Pseudonim: Zuanshie
Imię: Sandra
Skąd: Tam, gdzie dzikie kaczki umierają
O sobie: Po prostu jestem. Taka zwyczajna, przewidywalna, nudna do obłędu.
Napisanych prac:
- wiersze: 23
- proza: 20

Średnia ocen: 4.6
Użytkownik uzyskał: 149 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Wybór ma znaczenie" 22.08.2010
"Przypadek Claire B. cz. 2" 27.08.2009
"Mydlane przestworza - prolog" 04.11.2009
"Mydlane przestworza cz.4" 01.05.2010
"Głód cz.1" 21.06.2010

Inne prace tego autora:
"Ono" 23.08.2010
"Wybór ma znaczenie" 22.08.2010
"Mydlane przestworza cz. 2" 24.01.2010
"Mydlane przestworza cz. 3" 20.02.2010
"Przypadek Claire B. cz. 3" 01.11.2009


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

... i będę kochać aż do śmierci

Szyba. Taka zimna, pusta. Zupełnie jak próżnia. Bez powietrza. Bez szczęścia. Bez ciebie. A po niej spływają gęste krople deszczu, jedna po drugiej, po to, aby zaraz zginąć w zardzewiałej rynnie. To takie zabawne. Ten sam schemat, prawda, kochanie? Wpatruję się w nicość. Rozmazane obrazy wczorajszych uniesień, zbyt odległe, takie obce. I nasz wazon. Ten sam wazon, który mi podarowałeś. Właśnie mi… Brakowało ci gustu. Nigdy nie potrafiłeś połączyć koszuli z krawatem, którego przecież nie miałeś. Zabawne. Ten wazon był nijaki, zwykła porcelana. Ale był prawdziwy. Mogłam go dotknąć opuszkami palców i cieszyć się jego beznadziejnością. Kochać go. Nawet to mi zabrałeś… Teraz siedzę na werandzie. Chłód przenika moją skórę. Czuję przyspieszone bicie serca. Przejeżdżam palcami po twarzy. Usta. Kiedyś mówiłeś, że je kochasz. Uwielbiałeś ich wypukłość, barwę, kształt. Zagryzam mocno wargi. Chcę poczuć przyjemny, słodkawy smak krwi. Zamykam oczy. Wyciszam się, a ręką niemo szukam odłamka lustra. Zbiłeś je, pamiętasz? Dałam… Dałam ci wszystko. Siebie, miłość, troskę, zaufanie… Dałam ci nawet mojego Ryszarda. Ryszard nie lubił zimnego mleka. Ani tego wstrętnego żarcia z puszki, którym go codziennie faszerowałeś. Skarbie, przecież to nie tak być miało. Jeszcze wczoraj tyle planów, dziś martwe spojrzenie. Popatrz na mnie. To wszystko dla ciebie. Dla nas. No, dlaczego nie spojrzysz? Przepraszam za tamten obiad. Kaczka nie była zjadliwa. To przez sól, której brakowało w naszym życiu. Ściskam szkło. Powoli, delikatnie dotykam nim jedwabistej skóry na nadgarstku. To nie tak być miało. Jeden ruch, drugi. Tyle planów. Trzeci. Strużka czerwonego płynu spływa po dłoni. Cisza. Ta cisza jest taka cicha. Niemal zabijająca. To takie zabawne. Kochanie, czemu mnie okłamałeś. Po raz kolejny? To wcale nie boli. Wręcz przeciwnie. Ten ból jest doskonały, przerażająco doskonały. Czuję się znakomicie. Dobrze mi. Prawie tak dobrze, jak podczas naszego ostatniego seksu. Pozwól, że się przy tobie położę. Teraz zamknę oczy tak, jak twoje niedawno zamknęłam. Kupiłam nowy wazon. Stoi na stole.



Płeć: kobieta
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 2    
Data dodania: 20.01.2011r.

1     

RedCherry Użytkownik wpmt 29 01 2012 (11:55:02)

Trafiłaś do mnie tą pracą, jest taka prawdziwa, że aż się czuję tą atmosferę, to rozczarowanie i ból. Świetna praca jak dla mnie, a ta mała literówka czy przecinek nie zaważyły na mojej ocenie, za całokształt daje 6.

Anima użytkownik 21 01 2011 (22:49:49)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Nie wiem, jak do robisz, do jasnej ciasnej, ale zawsze twoje prace są tak cholernie prawdziwe. W czym się kryje tajemnica - nie umiem określić. ;) Dobra, do rzeczy, bo będę tak nawijać, jak szalona.
Znalazłam dosłownie jedną literówkę i jeden zgubiony przecinek. Maluśko, co się diabelnie chwali.
Temat niespełnionej, dramatycznej miłości. Może nawet chorej... Kolejne minuty przynoszą bohaterce tylko rozczarowanie, co natychmiast przyczynia się do coraz większego upadku. Zupełnie, jakby ciemność ogarniała ją powoli, oplatała głębiej i mocniej serce... Aż wreszcie doprowadza do ostateczności. To robi niesamowite wrażenie. Te opisy, tak dokładne... Tempo akcji powolne, powolne, aż nagle przyśpieszone, biegnące ku zgrabnej puencie.
Dosłownie mnie kupiłaś! ;) Boskie, po prostu boskie. Dramatyzm - oto moje ukochane uczucie. Mocna piątka.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9702 | Proza: 2331 | Publicystyka: 723 | Komentarze: 68309 | Użytkownicy: 12452
Online(30): 30 gości i 0 zarejestrowanych: