warto go przeczytać
Pseudonim: skandalistka
Drogi Przyjacielu!
Dawno do Ciebie nie pisałam. Wiesz... tutaj żyje się tak inaczej. Codziennie mamy jakieś zajęcia. Pamiętasz, jak graliśmy razem w piłkę? Tutaj nawet nie ma czasu, by spojrzeć na niebo. Ty zawsze lubiłeś w nie patrzeć, szczególnie, kiedy czarne niebo usiane było gwiazdami. Pamiętam jeszcze jak powtarzałeś, że każda gwiazda to dusza, która znalazła miejsce u Boga. Kochanie, czy Ty je znalazłeś? Zamrugaj mi czasami, bo ja już nie wierzę w Boga. Nie wierzę w to całe niebo. Krzyknij do mnie, bo nie słyszę już szeptów, przez które starasz się mi powiedzieć, że jesteś przy mnie!
Kochany Przyjacielu, wszystko tak szybko przemija. Czy już nie długo się spotkamy? Bardzo za Tobą tęsknie. Czy tam czuje się tęsknotę? Jeśli nie, to chyba nie jesteś już moim przyjacielem...
Nie chcę już być człowiekiem. Wyrzekam się siebie. Chcę zapomnieć o swoich marzeniach, pragnieniach. Przecież... czy mogę biegać za piłką z kroplówką podłączoną do ręki? Powtarzałeś, że MUSZĘ o siebie walczyć. Że MUSZĘ żyć. MUSZĘ walczyć, bo odejdę za daleko. Dlaczego Ty przegrałeś? Ty, który walczyłeś z uśmiechem na twarzy. Codziennie widzieliśmy, że umierasz. Jak stajesz się wrakiem człowieka. Ty tego nie widziałeś. Nie chciałeś?
Nienawidzę ludzi. Nienawidzę. Dlaczego oni tak ranią? Ranią swoim wzrokiem. Przyjacielu! Czy naprawdę tak mocno widać, ze zamiast włosów, noszę chustkę na głowie? A oni tak się patrzą. Gdybym była jakaś... inna. A wiesz co powiedziała pani w sklepie? Powiedziała, że dlaczego takie młode dziewczyny ukrywają włosy pod chustkami... To chyba było ostatnie zdanie od ludzi, które usłyszałam. Bo później trafiłam tutaj.
Kiedy jeszcze byłeś przy mnie, w swoim sercu zbudowałam piękny plan na życie. Swoje marzenie – dom i rodzinę. Kiedy Cię zabrakło, wraz z Tobą zabrakło nadziei i wiary, które karmiłyby moje marzenia.
Przyjacielu – potrzebuję Cię. Tylko Ty znasz moje cierpienie. Tylko Ty wiedziałeś, co to znaczy być przykutym do łóżka. Ty wiesz jaki to ból. A może już zapomniałeś? Ostatnio ksiądz mówił, że tam nie ma cierpienia... Chciałabym, żebyś tu był. Był przy mnie. Mógł mnie dotknąć, przytulić, spojrzeć w oczy. Tylko Ty tak potrafisz.
Kiedy odchodziłeś powiedziałeś mi "Walcz o siebie."
Tylko czemu nie powiedziałeś jak?...
Muszę kończyć, bo znowu przynieśli mi jakieś leki, które i tak nie pomagają.
Twój Przyjaciel.
Ocena: 3
Liczba komentarzy: 1
Data dodania: 27.01.2009r.
Statystyki: Wiersze: 7847 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1644 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46540 | Użytkownicy: 3566
Online(37): 30 gości i 7 zarejestrowanych:
exother, Fał, Salem_de_Lincourt, pasieczny14, Angelika596, Groszek, Mii