warto go przeczytać
Stuk, Stuk…
Obcasy w nieokreślonym rytmie odbijały się o podłogę. Nie będę chodziła w szpilkach. To musi być straszne. Krew nie dopływa do stóp i robią się żylaki. Mój dziadek zmarł na żylaki. Naprawdę.
- Jak w szkole? - mama wyrwała mnie z zamyślenia. Zawsze o to pyta.
- Nic… - W skupieniu obgryzałam paznokcie. To jedyne, najlepsze lekarstwo na stres. Naukowo potwierdzone. Chociaż estetycy twierdzą inaczej. Mama też. Spojrzała na mnie karcącym wzrokiem. Wystarczyło. Jak piesek, posłusznie położyłam dłonie na kolanach.
- Nie kupiłam chleba. – odezwała się zmartwiona. Rzeczywiście, to straszne. Wygrzebała spod poszewki portfela jakieś drobniaki. Wiecie co, ja nie lubię chleba. Pewnie się oburzycie, no bo jak można nie lubić. Hura, jestem chyba jedyna! A tak szczerze, to uwielbiam chleb. Ach, ta bosko chrupiąca skórka. Już czuję w ustach ten niebiański smak. Ale zaraz, nigdy go przecież nie jadłam. Dieta bezglutenowa, wiecie co to jest? Kremówki, ptysie i cała reszta wypadają. Zamiast mam bardzo pożywne i smaczne bułeczki kukurydziane. Aż mnie wzdryga. Dobrze, że mogę jeść chipsy. Nie wyrobiłabym, jak jakiś narkoman. Swoją drogą, to chce mi się pić. Chyba rzeczywiście pójdę do tego sklepu.
Obcasy dalej stukały. Przed moim nosem usadowiła się naprawdę imponująca mini.
Chodząca chmura perfum wstrząsnęła swymi bujnymi lokami. Jeszcze tego brakowało. Z obrzydzeniem zakryłam dłonią usta, duszę się. Wenus machnęła przyklejanymi rzęsami i skręciła w dół uliczki. Wejdzie do fryzjera. Myliłam się. Wybrała kosmetyczkę. Dziwne, że się jeszcze nie przewróciła. Żeby utrzymać się na nogach, potrzebny jest mózg, co nie? Ale mówię to oczywiście przez zazdrość. Nie dałabym rady być taką pozerką. Nie mam dość silnej woli. Mam przecież alergię na plastik. Za wysokie progi dla mnie. Kurde, chyba naprawdę jej zazdroszczę.
Do wciąż unoszących się w powietrzu kwiatowych aromatów wtargnęło ciało obce. Bardzo przyjemne. Kuszący zapach pieczonego ciasta zawładnął mną bez reszty. Mówią, że zakazany owoc smakuje lepiej. W tym przypadku na pewno. Musiałam się jednak obejść smakiem. Zatkałam nos i podeszłam do półki.
- Cześć.. - nieznany głos wyrwał mnie z odrętwienia. Ciekawe kto to?
- Siema… - odezwałam się zdezorientowana. Przede mną stało niesamowite ciacho. Skamieniałam pod ciężarem zielonego spojrzenia. Anielska, blond grzywka opadała mu beztrosko na czoło. Przy nim nawet Brad Pitt wymięka. Westchnęłam smutno. Musiał mnie z kimś pomylić. Otępiona uwodzicielskim wdziękiem nie zdążyłam nawet zemdleć. Mój Romeo zniknął za stojakiem z eklerkami.
Z tego wszystkiego zapomniałam kupić bułek. Ja zazwyczaj nie mam sklerozy, ale w takich przypadkach to chyba zrozumiałe. Zrobiło mi się słabo. Potrzebowałam wyjątkowo dużo czasu, by wrócić do poprzedniego stanu. Ciekawe czy faceci tak samo reagują? Nie. Gdybym była mężczyzną pewnie padłabym tu teraz na kolana, zostawiając za sobą cienką strużkę śliny.
Fakt faktem, musiałam się wrócić.
Do domu dotarłam dopiero na obiad. Kilka godzin później niż planowałam. Nie będę się tłumaczyć. Bunt i koniec. Prawda jest taka, że spotkałam Aredi i trochę się zagadałyśmy. Przy okazji wzbogaciłam nieco swoje GCI. Pytacie co to jest GCI? Gminne centrum informacji oczywiście. Ale cicho sza! Trzeba być tak inteligentnym jak ja, żeby to pojąć.
Przed klatką wpadłam na Kake. Kurcze, on wcale nie jest taki brzydki. Nagle przypomniała mi się ta historia z fajkami. Emocje uderzyły ze zdwojoną siłą. Mówią, że rany się zagoją, ale blizny zostaną. To nie pasuje trochę do tej sytuacji, ale nic innego nie mogłam wymyślić. Nie zdążyłam się go o nic spytać. Spiekł buraka i wyszedł. Pewnie na mój widok. Dopiero później zwróciłam na to uwagę. Zmęczona swoją bezsilnością usiadłam na ławce. Mogłam tylko czekać. Nagle zobaczyłam światła. Ryk silnika otępił mnie do reszty. Kurde, to chyba po mnie.
Raz, dwa, raz…
Z trudem brnęłam po schodach. Serce biło mi jak oszalałe. Roztrzęsiona wpadłam do kuchni, odwlekając w myślach tą mrożącą krew w żyłach chwilę.
- Mamo…- zaczęłam. – Muszę ci coś powiedzieć…
Stop. Jasna strużka rozjaśniła mój umysł. Może nie muszę tego robić? W przypływie nadziei wyjrzałam przez okno. Dwóch, wciśniętych w bure mundury policjantów wysiadło z radiowozu. Śmiali się. Bezczelnie się śmiali, jakby nie rozumieli powagi sytuacji. Spadałam jeszcze głębiej. Czułam to. Przedzierałam się przez kłęby stłumionych myśli. Znowu ujrzałam światło. Światełko na dnie, prosto do groty diabła morskiego.
- Mamo… - pierwszy raz w życiu postanowiłam nie skłamać. Nie będę miała się przynajmniej z czego spowiadać. Światełko zgasło, tak szybko jak się pojawiło. – Paliłam. Widzisz ten radiowóz? Przyjechali po mnie.
Mama spojrzała na mnie dziwnym wzrokiem. Widelec głucho zabębnił o podłogę.
Zamknęłam oczy. Z mamą nie będzie jak z Kapralem. Czułam to. Moja intuicja jest naprawdę niezawodna. Mam to po niej. Czekałam w milczeniu, jak skazaniec, na słowa ostatniej modlitwy. Wdech, wydech. Może to już moje ostatnie. Zajrzałam do kieszeni. Znalazłam garść ostatnich niedopałków. Bez zastanowienia wyrzuciłam je za okno. W przypływie natchnienia zaczęłam układać plan mojego pogrzebu. Doszłam już do kwestii trumny. W kryzysowych sytuacjach potrafiłam naprawdę szybko myśleć. Będzie kremowa, w białe różyczki. Albo czarna. Jak taty.
Przerwał mi niepohamowany wybuch śmiechu. Mama oparła się o blat wyjąc jak szalona. No nie, to było za dużo jak na moje biedne skołatane nerwy. Otworzyłam szeroko oczy. Usta pewnie też, ale nie widziałam się w lusterku. Moje struny głosowe odmówiły posłuszeństwa.
- Co…? – wychrypiałam zdezorientowana. Kurcze, takiej kabały jeszcze nie widziałam.
- Zmówiliście się chyba. Przed chwilą dzwonił twój brat. – mama z trudem powstrzymywała kolejny napad. – Nie nabierzesz mnie. Dzisiaj jest pierwszy kwietnia.
* * *
Z samochodu wysiadło dwóch umundurowanych funkcjonariuszy. Wolnym krokiem zaczęli kierować się ku schodom prowadzącym na piętro.
- I co powiesz Stasiek. - starszy policjant wyciągnął zapalniczkę – Chcesz?
- Lepiej nie. Rzucam to. Jak żona znowu znajdzie to świństwo w kwiatkach będzie po mnie.
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 3
Data dodania: 11.05.2009r.
Statystyki: Wiersze: 7847 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1644 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46540 | Użytkownicy: 3566
Online(39): 33 gości i 6 zarejestrowanych:
exother, Fał, Salem_de_Lincourt, pasieczny14, Angelika596, Mii