próbowała wstać i najprawdopodobniej uciec, ale najzwyczajniej w świecie nie potrafiła. - Wypadałoby zawieść ją do weterynarza - Ania zaczęła głośno myśleć. Dopiero po chwili doszło do mnie to, co powiedziała. - Tak po prostu zrezygnować z koncertu?- posłałam kuzynce błagalne spojrzenie, ale zaraz potem odniosłam wrażenie, jakby ktoś się na mnie patrzył. Sarniątko szturchnęło mnie nosem, patrząc nad wyraz wymownie, szczególnie jak na zwierzę. - Mamy jakiś koc, bluzę, cokolwiek? - zagaiłam nagle. Nie czekając nawet na odpowiedź, rozłożyłam bluzę na tylnych siedzeniach samochodu, zwierzę zawinęłam w płaszcz i delikatnie przeniosłam. Popatrzyłam na oniemiałą Ankę. - Powinnyśmy zadzwonić, że już wracamy – uśmiechnęła się do mnie, dochodząc do siebie. Siadłam tuż obok sarny. - Mania. Od dziś będziesz Manią, dobrze? - wyszeptałam. Poczułam, jak dziwne ciepło rozlewa się w moim wnętrzu. *** Wszyscy razem czekaliśmy w poczekalni kliniki weterynaryjnej, razem z rodziną, która do nas przyjechała. Jakoś nie chciałyśmy wracać same do domu, bez Mani i informacji o jej zdrowiu, więc zostałyśmy. Sarna była teraz operowana. Rodzice chcieli nieco rozładować napięcie, zaczęli więc żartować. Z głośników płynęła kojąca muzyka. Zaczęłam rozmawiać z młodszym braciszkiem, chcąc sprawić, by czas płynął szybciej. - Wierzysz w cuda? - zapytał nagle. Zaskoczył mnie. - Tak, jasne - odpowiedziałam mimochodem, nawet się nie zastanawiając. - A w Świętego Mikołaja? - tym razem zobaczyłam w jego oczach nadzieję, ciężko mi było powstrzymać śmiech. Usłyszałam tłumiony chichot Ani, która zaczęła się przysłuchiwać naszej rozmowie. - Też - odparłam szybko, chyba trochę za szybko. - A wierzysz w... - Cisza! - tata nagle wstał i pogłośnił radio. Na trasie Katowice- Warszawa wydarzył się karambol; najprawdopodobniej są ranni, nie mamy jeszcze dokładnych informacji. Tworzy się duży korek, odradzamy więc wszystkim, którzy próbują dojechać na koncert zespołu Red Hot Chili Peppers tę drogę; proponujemy objazd przez (…) Dalsze słowa po prostu do mnie nie docierały. Osunęłam się na krzesło, zrobiło mi się słabo. Ania popatrzyła się na mnie, była tak samo zdruzgotana, jak reszta naszej rodziny. Jadąc na koncert, byłyśmy między niebem a lasem. Tak niewiele brakowało, a nasz wyjazd miałby tragiczne skutki... *** Wracając, nie wiedzieliśmy, co zrobić z małą sarną. Postanowiliśmy pojechać nazajutrz do leśniczówki. Poszłam do pokoju brata, usiłując zgasić światło. Jak się jednak okazało, nie spał. - A w co jeszcze wierzysz z takich rzeczy tu, na Ziemi? - uśmiechnął się radośnie i usiadł na brzegu łóżka. - Wiesz... tak naprawdę, to wierzę w zwierzę - odparłam zdecydowanie, w głębi ducha czując, że to wszystko było dopiero początkiem czegoś wspaniałego, może nawet przyjaźni z Manią.



Płeć: kobieta
Ocena: 4
Liczba komentarzy: 3    
Data dodania: 01.07.2013r.

1     

Delien Użytkownik wpmt 01 07 2013 (20:11:31)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Witaj. Chciałam powiedzieć, tak na wstępie, szkoda, że praca nie była dłuższa. Zbyt szybko uleciało mi to opisywanie.
Co do treści, jest różnie. Mnie osobiście nie do końca przekonujesz.Wymienię to, na co trzeba zwrócić większą uwagę:
Byłam jak nikła brzoza, wiecznie zagubiona, którą ktoś jakby na złość lub przez przypadek posadził wśród iglastych drzew...
Bardzo barwny opis, melancholijny i wiejący refleksją. Plusik. Ale po jaką cholerę wielokropek? On niczego nie oddaje. To mi się już nie podoba. Ba, mało tego, bo gust może mam dziwny, ale jest on w tym miejscu zbędny.
Kolejna kwestia:
Hej, mała, ty co taka zamyślona
dokonałabym inwersji, zamiany: Hej, mała, co ty taka zamyślona. O wiele lepiej brzmi. Nie widzę teraz blokady.
Następnie interpunkcja, dziwnie ją stosujesz, komputerowo panuje zasada, że dopiero po znaku przestankowym robimy spację. Nigdy przed !
dziadków. - Pomyśl,
w tym miejscu jest nieład: kropka spacja myślnik spacja.
Red Hot Chili Peppers
:) uwielbiam !
Później już ciekawiej, akcja przybrała obrotów. Cóż, styl masz jeszcze prosty, ale na miarę tej pracy jest nie do końca wypracowany. Sama fabuła dosyć oczywista i prosta, ale miło się czytało. Ode mnie 4 z plusem. Pracuj nad składnią.
,Wierzę w zwierzę, czyli coś o przyjaźni
czyli praca miała być lekka i przystępna, no to cel osiągnięty.

Delien Użytkownik wpmt 01 07 2013 (20:11:58)
Osz Ty diable, zaskoczyłaś mnie.

Marzycielka Szef wierszy, redaktor prowadzący 01 07 2013 (20:28:11)
Między myślnikami zawsze robi się spacje, szczególnie w dialogach; co do wielokropka - miał ukazać pewnego rodzaju urwanie, chwilową nostalgię narratora. Popatrz potem, pod wpływem wyrzutów sumienia zaczyna się tłumaczyć.

Hej, mała, ty co taka zamyślona
dokonałabym inwersji, zamiany: Hej, mała, co ty taka zamyślona. O wiele lepiej brzmi. Nie widzę teraz blokady.

Jest to wypowiedź bohatera, która może zostać pod nią wystylizowana. Nie rozumiem ,,blokady", w języku potocznym często stosuje się tego typu manewry, szyki przestawne i takie tam. Pytasz ,,A co ty?" czy ,,A ty co?" chcąc nieco zadziornie zagaić do odbiorcy?
Niemniej jednak dziękuję za komentarz.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68314 | Użytkownicy: 12452
Online(54): 54 gości i 0 zarejestrowanych: