warto go przeczytać
Pseudonim: asiunia12345
Dom opustoszały po mężczyźnie jest smutny. Pokój z popielniczką przy komputerze, bo stamtąd najbliżej mu było na balkon. A zawsze pachniał dojrzałym tytoniem. Przy łóżku w sypialni leżą jeszcze dwie, autonomiczne zupełnie od siebie, czarne skarpetki. Bo on nie z tych, którzy nie ściągają skarpetek, kiedy należy. Łazienka jednak płacze najbardziej. Szczoteczki… wciąż w siebie wtulone. Czas zburzyć idealną konstrukcję – i ty, droga szczotko, zostaniesz dziś w nocy sama. I zapach perfum wtarty w miękki ręcznik. Też drga na strunach pamięci.
I te tysiące zdjęć rzuconych w wielkie, kartonowe pudło z napisem ,,Wakacje”. Pachną wciąż lazurową miłością rozłączonych dziś ciał. I smak wina ukrytego na bocznej półce stalowej lodówki – plama na twojej białej koszuli pozostanie na zawsze.
A najbardziej tęskni zamek w drzwiach. Bo trudno mu zapomnieć, jak czuł zapach przyrządzanych przeze mnie warzyw, marynata do mięsa drażniła jego węch. I wtedy, z tego amoku kuchennego zamieszania, wyrywałeś go ty. Swoim przekręceniem klucza. Obserwował wówczas rytualny taniec: podchodziłeś do mnie, całowałeś w szyję i prowadziłeś do sypialni. A potem to już tylko swąd przypalonego na węgiel mięsa burzył mieszkaniu spokój.
A za to regał cię chyba nienawidził. Non stop zwiększałeś mu obciążenie. Jakaś ramka z naszym zdjęciem, encyklopedia, atlas geograficzny, byśmy wiedzieli, gdzie na kolejny urlop. Mebel z pewnością pamięta dzień, gdy przyniosłeś trzy książki najważniejsze dla ciebie i postawiłeś je na szafce, mówiąc:,, Mój dom jest tam, gdzie moja trylogia’’. Kolacja (i tu pojawia się orzechowy stolik i dziergany ręcznie, biały obrus) minęła mi na słuchaniu o treści wyżej wymienionych dzieł. Zawsze tam gdzie ty jest Kamasutra, są aforyzmy Leca i Dekameron Bocaccia. W późniejszym czasie przerobiliśmy wszystkie pozycje.
I tęskni tak bardzo, tak niewypowiedzianie moja szuflada z bielizną. Taka nieporęczna jest, nie wie co mi zaoferować w poszczególne poranki. Zawsze zanurzałeś w niej swoje ręce, jakby była rozgrzaną kobietą, zahaczając palcami o koronki buduarowych staników, zapinałeś mi je na plecach swoimi zębami. Nigdy nie wiedziałam jak to robiłeś. Ale dotyk twoich ust na nagim ciele wypełnionym żądzą był niepowtarzalny, choć stawał się tradycją naszych kilkudziesięciu kwadratowych metrów.
I te tysiące wieczorów, gdy wracaliśmy z kina. I oboje marzyliśmy o jednym: by zacięła się winda pomiędzy piętrami. I nawet niech gaśnie światło. Twoja dłoń już dotykała moich naprężonych ud i błyskawicznie odnajdywała zakończenie czarnych pończoch. Raz winda nas posłuchała. Ale chyba była wierząca, bo nie chciała na tak lubieżne sceny spoglądać i samoistnie naprawiła się po kilku sekundach.
I wiesz kto nawet za tobą tęskni? Ten zwariowany pies sąsiadki. Jak puszczałeś we wszystkich głośnikach ,,muzykę ludzi z żelaza”, jak sam ją nazywałeś. A ten Burek szczekał jak oszalały, basy mu zakłócały fale komercyjno-religijnych stacji. Jego ,,pańcia” nawet ostatnio spytała, co z tobą, ,,czy za chlebem kolejny wyjechał”. A ja z oszukanym uśmiechem szeptałam przez resztę dnia: ,,Ja chleb mam… Wróć.”
Płaczliwa ta moja historia? Może dlatego, że ja nie tęsknię za tobą. Ja tylko za tobą umieram. Bo ja jestem całym moim mieszkaniem, każdym zdjęciem, książką, szczoteczką, obrazkiem, stolikiem, każdym gorącym porankiem, pieszczotą twoich dłoni, ostatnim oddechem, urwanym, gdy na łóżku wyginałam się jak pałąk, a ty trzymałeś mnie w talii, nie przestając. Jestem naszym wspólnym czasem. Jestem długodystansowym smutkiem, błąkającym się po połowie swojej historii. His-storia i Her-storia. Kochanie, co my robimy…
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 3
Data dodania: 16.02.2010r.
Statystyki: Wiersze: 7839 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1643 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46485 | Użytkownicy: 3565
Online(45): 39 gości i 6 zarejestrowanych:
exother, Kamil M. Jaszczak, Stefan B., Mii, Marionetka, Fał