Pseudonim: Milos
Imię: Miloš
Skąd: Warszawa
O sobie: Czytaj mnie na milosiswiat.blogspot.com
Napisanych prac:
- wiersze: 1
- proza: 4

Średnia ocen: 4.9
Użytkownik uzyskał: 15 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Łobuzy z Dublina" 03.01.2014
"Postrzelony jesteś" 10.03.2014
"Łobuzy z Dublina -..." 03.02.2014
"Łobuzy z Dublina -..." 14.02.2014
"Łobuzy z Dublina -..." 01.03.2014

Inne prace tego autora:
"Postrzelony jesteś" 10.03.2014
"Łobuzy z Dublina -..." 14.02.2014
"Łobuzy z Dublina -..." 03.02.2014
"Łobuzy z Dublina" 03.01.2014
"Łobuzy z Dublina -..." 01.03.2014


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

Łobuzy z Dublina

[img]http://3.bp.blogspot.com/-P1DJqMqfjcA/UsINF7Wz0iI/AAAAAAAAADU/C2pUOeAXdfc/s1600/i%C5%9AWIAT+-+Strona+tytu%C5%82owa+(%C5%81obuzy+z+Dublina).png[/img] * Każda wizja przyszłości jest zależna od poziomu zrozumienia teraźniejszości. ** Tekst zapisany kursywą w cudzysłowie lub dialogu jest treścią wiadomości, które bohaterowie przekazują sobie za pomocą usługi wysyłania natychmiastowych wiadomości (z ang. IMS) dostępnej wszystkim iGoglom. PROLOG Głos z przyszłości Jesteście starożytną historią. Nie z powodu czasu jaki upłynął, ale postępu jaki nastąpił. Stanowicie źródło i punkt odniesienia dla całej naszej cywilizacji. To, co było przed wami odeszło w niepamięć powszechnej wiedzy i jest znane tylko wśród wąskiego grona uczonych. Żyjemy w XXII wieku, kiedy pamięć o was budzi emocje i rodzi trudne pytania. Dzięki wam, wykonujemy codzienne czynności i rozwiązujemy każdy problem, polegając wyłącznie na możliwościach naszej technologii, choć w wyniku przeszłych wojen znaleźliśmy się przed laty na krawędzi zagłady. – Nasze pokolenie musi zginąć aby przeminąć – mawiał wasz późny artysta. Pół żartem, pół serio przyznawaliście mu rację, ale jak teraz wiemy, nie mylił się. Kto mógłby się spodziewać, że wasze decyzje zaważą na losach całej ludzkości? Że na zawsze zmienicie oblicze człowieczeństwa? Że doprowadzicie do kolejnej ogólnoświatowej wojny, która da początek supermocarstwom wykluczającym ze społeczeństwa miliardy istnień, skupiając władzę nad zniewolonymi milionami w rękach nielicznych. – To szaleństwo! – krzyczeliście, gdy ostrzegali was o tym podróżnicy w czasie. Obecni spiskowcy wierzą, że tragedie waszych czasów były sprawką tajemniczej cywilizacji z kosmosu i jej starożytnego planu zniewolenia Ziemian. Zdrowa na umyśle część naszego społeczeństwa uważa natomiast, że sami sprowadziliście na siebie żałosny koniec, przy czym radykałowie zaznaczają, że jesteście również odpowiedzialni za marny los kolejnych pokoleń. Pomówienia o winę podzieliły naszych polityków, którzy wrzucili się nawzajem w szufladki przeszłość oraz przyszłość i stworzyli dwa ideologiczne bieguny, które w kruchej zgodzie rozpoczęły bezwzględne rządy. Historycy tłumaczą, że należycie do czasów nazywanych akademicko Rewolucją Społeczną, która rozpoczęła się wkrótce po stworzeniu pierwszych komputerów osobistych i włączeniu Internetu. Bogate i wiecznie chciwe korporacje pomagały wam pogłębiać swój nałóg nadużywania wirtualnego świata, tworząc iGogle – gadżet noszony na oczach jak okulary, który z zewnątrz niepozornie się świeci, ale z punktu widzenia użytkownika nakłada kluczowe informacje na osiągalną wzrokiem rzeczywistość, pokazując rzeczy, których naprawdę nie ma. Pierwsze prototypy iGogli potrafiły precyzyjnie wskazywać kierunki, robić zdjęcia, podawać ceny towarów w sklepach i wysyłać sobie wiadomości. Szybko dołączono jeszcze możliwość surfowania po Internecie. Jednak iGogle nie osiągnęły wielkiej popularności ani szczytów swojego potencjału dopóki jedna ze znanych stron społecznościowych nie wprowadziła na rynek aplikacji umożliwiającej identyfikowanie się nimi na ulicy i wyświetlanie prywatnych informacji. Każdy przechodzień, noszący iGogle, mógł zobaczyć internetowe profile przypadkowo spotkanych osób. Wystarczyło, by na nich spojrzał. Wiele zamieszania zrodziło również stworzenie usługi wysyłania sobie wirtualnych zaczepek poprzez mrugnięcie powieką, które przyjęło się na zawsze jako forma akceptowania poleceń wydawanych iGoglom. Status związku udostępniano sobie na wgląd przez spojrzenie komuś w twarz. – Moja siostra powiedziała, że widziała cię wczoraj w centrum miasta z ustawionym statusem związku na „wolny”. Co to miało znaczyć? Masz romans? Zdradzasz mnie? Nie zdążono zaadaptować się do nowej formy doświadczania świata, gdy ukazała się możliwość lokalizowania innych użytkowników iGogli z zaskakującą dokładnością. Pozwalało to nie tylko znajdować przyjaciół, ale także śledzić wrogów. – Dość kłamstw! Czemu wieczorem ukryłeś swoją lokalizację? Och, co się stało, co? Nie, ty się uspokój, frajerze... Pojawienie się iGogli było niewielkim skokiem technologicznym w porównaniu do kroków jakie poczyniono dla ulepszenia pierwowzoru. Stworzono IMS’y – wiadomości wysyłane do nadawcy bez potrzeby ich manualnego zapisywania. Musiano jedynie pomyśleć, co chciano przekazać wybranej osobie lub grupie. „Frajer.” Interakcja z holograficznymi przedmiotami, które wizualizowano sobie wedle woli wywołała furorę, a sztuka grafiki cyfrowej rozwinęła się szybko i wyspecjalizowała w tworzeniu trójwymiarowych modeli nakładanych za pomocą iGogli na otaczającą obserwatora rzeczywistość. Wszędzie wokół, z dnia na dzień pojawił się niewidzialny świat... Był to świat, którym dało się dowolnie manipulować – wszystko pozwalało się w każdy sposób przeprojektować. Reklamy i gołębie na ulicach mogły tak naprawdę zostać wprogramowane w ogólnoświatową sieć danych, do której dostęp dawały tylko iGogle. Nie tylko otoczenie, ale nawet ludzie stali się redefiniowalni. Zaczęto się zmieniać – kolor oczu, włosów, skóry; albo w ogóle przybierać inną postać. Tatuaże, wyświetlane tylko w wirtualnym świecie kolczyki i ubrania stały się nową formą mody. Zaczęto tworzyć nieistniejące realnie dzieła sztuki. Nikt oprócz użytkowników iGogli nie mógł ich zobaczyć, ale wydawało się, że z iGogli korzystał każdy. Z poczucia braku kontroli nad tym zjawiskiem, rządy całego świata wprowadziły w życie projekt, nazwany roboczo iŚwiatem. Polegał on na ustaleniu norm i praw jakie miały obowiązywać użytkowników popularnego gadżetu. Nazwa tego projektu weszła do słownika na stałe jako określenie całości wirtualnego świata. Każdy lubił przenosić się w światy gier, wyświetlać na niebie fajerwerki na randce i uczyć się w towarzystwie trójwymiarowej projekcji wirtualnego korepetytora, którego z nudów rozbierano i wyświetlano mu pod nosem wąsy à la Salvador Dalí, ale nie każdy lubił, gdy obce osoby przeprojektowywały sobie w iŚwiecie prywatną własność albo poznawały czyjeś dane osobowe bez pozwolenia. Powstał spór o to, co można widzieć, skoro wzrok zaczął działać pod dyktando wyobraźni. Dlatego w latach pięćdziesiątych waszego wieku przegłosowano Ustawę o Ochronie Własności Prywatnej i Tożsamości Jednostki, która z założenia miała bronić przed nadużyciem możliwości iGogli, ale w rzeczywistości pozwoliła rządom i korporacjom zmuszać do widzenia publicznych i korporacyjnych dóbr w określony odgórnie sposób oraz zezwoliła na zamazywanie czarno-białymi pikselami twarzy lub całego ciała – swojego i innych, dla ukrycia się w tłumie i zablokowania dostępu do prywatnych informacji przed osobami niepożądanymi. O okresie, w którym ulice zdominowała osobista cenzura, mówi się powszechnie jako Erze Awatarów, gdyż zamiast twarzy wyświetlano sobie komputerowe grafiki, gdy nie chciano poddać się całkowitemu zamazaniu. Chadzano ulicami pełnymi czarno-białych, zakamuflowanych pieszych. Cenzurowano ludzi, których nie chciano oglądać – tych, których nie lubiano, nie szanowano albo po prostu nie dodano ich do listy znajomych na swoim osobistym profilu w iŚwiecie. Aparaty fotograficzne stały się bronią w rękach władz, bo na zdjęciach nie było widać cenzury ani wizualnych manipulacji iŚwiata. Minęło jednak wiele lat zanim zostały zakazane. Najpierw uważano za nietakt zrobienie zdjęcia tradycyjnym aparatem i obserwowanie kogoś bez iGogli. Zaczęto wierzyć, że z obu widzialnych światów to iŚwiat jest tym prawdziwym. Gdy iGogle odnosiły kolejne sukcesy w kontrolowaniu życia swoich użytkowników rzeczywisty świat sypał się na kawałeczki. Maszyny zastąpiły stopniowo ludzi na wszystkich stanowiskach wymagających fizycznej pracy, co spowodowało ogromne bezrobocie i biedę na skalę dotychczas nieznaną. Dzięki szalonym pomysłom naukowców medycyna wynalazła sposoby na bezgraniczne przedłużenie ludzkiego życia. Wszystkie znane choroby i schorzenia stały się wyleczalne a klonowanie całych organizmów było na porządku dziennym. Nawet jedzenie uległo zmianie po spreparowaniu rozpuszczających się na języku plastrów, które dostarczały ciału wszystkich potrzebnych składników odżywczych. Powstała nieprzekraczalna przepaść między tymi, którzy cieszyli się dostępem do kolejnych cudów technologii i tymi, którzy nie mieli o nich pojęcia. Ludzie, którzy żyli w pełni zdrowia i ci, którzy umierali na grypę. Ci, którzy przestali się starzeć i ci, którzy dożycie do starości uważali za przywilej. Odkąd Unia Europejska zjednoczyła całą Europę a Azja połączyła się za jej przykładem w Federację Azjatycką, na świecie pojawiły się nowe supermocarstwa, które wspólnie prowadzoną polityką rozpoczęły Ruch Zjednoczeniowy. Państwa arabskie wraz z Afryką utworzyły wówczas Afroarabski Konglomerat, co zrodziło grono kontynentów po raz pierwszy pozbawionych politycznych granic. Pomimo licznych sukcesów nowoczesna cywilizacja stworzyła miliardy ludzi bez nadziei na lepszą przyszłość – bez pracy, pieniędzy, edukacji i dostępu do iŚwiata, co doprowadziło do setek protestów i milionów ofiar. Próbowano przymknąć oko na cierpienie niefortunnych, żądając od producentów iGogli możliwości całkowitego usuwania z pola widzenia niechcianych ludzi i obiektów. Ostatecznie zaowocowało to wybuchem realnej wojny. Nie trudno zrozumieć dlaczego doszło do wojny, ale ciężko jest ustalić, kto był w niej wrogiem. Rządowa propaganda nazywała ich terrorystami, którzy chcieli zniszczyć ciężko wypracowany dorobek ówczesnej cywilizacji. W iŚwiecie natomiast okrzyknięto ich barbarzyńcami, bo w porównaniu do użytkowników iGogli wydawali się zacofani. Konflikt trwał sześć miesięcy i zakończył się klęską nuklearną Stanów Zjednoczonych, które rozpadły się w nowy twór, nazwany Zjednoczonymi Miastami-państwami Ameryk, rozpostartymi na obu kontynentach. Ludzie domagający się bycia częścią nowoczesnego społeczeństwa zostali uciszeni a supermocarstwa zrozumiały, że już ich nie potrzebują. Za sprawą iGogli nauczono się inaczej rozumieć przestrzeń, toteż faktyczny grunt przestał mieć znaczenie i spisano Konstytucję Wolnych Ludzi Ziemi, która wykluczyła ze społeczeństwa każdego, dla kogo nie było w nim miejsca. – Głosy sprzeciwu zostaną pominięte – głoszono, formułując treść wspomnianego dokumentu. Wolni Ludzie, czyli ci, których pozostawiono samym sobie mieli niezbywalne prawo do życia i korzystania z zasobów planety pod warunkiem, że nie kolidowało to z polityką supermocarstw, których obywatele zostali zmuszeni nie handlować i nie kontaktować się z Wolnymi Ludźmi pod groźbą surowych kar. Bezprawie jakie zapanowało na świecie zmusiło obywateli do zamieszkania w rozrastających się nieprzerwanie miastach, które zamieniły się z czasem w Wielkie Stolice. Wolnym Ludziom odmówiono do nich wstępu. Stare miasta opustoszały a poza murami Wielkich Stolic wędrowały koczownicze miliardy Wolnych Ludzi. Stojące za miastami fabryki, obsługiwane przez maszyny, dostarczały obywatelom supermocarstw wszystkiego czego potrzebowali, by nie opuszczać bezpiecznych dzielnic swoich ciasnych metropolii. Jednak wewnątrz Wielkich Stolic nie wszystkim żyło się dostatnio. W prawie każdej istniały dwie dzielnice – Dolny Poziom i Górny Poziom, które różniły się między sobą równie mocno, co Wielkie Stolice od zewnętrznego świata. Dolny Poziom był przeludnionymi slumsami, w których średnia długość życia wynosiła niespełna dwieście lat. Była to stara część miasta, nad którą wybudowano Górny Poziom, stojący na olbrzymich mostach. W Dolnym Poziomie nie posiadano iGogli, nie sięgał tam iŚwiat a wśród ludzi panowało poczucie beznadziejności. Z drugiej strony, Górny Poziom był prestiżowym miejscem, gdzie żyło się w luksusie. Każdy posiadał tam iGogle, którymi płacono, identyfikowano się, komunikowano i obserwowano iŚwiat a długości życia jeszcze nikt nie zmierzył, bo nie zdarzyło się tam nikomu naturalnie zestarzeć. Obywatele supermocarstw żyli bezpiecznie podzieleni wewnątrz swoich zatłoczonych miast a ich militarna potęga decydowała o całym globie. Toteż, na skraju ubiegłego wieku supermocarstwa utworzyły Uniwersalny Dyrektoriat, który zaprowadził nowy porządek, otrzymując pieczę nad całym wojskiem kanclerza Unii Europejskiej, pierwszego oficera Federacji Azjatyckiej, prezydentów Zjednoczonych Miast-państw Ameryk i sułtana Afroarabskiego Konglomeratu, podpisaną przez nich Deklaracją Przynależności. Trzydzieści pięć lat temu Wolni Ludzie wraz z niezrzeszonymi krajami, którym przewodziła Niezależna Australia i Samodzielna Rosja, po raz ostatni próbowali wzniecić rewolucję przeciwko brutalnemu Dyrektoriatowi, ale zanim zdążyli uderzyć w którąś z Wielkich Stolic, Dyrektoriat dokonał demonstracji swojej siły unicestwiając księżyc... Dostrzeżono to z każdego zakątka Ziemi, a z nieba przez dwie doby biło oślepiające światło. Szczątki księżyca spadły na wysokości równika w Afryce i Ameryce Południowej a gdy katastroficzne tsunami i sztormy na oceanach ucichły, o rewolcie przeciwko połączonym siłom supermocarstw nie było więcej mowy... Tak zaczął się wasz świat jutra. Nie ma w nim miejsca dla Boga ani równości. Jest rok 2134.



        Dedykacja: Czytaj więcej na milosiswiat.blogspot.com

Płeć: mężczyzna
Ocena: 5.5
Liczba komentarzy: 8    
Data dodania: 03.01.2014r.

1     

Dawied Użytkownik wpmt 15 02 2014 (15:25:26)

Wizja igoogli i poziomu w jaki ewoluował internet świetna. Reszta czyli wojny i utrata kontaktu z realnością odgrzewana i raczej średnio napisana. No nic, w rozdziale 1 są bohaterowie, jest jakaś akcja. Mam nadzieję, że się to rozkręci. Pozdrawiam

Milos Użytkownik wpmt 15 02 2014 (19:12:32)
Rozkręca się bardzo szybko. :) jest już rozdział pierwszy, a rozdział drugi czeka w poczekalni. Czekam na opinię

Dyktura Użytkownik wpmt 21 01 2014 (12:16:12)

Powiem krótko:
a) bardzo ciekawy tekst
b) czekam na dalszą część

Nie będę nic więcej pisać, bo jestem tylko przeciętnym zjadaczem książek i nie znam się aż tak, by oceniać.

Pozdrawiam cieplutko
Lueline

Milos Użytkownik wpmt 29 01 2014 (21:42:14)
Kontynuacja pojawi się w poczekalni w przyszłym tygodniu :)

paujina Użytkownik 15 01 2014 (20:45:35)

Użytkownik ocenił pracę na 6

ostrzyłam pazurki na Twój tekst, kiedy był jeszcze w poczekalni, bo z największą radością kliknęłabym w "akceptuj".

świetne. opowiedziane realistycznie, rzeczowo, konkretnie. chwyta za gardło tak, że człowiek myśli sobie: o w dupę, nie chcę tego dożyć, nie chcę, żeby moje wnuki tego dożyły.

gratuluję.

soban84 Użytkownik WPMT 09 01 2014 (21:31:05)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Ciekawa wizja przyszłości. Kto by pomyślał że te niepozorna technologiczna ciekawostka wywoła takie zamieszanie. "http://www.google.com/glass/start/what-it-does/"
Praca poprawnie napisana. Wiele rzeczy upraszczasz, niestety przy pisaniu tego typu tekstów jest to nieuniknione. Tekst prowadzisz charyzmatycznie i z pewną ręką. Czytało się świetnie aż do momentu ....
Nie trudno zrozumieć dlaczego doszło do wojny, ale ciężko jest ustalić, kto był w niej wrogiem. Rządowa propaganda nazywała ich terrorystami, którzy chcieli zniszczyć ciężko wypracowany dorobek ówczesnej cywilizacji. W iŚwiecie natomiast okrzyknięto ich barbarzyńcami, bo w porównaniu do użytkowników iGogli wydawali się zacofani. Konflikt trwał sześć miesięcy i zakończył się klęską nuklearną Stanów Zjednoczonych, które rozpadły się w nowy twór, nazwany Zjednoczonymi Miastami-państwami Ameryk, rozpostartymi na obu kontynentach.

Przepraszam że co ? kto walczy z kim ? jakieś państwo z jakimś państwem ? Ktoś ich "znukował" a oni nie odpowiedzieli ? Oficjalnie posiadają 5.5 tysięcy głowic nuklearnych o różnej sile rażenia w rakietach interkontynentalnych, łodziach podwodnych ,itp , itd amerykańska generalicja po prostu położyła się i umarła bez walki? A może kongres sam się znukował ? No po prostu jedno ogromne "O Co Tu Chodzi ?".
Ale z wysadzeniem księżyca, to już mówiąc kolokwialnie po prostu przegiąłeś pałę.
Słyszałeś o Krater Chicxulub na Półwyspie Jukatanu ? Średnicy jego pierścienia ma 240 km. Jego powstanie jest bardzo mocno związane z wymarciem dinozaurów. A spowodowało go uderzenie asteroidy o wymiarach ok 10 km. Fakt ułamki z księżyca miały by mniejszą prędkość ale sam jego rozmiar by wystarczył by wyparować ziemską atmosferę i pozabijać wszytko, wliczając w to bakterie.
Reasumując.
Jestem na ciebie wściekły drogi pisarzu. Proszę cię następnym razem przyhamuj z epickością na rzecz wiarygodności. Po raz pierwszy od dawna waham się przy wystawianiu oceny.
Mimo wszystko to był najlepszy tekst SF jaki dane mi było czytać na tym portalu. Dlatego danie ci mniej niż 5, było by niesprawiedliwe.
Jesteś dobry. Dlatego będę nieco więcej od ciebie wymagał. I wiedz że mam na ciebie oko.
ps.
Napisz szybko następną część, nie mogę się doczekać.

Terila Redaktor 09 01 2014 (15:53:11)

Użytkownik ocenił pracę na 6

O Matko Boska,
witaj Milosie na portalu, aż dziw mnie bierze, że Twoja praca tak długo tu stała. Z góry chciałabym Cię za to przeprosić.

Najbardziej oszałamiający w Twoim tekście jest realizm ludzkich zachowań i natury człowieka. Twoja wizja jest całkiem możliwa, jest taka przyziemna, ukazuje to, co dzieje się obecnie z hierarchią wartości wśród społeczeństwa, potrzeb itd.
Przede wszystkim zjawiska z Twojego alternatywnego świat, w ktorym wciąż dąży się do zmanipulowania człowieka, odrealnienia, depersonalizacji i derealizacji, dzieją się już teraz. To widać choćby po tym, jak bardzo zbliżone jest podane przez Ciebie zachowanie, funkcjonowanie ludzi do obecnych działań społeczeństwa.
Pisałeś o czasach przyszłych, ja widziałam je jako jutro.

Forma, którą wybrałeś działa bardzo pobudzająco na czytelnika. Pouczasz, jednocześnie tylko opisując wydarzenia, które już miały swoje miejsce. Nie zaznaczasz kim jesteś, co nie przeszkadza. Narrator staje się idealnym mediatorem między rokiem 2134 a 2014.

Piszesz bardzo prosto, jasno i klarownie, wyjaśniasz pojęcia, używasz nieskomplikowanych, trywialnych podziałów i nazw, niczego nie utrudniasz. Jesteś bardzo autentyczny. Twój język dotrze do każdej grupy społecznej.

Znalazłam jedną literówkę, albo po prostu nie chciałam znaleźć więcej Twoich błędów. Biegłam za tempem Twoich słów, nakręcając się z każdym zdaniem coraz bardziej na treść, którą próbujesz zwykłemu odbiorcy przekazać.
Uważam, że Twój tekst powinien być czytany.
Pozdrawiam.

jax29 Użytkownik wpmt 06 01 2014 (02:17:58)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Witam. Wiesz raczej nie jestem autorytetem w prozie... Z resztą chyba w poezji i publicystyce też nie. Moim zdaniem Twój utwór jest dobry, a nawet bardzo dobry... Jest jednak "zamotany". Często się w nim gubiłem i musiałem czytać kilka razy jeden fragment. Na pewno nie brakuje Ci wyobraźni... Czasami jednak lepiej jakoś uprościć czytelnikowi przejście przez utwór... Tak mi się wydaję. Pozdrawiam Jax


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9700 | Proza: 2330 | Publicystyka: 723 | Komentarze: 68312 | Użytkownicy: 12452
Online(26): 26 gości i 0 zarejestrowanych: