Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt
Pseudonim: Anonymous
O sobie: Jeszcze nie mam opisu, ale jak już ten fakt zauważę, to go zmienię
Napisanych prac:
- wiersze: 729
- recenzje: 37
- artykuły: 104
- wywiady: 19
- proza: 160

Średnia ocen: 4.3
Użytkownik uzyskał: 1384 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Żywot Parszywy" 16.11.2008
"Historia pewnej Róży" 13.11.2008
"Nieszczęśliwy wypadek" 24.10.2008
"Non omnis moriar" 22.11.2008
"Zemsta Franciszka" 18.11.2008

Inne prace tego autora:
"Uratowałeś mi zycie......" 19.11.2008
"Aktoś" 20.11.2008
"Nowa historia - nowe życie" 22.11.2008
"Czy ostatnia herbata..." 16.10.2008
"Niewidoma" 22.11.2008

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna - 6
"Carmel - I etap..." - subtelny demon - 6
"Jedyne Miasto - I etap..." - Ell003 - 6
"Przejście - I etap..." - Mii - 5.5
"Gdzie jest hidżab!? - I..." - Fał - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Obcy więcej" - Dawied
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna
"Prolog - Krwawy rytuał...." - van Hellsing
"Potwór - I etap..." - Srebrna
"Obcy" - Dawied
"Bajka o jabłku - I etap..." - Khelben
"Przejście - I etap..." - Mii
"Uwodzeni - I etap Wyzwania..." - van Hellsing
"Bezimienna - I etap -..." - Katarzyna Łaskawa
"Kornelia, "Wyzwanie..." - Astralka

Masz 1 nową wiadomość...

Ta historia wcale nie zaczyna się ani za siedmioma górami, ani za siedmioma rzekami i na pewno nie za siedmioma dolinami. W tej historii nie ma księżniczek, smoków, dzielnych i przystojnych rycerzy na białych koniach. Jest tylko szara rzeczywistość, rysowana przez przeznaczenie czarnym długopisem na ogromnej, białej kartce, jednej z wielu w przeogromnej księdze życia. Księdze, w której każdy z nas ma chociaż kawałeczek strony dla siebie.
Niejeden z nas chciałby zamienić ten długopis na ołówek z gumką, by móc wymazać, lub narysować od nowa to, co zrobił źle.
Jednak przeznaczenie jest sprytne i wszystkie ołówki wraz z gumkami wyrzuciło do kosza z nieudanymi szkicami.
Na niektórych stronach tej tajemniczej księgi widnieją piękne pejzaże, portrety, na innych z kolei brzydkie, bezsensowne bazgroły.
Jak myślisz, jaki rysunek odpowiada tej historii?

Siedział na parapecie, spoglądając przez duże okno. Na zewnątrz lało jak z cebra, było szaro i ponuro. Jedyną rzeczą która sprawiała, że obraz był ciekawszy było morze różnokolorowych parasolek, płynące od kościoła w stronę jego bloku.
Znudzony wszystkim dookoła chuchnął na szybę i jednym ruchem palca narysował kółko na zaparowanym fragmencie przezroczystej bariery oddzielającej go od świata. Widział jak obrazek powoli znika, zostawiając po sobie jedynie smugę.
„Człowiek jest jak rysunek z zaparowanej szyby. Prędzej czy później zniknie. To, co po sobie zostawi i jak ludzie go zapamiętają jest smugą. Smuga z kolei ma ten sam kształt, co rysunek. Muszę to zapisać” - postanowił i usiadł przy biurku, a następnie włączył laptop.
Bardzo chętnie rozmyślał na przeróżne tematy, lubił tworzyć metafory, porównywać proste zjawiska i skomplikowane uczucia. Koledzy nazywali go filozofem. Wcale mu to nie przeszkadzało. Często pytali go o radę, prosili o pomoc. Bardzo go to cieszyło, ponieważ chciał czuć się potrzebny. Ostatnio pomagał Radkowi napisać wiersz dla Asi. Efekt końcowy był według nich powalający, jednak dziewczyna nawet go do końca nie wysłuchała. Wolała się wygłupiać razem z kolegami.
Włączył edytor tekstu i zapisał swoją złotą myśl. Zawsze je zapisywał, obawiając się, że może o którejś zapomnieć. Te, które uznał za najciekawsze dodatkowo pogrubiał i podkreślał.
Postanowił sprawdzić skrzynkę mailową. Jedna wiadomość bez tematu od jakiejś Pumy. Zdziwił się, ponieważ nie znał absolutnie nikogo, kto się tak podpisywał. „Może znowu jakiś spam?” - przeszło mu przez myśl. Mimo wszystko zapoznał się z treścią wiadomości:

Mimo iż nie masz zielonego pojęcia o moim istnieniu, chciałam Ci coś powiedzieć. Uważam, że jesteś naprawdę wyjątkowy i powinieneś wiedzieć, że uwielbiam Twoje spostrzeżenia które co jakiś czas zapisujesz na ławce w pracowni technicznej. Często mam tam po Tobie lekcje i siedzę w tej samej ławce. Najbardziej podoba mi się to o bańce mydlanej i cieple ludzkiego serca.
Puma.

Na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Ktoś go nareszcie docenił, tak naprawdę. Ponownie zerknął w plik ze złotymi myślami. Ta o bańce mydlanej była zapisana powiększoną czcionką i wyśrodkowana, a oprócz tego pogrubiona i podkreślona – tak jak pozostałe. Podobała mu się najbardziej ze wszystkich, jednak jako jedyna – nie była jego. Gdzieś ją po prostu usłyszał.
„Na początku jest tylko woda i mydło, najzwyklejsza w świecie mieszanina. Jednak po zanurzeniu słomki w tej cieczy i dodaniu powietrza wypływającego z naszego organizmu mieszanina wody z mydłem staje się przepiękną bańką, która mieniąc się w świetle słonecznym nabiera ogromnej ilości kolorów działających na nas optymistycznie. Gdy dajemy komuś prezent, jest to po prostu zwykły przedmiot. Jednak gdy ofiarujemy go z sercem przepełnionym miłością i chęcią dzielenia się zwykły przedmiot staje się niezapomnianym, wywołującym masę wspomnień darem.”
Westchnął i ponownie odczytał mail. Nic nie wydawało mu się znajome. Ani sposób pisania, ani charakterystyczne zwroty a już tym bardziej podpis. Żadnego punktu zaczepienia. Tego typu zagadki zazwyczaj rozwiązywał sprawnie, jednak tym razem zdolność logicznego myślenia na chwilkę go opuściła.
Po długim i bezowocnym dochodzeniu, po prostu odpisał:

Naprawdę cieszę się, że ktoś mnie docenia, ale powiedz mi – kim jesteś?
Artur.

Zostawił komputer włączony i udał się do kuchni. Tak go zaintrygowała ta cała Puma, że zapomniał zjeść śniadania które zrobiła mu mama, zaraz przed wyjściem. Spojrzał na talerz. Jajecznica, która leżała na talerzu trzy godziny, na pewno nie jest tak smaczna jak ciepła, prosto z patelni. A poza tym, mama chyba znowu zapomniała, że jej jedyny i ukochany syn nie lubi jajecznicy ze szczypiorkiem.
- I pomyślałby kto, że żyjemy piętnaście lat pod jednym dachem i w dodatku jesteśmy rodziną... - mruknął przekładając talerz.
Włączył radio i ustawił swoją ulubioną stacje z muzyką rockową. Słuchając kawałka „Seventeen” zespołu Sex Pistols, zaczął robić kanapki. Wydawało mu się, że w tej czynności nic mu już nie przeszkodzi. Gdy zobaczył prawie pustą lodówkę w której nie było nawet masła, zdał sobie sprawę z tego, jak bardzo się mylił. No tak, mama znowu zapomniała kupić więcej kostek na zapas. Od kiedy spotykała się z koleżankami z nowej pracy, stała się bardzo niezorganizowana. Ciągle tylko wychodziła na kawę, jeździła na zakupy, obiady do restauracji... Dobrze, że w pobliżu była niewielka pizzeria, do której zawsze chodził w takich przypadkach. Czując jak bardzo burczy mu w brzuchu pospiesznie ubrał kurtkę i buty, po czym wyszedł z mieszkania.
Czekając na starą, rozklekotaną windę bawił się smyczą na klucze wymachując nią na wszystkie możliwe strony. Zawsze tak robił, gdy się denerwował, lub gdy tak jak teraz na coś czekał.
Wszyscy uważali go za spokojnego, zrównoważonego i grzecznego chłopca. Przynajmniej wszyscy dorośli. Koledzy zawsze powtarzali mu, że jest niezłym aktorem. Przy mamie, sąsiadach, nauczycielach był wzorowym synem, uczniem, dzieciakiem. Przy kolegach był wesołym i spontanicznym Arturem, mającym sto pomysłów na minutę, chociaż równie często odpływającym w krainę marzeń. Wtedy koledzy mówili, że „Arturek ma zawiasa niczym Windows 98”.
Wszedł do windy po czym spojrzał w wielkie lustro, mina od razu mu zrzedła. Okazało się, że założył koszulkę tył do przodu. Metka jak gdyby nigdy nic łaskotała go po brodzie. Jak mógł się wcześniej nie zorientować? Zdenerwowany przekręcił koszulkę na drugą stronę, po czym ponownie spojrzał w lustro. Wyglądał już dobrze. Przynajmniej tak mu się wydawało.
Winda zatrzymała się na parterze. Pospiesznie ruszył w kierunku skrzynki na listy. Skrytka numer trzydzieści była pusta, praktycznie jak zawsze. Można było tam czasem dojrzeć rachunki. Żadnych listów, pocztówek, kartek świątecznych, a już tym bardziej listów.
"Ta reklama z wirusami przechodzącymi przez komputer i mikrofalówkę do kotleta nie jest głupia. Ja dostałem dzisiaj pecha drogą mailową. Najpierw jajecznica, potem brak masła, teraz jeszcze ta koszulka... Jak Mateusz zafarbuje się na zielono to padnę." - rozmyślał mijając wystawy sklepowe.
Wreszcie dotarł do pizzerii, w której na szczęście nie było dużej kolejki. Zmierzał w kierunku kasy, gdy nagle usłyszał:
-Artur! Chodź no tu, pomożesz mi... - mruknął niebieskooki blondyn wskazując na ogromną pizzę – Nie wiedziałem, że XXL jest aż taka ogromna.
- W jakim ty świecie żyjesz głupku? XXL nie może być małe... - odparł Artur zajmując miejsce przy stoliku.
- Tylko nie głupku, jestem Igor filozofie.
- Co do Filozofii, Kaśce podobał się wiersz?
- No. Jesteśmy razem od wczoraj. Tylko jest problem.
- Jaki?
- Ona myśli że jestem poetą i chce żebym jej pokazał wszystkie swoje dzieła, a nie mam ani jednego.
Artur spojrzał na przyjaciela, po czym wybuchnął niekontrolowanym śmiechem.
- No to nieźle masz przerąbane...
- Wcale że nie. Arturku...
- Nie ma mowy.
- Napisz mi na jutro tak z pięćdziesiąt wierszy...
- Spadaj – mruknął. Pomysł Igora zdecydowanie mu się nie spodobał. - Nie jestem automatem – dodał.
- Proszę, jak ona się dowie że kłamałem, to mnie zostawi, nie po to kombinowałem trzy miesiące, żeby teraz mnie po prostu rzuciła, no proszę, cała XXL będzie twoja... - przesunął talerz z pizzą w stronę Artura – Albo chociaż tak dziesięć, powiem jej, że dopiero zacząłem pisać.
- No dobra, ale tylko dlatego, że jesteś moim najlepszym przyjacielem. Jeżeli ta twoja piękność się zorientuje, nie miej do mnie pretensji. Ale tylko dziesięć...
- Dzięki stary! Jedz ile wlezie! - krzyknął podając Arturowi nóż i widelec.
- Ty chyba oszalałeś. Po pierwsze, ludzie się na ciebie gapią. Po drugie nigdy w życiu nie jadłem fast food`ów nożem i widelcem bo to nienormalne, a po trzecie połowa jest twoja, sam tyle nie zjem – oznajmił częstując się kawałkiem pizzy. - A tak poza tym, nie wiedziałem, że ci tak na Kaśce zależy, myślałem, że po prostu będzie tą jedną z wielu które tak często zmieniałeś jak rękawiczki.
- To że bardzo lubię płeć przeciwną i mam do niej niesamowitą słabość, wcale nie oznacza, że nie może mi zależeć na jakiejś dziewczynie, albo że nie mogę się zakochać, nie wyrażaj się o mnie jak o kretynie bez serca – odparł naburmuszony.
- Przepraszam, że cię uraziłem intelektualisto z wielkim sercem – mruknął.
Chłopcy rozmawiali ze sobą dosyć długo, jednak Artur ani słowem nie wspomniał o Pumie. Igor był zdecydowanie zbyt przejęty tym, co powstało między nim a Kasią. „Po co mam zawracać głowę kumplowi kimś, kogo sam właściwie nie znam?”
Po zjedzeniu wspólnego posiłku, postanowili wpaść do Artura i razem spróbować napisać jakiś wiersz.
- Słuchaj, ja naprawdę ciężko to widzę... Ona się prędzej czy później dowie i już się nie wykręcisz. Wyjdzie na to, że udajesz kogoś kim nie jesteś. - zaczął w miarę delikatnie Artur otwierając drzwi do mieszkania.
- No ale gdyby nie ten wiersz, to by nawet nie pomyślała o mnie jak o swoim przyszłym chłopaku.
- Czyli że nie zależy jej na tobie, tylko na wrażliwym pseudopoecie którego udajesz. Ja ci radzę z nią porozmawiać.
- O, zostawiłeś włączone gadu! Kasia jest dostępna! - Igor od razu dorwał się do komputera.
Artur nie zwracając uwagi na przyjaciela wyciągnął szufladę ze starej meblościanki i usiadł na łóżku, po czym zaczął w niej szukać jakichś ciekawych wierszy, które mógłby oddać Igorowi i których mu nie będzie żal. Z miłosnych nie mógł mu oddać ani jednego, ponieważ wszystkie były dla Majki. Opisywał w nich jak bardzo podobają mu się jej soczyście zielone oczy, długie brązowe kręcone włosy i szczery, szeroki uśmiech, ogólnie wygląd, ponieważ osobiście nie znał jej zbyt dobrze. Kasia, jeżeli chodziło o wygląd była kompletnym przeciwieństwem Majki. Miała jasne, proste blond włosy z brązowymi pasemkami i bardzo jasne, wręcz blade niebieskie oczy.
- Kasia dzisiaj była na zakupach z Olą i poznały tą twoją Majkę, ponoć strasznie cicha jest i nieśmiała... - zagadał Igor wpatrzony w ekran komputera.
- Jest słodka - Artur uśmiechnął się szeroko, po czym wrócił do przeglądania kartek z wierszami, jednak po chwili znów przerwał. - Uwielbia Green Day, arbuzową gumę do żucia, nie lubi dostawać róż tylko irysy. Pięknie rysuje i recytuje wiersze...
- Załóżcie spółkę, ty będziesz pisał ona recytowała - roześmiał się - Ale się dziwnie dobraliśmy... Ja i Kasia blond włosy i niebieskie oczy, a ty i Majka brązowe włosy.
- No tak, ja mam oczy brązowe a ona zielone, tylko włosami się zgadzamy... Zaraz, zaraz... Dlaczego Kaśka pierwsze co zrobiła, to doniosła ci, że poznała Majkę? Mówiłeś jej coś?
- Nie, to Sebastian mówił Paulinie wiesz, że on wszystko rozgaduje na lewo i prawo...
- Paulina też...
- Trzeba cię zeswatać z Majką...
- Żadnego swatania, sam wszystko zrobię.
- Sam wszystko robisz już dwa lata. Jedyny widoczny skutek tego to szuflada wierszy i nic poza tym.
- Nie jestem taki jak ty - mruknął, po czym znowu zaczął przekładać kartki z szuflady na kanapę.

Spojrzała na ekran komputera. Powiedzieć mu kim jest, czy nie? A może już nie odpisywać? "Jaka ja jestem głupia, to było przecież oczywiste, że zacznie dociekać kim jestem... Chociaż... Jest naprawdę sprytny, a sam się nie zorientował kim jestem... Chyba naprawdę nie wie o moim istnieniu." - pomyślała, po czym wyciągnęła z opakowania arbuzową gumę do żucia.
- No i co ci odpisał? - spytała czarnowłosa układając kostkę rubika, którą wygrzebała z koszyka z zabawkami. - Fajne twój braciszek ma tu bajery. Szybko rośnie, pamiętam jeszcze jak go nosiłyśmy na rękach... - uśmiechnęła się.
- Zapytał kim jestem. Karo, co ja mam mu odpisać?
- Że wolisz najpierw z nim popisać, żeby go lepiej poznać.
- Zawsze mi dobrze poradzisz, kochana jesteś...
- Wiem, w końcu to ja - wyszczerzyła się - Jestem Boska. Szkoda że kolega od tego twojego pięknego jest zajęty, całkiem słodki jest.
-Spokojnie, pewnie rzuci ten swój nowy nabytek po dwóch, trzech tygodniach, tak jak wszystkie - mruknęła.
-No tak, Igorek to przecież taki szkolny macho - dziewczyna roześmiała się. Zaczęła przyglądać się przyjaciółce. - Jesteś naprawdę ładna i fajna, jak on cie nie zechce to po prostu kretyn. I go walnę i uduszę.
-Aleś ty brutalna - brunetka westchnęła, po czym zaczęła sporządzać wiadomość do chłopaka:

Nie zrozum mnie źle, ale chciałabym jakiś czas pozostać anonimowa. Nie chcę żebyś mnie na przykład z góry przekreślał... Interesuje mnie twój charakter, wiem o tobie kilka rzeczy, jednak chciałabym wiedzieć więcej.
W porządku?
Puma.

Wysłała.

Czas jest bramą, przez którą przyszłość odchodzi w przeszłość.

Artur pisał z nieznajomą dosyć długo. Okazało się, że mają ze sobą wiele wspólnego. Słuchają podobnej muzyki, bardzo lubią poezję i literaturę. Puma okazała się niezwykle miłą i sympatyczną dziewczyną, Majka powoli opuszczała jego myśli, jedynie Puma go interesowała. Codziennie wyczekiwał odpowiedzi od niej, czytając każdą wiadomość uśmiechał się. Koledzy doradzali mu, by definitywnie odpuścił sobie Majkę, ponieważ jego korespondencyjna koleżanka wydaje się być o wiele ciekawszym towarzystwem dla kogoś takiego jak on. Dzień po dniu, Artur stawał się coraz szczęśliwszy. Ciągle tylko siedział przed komputerem z otwartą skrzynką mailową. Niestety musiał też czasem znaleźć odrobinę czasu na pocieszanie Igora, którego Kasia rzuciła po dwóch tygodniach twierdząc, że już jej się znudził.
Było już po dwudziestej drugiej. Artur siedział przy biurku wpatrzony w monitor, pijąc ciepłe kakao. W ten sposób spędzał każdy piątkowy wieczór. Od poniedziałku do czwartku zazwyczaj kładł się spać o tej porze, znudzony codziennością. Właśnie czekał na odpowiedź od Pumy. W weekendy, pisali nawet po kilka wiadomości dziennie.
Odświeżył skrzynkę. Jest jedna wiadomość. Od niej.

No cóż, prosto z mostu - może się spotkamy? Na przykład jutro po dziesiątej napijemy się ciepłego cappuccino w kawiarni niedaleko rynku? Czekam na odpowiedź.
Puma.

Uśmiechnął się szeroko. Nareszcie ją zobaczy... Po kilku minutach odpisał:

Chętnie: Tylko... Po czym cię rozpoznam?
Artur.

Czekając na odpowiedź napisał Igorowi sms-a:

Przyjdź do mnie jutro o ósmej. To pilne!

Ponownie sprawdził skrzynkę, jeszcze nie dostał odpowiedzi. Poszedł pościelić łóżko, umyć się i przebrać. Po niecałych trzydziestu minutach tyle czasu zajęły mu te czynności ponownie usiadł przy biurku i sprawdził skrzynkę. Tym razem czekała na niego wiadomość:

Na stoliku przy którym będę siedziała będą leżały dwa irysy. Idę już spać, do jutra.
Puma.

Chłopak przetarł oczy i ponownie spojrzał na monitor.
-Irysy? - zapytał sam siebie. - Przecież Majka je lu... Nie, to na pewno nie Majka. Majka nie wie o moim istnieniu, muszę przestać wreszcie marzyć.
Zadowolony i zdziwiony jednocześnie, poszedł spać.

Promienie słoneczne wpadały do pokoju na piętrze okalając twarz bruneta. Delikatnie otworzył oczy, po czym spojrzał w kierunku okna. Blask słońca wręcz go oślepiał, za oknem widział jedynie białe tło. "Koniec świata, spoko" - mruknął po czym leniwie przekręcił się na drugi bok, twarzą do ściany. Jednak coś nie pozwalało mu znów zasnąć. Spojrzał na zegarek. Dziewiąta piętnaście. Dziewiąta piętnaście?! Za dwadzieścia minut miał autobus, a o dziewiątej był umówiony! Dlaczego Igor do niego nie przyszedł?!
Jak oparzony pobiegł do łazienki. Szybko się umył i pobiegł w kierunku szafki z ubraniami. Wyciągnął czarne dżinsy, jednak niebieska koszulka którą chciał ubrać okazała się wygnieciona.
- Nosz cholera jasna... - mruknął, po czym chwycił koszulkę i pobiegł do kuchni, gdzie mama prasowała jedną ze swoich bluzek. - Ale mam szczęście. Mamo, uprasuj mi to, proszę - poprosił zdyszany - A ja pójdę ubrać spodnie i wyciągnąć białe adidasy, dobrze?
- Kochanie, gdzie się tak spieszysz?
- Na randkę.
- Dlaczego ja się dowiaduję ostatnia? - kobieta wyraźnie posmutniała.
Artur spojrzał na matkę. Zrobiło mu się trochę głupio.
- Mamo, uprasuj proszę jak wrócę to opowiem ci wszystko teraz muszę się spieszyć, bo się spóźnię, dobrze?
- No dobrze - westchnęła kładąc koszulkę syna na desce do prasowania.
- Dzięki, kochana jesteś - podbiegł do niej i pocałował ją w policzek, po czym wbiegł do swojego pokoju.
Spojrzał na zegarek. Dziewiąta trzydzieści pięć. Autobus ma za dziesięć minut, może jeszcze zdąży?
Szybko ubrał spodnie, chwilę później wyprasowaną koszulkę, narzucił białą bluzę z kapturem, ubrał buty i wyszedł z domu. Biegł na przystanek najszybciej jak umiał, jednak według relacji przechodniów, autobus odjechał dwie minuty przed jego pojawieniem się na przystanku. Podszedł do rozkładu. Najbliższy autobus jadący w kierunku rynku, był dopiero za siedem minut. "No to pięknie. Gdybym tylko miał jej numer telefonu..." Oparł się o ścianę kiosku. "A jak pomyśli, że sobie z niej zażartowałem, pójdzie sobie i więcej się do mnie nie odezwie? Zawsze pozostaje wzdychać do Majki."
Zerknął na wyświetlacz komórki. Dziewiąta pięćdziesiąt. Jeszcze cztery minuty. "To chyba najdłuższe siedem minut mojego życia."
Autobus wreszcie przyjechał. Artur wsiadł do środka. Zajął miejsce i po chwili ujrzał mężczyznę z teczką, notatnikiem i identyfikatorem z napisem "KZK GOP". "No nie, kontrola biletów... We wczorajszym mailu też schował się pech?!". Obszukał wszystkie kieszenie. Nie miał biletu. Gdy mężczyzna zaczął chodzić po autobusie, Artur zaczynał obawiać się najgorszego.
Nieoczekiwanie przed jego oczami pojawiła się dłoń, trzymająca bilet. Spojrzał do góry. "Karolina?! Koleżanka Majki? Ja mam szczęście..."
- Weź, mam jeszcze jeden - uśmiechnęła się przyjaźnie.
- Wielkie dzięki, uratowałaś mi życie...
- Wiem. - posłała mu tajemnicze spojrzenie.
Nie zdążył nic odpowiedzieć, ponieważ pojazd właśnie się zatrzymał na przystanku, a dziewczyna wysiadła.
Dziesiąta, autobus już dojeżdżał do ostatniego przystanku, niedaleko rynku. Chłopak był coraz bardziej zdenerwowany, cały czas miał nadzieję, że nieznajoma czeka na niego w kawiarni. Gdy tylko drzwi się otworzyły, wyskoczył na zewnątrz i zaczął biec w kierunku rynku. Po drodze wbiegł w dwie kałuże, o mało co się nie przewrócił biegnąc przez błoto, przez co miał umorusane adidasy, a jego biała bluza również była brudna po tym, jak opierał się o ścianę kiosku, czekając na autobus.
Był już na rynku, dobiegał na miejsce. Dziewczyna była tam, siedziała przy stoliku, zaraz koło okna. Miała jednak spuszczoną głowę, co trochę go zaniepokoiło. Wbiegł do środka, był już bardzo blisko stolika.
- Naprawdę cię przepraszam, zaspałem, uciekł mi autobus, nie gniewaj się... - Zaczął się tłumaczyć. Dziewczyna uniosła głowę ku górze i spojrzała na niego swoimi dużymi, zielonymi oczami. - Majka? - spytał zaskoczony.
- Skąd wiesz jak mam na imię? - zdziwiła się
Usiadł przy stoliku nie odrywając od niej wzroku.
- No wiesz... Od dawna bardzo mi się podobasz, ale myślałem, że nie mam u ciebie szans, dlatego zainteresowałem się Pumą. Nie znałem cię z charakteru i tak jak ty o mnie, wiedziałem tylko parę rzeczy, na przykład że bardzo lubisz arbuzową gumę do żucia i Green Day. Co prawda te irysy dały mi trochę do myślenia, ale wmówiłem sobie że jesteś zbyt no wiesz... Fajna i ładna żeby się mną zainteresować no i w ogóle myślałem... - zarumienił się. - Ale teraz wiem że puma to ty i...
Dziewczyna patrzyła na niego jak na obrazek. Szeroko się uśmiechnęła, po czym spytała:
- I co?
- I jestem szczęściarzem. - Odwzajemnił uśmiech.

Przeznaczenie zamknęło swoją wielką księgę, po czym szeroko się uśmiechnęło. Widocznie, miało bardzo dobry humor. Położyło nogi na biurku i westchnęło.
Drogie przeznaczenie, czy nie możesz być takie już zawsze?



Ocena: 4.857
Liczba komentarzy: 4    
Data dodania: 18.11.2008r.

1     

Zerowa 10 12 2009 (19:45:40)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Sentencje są świetne. Widać, że opowiadanie napisane lekko. Fabuła jest ciekawa; słowem - same plusy. Jedyne, co mnie trochę zirytowało, to to, że nieco nadużywasz formy "ubrał" (o ile w ogóle jest poprawna - a mam pewne wątpliwości). Cztery z plusem.

Imbir 19 12 2008 (18:32:19)

Początek mnie ujął, ale dałoby się wykrzesać z autora coś więcej. Nie jest źle, oceniam na 4.

smutna-królewna17 07 12 2008 (13:20:29)

Bardzo mi się podoba ;) pozdrawiam;]

MGryglicki 04 12 2008 (19:21:51)

Historia dość zwykła, ale styl, słownictwo sprawiają, że czyta się lekko i przyjemnie. Oby takich więcej


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7847 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1645 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46541 | Użytkownicy: 3566
Online(37): 31 gości i 6 zarejestrowanych: exother, Fał, Salem_de_Lincourt, pasieczny14, Angelika596, Mii

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl