Pseudonim: MGryglicki
Imię: Maciek
Skąd: Lubartów
O sobie: Emeryt.
Napisanych prac:
- nowości: 25
- wiersze: 4
- proza: 20
- publicystyka: 62

Średnia ocen: 4.7
Użytkownik uzyskał: 405 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Greg (Opowiadanie Czwarte -..." 08.09.2009
"Oblężenie" 25.12.2008
"Harry Potter vs. World of..." 26.10.2008
"Alchemik (1a)" 13.10.2008
"Alchemik (1b)" 13.10.2008

Inne prace tego autora:
"Elven Wars (VI)" 20.11.2008
"Alchemik (1b)" 13.10.2008
"Alchemik (1a)" 13.10.2008
"Elven wars (III, IV, V)" 26.10.2008
"Greg (Opowiadanie Drugie)" 26.07.2009


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

Harry Potter vs. World of Darkness

W Ministerstwie Magii panował niezwykły ruch. Otóż miał się stać cud... Już za chwilkę wpadnie do nich wielki Mag o straszliwej mocy, który raz na zawsze rozwiąże ich problemy... Ubrany w granatowe jeansy i ciemną koszulę, długowłosy mężczyzna z kilkudniowym zarostem podszedł do obskurnego budynku. Przeszedł przez szybę. Znalazł się w stosunkowo wytwornym gmachu. Wyłożona marmurem posadzka odbijała światło z ogromnych żyrandoli. Za szeroką ladą urzędowała podstarzała kobiecina. - Co za fagasy – powiedział na głos Mag. – Mają problem z jakimś pedałem Voldemortem i nie strzegą głównej siedziby... Kiedy przechodził obok lady do wąskiego przejścia dalej, stare, zniedołężniałe babsko warknęło na niego, ale unieruchomił je samym spojrzeniem. „Kogo oni zatrudniają w przeddzień wojny?” – pomyślał, zaprowadzając kolejnymi pstryknięciami porządek na korytarzach. W końcu stanął w jakimś nie za wielkim pokoiku. Przed nim siedziało gremium trzech ubranych jak błazny, starszawych, łysych mężczyzn. No, może mężczyzn to za wiele powiedziane. - A więc.... powiedziano nam, że się uporasz z Tym-Którego-Imienia.... - Voldkiem, czy jak mu tam. O! Voldemortem. – przerwał mężczyźnie Mag. – Dajcie no mi namiary i pięć minut.... – członkowie gremium pokiwali z powątpiewaniem głowami. Dali jednak nieszczęśnikowi adres zamieszkania Tego-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać. Mag doszedł na jakiś mały cmentarz. Jakaś postać z twarzą węża właśnie pastwiła się nad piętnastoletnim chłopcem. - Zostaw go, pedofilu! – krzyknął, podchodząc bliżej. - Czego chcesz? – spytał domniemany pedofil. - Gdzie jest...ten... no... Vol...Vol... Nie, nie o procenty w piwie mi chodzi... Volde-mort? Kurwa, nie możecie sobie wymyślać krótszych imion? - To ja... – powiedział Voldemort, zirytowany. - Aaaa... no cóż. Wiesz, nie mam nic do cię personalnie, ale zapłacili mi i wiesz.... – używając sfery Korespondencji teleportował się za Voldemorta. Użył jeszcze sfery Życia i po problemie. Teleportował się do Ministerstwa Magii. - Cholera. Trzy sekundy spóźnienia. Starzejesz się, Chris. – stwierdził, odbierając nagrodę. Ubrany w skórzane spodnie, barczysty facet z zielonym irokezem na głowie i kolczykami na całej twarzy przeszedł przez wrota Ministerstwa Magii. - Za mało tu alternatywy. – powiedział, patrząc po idealnie rozłożonych ozdobach. – Za mało artystycznego chaosu. – powiedziawszy to, od razu zaczął wprowadzać ów chaos w życie. Pieszczocha zataczała szerokie kręgi, szorując posadzkę w wytrawny pentagram, rozsypana ziemia z doniczek posłużyła jako obramowanie, połamana lada płonęła, nadając wszystkiemu złowieszczego klimatu. – No. – rzekł. – Teraz to wygląda na siedzibę ludzi. – powiedział, przyglądając się pobojowisku. Po chwili przewrócił jeszcze ostatnią doniczkę. - No, to gdzie ten, co go mam zachlastać?! – ryknął na cały głos. Ktoś cichaczem podał mu malutką kartkę. – AŻ TAM?! – wrzasnął. Po chwili się uspokoił. – No dobra... trza mieć kasę na Woodstock. Akcelerecja! – Brujah dosłownie wyparował z pomieszczenia. Zawędrował do jakiegoś karłowatego budynku. Przeszedłszy przez naście sal, trafił w końcu na bandę walczących plebejuszy przebranych za czarodziei. Podszedł do jakiegoś przyzwoicie odzianego karzełka z błyskawicą na czole. Młody wypłakiwał się nad jakąś kotarą. - SIEMA!! – krzyknął. – Fajna dziara!! Co się mażesz?! W odpowiedzi Harry wydukał przez łzy „Syriusz...” - A! kumpel cię odszedł?! Nie martw się, przed tobą jeszcze cała wieczność nieżycia!! – po czym uderzył go z całej siły w plecy. Niefortunnie miał za dużo siły, wgniecione żebra zmiażdżyły serce i płuca... – Ups.... – mruknął. – No DOBRA!! Który z was to Voldemort? Na okrzyk Brujaha odpowiedziała cisza. - No który tam to Voldi?! – jakaś przerażona staruszka w bordowej szacie pokazała mu drzwi. – Że co?! Że mam niby wypierdalać?! – źle zrozumiał ją wampir. – Masz farta, babo, bo takich nie bije! – wypiął dumnie klatę. – Mam swoje zasady!! No, idem szukać tego Vola. Szlajał się, podziwiając widoki i wprowadzając w życie artystyczny chaos przez dobre pół godziny. Znalazł swój cel w wielkiej komnacie. Pojedynkował się z jakimś innym, starym czarozłodziejem. - Suwaj dupę, dziadku – powiedział do tego w czarnej szacie. Do tego w białej rzekł. – Ty musisz być ten zły, Voldek czy coś tak? - Nie, to on jest Lordem Voldemortem, panem zła i ciemności, który sieje śmierć i zniszczenie, Tym-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać. – powiedział Albus Dumbledore (cholera, znów te lewe imiona i nazwiska....). - Aha. – wampir odwrócił się. – No to tego.... – przerwał mu krzyk: - Avada kedavra!! – zielony płomień wystrzelił w stronę Brujaha i rozbił się o jego potężny tors. - Jaka podagra? – zażartował wampir. – A tak poważnie to masz dziadku pecha, ja już jestem martwy! – powiedziawszy to, sprzedał czarozłodziejowi pierwszy raz „z dysi”. Po dwóch minutach było po wszystkim. – No, to ile mi się należy?! – wrzasnął i zaczął wprowadzać artystyczny chaos. Tak, kochał artystyczny chaos. Szczególnie wprowadzanie go.



Płeć: nieznana
Ocena: 5.077
Liczba komentarzy: 13    
Data dodania: 26.10.2008r.

1     

Tuiq Użytkownik wpmt 12 03 2012 (08:24:43)

Użytkownik ocenił pracę na 2

Nieśmieszne, ale plus za pomysł.

pasieczny14 Użytkownik wpmt 14 06 2011 (21:24:07)

Użytkownik ocenił pracę na 1

Dla mnie ten tekst nie zrobił żadnego wrażenia. Jest nijaki. Nie znam innych twoich tekstów i po tym co tu przeczytałem chyba nawet nie chce. Humor na siłę, wulgaryzmy, bezsensowne mylenie imienia Voldemorta, wcale mnie nie śmieszą, wręcz przeciwnie są żałosne. Dziś tak myśli wiele osób, że jeśli ktoś powie na głos dupa, kur**, itp. to od razu wszyscy wokół będą się śmiać. Nawet nie byłem w stanie przeczytać tego tekstu do końca. Jak dla mnie historia przez ciebie opisana jest o niczym.

MGryglicki Użytkownik wpmt 15 06 2011 (07:48:48)
Oczywiście, że historia jest o niczym. Taki był zamysł i bardzo dobrze. Ciekawe, czy rozpoznajesz fragmenty czwartej i piątej części?
Nie wiem czym jest humor na siłę. Teoretycznie ja tutaj po prostu wsadziłem dwóch gości ze "Świata Mroku" i dałem im działać.
Akurat dużo bardziej wulgarny wydaje mi się momentami Sapkowski. Wyrazów niecenzuralnych padło bodaj pięć. Ale, jak to powiedział Bałtroczyk: są słowa, które czasami po prostu trzeba powiedzieć.
Bezsensowne mylenie wspaniałego miana Tomasa Marvolo Riddle'a ma na celu sparodiowanie wymyślenia przez niego naprawdę zdrowo popieprzonego imienia z anagramu swojego normalnego. Jakby Marvolo nie było wystarczającym dla masowego mordercy.
Szczerze Ci powiem - mam wrażenie, że Twój tok myślenia wynika z obejrzenia kilku cienkich komedii oraz skeczu "Szczypiorek" Łowców.B (z tym, że skecz operuje czymś więcej niż pojedynczą kurwą). Ale są to Twoje osobiste odczucia, ich nie mam zamiaru w jakikolwiek sposób zgłębiać lub podważać.

MissiaBella Użytkownik wpmt 29 04 2011 (08:59:39)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Takiego ,,Harrego Pottera" to ja kupuję.

sliwkawczekoladzie Użytkownik wpmt 27 12 2009 (23:46:00)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Haha ;D Niezłe ;) 6 bez zbędnego komentarza ;)

Misia Nika Użytkownik wpmt 13 03 2009 (20:22:40)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Świetne

PookyFan Użytkownik 01 02 2009 (17:15:21)

Absurdalność jest chyba najmocniejszą stroną tego artykułu. Tak się składa, że kocham absurdalność i uśmiałem się przy czytaniu. No ale fabuła taka niedorozwinięta, nie wiadomo w ogóle, o co chodzi; z drugiej strony - kto by tam na nią zwracał uwagę? ;P Za całokształt 5, choć subiektywne, bo fabuła naprawdę mizernie się prezentuje, a za piątką przemawia tylko tona przedniego humoru.

Anielica Użytkownik 22 01 2009 (23:28:20)

Bardzo Bardzo mi się podoba.Lubię oryginalnego Harrego ale Twoje opowiadanie jest zdecydowanie o wiele mniej sztywne, co mi odpowiada.Nie ma co oszukiwać - Wielki Talent. Gratuluję Nietoperku - 6 Niech Moc Będzie z Tobą! (Wiem wiem to nie ta historia ale też dobre)

Ines. Użytkownik wpmt 02 01 2009 (21:40:40)

Bardzo mi się podoba ;] 6.

Wrzos Użytkownik 02 01 2009 (21:31:40)

No, świetne. Piątka.

Imbir Użytkownik 23 12 2008 (20:21:50)

Gacku, no przecież ja Cię ubóstwiam. 6.

Dawied Użytkownik wpmt 23 12 2008 (20:20:15)

Ciekawe ;)5

Marcela Użytkownik 23 11 2008 (18:32:34)

Kapitalne, jak wszystkie Twoje prace, które bardzo lubię czytać. :)


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68314 | Użytkownicy: 12452
Online(51): 51 gości i 0 zarejestrowanych: