Pseudonim: BlackQueen
Imię: Olka
Skąd: Straberry Fields
O sobie: Po dość długiej (rok, dwa?) nieobecności oświadczam wszystkim, że wróciłam i mam zamiar wziąć się do roboty. Chętnie zmieniłabym nick, ale jestem zbyt leniwa, by to zrobić, więc pozostanę przy smętnej emo-goth blackqueen.
Napisanych prac:
- wiersze: 69
- proza: 7
- publicystyka: 3

Średnia ocen: 5.1
Użytkownik uzyskał: 295 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Baśń o Utopii" 18.12.2010
"Margines cz.4" 11.05.2009
"Preludium cz. 1" 29.11.2009
"Margines cz.3" 01.05.2009
"Tajemnicze, zielone ślepia" 07.04.2009

Inne prace tego autora:
"Preludium cz. 1" 29.11.2009
"Margines cz.2" 01.05.2009
"Baśń o Utopii" 18.12.2010
"Tajemnicze, zielone ślepia" 07.04.2009
"Margines cz.3" 01.05.2009


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

Margines cz.3

-Oskarżony: Mariola Krystyna Pijanowska -Proszę wstać. Sąd idzie. Ta scena nabierała kolorów. Od bladej poświaty nieśmiało obijającej się w głowie, do faktu z krwi i kości, jak w filmie. Z każdym krokiem robiło mi się słabo. Co będzie jak zadzwonią? A jeśli przyjdą po mnie? Wolałam sobie tego nie wyobrażać. Nie musiałam. Wizje wytwarzały się same, jak slajdy na niemym pokazie. Telefon milczał jak zaklęty. W końcu zadzwonił. Skoczyłam do słuchawki. Nadzieja zawsze przychodzi ostatnia. Kaka i Siaśka dostali już wezwania. Ktoś nas wsypał. Przełknęłam ślinę z wściekłości. Serce kołatało jak szalone. Przyśpieszone bicie serca jest podobno oznaką zawału. Przeraziłam się nie na żarty. Mój dziadek zmarł na zawał. Naprawdę. Przez chwilę w moim udręczonym umyśle pojawił się przesmyk. A jeśli nie dostanę wezwania? To się chyba nazywa instynkt samozwańczy. Nieważne. Postanowiłam zadzwonić do Kaprala. Tak. Sama się sobie dziwię. Nawiasem mówiąc Kapral, czyli inaczej Bartłomiej Pijanowski, to mój brat. Chociaż wyrzekłam się go dawno temu. No cóż, czasami trzeba zerwać przyrzeczenia i przełknąć godność. Był moją ostatnią deską ratunkową. Miałam nadzieję, że trochę przebłaga rodziców. Wdech i wydech. Z tego wszystkiego można o tym zapomnieć. Z dziwnym uczuciem podniosłam słuchawkę i wystukałam numer. Pip, pip, pip... Czemu ten sygnał jest taki nudny? Cholery można dostać. W końcu odebrał. - Eee... Cześć... - Hej! – Ku mojemu zdziwieniu odpowiedział mi ciepły, kobiecy głos. - Jest Bartek? – wyjąkałam speszona. Czyżby mój brachol miał dziewczynę? Zapamiętałam go jako pryszczatego i wysokiego jak tyczka okularnika. No cóż. Niektóre chyba takich lubią. - Tak, już podaję – Głos zadrżał. Podobała mi się jego barwa. Taka miła, ale jednocześnie silna i energiczna. Ta dziewczyna będzie świetną bratową. Nie zdążyłam pogrążyć się w marzeniach o ich weselu. W słuchawce rozległ się głęboki bas mojego brata. - Cześć młoda. Nie wiedziałam co powiedzieć. Mój głosik zabrzmiał, jak żałosne kwilenie pisklaka. - Cześć. Mam problem. - Co jest? – Ton jego głosu zmienił się. Zabrzmiał jak głos dojrzałego, dorosłego mężczyzny. Akademik zmienia ludzi. - No bo... - zaczęłam. Zawsze byłam szczera. Nawet do bólu. Postanowiłam po raz pierwszy zrobić z tego użytek. - Poszliśmy z kumplami pod wały. Siaśka skombinowała fajki. Wszyscy dostali wezwania. Oprócz mnie. - wypaliłam jednym tchem. To wcale nie było takie trudne. Wzięłam głęboki oddech i czekałam na jego reakcję. Odezwał się dopiero po kilku sekundach. Już się bałam, że odłożył słuchawkę. Byłam gotowa na wszystko. Ochrzani mnie na bank. - Mariolka... - westchnął. – Zawsze musisz coś wykombinować. Milczałam. Nawet nie było tak źle. Kurcze, może on rzeczywiście wydoroślał. - Skąd wiesz, że dostaniesz wezwanie? - Nie wiem... - ściszyłam głos. Drzwi trzasnęły. Mama wróciła. Miałam mało czasu. - Wszyscy dostali. Kapral milczał. - Słuchaj, mam pomysł. – powiedział po chwili.



Płeć: nieznana
Ocena: 4.5
Liczba komentarzy: 2    
Data dodania: 01.05.2009r.

1     

Ilveran Redaktor 02 05 2009 (13:34:47)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Akcja toczy się bardzo sprawnie, ładnie budujesz zdania, przyjemnie się czyta bez uczucia nudy. Cały czas się zastanawiam, czy nastąpi jakiś taki mega przełom i czym nas zaskoczysz. Kilka błędów poprawię. Popracuj też and dialogami, przydałoby sie więcej rozmów. No. Czakam na następne części. Muszę Ci powiedzieć, że zaskoczyłaś mnie swoim opowiadaniem, bo jest naprawdę niezłe.

seska Użytkownik wpmt 01 05 2009 (23:12:14)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Nie słyszałam nigdy, że nadzieja przychodzi ostatnia ;). Bardzo podobają mi się twoje aluzje do śmierci dziadka w opowiadaniach. Niby smutna sprawa, a tu nabiera komicznego charakteru. Moim skromnym zdaniem cz.3 jest lepsza niż cz.2, pierwszej nie czytałam. Wybrałaś dobry moment na przerwanie akcji. Jest kilka błędów, ale można przeżyć ;).


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68308 | Użytkownicy: 12452
Online(23): 23 gości i 0 zarejestrowanych: