Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt
Pseudonim: Dawied
Imię: Dawid
Skąd: Ślepa wiara nie wiadomo w co
O sobie: Skończyła się zabawa!
Napisanych prac:
- wiersze: 131
- recenzje: 3
- wywiady: 3
- proza: 79

Średnia ocen: 5.1
Użytkownik uzyskał: 667 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Brązowy" 22.01.2012
"Wymyśliłam się" 31.12.2011
"Kłamca cz. 6" 04.01.2010
"Kłamca cz. 5" 03.01.2010
"Wieczne miasto odc.5" 19.08.2009

Inne prace tego autora:
"Marlen cz. 3" 05.01.2009
"40 mln dobrych uczynków cz. 8" 21.04.2010
"Wymyśliłam się" 31.12.2011
"Uwierzcie cz.8" 17.05.2009
"Kłamca cz.1" 30.09.2009

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna - 6
"Carmel - I etap..." - subtelny demon - 6
"Jedyne Miasto - I etap..." - Ell003 - 6
"Przejście - I etap..." - Mii - 5.5
"Gdzie jest hidżab!? - I..." - Fał - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna
"Prolog - Krwawy rytuał...." - van Hellsing
"Potwór - I etap..." - Srebrna
"Bajka o jabłku - I etap..." - Khelben
"Przejście - I etap..." - Mii
"Uwodzeni - I etap Wyzwania..." - van Hellsing
"Bezimienna - I etap -..." - Katarzyna Łaskawa
"Kornelia, "Wyzwanie..." - Astralka
"Igraszka - I etap..." - Poziomka.
"Ćma - prolog" - Miao?

Kłamca cz. 9

Drogi Mariuszu,
Oczywiście chciałem zniszczyć Ci życie. List ten dojdzie, gdy wasze dzieci będą zbyt młode, żeby pogodzić się z waszym rozstaniem i na tyle dojrzałe, by w pełni mogły to przeżyć. Kłamstwo jest zaraźliwe. Okłamała cię. Jestem tego pewien. Kochała się we mnie, a seks z nią był zajebisty. Miałem nad waszym losem władzę, już zawsze będę ją miał. Dałem wam te lata szczęścia i teraz je odbieram. Wszystkiego naj dupku.

Zaczęło się od takiego sms:
,,Droga Natalio, wiem, że nie powinienem dopuścić do sytuacji w szpitalu, ale to było silniejsze. Dawno nie czułem tego co czuję teraz do Ciebie. Pragnę wszystko wyjaśnić, spotkajmy się''
I zaczęło się. Proste, banalne, ale nad wyraz skuteczne. Pewnie Natalka skrycie liczyła na to wyznanie od dawna, ale gdybym od razu się na takie zagranie zdecydował, nie zrobiłoby to należytego wrażenia. Poza chętnego, ale godzącego się na okrutny los, wybitnie wymaga czasu. Ofiara musi poczuć, że się waham, że czuję się zagubiony i w końcu mężnie przełamuje swoje opory, aby zaryzykować wspólne szczęście. Dziewczyny zawsze to kupują, tym bardziej te, którym się podobam.
Natalia nie wiedziała co czynić. Z jednej strony pragnienia i namiętność, z drugiej zwykłe poczucie obowiązku. Bardzo chciała siąść przed fortepianem, ale z drugiej strony brakowało jej sił by wyruszyć do swojego mieszkania. Nie mogła być teraz sama, a ojciec chętnie ją przyjął. Wahała się czy nie odrzucić wszystkich uczuć i skupić się na wspólnym spędzaniem czasu z tatą, którego przez tyle lat zwyczajnie nie miała.
A teraz zacznijmy jak w harlequinie wątek Mariusza. Kochał, ale nic nie robił i tkwił jak głupi w domu, na garnuszku mamusi. Biedny, samotny, prawie jak bohater romantyczny.
Umówiliśmy się na neutralnym terenie. Coś ją powstrzymywało by zgodzić się na spotkanie u mnie. Zjawiła się w leginsach i krótkiej spódniczce, do tego założyła śliczny obcisły sweterek i pantofle na niedużym obcasie. Umiała się ubrać, żeby skusić mężczyznę na coś więcej. Przywitanie wyszło sucho. Nawet nie podała ręki i troszkę zbiło mnie to z tropu, ale szybko zacząłem improwizację.
- Czego się napijesz? - zapytałem by przerwać niezręczną ciszę.
- Kawy... - szepnęła.
Podszedłem do baru i zamówiłem dwie kawy czarne jak noc. Kelnerka była nad wyraz sympatyczna i miała, co tu dużo ukrywać, duży i bardzo apetyczny biust. Tyłeczkiem też ładnie ruszała. Nie miałem jednak czasu na zabawy. Finał, który zaplanowałem, był zbyt emocjonujący i podniecający by go odkładać.
- Wiesz – zacząłem niepewnie. – Nie wiem, jak zacząć – zaśmiałem się nieporadnie.
- Może ja zacznę – głos Natalii drżał – Mariusz mnie nienawidzi przez ciebie, bliscy jak się dowiedzą, że ich okłamałam znienawidzą mnie, sama siebie też zaczynam nienawidzić – łzy stanęły jej w oczach.
- Natalia to nie tak – udałem zmartwioną minę i sięgnąłem po jej dłoń. – Wiesz, że nie chciałem, żeby do tego doszło. Czuję się winny, ale – przełknąłem ślinę – Nie umiałem się wtedy powstrzymać. Wiem, że powinienem, ale nie potrafiłem. Całą noc myślałem o tobie i nagle dotarło do mnie jak ważna jest dla mnie nasza znajomość. Ten wypadek...
- To nie twoja wina – spuściła głowę i jakby nad czymś gorączkowo myślała zmarszczyła czoło.
- Wiem, ale... Bałem się, bałem się, że mogło ci się coś stać. Gdy cię wtedy zobaczyłem.... - głos utknął w gardle dławiąc śmiech – serce nie sługa, Natalio. Nie mogę jeść, nie mogę spać, myślę ciągle o tobie i uwierz mi, przeraża mnie to.
- Radek... - nie pozwoliłem jej kontynuować
- Może nie ma dla nas szans, ale przecież – tekst wyjęty z tandetnego filmu, a jednak działa – nie możemy nie spróbować. Ucieknijmy z tego miasta, dokądkolwiek.
- Nie uda się... - rzuciła niepewnie – jak to sobie wyobrażasz – kiwała głową z niedowierzaniem.
- Ja, ty i... - zrobiłem pauzę – nasze dzieci.
- Nie znasz mnie, Radek, nie możesz tego czuć.
- A jednak czuję i myślę, że ty też. Zajmę się tobą.
- Radek... - ścisnęła moją dłoń i wyszła.
Wszystko zadziałało. Łyknęła to i byłem pewien, że wieczorem zadzwoni.
- Radek, obiecujesz? - usłyszałem w słuchawce.
- Tak. Kocham Cię. Przyjedź, nie przetrwam bez ciebie.
- Przyjadę.
Przygotowałem kolację, kupiłem dobre wino, świece i zapas gumek. Przecież taka noc nie może kończyć się po pierwszym razie. Noc gwiaździsta i ciepła pachniała jaśminem. Piękny zapach. Czułem się jak na pierwszej randce. Euforia mieszała się z przyjemnym oczekiwaniem. Życie tego chciało, życie chciało, żeby Natalia tak na mnie działa.
Dzwonek zadzwonił przeraźliwie. Poderwałem się jak oparzony, poprawiłem marynarkę, upewniłem się, że koszula dobrze siedzi w spodniach i otworzyłem drzwi. Wyglądała na przestraszoną, ale dodawało to jej jeszcze urody. Palce drgały bezwiednie, jakby na fortepianie wygrywała swe obawy, swe podniecenie. Nie planowo zaniemówiłem z wrażenia. Uśmiechnęła się słodko, jakby wszystko nagle zwalczyła i powiedziała:
- Mogę wejść?
- Jasne, proszę – uśmiechnąłem się niedbale i dodałem – po prostu zaniemówiłem z wrażenia.
- Tak tak – rzuciła podejrzliwe spojrzenie – nie musisz mi tak słodzić.
- Ale to prawda... - dziwnie to brzmi z ust kłamcy. Sięgnąłem do szafki po kwiaty i powiedziałem – to dla ciebie.
- Nie trzeba było – powąchała i dodała – pięknie pachną. Dziękuję.
- Zrobiłem kolację... - i tak gawędziliśmy niewinnie, zapominając o wszystkich problemach.
Czas mknął niesłychanie. Sekundy, minuty, godziny straciły na znaczeniu i stopiły się w jej uśmiech. Zegar wybijał kolejne chwile, które nie przemijały, ale jak na taśmach czy płytach utrwalone miały jeszcze nie jedną noc, żyć na nowo. Wino uderzyło nam do głów szybko i jeszcze szybciej cały scenariusz potoczył się bezwiednie zamierzonym torem. Smak jej skóry był inny, słodszy, cieplejszy. Zapach... o nim warto pisać, tak jakby nic innego liczyć się nie mogło.
A rankiem spokojnie oddychała, na twarzy uśmiech się malował i bardzo chciałem odejść. To byłoby dobre rozwiązanie - w moim ,,stylu”. Patrzyłem jak promienie otulają jej twarz, patrzyłem jak ręką szuka mojej dłoni... Jeden dzień więcej zabawy przecież nic nie mógł zmienić.
Zrobiłem jajecznicę, zdążyłem wyskoczyć po ciepłe bułki i podałem śniadanie do łóżka. Obudziłem ją pocałunkiem. Była radosna, szczęśliwa. Nie wiele do siebie mówiliśmy, przede wszystkim niepoważnie szczerzyliśmy do siebie ząbki. Przytuleni kąpaliśmy się w pięknej słonecznej pogodzie, która z pełną premedytacją wdziera się w naszą intymność. To co miało nastąpić po filmowym szczęściu wyjątkowo wydawało się gotowe do ciągłego czekania. Wybór: ja albo ona. Postąpić się inaczej nie da.
Musiała iść. Słońce chyliło się już ku zachodowi, a ja nie chciałem wypuszczać jej ze swoich ramion. To był dobry dzień, prawdziwa rzadkość.
Mariusz próbował się do niej dodzwonić. Spojrzała zmartwiona na telefon, a później wtopiła spojrzenie w moje dłonie i z uśmiechem go odrzuciła.
Przyszedł w końcu czas na wdrożenie planu. Zaproponowałem jej wyjazd wspólny do moich rodziców. Najpierw się trochę opierała, ale później przystała na to. Umówiliśmy się na stacji rankiem. Pocałowałem jej dłonie, a gdy tylko taksówka ją zabrała rozpocząłem przeprowadzkę do Adama.
Rankiem... rankiem widziałem jej łzy, gdy się nie zjawiłem. Czekała długo.
Wierzyłem, że satysfakcja będzie większa niż żal. Z seksem czy z kobietami zawsze jest tak samo – nie ta to inna, nie ten raz to inny. Nieważne, a los Mariusza w moich rękach to bezcenne.
Później wysłałem zdjęcia Gosi z odpowiednim komentarzem. Po kilku dniach zadzwoniła jej matka, znalazła mój numer w jej telefonie, Gosia nie mogła. Chora leżała w łóżku i średnio cała rodzina przejęła się moim zabiegiem niszczenia ludziom życia. Zmartwiło mnie to troszkę, ale cóż zrobić. Przynajmniej było miło.
Pomysł z wysyłaniem wiadomości tak mi się spodobał, że i w ten sposób Mariusza chciałem pokarać. Dobra kancelaria miało to wszystko dopilnować. Prawdziwy majstersztyk. Byłem tak bezczelny jak nigdy. Sam planowałem nad tym czuwać póki miałem czas i chęci. Kiedy taki list powinien dojść? Wtedy kiedy najbardziej zaboli, kiedy wszystko układa się jak należy.
Mariusz miał go otrzymać po śmierci Natalii, ale po co ma o tym wiedzieć?
Oczywiście było ryzyko, że się nie zejdą, ale miało to marginalne znaczenie. Wierzyłem w kłamstwa Natalii. To taka dobra, ambitna marzycielka. Szczera, pozbawiona wyrachowania. Każdy to kupi.
Kłamstwo jest zaraźliwe i to chyba w nim najbardziej cenię. Daje prawdziwą władzę.

Serce zaczęło boleć, słowa kuły nieznośnie. Po co pamiętać o trudnych początkach? Wszyscy kłamią. Zbudowaliśmy na kłamstwach szczęście, a powinno się o nie udać. Grzeszyłem ja i ona... a potem jej dziecko. Warto było to zrobić. To były dobre lata.
Natalko, lepiej zasypiać widząc twój śmiech, twoją radość. To było prawdziwe.

Koniec



        Dedykacja: Natalii

Ocena: 5.5
Liczba komentarzy: 2    
Data dodania: 24.02.2010r.

1     

Groszek 24 02 2010 (20:25:57)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Na samym początku chciałam zwrócić uwagę,na to, że "Drogi Mariuszu" powinno być napisane z wykrzyknikiem. Razi mnie także to, że na początku jest tak, że raz piszesz zwroty do adresata z dużej litery, a potem z małej. Dziwnie to wypadło. Dodatkowo zamykasz nawiasy, ale ich nie otwierasz. To bardzo mnie razi. "- Jasne, proszę – uśmiechnąłem się niedbale i dodałem – po prostu zaniemówiłem z wrażenia. " - brakuje mi kropki po słowie "dodałem". Zresztą tak jest we wszystkich dialogach. W wypowiedzi: "jak to sobie wyobrażasz" brakuje mi pytajnika. "Tak tak" - brakuje mi przecinka. Opowiadanie dosyć ciekawe i czytałoby się bardzo dobrze, gdyby nie te błędy. Z minusem. :)

Lilka 24 02 2010 (20:06:38)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Powiem szczerze, że nie miałam ochoty komentować, ale zdobyłam się na przeczytanie i to wystarczyło, żeby dać mi trochę energii na komentarz. Początek był świetny, zawarłeś w nim streszczenie treści, która znajdowała się poniżej, i chyba to to zachęciło mnie do dalszego czytania. Było co nieco literówek, typu brak przecinka, brak kroki na końcu itp. Uderzyło mnie to, że ,,nie'' z przymiotnikiem piszesz oddzielnie, a to błąd. Czytało się lekko, przyjemnie, wciągasz czytelnika, a treść zapada w pamięć jak niewiele prac. No i cóż. Przebrnęłam wszystkie 9 części kłamcy, i szkoda mi, że to koniec. Miałeś świetny pomysł i również świetnie go zrealizowałeś. Podoba mi się, że w tej ostatniej części dopełniasz obrazu Radka jako zimnego sukinsyna, umacniasz jego wredny charakter ;) Nie wiem, co jeszcze napisać, więc stawiam zasłużone sześć.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7839 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1643 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46485 | Użytkownicy: 3565
Online(15): 9 gości i 6 zarejestrowanych: exother, Kamil M. Jaszczak, Stefan B., Darksio, subtelny demon, 77majka77

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl