warto go przeczytać
Pseudonim: Monisia1998
Już od najmłodszych lat byłam przyzwyczajona do własnego towarzystwa. Byłam jedynaczką, moi rodzice długo pracowali, a ja zostawałam z opiekunką. Opiekunka
w ogóle się mną nie opiekowała. Siedziała i czytała jakieś głupie romansidła. Tak więc byłam sama. Mama chciała zapisać mnie do przedszkola, ale nie było już
miejsc. Dobrze, że nie musiałam tam chodzić. Przedszkole, też coś. Ja się sama będę bawić, nie potrzebuję nikogo. Los jednak chciał inaczej.
Zapisano mnie do zerówki i już nie było tak różowo. Później szkoła. Ech, czy nie mogłabym uczyć się w domu? Przecież szkoły są bez sensu. No dobra, opowiem w końcu to, co chciałam.
Miałam wtedy dziesięć lat. Rodzice oznajmili mi, że przeprowadzamy się i zmienię szkołę. Nie zrobiło to na mnie żadnego wrażenia, gdyż szkoła w ogóle mnie nie obchodziła.
Właśnie wchodziłam pierwszy raz do nowego mieszkania. Było ładnie. Przytulne kolorowe pokoje. Dokładnie obejrzałam wszystkie pokoje.
- Mamo, ja chcę ten - powiedziałam, siedząc na łóżku w najpiękniejszym i największym pokoju.
- Oj, Regcia, nie przesadzaj. Ten pokój jest stanowoczo za duży dla takiej małej dziewczynki jak ty - wtrącił się tata.
- Małej? Ja mam dziesięć lat i sto sześćdziesiąt dwa centymetry wzrostu. Niby ja jestem mała? Dajcie mi ten pokój!
- Nie rządź się! Twoim pokojem będzie ten obok.
Weszłam do wskazanego pokju. Był to najmniejszy pokój w mieszkaniu. Ściany były pokryte różowymi tapetami w malutkie kwiatki.
- To ma być mój pokój? Nie te kolory i nie ta wielkość! - krzyknęłam z oburzeniem i usiadłam na różowym krzesełku.
- Reginko, ten pokój moim zdaniem jest dla ciebie najodpowiedniejszy - powiedziała mama z lekkim uśmiechem.
- Mamo, kto w moim wieku ma różowy pokój w kwiatki?
- Póki co to twój pokój. Jeszcze trochę i ci go zmienimy - tata mrugnął do mamy
Byłam wściekła. Różowy pokój, też coś!
Następnego dnia miałam iść do nowej szkoły.
- Och, jak to zleciało prawda? Już czwarta klasa się zaczyna, a jeszcze nie tak dawno rozpoczynałaś zerówkę - powiedziała mama odworząc mnie do szkoły.
- Nie chcę iść do szkoły, boli mnie głowa -powiedziałam, ale mam znała już moje pomysły
- Przestań Regi, dam ci tabletkę.
- Już przestało.
- To dobrze. Spójrz, oto twoja nowa szkoła. Był to brzydki mały budynek z czerwonej cegły.
Gdy weszłam do klasy przywitało mnie trzydzieścioro maluchów i wysoka nauczycielka. Była tak młoda, że mogłaby być moją starszą siostrą.
- Witam, ty jesteś Regina, tak? Miło mi. Nazywam się Anna Lipa. Będę twoją wychowawczynią i nauczycielką języka polskiego.
- Dzień dobry - mruknęłam pod nosem.
Posadzono mnie w ławce z jakąś małą. Wszyscy byli mali. Mieli sto czterdzieści-sto pięćdziesiąt centymetrów wzrostu, a ja sto sześćdziesiąt dwa!
Mama nie przyjechała po mnie. Rano powiedziała mi, że razem z tatą gdzieś idą. Opiekunki już dawno nie miałam, więc wyszło na to, że musiałam wracać sama.
Gdy wchodziłam do mieszkania zauważyłam przechodzącą obok mnie dziewczynę. Była ode mnie sporo wyższa, ale twarz miała dzieciecą. Wewnętrzny głos podpowiedział
mi, że mam z nią porozmawiać.
- Hej, poczekaj - zawołałam, ale dziewczyna nie zwróciła na mnie uwagi, tylko weszła do mieszkania.
Postanowiłam do niej pójść. Zamiast wejść do mieszkania zapukałam do jej drzwi.
- Cześć mała, czego chcesz?
Zdziwiło mnie, że powiedziała "mała", przecież wyglądam na jej rówieśniczkę.
- Cześć, niedawno się wprowadziliśmy i chciałam poznać sąsiadów - powiedziałam nieśmiało.
- Aha. Dobra. Kinga jestem, mam dwanaście lat i chodzę do szóstej klasy. Teraz ty się przedstaw - powiedziała sucho.
- Mam na imię Regina, mam dziesięć lat i chodzę do czwartej klasy.
- Aha, ok. Muszę załatwić kilka rzeczy. Przyjdź jutro.
Zamknęła drzwi. Usłyszałam cichy szept: Jak chcesz.
Weszłam do mieszkania. Nie wiem co mnie naszło, żeby do niej iść. Zła na samą siebie położyłam się do łóżka i zasnęłam.
Obudziło mnie szrurchanie. To mama próbowała mnie zbudzić.
- Kochanie, przyszła do ciebie koleżanka. Mówi, że ma na imię Kinga i dziś się poznałyście.
Aż mnie zatkało. Kinga? Czemu ona do mnie przyszła?
- Aha.Dobrze.
Wyszłam na korytarz, gdzie stała dziewczyna.
- Cześć, no widzisz, że to ja. Może wyjdziemy na dwór? Czeka tam mój brat. On jest od ciebie rok starszy i chciałby cię poznać.
Zeszłam na dół.
- Cześć. Jestem Julek. A ty jesteś Regina, tak?
- Tak. Mam takie głupie imię.
- Czemu głupie? Mnie się podoba. Moje jest do bani. Juliusz, też coś!
- Juliusz to piękne imię - powiedziałam nieśmiało, zawsze podobało mi się to imię.
- Może i piękne, ale mnie się nie podoba.
Przez chwilę bawiliśmy się i rozmawialiśmy. Nim się obejrzałam minęło pół godziny. Mama wołała mnie przez okno. Julek i Kinga też musieli już iść.
Od tamtego czasu miałam dwójkę wspaniałych przyjaciół. Codziennie bawiliśmy się i spędzaliśmy razem czas przez długie lata. Skończyłam podstawówkę, gimnazjum... Często miałam nowego chłopaka. Każdemu obiecywałam
że za niego wyjdę. Tego chcieli usłyszeć. Julek zawsze stał smutny z boku. Przez ten czas nie odzywał się do mnie. Obrzucał mnie tylko błagalnym spojrzeniem.
Serce prawie mi pękło, gdy się dowiedziałam, że postanowił wyjechać razem z siostrą do Egiptu. Na zawsze. Gdy wyjeżdżali, Julek pocałował mnie w policzek. Nagle uświadomiłam sobie, że go kocham.
- Julek, nie odjeżdżaj! Proszę! Ja cię kocham!
- Ja też cię kocham. Pokochałem cię już wtedy jako jedenastolatek, ale stwierdziłem, że nigdy nie otrzymam wzajemności, więc namówiłem Kingę na ten wyjazd.
- Och... - Julek przytulił mnie.
Zaczęłam płakać. Julek tulił mnie bardzo mocno.
- Jedziesz z nami! - krzyknęła Kinga. - Wiem, że jeśli będziecie tak daleko od siebie to obojgu pęknie serce. Wsiadaj Regcia, mam dla ciebie bilet.
Wsiadłam do pociągu i odjechałam z nimi. Przez całą podróż tuliłam się do Julka.
Tydzień później wzięliśmy ślub. Obecnie mam czterdzieści siedem lat. Jestem matką trojga już dość dużych dzieci. Kinga mieszka sobie ze swoim mężem i dziećmi.
Jedno wiem na pewno: Szczęście można znaleźć wszędzie i we wszystkim. Jest mi dobrze z moim kochanym Julkiem i dziećmi. Wiem, że szczęścia nie trzeba szukać daleko. Nawet sąsiad może sprawić ci szczęście. Kocham Julka! Kocham Kingę! Kocham moje dzieci: Julkę, Monię i Adasia!
Ocena: 3.5
Liczba komentarzy: 6
Data dodania: 25.06.2010r.
Statystyki: Wiersze: 7839 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1643 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46485 | Użytkownicy: 3565
Online(15): 11 gości i 4 zarejestrowanych:
exother, Kamil M. Jaszczak, Stefan B., Fał