Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt
Pseudonim: AnilG
Imię: Karolina
Skąd: Jasło
O sobie: 'Nikt nie zabroni mi marzyć!'
Napisanych prac:
- wiersze: 2
- artykuły: 1
- proza: 23

Średnia ocen: 4.2
Użytkownik uzyskał: 87 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Rak nieborak" 10.06.2010
"Tytułu brak" 31.05.2011
"Gorzka kawa" 30.05.2010
"Rozmów kilka" 14.10.2010
"Cztery Historie" 12.05.2010

Inne prace tego autora:
"bezsens" 28.02.2012
"Tytułu brak" 31.05.2011
"Znieczulenie miejscowe" 09.08.2010
"Zobaczyć słońce" 03.04.2010
"Tempus" 17.03.2010

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna - 6
"Carmel - I etap..." - subtelny demon - 6
"Jedyne Miasto - I etap..." - Ell003 - 6
"Przejście - I etap..." - Mii - 5.5
"Gdzie jest hidżab!? - I..." - Fał - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna
"Prolog - Krwawy rytuał...." - van Hellsing
"Potwór - I etap..." - Srebrna
"Obcy" - Dawied
"Bajka o jabłku - I etap..." - Khelben
"Przejście - I etap..." - Mii
"Uwodzeni - I etap Wyzwania..." - van Hellsing
"Bezimienna - I etap -..." - Katarzyna Łaskawa
"Kornelia, "Wyzwanie..." - Astralka
"Igraszka - I etap..." - Poziomka.

Latarnia

Tyle zmarnowanych myśli. Mogła przecież skupić się na czymś innym. Tyle nocy spędzonych na gapieniu się w sufit. Tyle słów nieusłyszanych, kiedy potrafiła skoncentrować się tylko na jego oczach, które były brązowe. Ale tylko czasami. Wolała, kiedy błyszczały w słońcu na zielono.
Czas przeciekał jej przez palce i spadał w otchłań wieczności. Marnowała go, tak zwyczajnie i po prostu. Goniła złudzenie szczęścia. Nie zauważała, że los stawia jej tuż przed nosem coś innego. Może nie lepszego. Może nie idealnego. Może nie wymarzonego. Ale prawdziwego.
Ile razy już obiecywała sobie, że przestanie o nim myśleć? Nie potrafiła zliczyć. Ostatecznie ćpała nadzieję i myślała, że wszystko będzie tak, jak chce. Bóg ją kocha…
Nadszedł ten moment, że się wyleczyła. Bo on był jak choroba. Jednym spojrzeniem zaraził ją sobą. A lekarstwo? No cóż, tylko czas. To takie głupie i banalne!
No więc wyleczyła się. Patrzyła na niego i serce nie biło jej jak szalone. Potrafiła czuć jego oddech na swoich włosach i nie drżeć z podniecenia. Potrafiła zamykać oczy i widzieć tylko ciemność. Stan ten był dla niej błogosławieństwem. Chwilą odpoczynku po długim biegu. Bała się, że to może tylko chwilowa poprawa. Że za niedługo wredne choróbsko znów wróci.
Nie wróciło. Nie zaatakowało jej gwałtownie. Nie objęło nagłymi drgawkami.
Ale wciąż w niej tkwiło. Głęboko, w jądrze każdej komórki. Z rzadka wydzielało szkodliwe substancje. Czasami w większych ilościach. Cały brud choroby wyciekał z niej pod postacią łez.
Kiedyś wracała do domu. Marzyła o ciemności. Czystej czerni, która pochłonęłaby ją i zamknęła w swoich czeluściach. Ale latarnie uliczne i rozświetlone domy niszczyły jej marzenia. Szła, kopiąc kamyki czubkiem buta. Myślała. Słów było zbyt wiele. Przelały się do gardła i wskoczyły na język. Otworzyły jej usta.
- Paweł, wiesz, kurcze, co? Nie jesteś mi do niczego potrzebny. Znakomicie potrafię radzić sobie bez ciebie. Jestem niezależną kobietą. Mogło być fajnie. Mogliśmy być szczęśliwi. Nie chciałeś. Trudno, twój wybór. Zmarnowałeś nie tylko swoje szczęście, ale i moje. Będziesz je miał na sumieniu. Mam nadzieję, że do końca życia. Może kiedyś sobie o mnie przypomnisz.
Życzę ci, aby bolało tak, jak mnie. Cholernie mocno. Cholernie prawdziwie. Żebyś płakał. Choć faceci nie płaczą. Ale mimo wszystko.
Skręciła w uliczkę, prowadzącą do jej domu. Wcisnęła ręce w kieszenie. Widziała na drodze przed sobą światło rzucane przez latarnię.
- Nie potrzebuję cię. Nie chcę cię już. Wypchaj się. Idź do innej. Jesteś debilem, jesteś kretynem, jesteś chujem, skończonym draniem, wypchaj się…
Kilka łez wytoczyło się leniwie spod powiek.
- Nic do ciebie nie czuję. Nic, zupełnie.
Zmarszczyła brwi. Otarła dłonią łzy. Latarnia nagle zgasła.
Przystanęła.
- Nie czuję do ciebie nic. Poza wszystkim.
Miała ochotę krzyczeć. Jak wiele uczuć można zamknąć w sercu?
Latarnia wciąż nie miała zamiaru się zaświecić. A ona stała tam tak i uparcie czekała, aż zobaczy snop światła. Był to dla niej niejaki symbol nadziei, tłumaczyła sobie, że jeśli ta lampa się zaświeci, jeszcze może mieć nadzieję…
Ale czas płynął nieubłaganie.
- Nic nie ma sensu. Koniec. Te durne złudzenia… koniec z nadzieją. Muszę ją z siebie wyplenić. Bo przecież ta latarnia nigdy się nie zaświeci.
Odwróciła się. Zrobiła krok. Na drogę przed nią padł ostry snop światła. Zatrzymała się gwałtownie. Wargi zadrżały jej w marnej imitacji uśmiechu. Nie chciała się odwracać. Włożyła ręce w kieszenie i szybkim krokiem skierowała się w stronę domu.
***
Żyli długo i szczęśliwie. W jej snach.



        Dedykacja: dla P.

Ocena: 3
Liczba komentarzy: 1    
Data dodania: 17.03.2010r.

1     

Kredka 17 03 2010 (19:12:24)

Użytkownik ocenił pracę na 3

Mam nadzieję, że nie poczujesz się urażona, ale patrząc na autora pracy w oczekujących pomyślałam sobie "ciekawe, czy znów będzie tyle równoważników zdań i zdań pojedynczych?". Niestety pod tym względem nieco mnie zawiodłaś. Może nie było to tak męczące, jak w w Twoich innych tekstach, ale jednak. Czasem jest to zabieg poprawny i nadający klimatu, czasem zbędny - to Ty musisz wyczuć, kiedy możesz sobie na niego pozwolić. Zauważyłam kilka braków spacji, szczególnie po wielokropkach (których używasz w niewymagających tego miejscach) i myślnikach. Odrywając się już od stylu, bo moją opinię na jego temat znasz z innych komentarzy pod Twoimi pracami - niezbyt podoba mi się pomysł na powyższą miniaturkę. Opowiada o uczuciach przeciętnej nastolatki, która przeżywa załamanie po rozstaniu z ukochanym. Nie wniosłaś w tym temacie nic świeższego, niż tysiące opowiadań przed Tobą. Może tylko moment z latarnią zasługuje na pochwałę, bo chociaż nie jest jakoś wybitnie oryginalny, chwilowo odrywa czytelnika od natłoku uczuć bohaterki i przenosi uwagę na symbolikę światła i zakłady z samym sobą (których ja jestem znawcą :). Niestety popsułaś całokształt niepotrzebnymi nikomu zdaniami po gwiazdkach. Mam też wrażenie, że nie pracujesz (albo robisz to niechętnie) nad swoimi opowiadaniami, bo jedno jest stylowo bardzo podobne do drugiego, drugie do trzeciego itd. Może się mylę, nie chcę mówić o czymś, czego nie jestem pewna, to tylko przypuszczenie. Trzy z maluteńkim plusikiem.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7847 | Artykuły: 264 | Recenzje: 234 | Proza: 1644 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46540 | Użytkownicy: 3566
Online(37): 30 gości i 7 zarejestrowanych: exother, Fał, Salem_de_Lincourt, pasieczny14, Angelika596, Groszek, Mii

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl