Pozwoliła, aby nad jej ciałem zawładnął zapach brzoskwiń, które tak uwielbiała. Leżała jeszcze przez chwilę w ciepłej wodzie, usłanej delikatnymi płatkami róż. Po czym z gracją księżniczki wyłoniła się z wanny, czując pod stopami miękki dywanik w kolorze kawowym, z jaśniejszym o ton zygzakiem. Wyciągnęła zadbaną dłoń po flanelowy szlafrok, szczelnie się nim opatulając. Wyszła z łazienki i usiadła po przeciwległej stronie łóżka, obserwując bruneta swojego życia. Wsłuchiwała się w wygrywane przez niego akordy, łączące się z wdziękiem w upojną melodię. Każda nuta pieściła jej niespokojną duszę, przynosząc ukojenie. Jęknęła cichutko. Odwrócił się do niej twarzą i pozwolił usadowić się na kolanach. Odłożył gitarę, bo posiadał najcenniejszy instrument na świecie – piękną kobietę, pachnącą tak, że pragnął jej do szaleństwa. Zachodzące właśnie słońce, zdążyło tylko zauważyć, jak ich usta splatają się w namiętnym pocałunku. Resztę zasłoniła noc oraz brzoskwinie, którymi rozkoszował się brunet, kiedy oboje wygrywali namiętne maestro.
***
Kwiatek rozchylił swe płatki, sycąc się subtelnym zapachem kawy. Wciągnęła woń w nozdrza, pozwalając, aby objęła władzę nad jej rozkapryszonymi zmysłami. Na sofce leżał beztrosko wyciągnięty brunet, również oddając się penetracji aromatu płynu. Znów grał, jednak jego dźwięki były niepokorne, ciężkie, zbyt przybijające. Akordy straciły swój dawny urok, zaczęły drażnić, niż przynosić upragnioną rozkosz. Blondynka utraciła natomiast swój niewinny zapach brzoskwiń, co z kolei rozstrajało bruneta.
- Co się stało z moją brzoskwinką? - spytał, chłodząc duszę w błękicie jej oczu. Dopiero teraz spostrzegła, że jest nagi. Był to zabieg celowy, chciał, aby syciła wzrok jego męskim ciałem, pozbawionym skazy.
- Co się stało z moim gitarzystą? - odrzekła, odwracając wzrok, stwierdzając, że osiągnęła zmysłowy orgazm.
Wyszli naprzeciw sobie, z wyciągniętymi rękoma, jak ślepcy, szukali tego, co każdej nocy. Nie potrafili się odnaleźć wzajemnie, błądzili w labiryntach bez wejść. Zmęczeni, poddani, opadli bezwładnie na szkarłatną kołdrę, tonąc w jej wysłużonych wodach. Powoli zapadali w sen, oddychając równomiernie, leżeli ciało w ciało, obok siebie. Pomimo ich gorącego uczucia, czekająca w porcelanowych filiżankach kawa, ostygła, pozostawiając jedynie aromatyczną woń. Woń, która nigdy nie dorówna zapachowi brzoskwiń, tak kochanych przez blondynkę i bruneta.
Dedykacja: Dedykuję dla wszystkich, kochających brzoskwinie...i zapach kawy ;) Oraz pewnej osobie, która pewnie tego nigdy nie przeczyta...;)<br /><br />
Ocena: 5.5
Liczba komentarzy: 16
Data dodania: 26.12.2011r.
Nie! Ja lubię brzoskwinki. Ewentualnie mogę się przerzucić na jakiś inny owoc, lub warzywo.;) Ale dzięki za pomysł:)
Miło się rozmawia, lecz skończmy tutaj, bo nas pokropią
kropidłem słowa perswazji za śmietnik w komentarzach:)
Aha. Sugerujesz,że mam się cofnąć do człowieka pierwotnego? Będą w tej puszczy polować na jakąś zwierzynę? ;).
No pewnie!!! Kto nie kocha dni bez szkoły!!:)
Poza tym...tutaj wszyscy są młodzi, przynajmniej ja się czuję świetnie:) Nie wiem jak inni, ale zakładam, że starość na najbliższe kilka lat nie zagraża.;)
Nie będę rosnąć dumą, bo trzeba zawsze być trzeźwym i rzeczowym:) I nie przeceniać żadnej sytuacji, w której się aktualnie znajdujemy. Oj tam, jeszcze jedna bycza kawusia chyba nikomu do tej pory nie zaszkodziła, hehe. Co do Twojego odcienia - chciałam ująć w tym tekście barwy, zapachy i dźwięki. Powiedzmy, że by to jakby efekt uboczny;. Nic więcej.
Dzięki :) Zawsze miło dostać pozytywną ocenę, gdy się nie jest w szkole.
Pozdrawiam:)
Oj labowicze:)Jak Wy to kochacie heh :)
Mam dobry pomysł, napisz o labie. Chłopak, nastrój i nie
brzoskwinki tym razem, może szałas w lesie heh:)
pomyśl.
Użytkownik ocenił pracę na 6
Przeczytałem, zachwyciłem się, długo myślałem i kiedy dokładnie dotarło do mnie oprzytomniałem.Takie właśnie emocje wzbudza Twój tekst.Jest lekki i bardzo miły w dotyku myśli, nawet poetycko brzmi i sprawia, że czuje się te brzoskwinki i ten subtelny aromat kawy. Wiesz, że zaraz musiałem zaparzyć, by wypić kolejną dzisiaj?
Dobrze, że nie czytałem przed snem, bo miałbym sny kolorowe
z odcieniem ........
W sumie świetny tekst.
Szefowa prozy powiedziała już wszystko o tekście.
Myślę, że najhojniejszy użytkownik portalu, ze względu
na młodość i swe dobre serce postawić szóstkę.
Wiesz te kółka adoracji. Serio - cudownie(nie rośnij dumą)
Hmm...Ty coś knujesz :P Dlaczego akurat kukurydza? ;)
Kiedyś chciałam sobie ustawić status na fejsie: w separacji z Kukurydzą. Ale się nie dało.
A wiesz co? Może, bo ja lubię popcorn:)
Zgadzam się. :) To teraz muszę sobie upatrzeć jakiegoś innego owocka lub warzywo;)
Przepraszam, mandarynkach :)
Fuck yea!!! To ja chcę więcej krytyki, skoro tak na mnie działa!!! Dzięki!!! A tak po prawdzie, to z tymi brzoskwiniami mnie naszło, jak popatrzyłam na skórki po pomarańczach...;)
Krytyka motywuje. Wiem z własnego doświadczenia. Powiem Ci szczerze, że jak zaczynałam na WPMT, też się denerwowałam, dopiero potem zrozumiałam, że ludzie z redakcji mają rację, a to ja nie potrafię się pogodzić ze złymi ocenami. Będzie jeszcze lepiej.
Użytkownik ocenił pracę na 5
Podoba mi się. Nie sknociłaś tego, wbrew Twoim obawom. Jest pięknie - tak świeżo, delikatnie i subtelnie, że aż chce się czytać. I sprawia to niemało przyjemności. Oczywiście, jeszcze są jakieś niedoskonałości, ale uważam, że to najlepsza z Twoich prac, a na pewno najdojrzalsza. Pomysł z brzoskwiniami bardzo mnie zaciekawił, to było dobre posunięcie. On dodał temu wszystkiemu wdzięku. No i przy okazji sprawił, że opowiadania nie można nazwać banalnym. Jest w tym jakaś filozofia życiowa, w końcu dla kobiety to właśnie brzoskwinie były jedną z najważniejszych rzeczy w życiu. Nawet bliskość z nimi kojarzyła. Lubiła czuć ich zapach.
Błędów raczej nie było. Opisami mnie zachwyciłaś, dialogi po raz pierwszy były takie naturalne. Jeśli będziesz dalej pisać w tym stylu, myślę że osiągniesz sukces.
Z minusem.
Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.