warto go przeczytać
Serce biło oszalałe, jakby miało zaraz wyskoczyć z ciała Elizy. Patrzyła na niego, nie ruszając się z miejsca. Mimo tłoku jaki tam panował, mimo chaosu dudniącego w sali, mimo tego całego otaczającego ją środowiska, czuła się, jakby stali tam tylko ona i on. Świat dla niej nie miał prawa bytu. Zatrzymał się. Zawsze się śmiała, słysząc słowa: "I świat się zatrzymał", ale te pare bić serca uświadomiło jej, jak długą drogę będzie musiała przemierzyć by zapomnieć. Świat jednak gnał przed siebie, choć niezauważony, to jednak niezatrzymany. W głowie kłębiły jej się myśli. Z jednej strony miała nieodpartą chęć podbiegnięcia do niego i wtulenia się w jego tors, jak niegdyś. Z drugiej zaś strony, nie zauważył jej, może powinna więc była pozostać tam w ukryciu, tuż za filarem, jak tchórz. Zniknął. Skręcił w nieoświetlony korytarz. Eliza doskonale wiedziała, gdzie idzie, a mimo to odwróciła się plecami do miejsca, w którym przed chwilką stał i ruszyła w drugą stronę - byle przed siebie, byle do przodu...
*
- Eliza, nawet nie masz pojęcia jak trudno jest zapomnieć mi o nim. Nie rozumiesz, nie możesz zrozumieć. Cholernie trudno jest zapomnieć o kimś, kto dał nam tak wiele do zapamiętania. Nie będziesz w stanie sobie tego nawet wyobrazić. Ja z Jaśkiem byłam już ponad rok, a ty tylko te nędzne trzy miesiące. Co to takiego w porównaniu z moim stażem? To nic. Jedno wielkie nic. Jedno wielkie nieporozumienie.
- Jasne - pomyślała zrozpaczona - Co to takiego, to tylko trzy miesiące. To ty jesteś tą biedną, bo mogłaś być szczęśliwa o te pieprzone dziewięć miesięcy dłużej. Ale mów sobie co chcesz, ja wiem swoje. Nawet jeśli to już nieistotne. Nawet jeśli to już jest niewarte niczego.
Kiwała głową jak piesek w pędzącym samochodzie. Czy tak trudno było zauważyć coś więcej, niżeli swój własny, zawsze wypudrowany nosek? Eliza nic nie mówiła, z resztą co mogłaby powiedzieć? Nie da się kłócić z kimś takim jak Magda. Zawsze mówiła więcej, aniżeli było to potrzebne. Zawsze niszczyła, chcąc pomóc. Tak jak teraz. Myślała, że powierzając Elizie swoje problemy, zajmie ją na tyle, by przestała się smucić. Nie pomagało, wręcz przeciwnie, pogarszało sytuacje. A mimo to wciąż od nowa i od nowa robiła to samo...
*
- Miał ciepłe dłonie - przypomniała sobie, leżąc nocą, pod zimną jeszcze kołdrą. - Ogrzałby cały ten chłód. Samym uśmiechem rozgrzewał serce, to z ciałem poszłoby mu równie szybko. Ten sam kochany, idealny i jakże cholernie głupi. Czy myślał, że w ten sposób mi pomaga? Może powinnam zadzwonić do niego i powiedzieć mu, że nie chcę tej wolności, którą mi dał. Może powinnam cokolwiek zrobić... Spodobał się matce, przyjaciółkom. Wszystkim się podobał. Pan cholernie cudowny. Jestem idiotką. Magda ma racje. Jak można się zakochać w kimś w ciągu trzech miesięcy. Ona ma rację. Powinnam więc pomóc jej. Jest jej pewnie teraz ciężko po rozstaniu z Jankiem. Była z nim przecież rok. To nic nie znaczy, że to dla niej tylko jeden z wielu. To nic, że właśnie dodała go do swojej długiej listy \"chłopaków Ex\". To nie ma znaczenia. To wszystko nie ma znaczenia. Jutro wstanie nowy dzień. Będzie dobrze. Muszę w to uwierzyć. Wystarczy, że uwierzę, że będzie dobrze, a tak się stanie. Taką mam przynajmniej nadzieję...
*
Siedziała wpatrując się smutno w małą kartkę notatnika. 13 czwartek. Uśmiechnęła się do swoich wspomnień. Podniosła kawałek papieru i zaczęła rozrywać go na malutkie kawałeczki. To był koniec. Już nikt, nigdy miał nie przeczytać słów znajdujących się na nim. Co warte było to sentymentalne trzymanie tego wszystkiego, nie tylko na kartce, ale i w sercu? Cierpienie, jakie przyniosło jej ciągłe wspominanie, było najgorsze. Ale Eliza doskonale wiedziała, że będzie musiała zacząć wszystko od nowa.
- Szaleństwo. Tego brakuje w moim życiu. Będę szaleć, pić, tańczyć i śmiać się, póki nie zabraknie mi sił...
*
Kolejna kolejka mija tak szybko, jak wirująca karuzela w wesołym miasteczku. Ludzie tańczą, śpiewają, wtórując profesjonalnym głosom, które niezatrzymane ciągną się z ogromnych głośników. Śmierdzi trochę potem, trochę wódką i piwem, które rozlane już, nie wiadomo który raz z rzędu, zasycha powoli. Obijający się o siebie amatorzy tańca, śmieją się wniebogłosy. Tu jest ich raj. To właśnie tu szaleją, pokazując jak dobrze tańczą ze swoimi partnerami, lub też jak idealnie wtapiają się w, bujających się w rytm muzyki house, ludzi. Gdzieniegdzie widać obściskujące się pary, żarliwie i namiętnie całujące się na kanapach stojących w rogu pomieszczenia. Nikt nie myśli o tym, co będzie jutro. Nikt nie chce myśleć. Po co rozmyślać o niechybnej przyszłości, która po kolejnej kolejce szybko wypitej wódki, staje się mniej wyraźna i mniej ważna. Co kogokolwiek obchodzi smutna dziewczyna, siedząca nieopodal obściskującej się pary. Tam w rogu. Samotna, ale nie sama...
*
Eliza zawsze była osobną wyspą. Myślała, że nikt jej nie rozumie. Kochała niewłaściwą osobę, nienawidząc równocześnie. Starała się jak tylko mogła żyć normalnie, ale podświadomie wiedziała, że oszukuje samą siebie. Chciała tylko, żeby inni myśleli, że jest dobrze, podczas gdy walił jej się świat.
- Jest już z tobą okey, to ci powiem. - Magda spojrzała w oczy Elizy, przybierając poważną minę - Nie chciałam ci wcześniej nic mówić. Byłaś taka szczęśliwa. On kiedyś do mnie napisał.
- Jaki on? - spytała, siląc się na normalny głos, Eliza.
Doskonale wiedziała, o kim ona mówi. Nie chciała o nim słyszeć, ale skoro Magda już zaczęła, to niech skończy. Niech wiadomości o nim już zostaną wypowiedziane by odejść w przeszłość.
- Napisał mi, że tęskni za tobą. Że ciężko jest mu wrócić zza granicy. Że ma problemy. - Zawahała się, pozwalając by cisza otuliła pokój gęstą mgłą czekania na to, co miało nadejść - Pisał, że tam w Angli, kobiety są strasznie brzydkie i grube. Że wziąłby sobie którąś, ale nie ma żadnej ładnej. Że jakby był w Polsce, to umówiłby się ze mną i poszlibyśmy gdzieś na kebaba, a później pojechalibyśmy sobie gdzieś.
Eliza patrzała na nią, tak jakby Magda opowiadała o swoim dziadku. Jej spojrzenie nie wyrażało, żadnych emocji. Wiedziała jednak, że nie tylko spojrzenie, ale i gesty musi utrzymać w pełnym spokoju, by Magda naprawdę uwierzyła, że to już za nią. - Pojechałam go. Idiota, co on sobie wyobrażał?
- A walić go! - uśmiechnęła się ironicznie - On już mnie nie obchodzi. Niech sobie pieprzy, co chce. Musisz mi teraz znaleźć kolejnego kandydata. Tylko kogoś lepszego niż ten, którego mi ostatnio wystawiłaś - uśmiechnęła się wesoło.
Magda westchnęła z ulgą, po czym zabrała się za szukanie odpowiedniego kandydata.
- Wiem! Może Patryk? Wysoki, nawet ładny. Miły, zawsze uśmiechnięty. Ma około 22 lat, pracuje...
Spokojna mimika twarzy, opanowana postawa, uśmiechnięte wargi, ale tam, w środku, szalał sztorm. Tam, w środku jej serce rozbijane na tysiące malutkich kawałeczków, krwawiło boleśnie, walcząc o ostatni oddech. Ale ta historia już umarła...
Kolejna nie przespana noc...
\"Broken pieces of
A barely breathing story
Where there once was love
Now there\'s only me
And the lonely...\"
Ocena: 3.5
Liczba komentarzy: 4
Data dodania: 15.01.2012r.
Statystyki: Wiersze: 7847 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46541 | Użytkownicy: 3566
Online(36): 30 gości i 6 zarejestrowanych:
exother, Fał, Salem_de_Lincourt, pasieczny14, Angelika596, Mii