Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt

Klątwa ciemności cz.1

Koszmarny dzień…
- Mamo! Powiedz mu coś!
- Dzieciaki! Spokój! Przecież widzicie, że pracuję!
- Mamooo!
- Dosyć tego. Nie możecie się przez chwilę zachowywać jak inne dzieci? Ten projekt jest dla mnie naprawdę bardzo ważny…
- Ale mamo!
- Nie żadne mamo, tylko ma być spokój! Toby, ćwiczyłeś już dziś?
- Jasne, że tak! Przecież na poniedziałek muszę mieć wszystko w jednym palcu! Posłuchaj tylko…

Następnego dnia…

- Katie wstawaj!
Brak odpowiedzi…
-Katie! Śniadanie, zejdź łaskawie na dół.
-Co?...A…już idę…
Ale ja nie chcę wstawać…o kurczę…dziś klasówka z historii…tylko szkoła i szkoła…całe życie sobie człowiek zmarnuje…


- Hej Kate!
O nie. To znowu ta lalka Laura. Przyszła do naszej szkoły kilka tygodni temu i już uważana jest za jakieś bóstwo. Całe szczęście, że nie jesteśmy w jednej klasie.
- Cześć Lo.
- Co robisz?
Boże, ale idiotka… Chyba widać, że idę do klasy.
- Idę na lekcje - odpowiedziałam od niechcenia. - Muszę już lecieć. Może pogadamy później.
Oby jak najpóźniej… Pan Wilson jak zwykle całą lekcję polskiego rozprawiał z Carlem na temat dzieł Homera. Był to bowiem jego ulubiony pisarz. O ile kogoś, komu chciało się opisać 10 lat tułaczki jakiegoś tam Odyseusza można nazwać pisarzem. Nagle, gdy już straciłam nadzieję zadzwonił dzwonek. O nie, teraz historia. Klasa weszła do sali jak na stracenie. Pani Castle była najsurowszą nauczycielką w całym gimnazjum Parkside.
- Witam szanowne państwo. Proszę zająć miejsca.
Strasznie drażnił mnie ton, z jakim zwracała się do klasy. Czy ja wyglądam na tyle starą, żeby mówić do mnie Pani?! Mam nadzieję, że nie, ale mniejsza z tym.
- Proszę wyjmujemy karteczki. Szybciej, szybciej. Musimy jeszcze zrealizować następny temat. No już nie ociągajcie się.
Myślałam, że zwariuję! Kompletnie nie mogłam się przez nią skupić. Całą kartkówkę gadała tylko o tym, jaka to nasza klasa jest potwornie niezorganizowana.
To jednak nie był koniec katorg na dziś. Laura postawiła sobie za zadanie koniecznie odprowadzić mnie do domu po lekcjach.
- Może przyjdziesz dziś do nas na kolację?- spytała.
Wyprowadzona kompletnie z równowagi zaczęłam coś paplać, że zabieramy psa do weterynarza i dziś raczej nie będę miała czasu, aby się z nią zobaczyć.
- Szkoda… -powiedziała. Może, kiedy indziej.
- Z przyjemnością - odpowiedziałam z wymuszonym uśmiechem.
Nareszcie w domu. Było cicho. Za cicho… Tobby najwyraźniej nie wrócił jeszcze ze szkoły. Rozpaliłam w kominku i rozpłynęłam się w lekturze Klątwy mumii II”.

Nawet nie zauważyłam jak minęły te 3 godziny.
- Jestem - zawołał cichy, piskliwy głos na korytarzu.
- Toby? Gdzieś ty się szwendał tyle czasu?
- Jest mama? - zapytał szeptem, wyraźnie zdenerwowany.
- Nie ma jej. Dziś wróci później.
- Aha to dobrze… lecę na górę.
- Stój! Nie tak prędko - zatrzymałam brata. - Gdzieś ty był?
- Nie… Nie mogę Ci powiedzieć.
- Co to znaczy nie mogę?! Chyba nie myślisz, że będę Cię cały czas kryć!
- Kiedyś Ci powiem… Idę spać.
Strasznie mnie tym zdenerwował. To, że jest starszy nie znaczy, że wszystko mu wolno! Ale on od zawsze miał jakieś tajemnice…
Mama wróciła dopiero o dziewiątej, więc mogłam jeszcze trochę poczytać.

W nocy obudziłam się zlana zimnym potem, cała trzęsąc się ze strachu…
W głowie szumiały mi tylko tamte słowa…
"Nigdy nie będzie już takie jak kiedyś...bądź cierpliwa i przygotuj się na wszystko..."

Byłam tak przerażona, że nie spałam całą noc. Gdy rano opowiedziałam mamie o tym dziwnym śnie, bąknęła tylko coś pod nosem, że nie powinnam czytać więcej horrorów, gdyż zbyt silnie działają na moją wyobraźnię. W sumie może miała rację.

W szkole nie działo się nic ciekawego. Za to Laura znowu się do mnie przylepiła.

- Wydali nową część Klątwy mumii”. Masz już?
To mnie naprawdę zdziwiło… Czyżby Lo - dziewczyna uwielbiająca cukierkowe kolory i mdlejąca na kartkówkach czytała horrory? Nie, to raczej nie możliwe.
- E… nie, podobno nie można jej już nigdzie dostać. Mam tylko pierwszą.
- Mój wujek ma własną księgarnię kilka kilometrów stąd. Mogę załatwić ci jeden egzemplarz. Słyszałam, że lubisz czytać horrory.
- Byłoby świetnie!
Aż podskoczyłam z radości. Może ta Laura nie jest wcale taka zła? Całą drogę do domu gadałyśmy tylko o książce. O dziwo, Lo wiedziała o niej więcej niż mogłabym się spodziewać. Zanów zaproponowała wspólną kolację. Tym razem się jednak zgodziłam. Zostawiłam tylko karteczkę dla brata i w niecałą godzinę później zajadałyśmy się już tostami, oglądając jeden z tych mało strasznych” horrorów.
Film skończył się ładne pół godziny temu, ale my nadal siedziałyśmy w grobowej ciszy, jakby w obawie przed straszliwą klątwą mającą spaść na tego, kto ową ciszę złamie. Na dworze szalała okropna wichura, co podsycało jeszcze bardziej straszną atmosferę. Rodzice Lo poszli na jedną z letnich imprez, organizowanych na plaży na drugim końcu kraju, więc zapewne nie wrócą wcześniej, niż za dwa dni. Pierwsza odezwała się stłumionym przez grzmoty głosem Laura.
- Katie…
- Słucham? - zapytałam cicho
- Czy…czy… nie uważasz, że powinnyśmy się schronić w piwnicy?
Rzeczywiście, burza przez ten czas przybrała mocno na sile. W oddali widać było ciemnofioletową chmurę, zakrywającą z minuty na minutę coraz większe połacie błękitnego niegdyś nieba. Dotąd spokojna tafla jeziora falowała teraz niczym flaga na porywistym wietrze.
- Chyba masz rację Lo… - odpowiedziałam z niepewnością w głosie...

Następne 10 minut spędziłyśmy na szukaniu koców i świec - na wypadek, gdyby któraś z linii energetycznych została uszkodzona. Na koniec Lo poprosiła mnie, bym sprawdziła czy wszystkie okna i drzwi są zamknięte, a sama pobiegła zanieść cały nasz arsenał do piwnicy.
Niepewnie otworzyłam drzwi do pokoju mieszczącego się naprzeciwko masywnych, dębowych schodów. Panował zupełny mrok. Po omacku znalazłam włącznik światła. Dopiero teraz widać było jasne ściany przestronnego pokoju, na środku którego ustawione było wielkie królewskie łoże. Była to zapewne sypialnia jej rodziców. Kątem oka dostrzegłam uchylone okno.
Próbowałam z całych sił je zamknąć, lecz moje dobre chęci na nic się tu zdały. Druga próba również zakończyła się niepowodzeniem. Dopiero za trzecim razem, gdy zorientowałam się, co tak naprawdę dzieje się na zewnątrz, udało mi się zamknąć uparte okno. Z resztą z szesnastu pokoi Wilsonów jako tako sobie poradziłam. Gdy wreszcie zeszłam na dół zobaczyłam Lo stojącą przy wielkim panoramicznym oknie, rozmawiającą nerwowo przez telefon. Przez szybę dostrzegłam ogromnych rozmiarów trąbę powietrzną, pustoszącą zachodnie wybrzeże bez litości. Przez myśl przemknął mi jeden z najczarniejszych scenariuszy, o których można myśleć w takiej chwili:
Rozpryskująca się na miliony ostrych niczym brzytwa kawałków szyba, raniąca twarz, szyję i ręce Lo…
- Lo! Uciekaj! - krzyknęłam z całych sił wskazując palcem zbliżającą się niemalże z prędkością światła trąbę powietrzną.
Laura spojrzała na mnie swoimi wielkimi ciemnymi oczami pełnymi lęku i niepewności. Natychmiast się rozłączyła i wbiegła do piwnicy. Podążyłam za nią. Za nami z hukiem zatrzasnęły się drzwi.
- Jesteś cała? - spytałam ledwo łapiąc oddech.
- Tak…to znaczy...chyba tak - odparła sapiąc.
Burza rozpętała się na dobre. Znów siedziałyśmy wpatrzone w ciemność trzęsąc się ze strachu.



Ocena: 4
Liczba komentarzy: 2    
Data dodania: 03.03.2009r.

1     

S.i.Z.i. 03 03 2009 (17:22:56)

Użytkownik ocenił pracę na 5

taa... fajny pomysł.

aubrey 03 03 2009 (15:24:37)

Użytkownik ocenił pracę na 3

Od początku nie zachęciłaś mnie do czytania, końcówka jednak była lepsza, choć lekko naciągana. Ogólnie historia - jak na razie - nie prezentuje się za ciekawie. Popełniasz wiele podstawowych błędów. Nie zwracasz uwagi na interpunkcję, w dodatku nad ortografią mogłabyś popracować, bo znalazłem kilka błędów. Twoje zdania są momentami nielogiczne."Rodzice Lo poszli na jedną z letnich imprez, organizowanych na plaży na drugim końcu kraju..." - rozumiem, że to była pielgrzymka, prawda? To się najbardziej rzuciło mi w oczy. A na dodatek te trzykroki... może tylko ja tak sądzę, ale jak się z nimi przesadzi to doprowadzają do szału. Dialogi wymagają poprawy, ponieważ są sztywne i nienaturalne, ale to się da zmienić. Masz pomysł - a to najważniejsze. Jeszcze tylko trochę popracować nad stylem i będzie dobrze. Chciałem dać trzy, ale po głębszym zastanowieniu stwierdziłem, że byłoby trochę to niesprawiedliwe. Cztery z minusem.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7839 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1643 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46485 | Użytkownicy: 3565
Online(16): 10 gości i 6 zarejestrowanych: exother, Kamil M. Jaszczak, Stefan B., Darksio, 77majka77, Fał

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl