Pseudonim: soban84
O sobie: Welcome to the new age !
Napisanych prac:
- proza: 9

Średnia ocen: 4.8
Użytkownik uzyskał: 44 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Kroniki Ligi..." 15.10.2013
"Zaciemnienie- II" 22.11.2013
"Kroniki Ligi..." 22.09.2013
"Kroniki Ligi..." 22.09.2013
"Kroniki Ligi..." 01.10.2013

Inne prace tego autora:
"Zaciemnienie- II" 22.11.2013
"Kroniki Ligi..." 15.10.2013
"Zaciemnienie - prolog" 20.10.2013
"Pogromca Czarnobrodego –..." 29.12.2013
"Kroniki Ligi..." 22.09.2013


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

Kroniki Ligi Germańsko-Słowiańskiej III

6 Obrzeża systemu Asimova. Super pancernik „Kolos” okręt flagowy FSC. Pod dowództwem Admirała Sarnowa.   Wraz z rozpoczęciem trzeciej wachty mostek Kolosa nawiedziła nienaturalna cisza. Oficerowie wykonywali swoje obowiązki, starając się przy tym nie wydawać żadnego dźwięku. Każde szurnięcie, chrząknięcie czy otarcie niosło się po pomieszczeniu z siłą salwy gwiezdnego młota. Co gorsza, koncentrowało na sprawcy wzrok postaci w centralnym fotelu. Jego złe humory przeszły do legendy, szeptanej pomiędzy rekrutami szkoły oficerskiej. Niestety dla pechowych wachtowych tego dnia to nie był zły humor. Głównodowodzący był wściekły. - Władimir Sarnow. - kryptonim: brak. - miejsce urodzenia frakcja: Liga Germańsko-Słowiańska. układ: Asimowa. planeta: Nowosybirsk. sektor: Dziewiąty. miasto: Nowy Perm. - wiek : sześćdziesiąt trzy lata standardowe - sekcja: Dowództwo Gwiezdnej Floty - stopień wojskowy: Admirał - fluks: tak typ : Golem Nowosybirski stopień: drugi potwierdzony potwierdzone umiejętności: zakrzywienie czasu, tarcze kinetyczne, szum elektrostatyczny   Uwagi : Najlepszy taktyk i strateg z dziedziny starć w przestrzeni kosmicznej, jakim dysponuje Liga. Autor wielu doktryn taktycznych na temat współdziałania jednostek w trójwymiarze przy wielokrotnej zmianie szyku. Uwaga! Obiekt ma dostęp do własnych plików. - Łączność? - Tak jest, Sir! - Chodziło mi, czy w końcu raczyli nam odpowiedzieć, do cholery? - Sir, nie Sir! Twarz admirała w tym momencie lekko poczerwieniała. Splótł ręce, założył nogę na nogę, po czym sarkastycznym tonem zapytał. - Synu, zechciej mnie oświecić czy w czasie poprzedniej wachty Senat dał ci uprawnienia do zdegradowania mojej osoby z piastowanego stanowiska? - Że co? Nie! - No chyba jednak dał. Bo właśnie zwróciliście do mnie się jak do cywila. - Sir, nie, Sir! - No, jak planujecie bunt to bądźcie przynajmniej konsekwentni, najpierw zwracacie się do mnie jak piechociarz do sierżanta, potem jak do cywila, a teraz znowu jak do sierżanta. Zechciejcie mnie oświecić: gdzie ja w końcu, do kurwy, jestem? - Sztabowy Petit, posłusznie melduje, że znajduje się pan na statku flagowym Kolos. Przeprasza również za wszelkie uchybienia regulaminu, których się dopuścił. Posłusznie prosi, aby nie wpisywał pan tego incydentu do dziennika pokładowego, Sir. Admirał mierzył go spojrzeniem tak długo, iż pechowy sztabowy czuł, że zaczyna się palić. W końcu jednak westchnął i prawie nieobraźliwym tonem powiedział - Kontynuujcie. - Tak jest, Sir. Wbrew powszechnie panującej opinii, jego ataki na podkomendnych nie były powodowane złośliwością. A przynajmniej nie wszystkie. Pozwalały mu oczyścić umysł i spojrzeć na zbliżające się problemy pod nowym kątem. Tym razem jednak miał ochotę wysłać do kątowni całą załogę mostka. To nie zwykła prowokacja - tego był pewien. Stosunek sił był bliski jeden do jednego tylko dlatego, iż dziwnym trafem przegląd w stoczniach orbitalnych Poloni, dla wielu jednostek Ligi zbiegł się z początkiem sezonu futbolu galaktycznego. Jeden super pancernik, trzy pancerniki, sześć lotniskowców, dziesięć krążowników, dwanaście niszczycieli i na naprędce pozbieranych siedemnaście fregat patrolowych leciało w formacji przypominającej prostopadłościan. Łącznie trzydzieści dwa okręty i siedemnaście jednostek pomocniczych. Nie za wiele, biorąc pod uwagę, że wróg... Hmm i tu tkwił problem. Gdyby byli wrogami, wiedziałby dokładnie, jak się zachować. Biorąc pod uwagę, że „potencjalni neutralni” posiadali trzydzieści sześć okrętów. Bliźniacza formacja miała na stanie pięć pancerników, trzy lotniskowce, dwanaście krążowników i szesnaście niszczycieli. Trwali w bezruchu, tworząc defensywną formacje sfery. Zbyt dużo, by ich zwyczajnie zignorować, zbyt mało, by ściągać jednostki z granicy. Niewystarczająco, by przejąć układ, za wielu, by prześlizgnąć się niepostrzeżenie przez dwa systemy graniczne. W dodatku wiedzą, że lecimy im na spotkanie i robimy to w sile. A tu ani ruchu, ani próby komunikacji. - Dokładnie tak bym to zaplanował, gdybym urządzał zasadzkę - pomyślał. Najbardziej niepokojąca była obecność trzech lotniskowców klasy „Kusari”. Jak donosił wywiad, Kolektyw posiadał zaledwie czternaście okrętów tej klasy. Z braku lepszego zajęcia wywołał ich specyfikacje. W równej walce nie miały szans w walce z podobnymi jednostkami Ligi typu „Husaria”czy „Dragon”. Były jednak o wiele groźniejsze niż jej poprzednicy. Z zamyślenia wyrwał go siedzący obok niego Kapitan Kolosa. - Sir, zostało trzydzieści pięć minut. Za pięć minut ma się odbyć odprawa. Zapominał, ale nie dał tego po sobie poznać. Nie odrywał wzroku od hologramu jeszcze przez kilka chwil. Gdy uznał, że dość ma już pretensjonalności, zamknął oglądany plik i rozpoczął odprawę trzy minuty przed planowanym czasem. Lewitujący ekran zmienił się w kulę, która szczelnie owinęła fotel głównodowodzącego. Włączył pole maskujące wyciszające rozmowę dla reszty mostka, po czym uruchomił program wirtualnej sali odpraw, gdzie każdy z wyższych oficerów floty mógł kontrolować swojego awatara. Komputer potwierdził obecność każdego z nich. Nie przeciągając sprawy, przeszedł do sedna. - Witam wszystkich. Za około trzydzieści minut wejdziemy w zasięg skutecznej komunikacji radiowej. Znacie rozkazy: jeżeli nie odpowiedzą zgodnie z prawem międzyplanetarnym, traktujemy je jako statki niczyje, abordażujemy i zmieniamy flagę. Wiele twarzy w tym momencie rozjaśnił uśmiech, z pewnością większość kapitanów obliczyła już należne im pryzowe od tej ewentualności. - Jeśli odpowiedzą, mamy ich grzecznie, acz stanowczo, poprosić o opuszczenie naszej strefy wpływów. A potem pokazać, gdzie jest linia graniczna. Najlepiej za rączkę, co by im się drzwi znowu nie pomyliły. Od siebie dodam, że nie podoba mi się to bardziej niż zwykle. W dodatku to nagłe zamilknięcie Tranatora nie poprawia mi humoru. Miejcie oczy i uszy otwarte. Będę polegał na waszej trzeźwej i rzeczowej ocenie sytuacji. Rozpocząć symulację podejścia. Przed każdym awatarem zawisła mapa taktyczna z trasą i pozycją w szyku poszczególnych okrętów. - Piętnaście minut przed wejściem w zasięg planuje drobne zmiany w szyku, dziesięć minut przed rozpoczniemy procedurę wyhamowywania do jednej tysięcznej świetlnej. To da nam czas na dostosowanie się do sytuacji, no i powiedzmy sobie szczerze, ewentualnego przejścia bojowego. To tyle z mojej strony. Jakieś ostatnie pytania? Z pewnością było wiele, ale żadne na tyle istotne, by dręczyć nim admirała. Przeciągającą się ciszę uciął skinieniem głowy. - Tak więc kończymy odprawę. Panie i panowie, powodzenia. Zakończył salutem, po czym przerwał połączenie. Otaczająca go wirtualna kula znowu zmieniała się w ekran, a jego oczom ponownie ukazał się obraz mostka. Zapowiadała się długa cisza przed burzą. Z braku lepszego zajęcia zwrócił się do kapitana swego okrętu. - A wy jak myślicie, panie Schüssel? O co w tym wszystkim chodzi? Odruchowo przegryziona warga mówiła, iż ten intensywnie myśli. - Podobnie jak pan, Sir. Mam bardzo złe przeczucia. Nie obchodzi mnie, co mówią politycy. Czegoś takiego się po prostu nie robi. Gdybym nie wiedział lepiej, powiedziałbym, iż próbują nas od czegoś odciągnąć. Ale to tylko moja opinia, Sir. Rozmowa zamiast go uspokoić przyniosła odwrotny skutek. Tej możliwości nie wziął pod rozwagę, co oznaczało, iż mogło mu uciec coś większego. Bezpieczeństwa prawie każdej planet w przestrzeni Ligi strzegły baterie gwiezdnych młotów. Były to potężne działa planetarne zdalne przechwycić niemal każdy pocisk asteroidę czy statek, który wszedł w jej zasięg. Co powodowało, iż do oblężenia planety potrzeba było naprawdę dużej floty. A tu takiej nie było chyba, że chodziło o coś innego. Zaczął przeprowadzać symulacje komputerowe. Pochłonęły go do tego stopnia, że zupełnie stracił poczucie czasoprzestrzeni. Na jego szczęście kapitan Schüssel przywykł do tego typu zachowań i pod jego „nieobecność” wykonał wszystkie wcześniejsze wytyczne admirała. Kilka minut przed wyznaczonym czasem chrząknął znacząco. - Sir, już czas. To wystarczyło, by powrócił do rzeczywistości. Przerwał rozpoczętą symulację, poprawił czapkę i mundur. Po czym zwrócił się do swojego łącznościowca. - Łączność? - Brak, Sir. Niby coś nadają, ale to same szumy i zakłócenia, żadnego intencjonalnego przekazu. - Rozumiem, na mój znak zacznijcie nadawać wiadomość na każdej częstotliwości, jaka przyjdzie wam do głowy. - Jestem gotowy, Sir. Możemy zaczynać, kiedy tylko pan zechce. Przybrał najlepszą pokerową minę, odkaszlnął, przełknął ślinę, po czym skiną głową swojemu sztabowemu. - Do wszystkich jednostek Kolektywu, mówi admirał Władimir Sarnow głównodowodzący Floty Systemu Centralnego. Wasza obecność łamie niemal każdy istniejący punkt z traktatu o nieagresji. Jeżeli nie odpowiecie, na mocy upoważnienia danego mi przez Senat, wasze statki zostaną potraktowane jako niczyje, zabordażowane i skonfiskowane. Jeżeli mnie słyszycie, zawrócicie do punktu skoku, gdzie pod naszą eskortą opuścicie teren Ligi. Wszelki opór, zarówno czynny jak i bierny, spotka się z użyciem siły. To wasze pierwsze i zarazem ostatnie ostrzeżenie. Mówił admirał Władimir Sarnow, bez odbioru.



Płeć: mężczyzna
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 8    
Data dodania: 01.10.2013r.

1     

Terila Redaktor 09 10 2013 (21:12:13)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Witaj. :)
Ciągniesz nas na dalsze tereny swojego tworu. Kreślisz obraz, ale wciąż po obrzeżach. Brakuje stopniowego zejścia w głębię, nadania wartości opisom świata, który zbudowałeś.
Spotykamy się wciąż z chłodnym, wojskowym światem, rządzącym się własnymi zasadami.
Właściwa fabuła oraz postacie, z którymi czytelnik powinien zacząć tworzyć więź, nie krystalizują się.
Można odnieść wrażenie, że powieść nie dąży do zadomowienia w niej odbiorcy. Za każdym razem wita go w podobny sposób, nie pozwalając na pozostawienie w czytanych słowach intymnych uczuć.
Dzięki Twojemu stylowi (który bardzo trafnie opisała Lauren Yer) i tematyce, przedstawiana przez Ciebie wizja jest łatwą do zwizualizowania, ale jednocześnie odległą dla przeciętnego gościa, zaglądającego na karty Twojej historii.
Nie mam pojęcia, o czym będzie kolejna część, z jakiej strony ją uchwycisz i czy odsłonisz nam chociaż rąbek kierunku, w którym dąży Twój pomysł.
Proponuję Ci, tak na zaś, zastanowić się, w jaki sposób zamierzasz zatrzymać czytelnika przy sobie. Wywalenie na tacę całego universum może być zgubne, ponieważ odbiorca niekoniecznie będzie wiedział, co z takim obrazem zrobić. Musisz dać mu coś, poruszającego jego wnętrze, tak by część z tego wnętrza zostawił w Twojej powieści - wtedy będzie chciał wrócić, choćby z sentymentu.
Mój osąd może być mylny. Czekam na kolejną część, która z pewnością rozwieje wszelkie wątpliwości.

Polecam zwrócić uwagę na taką magiczną rzecz:
Tym razem jednak bliski był wysłania do kątowni całą załogę mostka. To nie była zwykła prowokacja - tego był pewien. Stosunek sił był
- widać? Co robimy w takich przypadkach? Używamy synonimów bądź inaczej układamy zdania.

Pozdrawiam ciepło!


soban84 Użytkownik WPMT 10 10 2013 (20:49:31)
Co do błędów, mea culpa, staram się ich nie robić. Jest to moje pierwsza prawdziwa próba literacka. Dlatego pomimo starań z mojej strony, ich obecność jest niestety nieunikniona.
Co do reszty.
Kreślisz obraz, ale wciąż po obrzeżach.

Cieszę się iż to zauważyłaś ponieważ dokładnie taki miałem zamiar. To co czytałaś do tej pory jest w zasadzie przydługawym prologiem, mającym na celu przedstawienie czytelnikowi świata i głównych bohaterów. Fragment który dodam najprawdopodobniej w ten weekend będzie ostatnią częścią tego prologu. Wszystkie pionki są już na szachownicy. Czas wypuścić 4 jeźdźców.

Terila Redaktor 10 10 2013 (22:20:19)
Ulalala! Yess! A więc wreszcie dostanę to, na co czekam. :D Dziękuję. :) Cieszę się, że cała powieść nie będzie przydługawym prologiem.

Lauren Yer Użytkownik wpmt 08 10 2013 (16:26:28)

Poprawione :)

soban84 Użytkownik WPMT 10 10 2013 (20:51:23)
Dziękuję. Naprawdę doceniam czas i pracę poświęconą na szlifowanie mojego warsztatu :)

Lauren Yer Użytkownik wpmt 04 10 2013 (19:34:06)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Witaj.

Przeczytałam z zaciekawieniem. Masz niesamowity styl, bardzo nietypowy i oryginalny. Nie ciężki, nie lekki, taki w sam raz. Mam wrażenie, że pisząc to, zdania samoistnie układały się w większe części i fragmenty, a potem po prostu wylały się na Twoją kartę niczym rwąca rzeka. Ponadto niemalże brak błędów, co rzadko się zdarza. Zbrakło bodajże trzech przecinków i wyłapałam jedną, jedyną literówkę. Jak na taką ilość tekstu, to bardzo dobry wynik :)
A, wskażę Ci, żeby nie było, że nie mam się jak rozpisać przy Twojej pracy :D
Jeden super pancernik, trzy pancerniki, sześć lotniskowców, dziesięć krążowników dwanaście niszczycieli

Przed "dwanaście" - śmiem przypuszczać, iż to przeoczenie ;)
A tu ani ruchu ani próby komunikacji.

Ogółem, trzymając się podstawowej zasady, nie stawiamy przecinka przed "ani". Jednak jeśli "ani" występuje dwa lub więcej razy w jednym zdaniu, stawiamy przecinek przed drugim "ani" i każdym kolejnym (jeśli takie są).
Nie przeciągając sprawy przeszedł do sedna.

Przed imiesłowami przysłówkowymi stawiamy przecinek :) Tutaj jest na odwrót, bo należy postawić za, czyli po " Nie przeciągając". Chyba to wiesz, ponieważ w innych przypadkach przecinek się pojawiał.
szezdziesiąt
- literówka, powinno być "sześćdziesiąt".

Nic dodać, nic ująć. Poza tym pomysł bardzo oryginalny i ciekawy, a wykonanie jeszcze lepsze. Nie owijam już w bawełnę i stawiam piątkę. A, co! Należy się ;) Z minusikiem.

Pozdrawiam,
LY

soban84 Użytkownik WPMT 07 10 2013 (21:11:31)
Jako iż po komentarzu tracę wszelką możliwość poprawiania tekstu, mógłbym na przyszłość prosić redaktora aby od razu, poprawiał tego typu sprawy ?

Lauren Yer Użytkownik wpmt 08 10 2013 (16:16:12)
Oczywiście, poprawię. Nie poprawiłam od razu, ponieważ jak na razie jestem redaktorem próbnym, ale jeśli chcesz, to oczywiście to zrobię :)


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68314 | Użytkownicy: 12452
Online(51): 51 gości i 0 zarejestrowanych: