Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt
Pseudonim: jazzu
Imię: Dawid
Skąd: Poznań
O sobie: Niewiele mówię o sobie na głos, niech przemówią za mnie moje wiersze, lepiej umieją się wysłowić:)
Napisanych prac:
- wiersze: 312
- recenzje: 8
- artykuły: 8
- proza: 11

Średnia ocen: 4.6
Użytkownik uzyskał: 968 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Kruczki podświadomości" 13.10.2010
"Wilczy wieczór cz.2" 01.07.2010
"Wilczy wieczór cz.1" 29.06.2010
"Konglomerat cz. 2" 21.11.2011
"Miś i zegar" 18.03.2010

Inne prace tego autora:
"Wilczy wieczór cz.3" 05.07.2010
"Kruczki podświadomości" 13.10.2010
"Ars Moriendi cz.2" 10.09.2009
"Konglomerat cz.3" 26.11.2011
"Wilczy wieczór cz.2" 01.07.2010

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna - 6
"Carmel - I etap..." - subtelny demon - 6
"Jedyne Miasto - I etap..." - Ell003 - 6
"Przejście - I etap..." - Mii - 5.5
"Gdzie jest hidżab!? - I..." - Fał - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna
"Prolog - Krwawy rytuał...." - van Hellsing
"Potwór - I etap..." - Srebrna
"Bajka o jabłku - I etap..." - Khelben
"Przejście - I etap..." - Mii
"Uwodzeni - I etap Wyzwania..." - van Hellsing
"Bezimienna - I etap -..." - Katarzyna Łaskawa
"Kornelia, "Wyzwanie..." - Astralka
"Igraszka - I etap..." - Poziomka.
"Ćma - prolog" - Miao?

Konglomerat cz. 2

Kierowca karetki starał się jechać w miarę szybko, jednak nagminnie przeszkadzali mu w tym niedzielni kierowcy i mistrzowie parkowania. Czasami chciałby po mieście przejechać się spychaczem i uszkodzić każdy samochód, który tyłem blokowałby przejazd na ulicy. Już nie mówiąc o debilach, którzy parkują na kopertach, Często, gdy jest wezwanie zaczyna się szukanie miejsca, a oczywiście tam gdzie powinno być go nie ma. Przeciskali się między wąskimi uliczkami do skrzyżowania z Dąbrowskiego, by tam stanąć w korku. Jednak kierowcy nie chciało się już czekać, włączył syrenę i koguta i polecieli torem dla tramwajów, by potem szybko odbić w prawo i spokojnie szeroką jezdnią dojechać do Lutyckiej.
Gdy dojechali na miejsce, zobaczyli wielki szaro – brązowy gmach szpitala, dziesiątki okien i żadnej osoby wyglądającej przez okno. Chyba już nikt nie wypatruje tu nadziei. Przed schodami czekał już pracownik szpitalnej kostnicy, poinstruowany przez ratownika, zabrał ciało. Szpitalny Charon odpłynął między ciemnymi korytarzami. A bohaterowie poszli na drugie piętro, gdzie znajdował się oddział toksykologii. W drzwiach spotkali dyżurnego lekarza:
- Cześć Tomek, mam tutaj dwójkę z podejrzeniem zatrucia oparami kleju, zajmiesz się nimi? Ja zejdę do siebie, muszę chwilę odpocząć.
- Ok, nie ma sprawy, do której dzisiaj walczysz? – spytał lekarz dyżurny ratownika.
- Do 20, standardowo od ósmej do ósmej.
- Ja podobnie, ale to pogadamy najwyżej wieczorem, teraz leć odsapnąć.
- To do zobaczenia wieczorem, może jakieś piwko wejdzie, co ty na to? – zapytał się z lekkim uśmiechem na twarzy, Tomek zauważył, że jego kolega tego potrzebuje, więc się zgodził.
- Spoko nie ma sprawy, to do zobaczenia około 20 przed szpitalem!
Lekarz zaprowadził ich do swojego pokoju, by przeprowadzić wstępny wywiad i dowiedzieć się, co zastali na miejscu zbrodni. Idąc przez korytarz, widzieli ludzi przypiętych do łóżka, niektórzy w śpiączce farmakologicznej, inni, jakby nieobecni, jeszcze są w swoim świecie. Szkoda tylko, że ta kraina fantazji przerodzi się w pełną bólu rzeczywistość. Zapewne niejedno z nich chciało skończyć ze sobą, tabletki, jakiś nieudany złoty strzał i wylądowali tutaj, na Polach Elizejskich niedoszłych herosów. Bo według siebie byliby nimi, gdyby ich plan się powiódł. Teraz są nadal zamkniętymi w sobie ludźmi, którzy wymagają nie tyle opieki, co troski. Poczucia zrozumienia i pokazania, że bohaterstwo znaczy co innego.

W środku pokoju było spokojnie, cicho, ale nie przytłaczająco. Marcin i Marek patrzyli to na siebie, to na ręce, to na lekarza. Ciężko było im się skupić, ale odpowiadali powoli na pytania:
- Czy na miejscu, któryś z was prowadził akcję ratowniczą?
- Tak, oboje na zmianę, w pewnym momencie poszedłem rozejrzeć się po tej klitce i spostrzegłem torbę z klejem – mówiąc to, Marcina aż przeszły dreszcze.
- A nachylał się pan nad tą torbą?
- Tylko na początku, od razu odrzucił mnie zapach i zauważyłem, że to może być klej, więc poszedłem od razu powiedzieć o tym Markowi.
- A pan - zwrócił się do Marka. – Miał pan sposobność, taką jak kolega, na kontakt z klejem?
- Nie, ja byłem głównie przy Damianie i chciałem uratować mu życie.
- Rozumiem, zrobimy panom badania w kierunku pochodnych składników kleju. Pewnie nie widzieliście jakiegoś opakowania w pobliżu?
- Niestety, nie widzieliśmy, a mamy tu zostać na obserwacji? – zmartwił się Marek.
- Nie jest to konieczne, ale wolałbym, gdyby panowie zostali tu na noc. Będzie to bezpieczne dla was i nie będziecie musieli jutro tu wracać. Macie osoby, które mogą wam przywieźć rzeczy?
- Ja mam – odparł Marek. – Nie wiem jak ty Marcin?
- Ja również mam, poproszę ciotkę o to, by mi przywiozła ciuchy, bo ma moje klucze do mieszkania.

Marka bardziej martwiła ta sprawa, gdyż musiał wykonać telefon do rodziców. Gdy odbierze ojciec, to pół biedy, jest opanowany, więc zrozumie sytuację. Z matką może być inaczej, zacznie panikować i Bóg raczy wiedzieć, co może zrobić. Oby tylko zachowała spokój... Wyszedł na korytarz i zadzwonił do domu, po trzecim sygnale usłyszał głos swojej mamy:
- Słucham?
- Hej mama, słuchaj jest sprawa, tylko się nie denerwuj...
- Taaak, o co chodzi? – było już słychać mimowolne przejęcie w głosie.
- Jestem w szpitalu, chcieliśmy uratować życie naszemu znajomemu, bo znaleźliśmy go w jakieś melinie i mamy podejrzenie zatrucia.
- ŻE CO?! CO SIĘ STAŁO? – matka wystrzeliła pytaniem jak pocisk armatni, mało nie niszcząc bębenków swojego rozmówcy.
- Spokojnie!!! Jestem na Lutyckiej, na drugim piętrze jest oddział toksykologii, możesz mi przywieźć jakieś moje rzeczy? Muszę tu zostać do jutra na obserwacji, przyjedź z ojcem i wszystko wam opowiem. Tylko niech on prowadzi, ok?
- Dobrze kochanie, już jedziemy. Za około 30 minut będziemy u ciebie!
Po rozmowie Marek był mocno przejęty, bo martwił się, by nic się nie stało jego rodzicom. Rozmowa Marcina przebiegła spokojniej, ale może ze względu na to, że rozmawiał z ciotką i przedstawił jej sytuację w lepszym świetle. Oboje zostali skierowani do pokoju pielęgniarek na pobranie krwi i potem poszli do swoich łóżek w końcu położyć się, chwilę odetchnąć.



Ocena: 4.5
Liczba komentarzy: 8    
Data dodania: 21.11.2011r.

1     

Lokata 22 11 2011 (21:43:01)

:) Taki o szpitalu w mieście X, gdzie wszystko jest na opak oprócz realnych diagnoz i metod leczniczych...

Lokata 22 11 2011 (20:55:31)

Hmmm... Ja tylko chciałam, żeby to nie wyglądało jak pewien polski serial, ktory ogladam dla relaksu, bo jest dramatyczne i dosyc powazne, ale wolnosc slowa jest i ja jej nikomu nie odbieram:)

jazzu 22 11 2011 (21:30:54)
Nie wiem, bo nie oglądam polskich seriali od kiedy nie leci 13 Posterunek i Świat wg Kiepskich:D

Lokata 22 11 2011 (17:01:26)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Znowu ja... Tym razem ogólnie jest ok :). Nawet wciąga bardziej! :) Jednak masz za minus za długie zdania (co normalne pisząc pod wpływem weny) i dużo błędów stylistycznych, interpunkcyjnych itp. Zmieniłabym godziny pracy ratownikowi na od 7 do 19, a lekarz mógł raczej zostać do rana, jeśli już miał zostać dłużej niż do 14tej i nie jest starszawy :) (taki lekarz zwany dyżurnym). Aha, i unikaj pisania cyfr inaczej niż słownie, chyba ze to stopnie Celsiusza. Ogólnie waham się między cztery plus, a minus pięć. Za polot jednak minus pięć! :) Aha, nie spiesz się tak bardzo zanim dasz tu prace. Sprawdź ją kolejnego dnia jak skończysz i tak widzę, że wziąłeś sobie do serca moje wcześniejsze rady :)

jazzu 22 11 2011 (19:34:28)
Kurczę Tobie z tymi godzinami to nie dogodzę:D kiedyś muszą się spotkać na owe piwo, a tego dnia miał dyżur do 20:D może być:D Co do moich zwrotów poetyckich, nie wiem co słowo "gdyż" ma z tym wspólnego:D poetycki jest opis szpitala:D a jeżeli Ty napisałem jak tu, to przepraszam musiało mi umknąć, bo czytałem to wcześniej;p Co do interpunkcji uczę się jej na bieżąco;p jeżeli jest poprawiona to przerzucę ten tekst do worda;p

Vår 22 11 2011 (15:35:54)

Użytkownik ocenił pracę na 4

witaj :) wspominałeś mi już o tej pracy, więc kiedy zobaczyłam nową część w poczekalni, zaklepałam ją sobie na wstępie :)

czasami używasz mowy potocznej, przez którą kilka razy zgrzytnęłam zębami, czytając. np "spytał się lekarz". aż się prosi o usunięcie "się" :) gubisz też przecinki w niektórych miejscach. podoba mi się, kiedy wplatasz do bardzo przyziemnego opowiadania dygresje. nie używasz potocznych zaimków, ale odwołujesz się na przykład do mitologii. wielki plus dla ciebie. "na Polach Elizejskich niedoszłych herosów" chyba moje ulubione zdanie tego opowiadania, jeśli chodzi o szpital. chylę czoła naprawdę.

zachowujesz swobodny, ale nie rażący w oczy, tok rozmów między bohaterami. to się chwali, bo czasami autorzy chcąc napisać luźny dialog, który wypadłby naturalnie, ponoszą sromotne klęski. ty wybroniłeś się całkiem nieźle. "ty" w opowiadaniach nie piszemy dużymi literami - to nie list ;) czasami wybijasz mnie z rytmu słowami typu "gdyż" czy zwrotem "poproszę ciotkę o to, by mi przywiozła ciuchy, bo ma moje klucze do mieszkania". jeśli decydujemy się pisać w sposób swobodny, nie mieszajmy tego z poetyckim językiem.

jestem zadowolona i zaciekawiona, co będzie dalej. za małe techniczne i stylistyczne usterki z plusem :) pozdrawiam i życzę inspiracji :)

Vår 22 11 2011 (07:50:16)

"tyknęłam"! :D

czyli rezerwuje sobie do oceny na wieczór - i niech mi tylko która spróbuje zabrać ;)

Pawlak 22 11 2011 (12:37:25)
Liczba komentarzy pod pracą nie jest ograniczona :p


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7839 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1643 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46485 | Użytkownicy: 3565
Online(16): 10 gości i 6 zarejestrowanych: exother, Kamil M. Jaszczak, Stefan B., Darksio, 77majka77, Fał

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl